REKLAMA

[video] Nasz Wywiad. Wiceminister MON T. Szatkowski: Prowadzimy rozmowy w zakresie czołgu nowej generacji

- Uważamy, że jest możliwość, żeby Niemcy uznały miejsce Polski w Europie i my też powinniśmy być gotowi, żeby uznać miejsce Niemiec w Europie, największego państwa na tym kontynencie, na którym państwa powinny być traktowane po partnersku. Szczególnie Polska, największe państwo w naszym regionie - mówi podsekretarz stanu MON Tomasz Szatkowski w rozmowie z Cezarym Krysztopą
 [video] Nasz Wywiad. Wiceminister MON T. Szatkowski: Prowadzimy rozmowy w zakresie czołgu nowej generacji
/ screen YouTube


Cezary Krysztopa: Dzień dobry, witam państwa w programie Tysol.pl. Jesteśmy gośćmi podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, pana Tomasza Szatkowskiego.


Podsekretarz stanu MON Tomasz Szatkowski: Dzień dobry, bardzo mi miło państwa powitać w gmachu przy Alei Niepodległości, jednym z gmachów Ministerstwa Obrony Narodowej.

Panie ministrze, na początek pytanie z grubej rury. Rosjanie ćwiczyli symulację ataku nuklearnego na Warszawę. Niedawno mieliśmy do czynienia z dużym manewrami armii rosyjskiej Zapad 2017. Były mało transparentne, co stało w sprzeczności z poprzednią praktyką, ale też ostatnio Władimir Putin na spotkaniu z przedstawicielami rosyjskich przedsiębiorstw i państwowych, i prywatnych mówił o tym, że powinni być przygotowani na łatwość przestawienia produkcji z torów pokojowych na tory wojenne. Panie ministrze, czy grozi nam wojna?

Można powiedzieć odpowiedzialnie, że Rosja od lat intensywnie przygotowuje się do tego, aby być w stanie wojnę prowadzić. To rzeczywiście jest prawda, że Moskwa takie zdolności tworzy, szkoli swoje wojska, testuje cały system państwowy. Te ćwiczenia są coraz bardziej skomplikowane, wchodzą na zupełnie nowe poziomy, jeśli chodzi o wielkość wojsk zaangażowanych, a także innych segmentów państwa, które w tych ćwiczeniach uczestniczą. Są to przedsięwzięcia, które nawiązują do najbardziej ambitnych projektów tego typu z czasów zimnej wojny.

Rozumiem, że zagrożenie rośnie kaskadowo, z innym zagrożeniem mieliśmy do czynienia dwa lata temu, z innym teraz?

Jeśli chodzi o zagrożenie, to na zjawisko należy patrzeć dwuaspektowo. Jeden aspekt to zdolności do tego, żeby komuś zagrozić, a drugi to zamiar, żeby to zrobić. Władimir Putin zadbał o to, żeby  tego typu zdolności posiadać i rozbudowywać. Mogę się odwołać do danych białego wywiadu, według których od  2013 r. - czyli od poprzedniej edycji ćwiczeń Zapad do tej edycji - potencjał Zachodniego Okręgu Wojskowego wzrósł mniej więcej dwukrotnie. To szacunki niezależnych analityków. Nie będę mówił, jak dokładnie to szacujemy w Ministerstwie Obrony Narodowej, ale również widzimy dużą dynamikę rozbudowy rosyjskich zdolności bojowych. Natomiast jeśli chodzi o wspomniany aspekt intencji, zdajemy sobie sprawę i zakładamy, że polityka agresywna jest stałym elementem w polityce Kremla od  wielu lat i zapewne pozostanie  taka w przyszłości . 

W ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego analizowaliśmy w szczególności  horyzont czasowy do 2032 roku i założyliśmy to jako czynnik, który najpewniej będzie nam w tym czasie towarzyszył. Pytanie, czy może się to zrealizować w formie wielkiego starcia, takiego, jakie sobie wyobrażaliśmy w czasie zimnej wojny? Mam nadzieję, że nie, gdyż  w skrajnych wypadkach zagrażałoby to naszej egzystencji jako gatunku homo sapiens,  w pośrednich wypadkach - zniszczeniem naszej cywilizacji. Liczę oczywiście na to, że wielka wojna nam nie grozi, ale mogą nam grozić wojny lokalne czy regionalne, a Polska niestety jest położona blisko ogniska potencjalnej agresji, czyli Rosji, więc nawet w ograniczonym zakresie ta agresja może nas dotknąć. Mogą mieć miejsce scenariusze, które są bardziej prawdopodobne, które Polski nie będą bezpośrednio dotykały, ale są jeszcze takie, które ciągle z wysokim rachunkiem prawdopodobieństwa pokazują, że musimy utrzymywać gotowość do odstraszania, a w razie potrzeby - obrony.

