[Tylko na Tysol.pl] Zastępca Przewodniczącego Krajowej Sekcji Nauki "S": Zamordyzm wraca do nauki?

Zdaniem Marka Kisilowskiego, zastępcy przewodniczącego krajowej Sekcji Nauki „S”  tzw. ustawa Gowina, którą właśnie przyjął sejm, wpłynie negatywnie na poziom innowacyjności uczelni. Opiera się bowiem na wczesoliberalnych systemach zarządzania ludźmi. Takich, w których dyrektor kazał, a pracownik miał biernie wykonywać zadania i nie gadać. Mówi o tym w rozmowie z Andrzejem Berezowskim. 
Marek Kisilowski
Marek Kisilowski / fot. T. Gutry
– Tzw. reforma Gowina ma upodabniać polskie uczelnie do amerykańskich, chociażby do  Massachusetts Institute of Technology (MIT). Na tej uczelni powstał pierwszy komputer – ENIAC.
– MIT na badania przeznacza tyle środków, ile wynosi cały polski budżet na naukę. Jarosław Gowin zdaje się o tym zapominać.
Ustawa zakłada wzrost finansowania doktoratów, mają powstać odpowiednie stypendia i ma nastąpić zwiększenie o 10 proc. środków na badania w tzw. uczelniach badawcze. Problem polega na tym, że znacząco nie wzrośnie suma środków przeznaczanych na naukę i szkolnictwo wyższe. To oznacza, że komuś będzie trzeba zabrać, żeby innym dołożyć. 
Wejście ustawy w życie prawdopodobnie spowoduje finansowe niszczenie uczelni znajdujących się w mniejszych miastach. 

– Ma też nastąpić podwyższenie minimalnych wynagrodzeń w poszczególnych grupach nauczycieli akademickich o 800 zł brutto.
– To obietnica, którą również z jakichś środków trzeba będzie pokryć.

– Ministerstwo zapowiada, że wzrośnie finansowanie nauki przez przedsiębiorstwa, które  będą zlecać projekty badawczo-rozwojowe. 
– Nie wzrośnie, brak jest dużego narodowego przemysłu, a podmioty zagraniczne korzystają z badań w swoich krajach pochodzenia. Ponadto jednym z podstawowych zadań uczelni jest kształcenie młodych pokoleń Polaków. Tymczasem aspekt kształcenia jest niemal całkowicie w ustawie pominięty. 
Minister Gowin opowiada, że ma obiecane dodatkowych 700 milionów na naukę. Ale te pieniądze zostaną przeznaczone zarówno na uczelnie, jak i na instytuty badawcze, w szczególności na ich reformę w ramach innego projektu ministra – sieci badawczej „Łukasiewicz”. Minister mówi też, że uczelnie zostaną zasilone obligacjami skarbowymi o wartości 3 miliardów. Ale środki będą przeznaczone na inwestycje. Co z bieżącą działalnością uczelni? Co z kosztami wdrożenia reformy? 

– Ustawa zakłada powstanie w Polsce pierwszej i drugiej ligi uczelni. 
– Dokładnie ustawa zakłada, że spośród uczelni akademickich (uniwersytetów, politechnik, akademii) zostanie wyłoniona grupa kilku (do 10) uczelni badawczych, które będą dużo lepiej finansowane. Uczelnie zawodowe pozostaną, jak obecnie, ale mają one inny charakter i inne zadania w krajowym systemie kształcenia. Uczelnia akademicka natomiast będzie mogła w drodze decyzji ministra stać się uczelnią zawodową co uważam, narusza zasady prawa. 