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Z tym się wiąże to, co mówił ostatnio minister Macierewicz, że Polska w ciągu dziesięciu lat może uzyskać zdolność do samodzielnej obrony przed każdym przeciwnikiem. I to są dwa aspekty, z jednej strony oczywiście to jest bardzo wskazane, bo żadne sojusze, chociaż oczywiście warto do nich należeć, nie dają absolutnej pewności pomocy. Z drugiej strony, wydaje się dość oczywiste, że  przy pełnoskalowym ataku armii rosyjskiej nie istnieje taka konfiguracja armii polskiej, nawet za dziesięć lat, która by nam zapewniła bezpieczeństwo, więc tak naprawdę co oznacza to, że będziemy się w stanie za dziesięć lat samodzielnie obronić?

Będę musiał posłużyć się obrazowymi sformułowaniami, bo nie mogę się odwołać do szczegółów. Zadanie, które sobie postawiliśmy w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego, jest bardzo ambitne, ale ono jest osadzone w naszych zasobach, które dość dokładnie oszacowaliśmy. Była to pierwsza taka strategia po 1989 roku, która jest dokładnie zbudżetowana. Może nie perfekcyjnie, ale staraliśmy się uwzględnić wszystkie koszty. Biorąc pod uwagę nową ustawę, która daje nam możliwość finansowania sił zbrojnych wzrastającą do poziomu 2,5% PKB do roku 2030, analizując potencjalny rozwój środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego, szczególnie za wschodnią granicą, widzimy, że nasz potencjał przy efektywnym, konsekwentnym i zdyscyplinowanym wydatkowaniu środków wzrasta kilkukrotnie. Chodzi o to, by nie przeznaczać pieniędzy na coś, co – kolokwialnie mówiąc - może ładnie wygląda, ale nie przynosi przyrostu zdolności w operacji obronnej. Przy takich założeniach jesteśmy w stanie zadać przeciwnikowi takie straty, że - gdyby rzeczywiście rzucił całość swoich sił na nas - to może nas pokonać, ale byłoby to podejście zupełnie nieracjonalne.  Oznaczałoby to, że po pierwsze odsłoniłby inne potencjalne kierunki agresji, po drugie - poniósłby takie straty, które trzeba by było kilka lat odrabiać, szczególnie w wymiarze sprzętowym. Dlatego tworzymy sytuację skutecznego odstraszania. Ktoś może też powiedzieć: „W porządku, ale pamiętajmy, że Polska nie jest państwem jądrowym”. 

A może powinna być panie ministrze?

Polska jest członkiem  Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni  Jądrowej i uznaje za wiążące jego zapisy. 

Elementem tego naszego systemu odstraszania jest też tarcza przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Właśnie mieliśmy do czynienia z tym, że rząd amerykański zgodził się na sprzedaż wymaganej konfiguracji Patriotów do Polski, co nawiasem mówiąc, zdarzyło się tuż po słynnym tweecie Donalda Tuska, który zarzucił pewne rosyjskie konotacje polskiemu rządowi, co wyszło dosyć zabawnie. Natomiast tu pojawia się takie pytanie: dla nas największym zagrożeniem rakietowym, jeżeli ja dobrze rozumiem, są Iskandery z Kaliningradu. Czy system Patriot w docelowej czy pierwotnej konfiguracji będzie nas w stanie obronić przed Iskanderami?

System Patriot posiada pewne zdolności zwalczania tego typu rakiet. Nie mogę jednak oczywiście mówić o szczegółach.

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Z procesu zakupu Patriotów a szczególnie chyba z procesu usiłowania zakupu śmigłowców dla wojska wynikają takie wnioski, że system zakupu sprzętu dla armii jest niewydolny. Czy są jakieś prace zmierzające do tego, żebyśmy mogli ten sprzęt kupować szybciej?

Obserwujemy rzeczywiście pewne problemy, które nie rodziły się teraz, odziedziczyliśmy je i wciąż się z nimi borykamy. Strategiczny Przegląd Obronny też dotknął tego zagadnienia. Wskazaliśmy na pewne zasadnicze kierunki zmiany tego stanu rzeczy. Zbiega się to także z pracami, które samodzielnie w swoim pionie prowadzi pan minister Bartosz Kownacki.  W przyszłym roku ma być przyjęta przez Ministerstwo Obrony Narodowej spójna polityka – uwzględniająca priorytety wskazane przez SPO - która będzie nazywać się Narodowa Polityka Zbrojeniowa. Uprościmy pewne procedury związane z zakupem sprzętu. Chodzi szczególnie o taką sytuację, w której zbyt dużą rolę przyznaliśmy użytkownikom sprzętu i rozmycie odpowiedzialności w tym systemie. Jest tam wiele różnych gremiów, krzyżujące się uzgodnienia między tak zwanymi organizatorami systemów funkcjonalnych, czyli kierownikami swego rodzaju zdolności w ramach planowania rozwoju sił zbrojnych a użytkownikami. 

To jest swoisty ping pong pomiędzy tymi dwoma instytucjami. Naszym zdaniem trzeba po prostu szybciej te sprawy rozstrzygać, Kierownictwo polityczne resortu wsparte przez najwyższą hierarchię wojskową, czyli Sztab Generalny, powinno mieć lepsze informacje, jak tego typu kwestie podejmować, w oparciu o czynniki kosztowe ekonomiczne, operacyjne, czyli efektywność tego sprzętu. Opracowujemy takie systemy. Pomogą one w sposób bardziej oparty na wiedzy na szybsze podejmowanie decyzji. Wymagało to  będzie pewnego ryzyka, decyzji politycznej i odpowiedzialności, którą będzie musiało wziąć na siebie kierownictwo resortu, ale ono w końcu od tego jest.  Nie jest tak,  że sami żołnierze za nas te decyzje podejmą. Myślę, że tak to będzie wkrótce  funkcjonować.

Poza tym tworzyliśmy w tym systemie pewne protezy. Już te decyzje, które opisują procedury, ulegają pewnemu uproszczeniu zarówno w planie polityki zbrojeniowej, powstały decyzje incydentalne, które pomogły proces przyspieszyć. Myślę tu na przykład o zakupie karabinów Grot. Planujemy aby, w pewnych sprawach, które nie ulegają wątpliwości i w których występuje duża oporność tego systemu, używać takich procedur.

Czy próba zakupu śmigłowców dla Marynarki Wojennej i sił specjalnych była właśnie przykładem źle działającego systemu kupna sprzętu? Terminy były kilkakrotnie przesuwane.

O to należałoby zapytać  naszych poprzedników, bo przypomnijmy, że teraz bardzo ochoczo atakują ministra Macierewicza za to, ze śmigłowce będą rok później niż on to zapowiada...

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Właśnie, bo przekroczył również daty, które sam podał.

Rzeczywiście, minister Macierewicz został w tym przypadku najwyraźniej wprowadzony w błąd przez przemysł. Natomiast ja przypomnę taką sytuację: nasi poprzednicy przeprowadzali zakup śmigłowców przez 8 lat całego swojego urzędowania, było kilka prób, w których już się nawet gubimy, kiedy rozmawiamy z ekspertami, którzy śledzili te sprawy. Sam pamiętam, gdy przyszła do władzy Platforma Obywatelska razem z rządem Donalda Tuska w 2007 roku, trwał jeszcze wtedy tak zwany Narodowy Program Śmigłowcowy, który był opracowany przez rząd Jarosława Kaczyńskiego. On został anulowany w kwietniu 2008 i od tej pory próbowano podejść do zakupu, już nawet nie pamiętam ilu egzemplarzy śmigłowców, w efekcie nie kupiono żadnych, podjęto wstępną decyzję o wyborze śmigłowców, które w Polsce miały być dopiero później produkowane i okazało się, że wybrano partnera, który nie był w stanie spełnić warunków offsetowych. 

My nie będąc do końca usatysfakcjonowanymi z tej decyzji, honorowaliśmy ją jako decyzję  państwa polskiego, staraliśmy się sfinalizować tę procedurę. Wówczas zgodnie z prawem, które obowiązywało, ta decyzja musiała być dopełniona ważną umową  offsetową, której z kolei partner zagraniczny nie był w stanie wykonać. 

Dopiero od października zeszłego roku trwa procedura zakupu śmigłowców zainicjowana przez obecne kierownictwo resortu, bo dopiero wtedy można było tę procedurę zainicjować. Minister Kownacki gwarantuje, że w pierwszej połowie przyszłego roku śmigłowce zostaną wybrane, czyli będziemy mieli w sumie procedurę około półtoraroczną w porównaniu z ośmioletnimi staraniami poprzedników. 