– Dlaczego?
– Projekt Gowina zakłada, że szkoły wyższe mogą utracić status uczelni akademickiej i stać się szkołami zawodowymi w drodze decyzji administracyjnej. Tymczasem publiczne uczelnie akademickie są powoływane w drodze odrębnych ustaw, czyli każda z nich została powołana przez parlament. Minister jako reprezentant władzy wykonawczej ma konstytucyjny obowiązek realizować decyzje władzy ustawodawczej, a nie je zmieniać w drodze decyzji administracyjnej. Jeżeli jakaś publiczna szkoła wyższa nie może być nadal uczelnią akademicką, rząd powinien wprowadzić w niej program naprawczy (pomóc jej spełnić wymagania stawiane uczelni akademickiej) lub wnioskować do parlamentu o jej przekształcenie, bądź rozwiązanie w drodze ustawy. Nie można tego robić decyzją administracyjną. 

– Solidarność wskazuje, że projekt ustawy odchodzi od partycypacyjnego modelu funkcjonowania uniwersytetów na rzecz modelu biznesowego.
– Ustawa jest tak skonstruowana, że minister za pomocą rozporządzeń może w sposób niemal nieograniczony zarządzać jednoosobowo szkolnictwem wyższym i nauką w Polsce. Na poziomie uczelni zwiększa władzę rektorów kosztem znaczenia organów kolegialnych i dziekanów wydziałów. Uczelnią będzie więc zarządzał rektor i nie będzie musiał liczyć się z niczyim zdaniem, ponieważ przyznane w niektórych sprawach funkcje opiniodawcze nie ograniczają jego jednoosobowej władzy. Rektor również jednoosobowo będzie mianował kierowników jednostek organizacyjnych np. wydziałów, gdyby na taką strukturę zdecydowała się dana uczelnia. Dziś dziekana wybiera społeczność akademicka danego wydziału.

– Czy forma zarządzania zaproponowana przez ministra może wpłynąć na innowacyjność uczelni?
– Wpłynie negatywnie. Proszę zobaczyć, że większość epokowych odkryć dokonały osoby, które nie potrafiły wpisać się w hierarchiczny, korporacyjny system. Ponadto kultura innowacyjności nierozerwalnie łączy się z systemem partycypacyjnym. Minister o tym nie wie?
 
– W takim razie na jakich wzorcach się opiera?
– Na wczesnoliberalnych. Takich, w których dyrektor kazał, a pracownik miał biernie wykonywać zadania i nie gadać.

#NOWA_STRONA#

– Czy ustawa cieszy się poparciem środowiska akademickiego?
– Nie. 

– Ministerstwo Nauki twierdzi, że ustawę poparły: Parlament Studentów RP, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, liczne samorządy studenckie, państwowe wyższe szkoły zawodowe czy uczelnie z Porozumienia Zielonogórskiego, które skupiają sieć małych i średnich uczelni regionalnych.
– To prawda. Jednak gremia te nie reprezentują środowiska. Większość z nich jest zależna od ministra, a część z nich jest powiązanych ze sobą – delegaci jednej zasiadają w drugiej. Ponadto nie powinno dziwić, że rektorzy poparli ustawę. Zwiększa ich władzę... 
Przeciw ustawie wypowiedziały się m.in.: Solidarność, Narodowa Rada Rozwoju, Senat Uniwersytetu Łódzkiego, Komitety Naukowe PAN, Porozumienie Komitetów Nauk Humanistycznych. Większość senatów uczelnianych nie podjęło uchwał w tej sprawie. 
Ponadto ustawa była fatalnie przygotowywana. Sam rząd wprowadził do niej przeszło 200 poprawek. Minister Gowin już zapowiada jej nowelizację jesienią 2018 roku. To oznacza, że popierający marcowy projekt ustawy niekoniecznie są zwolennikami projektu lipcowego, bo to już inny projekt. Ponadto, żeby ocenić jakość ustawy, trzeba poczekać na rozporządzenia, które będą ją wprowadzać. 

– Czy to oznacza, że ze zdaniem „S” w ogóle się nie liczono przy tworzeniu ustawy?
– Spełniono jeden nasz zasadniczy postulat. Podstawową formą zatrudnienia w szkolnictwie wyższym ma być umowa o pracę na czas nieokreślony. 