Chciałbym także dodać, że  w tamtym czasie kupiono pewne śmigłowce. Dokupiono nieco śmigłowców polskich - szkolnych SW 4, ale oprócz nich kupiono śmigłowce rosyjskie. Nasi poprzednicy nie byli w stanie kupić nowej generacji śmigłowców, wiec kupili śmigłowce rosyjskie, pogłębiając w pewnej mierze naszą zależność od techniki rosyjskiej. Tutaj niesprawiedliwie ostrze krytyki spada na ministra Macierewicza, który, jestem przekonany, dużo sprawniej będzie tę procedurę przeprowadzał, niż  miało to miejsce wcześniej.  

Ta krytyka wynika z dat, które sam podał.

Rzeczywiście, tak jak powiedziałem, zawierzył informacjom pochodzącym z przemysłu, fachowcom.  To nie będzie tak błyskawiczny proces, jak się wtedy wydawało, ale też będzie bardzo szybko.

Przechodząc do kolejnego punktu. Posłużę się tu cytatem: Inspektorat Uzbrojenia ogłosił rozpoczęcie analizy rynku w tematach (w dużym skrócie, ujmując) wielozadaniowy samolot bojowy. Czyli rozumiem, że podjęliśmy jakąś procedurę zastąpienia sprzętu posowieckiego, który pewnie ma jakieś ograniczone możliwości wykorzystania, czyli SU22 i MIG29. I teraz pojawia się pytanie: Zdaję sobie sprawę z naszych ograniczonych możliwości, szczególnie finansowych, ale ile Polska jeszcze powinna mieć takich samolotów i jak szybko, żeby poczuć się bezpiecznie? Czy to jest ta perspektywa dziesięcioletnia?

To, ile Polska powinna mieć samolotów, to może nie jest do końca właściwe pytanie. Trzeba postawić sobie pytanie, ile mamy zasobów i w ramach tych zasobów lokować poszczególne programy. Zawsze można powiedzieć, że potrzebujemy więcej samolotów, potrzebujemy więcej okrętów, potrzebujemy więcej czołgów, tylko spośród tych potrzeb trzeba wybrać te, które są najbardziej krytyczne i w największym stopniu przekładają się na mierzalne efekty operacyjne. O to właśnie nam chodziło.

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Czyli minimum?

Mówiąc wprost i w skrócie: ile czasu dłużej będziemy się bronić, albo ile krócej, jeżeli zamiast armat, na przykład, kupimy samoloty? Jakie straty zadamy przeciwnikowi, jeżeli wybierzemy ten albo inny wariant rozwoju Sił Zbrojnych. Tu nie ma magicznej formuły.

Ale ileś planujemy kupić. Czyli ile?

Ta liczba może zależeć od tego, jaka to będzie generacja tego samolotu. Jeśli na przykład będzie to piąta generacja, to może być tak, że pozostaniemy przy wymianie sprzętu w trzech eskadrach, a jeśli będzie to czwarta generacja, to pewnie trzeba będzie tego sprzętu kupić nieco więcej. Oczywiście ostatecznie odpowie na to analiza rynku, gdy ten program ruszy, ale to jest – mówiąc obrazowo - perspektywa zastąpienia generacyjnego obecnej floty samolotów posowieckich z ewentualnym dodaniem niewielkiej liczby dodatkowych samolotów bojowych..

Wnioskiem ze Strategicznego Przeglądu Obronnego była również rezygnacja z programu wozu bojowego Gepard, który miał zastąpić kończący swój żywot T72. A jeżeli rezygnujemy to pojawia się pytanie, co w zamian. Rozumiem, że wnioski są też takie, że po pierwsze modernizujemy T72, po drugie szukamy nowych Leopardów, a po trzecie pracujemy nad nowym czołgiem podstawowym. I tu się pojawia też szereg pytań. T 72 być może podlegają w jakimś stopniu modernizacji, nie wiem, ile by to kosztowało, ale bardzo trudno w tej chwili na rynku europejskim, czy jakimkolwiek innym, znaleźć używane Leopardy,  z Hiszpanią się nie udało. To jest pierwsza część pytania. Druga część, to rozumiem, że posiadanie Leopardów wyznacza pewne kierunki. Zapewne preferowanym kierunkiem jest robienie nowego czołgu Francją i Niemcami, którzy też planują stworzenie nowego czołgu podstawowego, tyle że nasze stosunki polityczne i z Francją z Niemcami nie są ostatnio najlepsze. Pytanie czy to się uda?

Rzeczywiście pozyskanie Leopardów jest w pewnym sensie trudne. Tak jak Pan zauważył, ten rynek się wyczerpał. Rozmawialiśmy z Hiszpanami, którzy mieli pewien zapas tego typu czołgów. Wydaje się jednak, że pójdą w kierunku adaptacji tych podwozi na swoje własne potrzeby. Oczywiście nie oznacza to, że nie pojawią się jakieś nowe możliwości na tym rynku. Cały czas tę sprawę monitorujemy. Większa ilość tych czołgów rzeczywiście by się przydała, oczywiście za rozsądną cenę, bo celowość należy odnosić także do właściwych kosztów. 

Planujemy następujące trójstopniowe podejście. Z jednej strony modernizacja obecnie istniejących czołgów floty T72, być może też doprowadzenie do wspólnego standardu z  PT91. Ma to związek z tym, że według naszych analiz taka płytka modernizacja, ale bardzo skoncentrowana na kluczowych zdolnościach, daje temu czołgowi pewne istotne zdolności. Nie staje się on oczywiście czołgiem podstawowym najnowszej generacji, ale całkiem skutecznie może się mierzyć z masowym sprzętem potencjalnego przeciwnika i w działaniach defensywnych ma wystarczające możliwości. Może nie dorównuje zupełnie czołowym czołgom floty przeciwnika, ale z drugiej strony przy wykorzystaniu znajomości  i jego odpowiednim przygotowaniu terenu, te czołgi będą w stanie skutecznie bronić naszego terytorium, oczywiście wsparte innymi zdolnościami. Jest to systemowe rozwiązanie. Nie chodzi  tylko czołgi, ale np. także o artylerię. Przypomnę to, co zostało ujawnione, że w sumie planujemy zakup pół tysiąca haubic typu Krab. Te haubice również powinny mieć amunicję przeciwpancerną, tak samo jak i nasza artyleria rakietowa, tak samo jak i miny, których będziemy używać, też powinny mieć zdolności do niszczenia czołgów. Jest to spójne rozwiązanie, w którym czołgi będą tylko elementem całego systemu przeciwpancernego. 

Oprócz tego, oczywiście jeżeli będzie możliwość uzyskania używanych czołgów Leopard, będziemy pewnie takim rozwiązaniem zainteresowani. Kolejnym rozwiązaniem przejściowym, mogłaby być nawet niewielka partia nowych Leopardów po 2020 r. 

Jeśli chodzi o czołg nowej generacji: żeby dać naszemu przemysłowi szansę rozwoju takiego projektu od początku, czyli żeby dać nam równe szanse bycia partnerem w takim międzynarodowym projekcie (bo sami czegoś takiego nie zrobimy), trzeba zawsze zaczynać od prac badawczo-rozwojowych. Oznacza to, że takie prace będą trwały dziesięć, dwanaście, niektórzy mówią nawet, że piętnaście lat. Ja wolałbym oczywiście, żeby było to raczej dziesięć niż piętnaście lat i raczej takimi rozwiązaniami będziemy zainteresowani. 

Można oczywiście powiedzieć, któż jeśli nie Niemcy jest mistrzem budowy czołgów, ale na szczęście są to nie tylko Niemcy. Mówię „na szczęście”, bo technika niemiecka jest dobra, dosyć niezawodna, ale trudno robi się zakupy,  gdy mamy do czynienia z pewnym monopolem na rynku. Zatem w zakresie czołgu nowej generacji będziemy prowadzili, a właściwie już prowadzimy, wstępne rozmowy o tym, żeby stać się potencjalnym partnerem takiego rozwiązania. O tym, czy tak będzie, zdecydują warunki, jakie nam zaproponują partnerzy, czyli Francja i Niemcy, a także informacja,  jak sobie ten czołg wyobrażają. Można sobie wyobrazić, że po pierwsze nie dostaniemy równoprawnych warunków, żeby nasz przemysł był rzeczywiście partnerem tego przedsięwzięcia. Można sobie też wyobrazić, że ten czołg może być nie do końca adekwatny do naszych potrzeb, bo może mieć pewne przeskalowane możliwości, które będą zbyt drogie dla nas. Na szczęście na rynku jest więcej potencjalnych oferentów.

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Mówi pan minister o Turcji?