– Posłowie koalicji rządzącej związani z „S” poparli ustawę. 
– Jesteśmy rozczarowani ich postawą. W kampanii zobowiązywali się do przywrócenia w szkolnictwie wyższym prawa do zawierania ponadzakładowego układu zbiorowego pracy. Gdy przyszło co do czego, nic z tym nie zrobili. Pani Poseł Ewa Tomaszewska miała zgłosić solidarnościową poprawkę, aby pracodawca musiał uzyskać zgodę pracownika na pracę w niedzielę. Nie zrobiła tego. Gdy zrobił to poseł Kukiz’15 Józef Brynkus, posłowie PiS zgodnie zagłosowali za jej odrzuceniem. Domagaliśmy się również odmrożenia Funduszu Świadczeń Socjalnych. Nie tylko, że bezskutecznie, ale poprawkami strony rządowej wprowadzonymi już w Sejmie, fundusz będzie zamrożony do 2026 roku na poziomie roku 2013. Trudno takie działanie posłów PiS zrozumieć, bo FŚS, to ważne narzędzie wsparcia młodych pracowników nauki, których nam brakuje, których chcemy przyciągnąć i zatrzymać w kraju.

#NOWA_STRONA#

– Ustawa ma likwidować mechanizm punktozy…
– Raczej zamieni jedną punktozę na inną. Dalej ocena osiągnięć naukowych będzie sparametryzowana. W dodatku minister będzie wskazywał tzw. punktowane czasopisma i wydawnictwa, w których publikowanie będzie liczone do dorobku. To upolityczni naukę. Minister będzie mógł wskazać na przykład tylko czasopisma, czy wydawnictwa lewicowe, które nie będą przyjmowały tekstów (artykułów, monografii) o zabarwieniu prawicowym. 

– A potem przyjdzie nowa władza i będzie wskazywać tylko czasopisma prawicowe. Takie wahadło.
– Ale to nie będzie poszukiwanie prawdy. 

– Zjawisko nie będzie dotyczyć tekstów technicznych. 
– Myli się pan. Przy takim sposobie wyznaczania czasopism jakaś duża firma, w której interesie nie będzie rozwijanie konkretnych rozwiązań technicznych, czy technologii, może sprawić, że nie ujrzą one światła dziennego. A w medycynie, biotechnologii gdzie już mamy ogromny wpływ zagranicznego kapitału, naciski na urzędników ministerstwa i ministra mogą być decydujące.

– Może w takim razie nic nie zmieniać w polskiej nauce?
– Szkolnictwo, w tym szkolnictwo wyższe w Polsce wymaga zmian. Ale nie takich, jakie proponuje Gowin.

– A jakich na przykład?
– Większej interdyscyplinarności i większej partycypacyjności.

– W założeniach ustawa to właśnie wprowadza. 
– Jak to było powiedziane, Ustawa zwiększa centralizację zarządzania i władzę rektora co zostało „podstępnie” nazwanie zwiększaniem autonomii (zwiększenie autonomii rektora). Redukuje to praktycznie do zera partycypacyjność, która realizowała się na wydziałach, poprzez Rady Wydziałów, których ustawa nie przewiduje, a ich uprawnienia przekazuje senatowi i rektorowi.
Interdyscyplinarność zostaje zredukowana do dwóch dyscyplin „na nauczyciela akademickiego”. W myśl projektu ustawy każdy pracownik nauki musi wybrać dwie dyscypliny, w których będzie prowadził badania. Ale w efekcie zapisów ustawy uczelnia, czyli pracodawca nie będzie zainteresowana, żeby prowadzić badania w więcej niż dwóch dyscyplinach. Ponadto istnieje projekt rozporządzenia do ustawy, który zakłada, że np. fizyk będzie mógł publikować tylko w czasopismach przypisanych do tej dyscypliny nauki. Jeśli opublikuje coś w czasopiśmie przypisanym do chemii, nie będzie miał „z tego korzyści”, czyli punktów. Jego uczelnia również. To znaczy, że zespoły interdyscyplinarne, w skład których wchodzi np. jeden fizyk, jeden chemik, jeden polonista, nie będą mogły wspólnie opublikować artykułu w czasopiśmie. Nie będzie się to im (ani ich pracodawcy) opłacać, bo nie otrzymają punktów. Jak w takich warunkach rozwijać badania interdyscyplinarne, czy dydaktykę przedmiotową (nowoczesne metody nauczania np. chemii, czy fizyki)?

– Co dalej?
– Na przyjęciu ustawy przez Sejm „świat się nie kończy”. Musimy dalej zabiegać o jej zmianę. Może o weto Prezydenta, jeżeli ostateczny jej kształt będzie zły dla Polski i pracowników uczelni. Musimy również współpracować z ministerstwem, aby rozporządzenia nie były niszczące dla systemu szkolnictwa wyższego w Polsce i dla powszechnego dostępu do edukacji. 

– Protesty, demonstracje?
– Na razie popieramy postulaty i protesty naszych młodszych kolegów – członków społeczności akademickiej – studentów i doktorantów. W uczelniach silnie zagrożonych rozwiązaniami ustawy Solidarność współorganizuje protesty. Doskonałym przykładem jest aktywność Komisji Zakładowej w Uniwersytecie w Białymstoku. Jednak gdy nic się nie zmieni, przyłączymy się do wrześniowych protestów „S”. Będziemy domagać się, jako Związek realizacji prospołecznych obietnic wyborczych, w szczególności w sferze powszechnego kształcenia młodych Polaków i w sferze upodmiotowieni pracowników.
 

 

POLECANE
Doda ostro do Owsiaka: To mi się w głowie nie mieści z ostatniej chwili
Doda ostro do Owsiaka: "To mi się w głowie nie mieści"

Doda opublikowała nagranie, w którym zaapelowała do Jerzego Owsiaka. – Jurek, pomagałam ci przez 20 lat, od 13. roku życia, aż nam się drogi rozeszły i się poróżniliśmy wiadomo w jakiej kwestii… – powiedziała.

Norwegia alarmuje: Rosja koncentruje kluczowe siły wojskowe na strategicznym Półwyspie Kolskim z ostatniej chwili
Norwegia alarmuje: Rosja koncentruje kluczowe siły wojskowe na strategicznym Półwyspie Kolskim

Rosja kontynuuje wzmacnianie swojej siły militarnej na arktycznym Półwyspie Kolskim, mimo znacznych strat na froncie oraz problemów gospodarczych – ostrzegł w środę norweski minister obrony Tore Sandvik podczas rozmowy z mediami.

Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem z ostatniej chwili
Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem

Prezydent USA Donald Trump spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim w szwajcarskim Davos. Informację przekazała w środę po godz. 17 rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

W czwartek oraz piątek mróz, miejscami mgły i szadź, lokalnie słaby śnieg. W części kraju możliwa marznąca mżawka i gołoledź – informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Jarosław Kaczyński: To tłumaczy, dlaczego rząd Tuska odpuścił zablokowanie umowy z Mercosur z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: To tłumaczy, dlaczego rząd Tuska odpuścił zablokowanie umowy z Mercosur

W środę Parlament Europejski podjął decyzję o skierowaniu do TSUE umowy handlowej pomiędzy UE a krajami Mercosur. Swoje niezadowolenie z tego faktu dosadnie wyraził kanclerz Niemiec Olaf Scholz, co nie uszło uwadze prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego

Samorząd województwa kupuje czujniki dymu i czadu na sezon grzewczy. Urządzenia będą rozdawane bezpłatnie przez miasta i gminy. "Pierwsze zakupione urządzenia trafią do osób 65 plus o niskim statusie materialnym" – podkreślono.

Będzie nowe porozumienie z Łotwą ws. współpracy wojskowej z ostatniej chwili
Będzie nowe porozumienie z Łotwą ws. współpracy wojskowej

- Polska jest obecna na Łotwie. Mamy tam swoje jednostki. Chcemy, żeby ta nasza obecność była jeszcze mocniej widoczna. Chciałbym, żeby Polska i Łotwa podnosiły swoje umiejętności poprzez wspólne ćwiczenia, wspólne działania oraz obecność na wschodniej flance NATO. Wspólnie jesteśmy beneficjentami SAFE i dziękuję za deklarację chęci wspólnych zakupów w ramach programu oraz za wybór polskiego sprzętu, na przykład Piorunów - podkreślił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz po spotkaniu z ministrem obrony Łotwy.

Nie zamierzam użyć siły. Trump chce rozpoczęcia negocjacji z ostatniej chwili
"Nie zamierzam użyć siły". Trump chce rozpoczęcia negocjacji

– Prawdopodobnie nie pozyskamy Grenlandii bez użycia nadmiernej siły; bylibyśmy nie do zatrzymania, ale tego nie zrobię – powiedział w środę prezydent USA Donald Trump podczas wystąpienia w Davos. Oznajmił jednak, że zwraca się o natychmiastowe negocjacje w sprawie pozyskania wyspy.

Trump przemawia w Davos. Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku z ostatniej chwili
Trump przemawia w Davos. "Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku"

Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku - powiedział w środę prezydent USA Donald Trump podczas wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Ogłosił też, że udowodnił, iż krytycy jego planów mylili się, podczas gdy „wiele części świata ulega zniszczeniu”.

Dantejskie sceny w siedzibie KRS. Prokuratura przejęła budynek z ostatniej chwili
Dantejskie sceny w siedzibie KRS. "Prokuratura przejęła budynek"

"Sceny w budynku KRS. Nie pozwalają na wejście. Policja przejęła siedzibę" – informuje na platformie X szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka.

REKLAMA

[Tylko na Tysol.pl] Zastępca Przewodniczącego Krajowej Sekcji Nauki "S": Zamordyzm wraca do nauki?

Zdaniem Marka Kisilowskiego, zastępcy przewodniczącego krajowej Sekcji Nauki „S”  tzw. ustawa Gowina, którą właśnie przyjął sejm, wpłynie negatywnie na poziom innowacyjności uczelni. Opiera się bowiem na wczesoliberalnych systemach zarządzania ludźmi. Takich, w których dyrektor kazał, a pracownik miał biernie wykonywać zadania i nie gadać. Mówi o tym w rozmowie z Andrzejem Berezowskim. 
Marek Kisilowski
Marek Kisilowski / fot. T. Gutry
– Tzw. reforma Gowina ma upodabniać polskie uczelnie do amerykańskich, chociażby do  Massachusetts Institute of Technology (MIT). Na tej uczelni powstał pierwszy komputer – ENIAC.
– MIT na badania przeznacza tyle środków, ile wynosi cały polski budżet na naukę. Jarosław Gowin zdaje się o tym zapominać.
Ustawa zakłada wzrost finansowania doktoratów, mają powstać odpowiednie stypendia i ma nastąpić zwiększenie o 10 proc. środków na badania w tzw. uczelniach badawcze. Problem polega na tym, że znacząco nie wzrośnie suma środków przeznaczanych na naukę i szkolnictwo wyższe. To oznacza, że komuś będzie trzeba zabrać, żeby innym dołożyć. 
Wejście ustawy w życie prawdopodobnie spowoduje finansowe niszczenie uczelni znajdujących się w mniejszych miastach. 

– Ma też nastąpić podwyższenie minimalnych wynagrodzeń w poszczególnych grupach nauczycieli akademickich o 800 zł brutto.
– To obietnica, którą również z jakichś środków trzeba będzie pokryć.

– Ministerstwo zapowiada, że wzrośnie finansowanie nauki przez przedsiębiorstwa, które  będą zlecać projekty badawczo-rozwojowe. 
– Nie wzrośnie, brak jest dużego narodowego przemysłu, a podmioty zagraniczne korzystają z badań w swoich krajach pochodzenia. Ponadto jednym z podstawowych zadań uczelni jest kształcenie młodych pokoleń Polaków. Tymczasem aspekt kształcenia jest niemal całkowicie w ustawie pominięty. 
Minister Gowin opowiada, że ma obiecane dodatkowych 700 milionów na naukę. Ale te pieniądze zostaną przeznaczone zarówno na uczelnie, jak i na instytuty badawcze, w szczególności na ich reformę w ramach innego projektu ministra – sieci badawczej „Łukasiewicz”. Minister mówi też, że uczelnie zostaną zasilone obligacjami skarbowymi o wartości 3 miliardów. Ale środki będą przeznaczone na inwestycje. Co z bieżącą działalnością uczelni? Co z kosztami wdrożenia reformy? 

– Ustawa zakłada powstanie w Polsce pierwszej i drugiej ligi uczelni. 
– Dokładnie ustawa zakłada, że spośród uczelni akademickich (uniwersytetów, politechnik, akademii) zostanie wyłoniona grupa kilku (do 10) uczelni badawczych, które będą dużo lepiej finansowane. Uczelnie zawodowe pozostaną, jak obecnie, ale mają one inny charakter i inne zadania w krajowym systemie kształcenia. Uczelnia akademicka natomiast będzie mogła w drodze decyzji ministra stać się uczelnią zawodową co uważam, narusza zasady prawa. 

– Dlaczego?
– Projekt Gowina zakłada, że szkoły wyższe mogą utracić status uczelni akademickiej i stać się szkołami zawodowymi w drodze decyzji administracyjnej. Tymczasem publiczne uczelnie akademickie są powoływane w drodze odrębnych ustaw, czyli każda z nich została powołana przez parlament. Minister jako reprezentant władzy wykonawczej ma konstytucyjny obowiązek realizować decyzje władzy ustawodawczej, a nie je zmieniać w drodze decyzji administracyjnej. Jeżeli jakaś publiczna szkoła wyższa nie może być nadal uczelnią akademicką, rząd powinien wprowadzić w niej program naprawczy (pomóc jej spełnić wymagania stawiane uczelni akademickiej) lub wnioskować do parlamentu o jej przekształcenie, bądź rozwiązanie w drodze ustawy. Nie można tego robić decyzją administracyjną. 

– Solidarność wskazuje, że projekt ustawy odchodzi od partycypacyjnego modelu funkcjonowania uniwersytetów na rzecz modelu biznesowego.
– Ustawa jest tak skonstruowana, że minister za pomocą rozporządzeń może w sposób niemal nieograniczony zarządzać jednoosobowo szkolnictwem wyższym i nauką w Polsce. Na poziomie uczelni zwiększa władzę rektorów kosztem znaczenia organów kolegialnych i dziekanów wydziałów. Uczelnią będzie więc zarządzał rektor i nie będzie musiał liczyć się z niczyim zdaniem, ponieważ przyznane w niektórych sprawach funkcje opiniodawcze nie ograniczają jego jednoosobowej władzy. Rektor również jednoosobowo będzie mianował kierowników jednostek organizacyjnych np. wydziałów, gdyby na taką strukturę zdecydowała się dana uczelnia. Dziś dziekana wybiera społeczność akademicka danego wydziału.

– Czy forma zarządzania zaproponowana przez ministra może wpłynąć na innowacyjność uczelni?
– Wpłynie negatywnie. Proszę zobaczyć, że większość epokowych odkryć dokonały osoby, które nie potrafiły wpisać się w hierarchiczny, korporacyjny system. Ponadto kultura innowacyjności nierozerwalnie łączy się z systemem partycypacyjnym. Minister o tym nie wie?
 
– W takim razie na jakich wzorcach się opiera?
– Na wczesnoliberalnych. Takich, w których dyrektor kazał, a pracownik miał biernie wykonywać zadania i nie gadać.

#NOWA_STRONA#

– Czy ustawa cieszy się poparciem środowiska akademickiego?
– Nie. 

– Ministerstwo Nauki twierdzi, że ustawę poparły: Parlament Studentów RP, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, liczne samorządy studenckie, państwowe wyższe szkoły zawodowe czy uczelnie z Porozumienia Zielonogórskiego, które skupiają sieć małych i średnich uczelni regionalnych.
– To prawda. Jednak gremia te nie reprezentują środowiska. Większość z nich jest zależna od ministra, a część z nich jest powiązanych ze sobą – delegaci jednej zasiadają w drugiej. Ponadto nie powinno dziwić, że rektorzy poparli ustawę. Zwiększa ich władzę... 
Przeciw ustawie wypowiedziały się m.in.: Solidarność, Narodowa Rada Rozwoju, Senat Uniwersytetu Łódzkiego, Komitety Naukowe PAN, Porozumienie Komitetów Nauk Humanistycznych. Większość senatów uczelnianych nie podjęło uchwał w tej sprawie. 
Ponadto ustawa była fatalnie przygotowywana. Sam rząd wprowadził do niej przeszło 200 poprawek. Minister Gowin już zapowiada jej nowelizację jesienią 2018 roku. To oznacza, że popierający marcowy projekt ustawy niekoniecznie są zwolennikami projektu lipcowego, bo to już inny projekt. Ponadto, żeby ocenić jakość ustawy, trzeba poczekać na rozporządzenia, które będą ją wprowadzać. 

– Czy to oznacza, że ze zdaniem „S” w ogóle się nie liczono przy tworzeniu ustawy?
– Spełniono jeden nasz zasadniczy postulat. Podstawową formą zatrudnienia w szkolnictwie wyższym ma być umowa o pracę na czas nieokreślony. 

– Posłowie koalicji rządzącej związani z „S” poparli ustawę. 
– Jesteśmy rozczarowani ich postawą. W kampanii zobowiązywali się do przywrócenia w szkolnictwie wyższym prawa do zawierania ponadzakładowego układu zbiorowego pracy. Gdy przyszło co do czego, nic z tym nie zrobili. Pani Poseł Ewa Tomaszewska miała zgłosić solidarnościową poprawkę, aby pracodawca musiał uzyskać zgodę pracownika na pracę w niedzielę. Nie zrobiła tego. Gdy zrobił to poseł Kukiz’15 Józef Brynkus, posłowie PiS zgodnie zagłosowali za jej odrzuceniem. Domagaliśmy się również odmrożenia Funduszu Świadczeń Socjalnych. Nie tylko, że bezskutecznie, ale poprawkami strony rządowej wprowadzonymi już w Sejmie, fundusz będzie zamrożony do 2026 roku na poziomie roku 2013. Trudno takie działanie posłów PiS zrozumieć, bo FŚS, to ważne narzędzie wsparcia młodych pracowników nauki, których nam brakuje, których chcemy przyciągnąć i zatrzymać w kraju.

#NOWA_STRONA#

– Ustawa ma likwidować mechanizm punktozy…
– Raczej zamieni jedną punktozę na inną. Dalej ocena osiągnięć naukowych będzie sparametryzowana. W dodatku minister będzie wskazywał tzw. punktowane czasopisma i wydawnictwa, w których publikowanie będzie liczone do dorobku. To upolityczni naukę. Minister będzie mógł wskazać na przykład tylko czasopisma, czy wydawnictwa lewicowe, które nie będą przyjmowały tekstów (artykułów, monografii) o zabarwieniu prawicowym. 

– A potem przyjdzie nowa władza i będzie wskazywać tylko czasopisma prawicowe. Takie wahadło.
– Ale to nie będzie poszukiwanie prawdy. 

– Zjawisko nie będzie dotyczyć tekstów technicznych. 
– Myli się pan. Przy takim sposobie wyznaczania czasopism jakaś duża firma, w której interesie nie będzie rozwijanie konkretnych rozwiązań technicznych, czy technologii, może sprawić, że nie ujrzą one światła dziennego. A w medycynie, biotechnologii gdzie już mamy ogromny wpływ zagranicznego kapitału, naciski na urzędników ministerstwa i ministra mogą być decydujące.

– Może w takim razie nic nie zmieniać w polskiej nauce?
– Szkolnictwo, w tym szkolnictwo wyższe w Polsce wymaga zmian. Ale nie takich, jakie proponuje Gowin.

– A jakich na przykład?
– Większej interdyscyplinarności i większej partycypacyjności.

– W założeniach ustawa to właśnie wprowadza. 
– Jak to było powiedziane, Ustawa zwiększa centralizację zarządzania i władzę rektora co zostało „podstępnie” nazwanie zwiększaniem autonomii (zwiększenie autonomii rektora). Redukuje to praktycznie do zera partycypacyjność, która realizowała się na wydziałach, poprzez Rady Wydziałów, których ustawa nie przewiduje, a ich uprawnienia przekazuje senatowi i rektorowi.
Interdyscyplinarność zostaje zredukowana do dwóch dyscyplin „na nauczyciela akademickiego”. W myśl projektu ustawy każdy pracownik nauki musi wybrać dwie dyscypliny, w których będzie prowadził badania. Ale w efekcie zapisów ustawy uczelnia, czyli pracodawca nie będzie zainteresowana, żeby prowadzić badania w więcej niż dwóch dyscyplinach. Ponadto istnieje projekt rozporządzenia do ustawy, który zakłada, że np. fizyk będzie mógł publikować tylko w czasopismach przypisanych do tej dyscypliny nauki. Jeśli opublikuje coś w czasopiśmie przypisanym do chemii, nie będzie miał „z tego korzyści”, czyli punktów. Jego uczelnia również. To znaczy, że zespoły interdyscyplinarne, w skład których wchodzi np. jeden fizyk, jeden chemik, jeden polonista, nie będą mogły wspólnie opublikować artykułu w czasopiśmie. Nie będzie się to im (ani ich pracodawcy) opłacać, bo nie otrzymają punktów. Jak w takich warunkach rozwijać badania interdyscyplinarne, czy dydaktykę przedmiotową (nowoczesne metody nauczania np. chemii, czy fizyki)?

– Co dalej?
– Na przyjęciu ustawy przez Sejm „świat się nie kończy”. Musimy dalej zabiegać o jej zmianę. Może o weto Prezydenta, jeżeli ostateczny jej kształt będzie zły dla Polski i pracowników uczelni. Musimy również współpracować z ministerstwem, aby rozporządzenia nie były niszczące dla systemu szkolnictwa wyższego w Polsce i dla powszechnego dostępu do edukacji. 

– Protesty, demonstracje?
– Na razie popieramy postulaty i protesty naszych młodszych kolegów – członków społeczności akademickiej – studentów i doktorantów. W uczelniach silnie zagrożonych rozwiązaniami ustawy Solidarność współorganizuje protesty. Doskonałym przykładem jest aktywność Komisji Zakładowej w Uniwersytecie w Białymstoku. Jednak gdy nic się nie zmieni, przyłączymy się do wrześniowych protestów „S”. Będziemy domagać się, jako Związek realizacji prospołecznych obietnic wyborczych, w szczególności w sferze powszechnego kształcenia młodych Polaków i w sferze upodmiotowieni pracowników.
 


 

Polecane