Turcja, Korea Południowa, ale też są rozwiązania komercyjne. Pamiętajmy, że choćby w Niemczech są dwie firmy pancerne. Jedna z nich będzie wiodąca w projekcie państwowym, druga z nich będzie też zainteresowana rozwojem jakiegoś typu sprzętu. Są także Amerykanie. Aby prowadzić skuteczne negocjacje, trzeba zawsze zwielokrotnić opcje i to będziemy na pewno robić.

Teraz trochę szerzej. Odniosę do publicystyki pana ministra z wcześniejszych czasów, pamiętam, że Nowej Konfederacji pan minister pisał, że gdyby Polska była rządna, czyli jeśli dobrze rozumiem dobrze rządzona, to mogłaby rywalizować z Niemcami o przywództwo w Europie Środkowej. Czy dzisiaj uważa pan minister, że Polska wykorzystuje ten swój potencjał?

Po pierwsze nie chcielibyśmy w sposób prowokacyjny z Niemcami rywalizować. Uważamy, że jest możliwość, żeby Niemcy uznały miejsce Polski w Europie i my też powinniśmy być gotowi, żeby uznać miejsce Niemiec w Europie, największego państwa na tym kontynencie,  na którym państwa powinny być traktowane po partnersku. Szczególnie Polska, największe państwo w naszym regionie. Jest to oczywiście pytanie, nie  ma na nie jeszcze jednoznacznej odpowiedzi

W tym tekście pan minister poruszał taką kwestię,  że Niemcy nigdy nie zgodzą się na samodzielną rolę regionalną Polski.

Są oczywiście pewne niepokojące sygnały. Ja przypomnę tę publikację tygodnika Spiegel, która wskazywała na jedno z zagrożeń istotnych dla Niemiec, czyli potencjalną integrację regionu Europy środkowo-wschodniej. To miała być rzekomo wewnętrzna publikacja niemieckiego Ministerstwa Obrony. Rzeczywiście wiemy, że choćby projekt Trójmorza spotkał się w Niemczech niekiedy z mieszanym odbiorem, czasem powiedziałbym mało entuzjastycznym. My staramy się Niemców przekonywać, że warto z nami współpracować. Muszę stwierdzić, że jest zainteresowanie współpracą na poziomie wojskowym. Jesteśmy gotowi, żeby była ona poważna, ale musi odbywać się na zasadach partnerskich. Odchodzimy na przykład czasami od projektów, które były tylko symboliczne, które pozwalały pokazywać się politykom jedynie na tle wspólnie ćwiczących żołnierzy. Jesteśmy gotowi, żeby to była współpraca nawet daleko idąca pod warunkiem zagwarantowania Polsce właściwego miejsce  we wzajemnych relacjach. 

Trwają rozmowy, rozmawialiśmy o różnych projektach. Nie tracimy nadziei, że to się wydarzy. Funkcjonowanie Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie jest dobrym przykładem na to, jak wiele udało się osiągnąć. Co więcej, współpraca z Niemcami w ramach tego Korpusu jest chwalona przez polskich oficerów.

#REKLAMA_POZIOMA#
​​​​​​​#NOWA_STRONA#

Ostatnie pytanie odnosi się do doświadczeń pana ministra w budowie różnego rodzaju geostrategicznych rozwiązań we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Czy Polska ma szansę na pozycję Izraela Europy Środkowej z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych?

Polska ma szansę być zasadniczym miejscem, ma szansę być zwornikiem, punktem ciężkości amerykańskiej obecności we wschodniej flance i de facto tak już jest. Poprzez Polskę rotuje się brygada pancerna. Drawsko Pomorskie gra tu istotną rolę, cały kompleks koszarowy ćwiczebny na Dolnym Śląsku, ale coraz więcej się także dzieje w Polsce centralnej, w Polsce wschodniej. Byłem tam niedawno, choćby w bazie w Powidzu czy w Poznaniu, gdzie jest rozlokowany amerykański element dowódczy. Można powiedzieć, że Amerykanie z dużym entuzjazmem podchodzą do tej przyszłości swojej obecności w Polsce. 

Prowadzimy różnego rodzaju rozmowy, klimat jest bardzo dobry. Są naprawdę szanse na to, że skonsumujemy swoją rolę jako głównego partnera amerykańskiego na wschodniej flance a przynajmniej w tej części wschodniej i północno-wschodniej. Pamiętajmy jeszcze o roli Rumunii, z którą się dobrze rozmawia i współpracuje i która też ma dosyć dobre relacje z Amerykanami w regionie Morza Czarnego.

#REKLAMA_POZIOMA#

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura