[Tylko u nas] Women Help Women? Zajrzałam za kulisy podziemia aborcyjnego w Polsce

Polskie prawo dopuszcza aborcję jedynie w dwóch przypadkach – gdy ciąża stanowi zagrożenie życia lub zdrowia kobiety ciężarnej lub gdy jest wynikiem czynu zabronionego. Jednak w praktyce dostęp do aborcji na życzenie bywa nieograniczony.
 [Tylko u nas] Women Help Women? Zajrzałam za kulisy podziemia aborcyjnego w Polsce

Przez prawie dwa lata systematycznie poznawałam kulisy działania Women Help Women (WHW), mieniącej się międzynarodową feministyczną organizacją non-profit. W sieci brak informacji o tym, czy i gdzie owa organizacja jest zarejestrowana, a jedyną osobą, która oficjalnie podpisuje się pod jej działaniami, jest zamieszkała w Amsterdamie Kinga Jelińska, współtworząca również, wraz z Natalią Broniarczyk, Karoliną Więckiewicz i Justyną Wydrzyńską, polską nieformalną grupę o nazwie Aborcyjny Dream Team. Wobec ostatniej z wymienionych kobiet toczy się obecnie postępowanie przed sądem za niezgodne z prawem udostępnienie ciężarnej kobiecie zestawu środków poronnych. To właśnie dystrybucją do Polski tego rodzaju farmaceutyków – mifepristonu i mizoprostolu  – zajmuje się Women Help Women. Mizoprostol jest zarejestrowanym w Polsce lekiem na chorobę wrzodową żołądka, natomiast mifepriston to środek w naszym kraju niedopuszczony do użytku.

Korespondowałam z WHW z kilku adresów e-mailowych, podając się za fikcyjne osoby w różnym wieku, różnorako motywujące chęć przerwania ciąży. Wszystkie przytaczane poniżej historie korespondencji są autentyczne. Gdzieniegdzie poprawiona została ortografia, interpunkcja, język i styl, usunięte powtórzenia i mało istotne elementy korespondencji; uproszczone niektóre sformułowania, by uczynić lekturę bardziej przejrzystą i treściwą, jednak bez ingerencji w sens konwersacji.

Nawiązanie kontaktu z organizacją jest bardzo proste – wystarczy wypełnić formularz, który pojawia się w wyszukiwarce po wpisaniu słów „pigułki aborcyjne” lub „aborcja farmakologiczna”. W formularzu padają pytania o wiek kobiety, długość ciąży czy metodę jej potwierdzenia. Jeśli zaznaczymy, że jesteśmy w ciąży dłużej niż 10 tygodni, na ekranie pojawia się komunikat, że serwis nie jest przeznaczony dla nas. Zawsze jednak możemy wrócić do poprzedniego menu i zaznaczyć inny wariant. Należy również potwierdzić, że nie choruje się na żadną z szeregu wymienionych chorób, a ciąża rozwija się w macicy. Aby zakończyć konsultację, trzeba oświadczyć, że zwalnia się Women Help Women z jakiejkolwiek odpowiedzialności oraz przyjmuje do wiadomości, że lekarstwa mogą mieć skutki uboczne, a przyjmować je będziemy wyłącznie na własne ryzyko. Na żadnym etapie konsultacji ani w późniejszej korespondencji nie jest wymagany żaden dowód tożsamości ani dokumentacja medyczna. Jedyny dokument, o którego przesłanie nas proszą, to potwierdzenie przelewu. Po wypełnieniu formularza na podany w nim adres e-mail przychodzi wiadomość z prośbą o wpłatę darowizny w wysokości 75 euro.

 

To nadal bezpieczne

Skontaktowałam się z Women Help Women jako 16-letnia Magda.
 
– To dla mnie ogromna kwota, jestem uczennicą liceum. Moja sytuacja rodzinna i finansowa jest bardzo trudna.
 
– Droga Magdo, przykro nam, że znalazłaś się w tak trudnej sytuacji. Aborcja medyczna jest zabiegiem bardzo bezpiecznym i skutecznym, jeśli przeprowadza się go w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Niemniej jednak może się zdarzyć, że dojdzie do komplikacji, takich jak bardzo silny krwotok. Potrzebna jest wtedy szybka pomoc medyczna. Jest konieczne, aby ktoś bliski i pełnoletni wspierał cię podczas zabiegu. Chcielibyśmy mieć kontakt z tą osobą. Czy mieszkasz w niewielkiej odległości od szpitala? Kto mógłby cię tam zawieźć? Pamiętaj, że w razie konieczności zwrócenia się do lekarza, nie jest konieczne informowanie go o aborcji. Możesz powiedzieć, że podejrzewasz poronienie – objawy są takie same. Musisz pamiętać, że w wypadku hospitalizacji lekarz prawdopodobnie wezwie Twoich rodziców. Ważne jest, aby oni również wiedzieli, co wówczas mówić. Kobiety mające aborcje nie podlegają żadnej odpowiedzialności prawnej, ale osoby, które im pomagają, już tak.
 
– Wychowuje mnie tylko mama. O mojej ciąży wie tylko pełnoletnia siostra. Numer, który podałam w formularzu, to właśnie jej numer. Mąż siostry ma samochód i w razie potrzeby zawiezie mnie do szpitala. Siostra obiecała, że gdyby doszło do komplikacji, porozmawia z mamą.
 
Nikt z Women Help Women nigdy nie próbował skontaktować się z siostrą Magdy.
 
– Droga Magdo, cieszymy się, że będziesz miała wsparcie siostry. Zanim udzielimy Ci pomocy, prosimy, weź pod uwagę, że istnienie organizacji działających na rzecz praw reprodukcyjnych jest całkowicie zależne od darowizn. Nie otrzymujemy żadnych dotacji. Women Help Women nie jest apteką internetową, lecz społecznością kobiet pomagających sobie nawzajem. Rozumiemy Twoją trudną sytuację i dlatego, w drodze wyjątku, prosimy o darowiznę pomniejszoną ponad trzykrotnie. Czy mogłabyś spróbować uzbierać 20 euro lub poprosić siostrę o przekazanie tej kwoty? 
 
– Siostra przekaże 20 euro, ale dopiero po wypłacie.
 
– Droga Magdo, dziękujemy. Lekarz zatwierdzi twoją prośbę w ciągu 24 godzin. W związku z problemami celnymi przesyłka zostanie nadana nierejestrowaną pocztą priorytetową. Takie przesyłki nie są kontrolowane przez urzędy celne. Ze względów logistycznych tabletki mogą znajdować się w woreczkach, a nie w blistrach, choć gwarantujemy, że są to leki oryginalne, rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia. Przesyłki zwykle docierają do Polski w ciągu 7–14 dni, jednak w związku z sytuacją epidemiologiczną czas ten może się wydłużyć.
 
Następnie szesnastolatka otrzymuje e-maila wraz z dokładną, obszerną instrukcją wykonania aborcji farmakologicznej. Zaznaczone jest, że instrukcja dotyczy wyłącznie ciąży do 10. tygodnia, a leków nie należy zażywać m.in. wtedy, gdy kobieta jest w ciąży dłuższej niż 12 tygodni; ma alergię na mifepriston lub mizoprostol; jest w ciąży pozamacicznej, nie da rady dotrzeć do szpitala w ciągu dwóch godzin lub choruje na którąś z szeregu wymienionych chorób, na przykład porfirię. Opisane są również możliwe powikłania: krwotok, niecałkowita aborcja i infekcja, przy których konieczne jest zgłoszenie się do lekarza. Już 48 godzin po wypełnieniu formularza Magda dostaje informację o nadaniu przesyłki. Dwa tygodnie później przychodzi przypomnienie o darowiźnie.
 
– Czy przesyłka na pewno została wysłana i poprawnie zaadresowana?
 
– Droga Magdo, w czasie pandemii możliwe są opóźnienia. Prosimy, zaczekaj jeszcze parę dni. Gdyby czas oczekiwania wydłużał się, na pewno nie zostawimy cię bez wsparcia.
 
– Ile mam jeszcze czasu na przyjęcie tabletek? Czy przy mojej długości ciąży to nadal bezpieczne? 
 
– Droga Magdo, wedle konsultacji, którą wypełniłaś, jesteś teraz w 12. tygodniu. Leki można przyjąć również po 12–14 tygodniu, ale wtedy konieczna jest zmiana dawkowania, więc to ważne, abyś napisała do nas, gdy tylko przesyłka dotrze do ciebie. Jest to nadal bezpieczne, ale przebieg zabiegu może być bardziej intensywny.

Nastolatka czeka jeszcze tydzień.

– Przesyłka nadal nie dotarła. Czy możecie nadać kolejną? Najlepiej priorytetową, poleconą?
 
– Droga Magdo, nie zostawimy cię bez pomocy, ale przypominamy, że obiecywana darowizna nigdy nie dotarła na konto fundacji. Darowizna nie jest związana z dostarczeniem przesyłki, a Ty zobowiązałaś się do wpłacenia jej w pierwszych dniach miesiąca. Twoja ciąża trwa już dość długo i jest konieczna bardzo szybka interwencja. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla Ciebie byłby wyjazd za granicę. Finansowo może Ci pomóc Aborcja bez Granic. Czy chciałabyś zadzwonić na infolinię, by dowiedzieć się więcej na ten temat?
 
Magda odmawia – nie byłaby w stanie zrobić tego bez wiedzy i zgody matki. Tłumaczy, że jej siostra nie chce przesłać pieniędzy, bo podejrzewa, że to oszustwo. Women Help Women decyduje się wysłać do 16-latki, będącej już w drugim trymestrze ciąży, kolejną przesyłkę, tym razem „przez [ich] partnerską organizację”.
 
Pierwsza przesyłka nigdy do mnie nie dotarła. Druga, priorytetowa, przyszła z Warszawy. Na kopercie nie widniał żaden adres zwrotny ani oznaczenie nadawcy. W środku znajdowała się papierowa torebka wypełniona wrzuconymi do niej luźno trzynastoma tabletkami bez blistrów, bez jakichkolwiek danych dotyczących zawartych w nich substancji czy terminów ich ważności.

 

Masz jeszcze dużo czasu

Do WHW odezwała się 25-letnia Agata.
 
– Gdyby to był ktoś inny, to może… Ale mój partner jest w połowie Nigeryjczykiem. Nie wyobrażam sobie urodzić czarnego dziecka. Właściwie to nie mam nawet pewności, że to jego. Jeśli ode mnie odejdzie, nie będę miała gdzie mieszkać. Ja nie pracuję, to on zarabia. Proszę o wyrozumiałość.
 
– Droga Agato, codziennie dostajemy wiele próśb o obniżenie darowizny. Chcemy pomóc wszystkim, ale każda osoba również stara się znaleźć rozwiązanie. Twoja ciąża jest bardzo wczesna. Możesz przeprowadzić aborcję do końca 12. tygodnia ciąży. Masz jeszcze bardzo dużo czasu. Czy możesz przez następne dwa tygodnie spróbować zebrać sugerowaną kwotę?
 
– Nie dam rady. Mój partner dobrze zarabia, byłoby podejrzane, gdybym prosiła znajomych o pożyczkę. Nie mam nikogo zaufanego.
 
– Droga Agato, rozumiemy, że nie masz swoich dochodów, ale czy partner nie daje Ci nic na własne wydatki? Bylibyśmy wdzięczni za przekazanie chociaż 150 złotych. Darowiznę możesz zlecić dyskretnie i anonimowo na poczcie. Twoja ciąża ma sześć tygodni. Prosimy o próbę uzbierania lub pożyczenia tych pieniędzy.
  
Po tygodniu Agata znowu odzywa się do Women Help Women.
 
– Próbowałam, ale nie mam skąd wziąć 150 zł w tak krótkim czasie. Czy mogę otrzymać pomoc, a pieniądze przelać, gdy uzbieram? On za niedługo zorientuje się, że jestem w ciąży, a wtedy będę zmuszona urodzić…

– Droga Agato, darowizna 150 złotych jest obniżona już prawie trzykrotnie w stosunku do wymaganej darowizny (sic) w przypadku udzielenia pomocy w aborcji medycznej. Twoja ciąża jest jeszcze relatywnie wczesna. Prosimy o próbę uzbierania w ciągu 2–3 tygodni lub pożyczenia 150 złotych.

Mija kolejny tydzień. Agata informuje, że nadal nie dysponuje wymaganą kwotą.
 
– Droga Agato, rozumiemy, że to trudna sytuacja. Czy możesz przekazać cokolwiek na rzecz naszej organizacji teraz lub w najbliższym czasie? Prosimy, napisz. Nie zostawimy cię bez pomocy.
 
– Nie jestem w stanie. Co prawda partner pozwala mi korzystać ze swoich środków, ale miałabym wyrzuty sumienia, opłacając z nich aborcję. On bardzo marzy o dziecku, nie przeżyłby, gdyby dowiedział się, że to zrobiłam. Ja wychodzę z założenia, że to moje ciało i mój wybór, ale płacenie za aborcję jego pieniędzmi już nie wydaje mi się w porządku.
 
– Droga Agato, rozumiemy twoją sytuację i chcemy ci pomóc. Pamiętaj jednak, że jesteśmy organizacją non-profit. Solidarne przekazywanie darowizn jest warunkiem naszego funkcjonowania. Aby możliwe było realizowanie naszej misji, niezbędne jest poczucie wspólnoty wszystkich korzystających z serwisu wobec łamania praw reprodukcyjnych i doświadczeń opresji ze strony aparatów państwowych. Robimy wszystko, aby pomóc każdej potrzebującej osobie, do każdego przypadku podchodzimy indywidualnie. Zaproponowaliśmy Ci, w drodze wyjątku, obniżenie darowizny, ale z Twojej strony oczekiwalibyśmy minimum współpracy.

 

On miałby kłopoty

Darowizny nie wymagano od 14-letniej Oliwii. Tym razem jednak konieczny okazał się kontakt z rodzicem. Zalogowanie się na inne konto i napisanie jako Joanna, mama dziewczynki, nie było trudne.

– Droga Joanno, dziękujemy za kontakt i opisanie waszej sytuacji życiowej. Rozumiemy, że nie jest ona łatwa. Bardzo prosimy, byś wzięła jeszcze pod uwagę dwie kwestie. W razie komplikacji i konieczności udania się do szpitala powinnaś powiedzieć, że to naturalne poronienie, aby nie odpowiadać za pomoc w aborcji. Poza tym obcowanie płciowe z małoletnią poniżej 15. roku życia jest przestępstwem, a zatem kłopoty może mieć osoba, z którą Oliwia zaszła w ciążę (sic). Lekarz nie ma obowiązku, ale może poinformować prokuraturę. Czy Ty i Oliwia zdajecie sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji i będziecie wiedziały, co w sytuacji kontaktu z lekarzami należy mówić?

– Oczywiście, gdyby trzeba było wezwać pogotowie, powiemy, że to naturalne poronienie. Co do drugiej sprawy – doskonale rozumiem, że on miałby poważne kłopoty. Dlatego chcemy załatwić sprawę jak najszybciej. Mamy nadzieję, że obejdzie się bez szpitala i wszystko zostanie w tajemnicy.

– Droga Joanno, dzięki za wyjaśnienie. Jak najbardziej rozumiemy waszą motywację (sic). Czekamy tylko na zgodę od lekarzy. 

Przesyłka, tym razem nadana z Briefzentrum 12 na obrzeżach Berlina, dotarła już dwa tygodnie po nawiązaniu kontaktu z Women Help Women. Podobnie jak ta nadana z Warszawy nie była opatrzona żadnymi informacjami o nadawcy. Osiem tabletek znajdowało się w woreczku strunowym. Jedna, luźno wrzucona do koperty, była pokruszona.

Wraz z Joanną i jej dziećmi mieszka siostra kobiety, Aneta, i córka Anety, 13-letnia Lena. W czasie gdy Joanna zajęta była organizowaniem pigułek aborcyjnych dla swojej córki, u jej siostrzenicy zdiagnozowano koronawirusa. 13-latka trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono u niej także ciążę.
 
– Wiem, że nie prosiłyście mojej siostry o pieniądze. Znacie naszą sytuację materialną. Ale zapłacę, ile będzie trzeba. Wiem, że mamy prawo do legalnej aborcji w Polsce, jednak zależy nam, żeby zrobić to na własną rękę. Jeśli aborcja zostanie przeprowadzona w szpitalu, obawiam się, że mogą zostać zlecone badania genetyczne płodu, by ustalić ojcostwo. Wtedy on będzie miał poważne problemy, a przy tym my wszystkie, jeśli wyszłaby na jaw jeszcze sprawa Oliwii. Bardzo prosimy o zrozumienie i szybką pomoc.

- Droga Aneto, czy wiesz, kto jest ojcem dziecka? Badania genetyczne, o których piszesz, mogą zostać wykonane zarówno podczas zabiegu aborcji jak podczas ciąży, ale nie jesteśmy w stanie Ci powiedzieć, jak skrupulatnie podejdzie do tego prokuratura. Jeśli sprawą Twojej córki zajęły się już służby, przesyłanie Tobie leków aborcyjnych jest bardzo złym pomysłem. Za pomocnictwo w aborcji grozi do 3 lat więzienia. Ponadto, zabieg chirurgiczny, który Lena może mieć w szpitalu, pod znieczuleniem, będzie dla niej dużo bardziej bezpieczny niż aborcja domowa w tajemnicy, bez opieki lekarskiej (sic). Doradzamy, byś dała zezwolenie na zabieg, oczywiście jeśli jest to życzeniem również Twojej córki. W razie jakichkolwiek problemów z aborcją w szpitalu, możesz skontaktować się z Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

- Badania podczas ciąży nie zrobią. Napisałam oświadczenie, że nie wyrażam zgody na wykonywanie bez konsultacji ze mną żadnych badań, które nie są niezbędne do ratowania życia lub zdrowia mojej córki. Ja wiem, że policja go szuka, Lena była przesłuchiwana, ale odmówiła odpowiedzi. Ja i Joanna też dostałyśmy wezwanie do złożenia zeznań. Będziemy mówić, że nie wiemy. Mamy nadzieję, że do tego nie dojdą. Nie możemy sobie pozwolić na aborcję w szpitalu. Gdy zbadają płód, wszystko wyjdzie na jaw. Jestem gotowa wziąć konsekwencje na siebie, łącznie z potencjalnym więzieniem. Jestem pewna, że tego chcę i robię to na własną odpowiedzialność. 

- Droga Aneto, rozumiemy Twój punkt widzenia (sic), ale mimo to bardzo prosimy o kontakt z Federacją Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, żeby uregulować aborcję w Polsce. 

 

Odpowiedzialność i konsekwencje

Julia ma 21 lat. Studiuje na jednej z krakowskich uczelni. Wypełniając formularz konsultacyjny, jest w 10. tygodniu.

- Nie mogę powiedzieć o ciąży moim rodzicom. Nie mam żadnych przyjaciół, jestem kompletnie sama. Do końca miesiąca zostało mi 30 złotych.

Przesyłka z farmaceutykami zostaje nadana już następnego dnia. Po dwóch tygodniach
dziewczyna dostaje e-mail:

- Droga Julio, prosimy, daj nam znać, czy przesyłka dotarła, a jeśli przyjęłaś już tabletki, jak się czujesz i jak przebiegła cała procedura.

- Tak, przyszła, ale chyba zwątpiłam. Nie wiem co robić. Boję się komplikacji. Ile mam czasu na zastanowienie? Co się stanie, gdy przyjmę leki po 12. tygodniu?

- Droga Julio, twoja ciąża ma 11 tygodni i 4 dni. Dostałaś odpowiednią liczbę tabletek do
przeprowadzenia aborcji do końca 12 tygodnia ciąży. W drugim trymestrze potrzeba 12 tabletek mizoprostolu. To ważne, byś nie podejmowała decyzji pod presją czasu, musisz być jej pewna. Możesz poszukać wsparcia psychologicznego na stronie Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. 

Kontakt między 21-latką i Women Help Women się urywa. Dziewczyna odzywa się dopiero po czterech miesiącach.

- Jakiś czas temu dostałam od Was środki poronne. Zażyłam je. Jestem teraz w szpitalu. Czy mogę prosić o kontakt z lekarzem, który wystawił mi receptę? Prosił o to mój lekarz prowadzący.

Odpowiedź przychodzi po trzech godzinach.

- Droga Julio, czy przyjęłaś leki dopiero teraz? Czy poinformowałaś o tym lekarzy? Dlaczego? Nie ma to żadnego wpływu na ewentualne leczenie. Objawy aborcji i poronienia
naturalnego są dokładnie takie same, takie same są również ewentualne powikłania i ich leczenie. Pamiętaj, prosimy, że po 24. tygodniu ciąży w Polsce nie mówi się już o poronieniu, lecz o przedwczesnym porodzie, co zmienia Twoją sytuację. Prosimy, napisz nam o niej więcej.

- Przyjęłam tabletki w 20. tygodniu. Nie umiałam wcześniej podjąć decyzji. Cierpię na depresję, anoreksję, borderline. Aborcja nie powiodła się, jestem cały czas w ciąży. To już 31. tydzień. Nie wiem, dlaczego powiedziałam o tym lekarzowi. Nie myślałam logicznie, gdy tydzień temu uratowano mnie po próbie samobójczej. Lekarz chciałby rozmawiać osobiście z medykiem, który mi je przepisał. Proszę o priorytetowe potraktowanie tej sprawy. Od tego może zależeć zdrowie moje i mojego dziecka.

Czas oczekiwania na każdą kolejną wiadomość wynosi już średnio około dobę.

- Droga Julio, zażyłaś jedną tabletkę mifepristonu i tabletki czystego mizoprostolu. O ile pierwsza z nich nie ma żadnego negatywnego wpływu na rozwój płodu, jeśli ciąża się utrzyma, mizoprostol nieznacznie zwiększa ryzyko wad płodowych, takich jak zespół Moebiusa, wady kończyn, stopa końsko-szpotawa, nieprawidłowości centralnego układu nerwowego, wady podniebienia. Wady te byłyby już widoczne na USG.

Producent zarejestrowanego w Polsce leku Cytotec, którego substancją czynną jest mizoprostol, określa wady wrodzone płodu jako „częsty” skutek uboczny stosowania tego leku – podaje, że dotyczą one od 1 do 10% przypadków.

- Mój lekarz musi znać nazwę i numer seryjny środków, które przyjęłam. Żąda dostępu do mojej dokumentacji medycznej. Ciąża jest zagrożona, od próby aborcji utrzymuje się ból i krwawienie. Zdiagnozowano u mnie przedwczesne oddzielanie się łożyska. Czy mogę liczyć na kontakt z lekarzem, który mnie konsultował? Dla mnie to też jest ważne.

- Droga Julio, dochodzenie, które przeprowadza lekarz, nie ma żadnego sensu z medycznego punku widzenia. Ma służyć jedynie pociągnięciu do odpowiedzialności prawnej naszych lekarzy.

- Czy osoba, z którą koresponduję, ma wykształcenie medyczne, by wypowiadać się na ten temat? Gdzie są teraz moje prawa? Prawo do rzetelnej informacji, fachowej opieki medycznej, wreszcie prawo do decydowania o własnym ciele, jeśli mój lekarz nawet nie wie, jakie opcje leczenia może mi zaproponować, bo odmawiacie współpracy z nim? Jeśli stracę teraz moją córeczkę albo nie wrócę już do pełnego zdrowia, kto za to odpowie? 

- Droga Julio, nie mogłaś pójść do lekarza w Polsce, bo Polki są pozbawione podstawowych praw. Środki, które otrzymałaś, nie mogły zagrozić Twojemu zdrowiu, natomiast z całą pewnością służą do przerwania ciąży. To oczywiste, że to Ty ponosisz i będziesz ponosić odpowiedzialność i konsekwencje swoich decyzji, co nie oznacza, że jesteś czemukolwiek winna. Na tym kończymy tę korespondencję.

Możliwym skutkiem stosowania mizoprostolu może być m.in. reakcja anafilaktyczna, zator płynem owodniowym, pęknięcie lub perforacja macicy, krwotok. Pamiętajmy, że każdy niewłaściwie stosowany lek stanowi zagrożenie dla naszego życia lub zdrowia, a o tym, kto i w jakiej ilości może bezpiecznie stosować lek wydawany na receptę, rozstrzygać może jedynie lekarz.

 

Prześlemy ci instrukcje

W tym samym czasie, gdy ze szpitalnego łóżka korespondowała z Women Help Women zrozpaczona Julia, formularz wypełniała 30-letnia Patrycja. Kobieta zaznaczyła, że nie pamięta daty ostatniej miesiączki. Zadeklarowała, że jest w 10. tygodniu ciąży, którą potwierdziła jedynie testem ciążowym. Logiczny kontakt z nią jest utrudniony. Patrycja pisze z licznymi błędami.

-    Nierozumiem co ja mam wyslac.
-    Droga Patrycjo, prosimy o wysłanie darowizny 75 euro na rzecz serwisu. Po tym zostanie nadana przesyłka z lekami.
-    Cotonejst 75 euro. Co to jes bo nwm.
-    Droga Patrycjo, organizacja prosi o przekazanie darowizny o minimalnej wysokości 75 euro, która jest wsparciem dla serwisu niedochodowego. Natomiast przesyłka z lekami zostanie do Ciebie wysłana za darmo.
-    Ja nwm Ci i jak pssekazac nwm co to jes dzienkuje za darmo to ok bo jestem biedna dzienkuje.
-    Droga Patrycjo, w drodze wyjątku prosimy o przekazanie darowizny obniżonej do 40 euro. 
-    Ja niwrksumjem co aj mama zwrócić. Nierozumiem.
-    Droga Patrycjo, w jakim języku wolisz się komunikować?
-    Ja nie mam jazyka obecnego żadnego tylko po polsku umiem muwic.
-    Droga Patrycjo, pytaliśmy o język, bo pisałaś, że naszych wiadomości nie rozumiesz.  Co dokładnie jest dla Ciebie niejasne?
-    Nie jasne jak mam potwjerdzic zanuwjenie za darmo tak żeby było. I dzienkuje i proszą szybko.
-    Droga Patrycjo, czy jesteś w stanie przekazać darowiznę 40 euro?
-    Ja nwm cotojes euro.

W dalszej korespondencji Patrycja przyznaje, że jest osobą z niepełnosprawnością. 

-    Uczymuje sie z renty jestem osoba nie pełnosprawa mam w stopniu umiarkowany niepenospraenoś. Jestem osobom nieprenospawna umysowo.

Niepełnosprawność intelektualna w stopniu umiarkowanym charakteryzuje się poziomem rozwoju intelektualnego porównywanym do rozwoju ośmioletniego dziecka. Konsultant Women Help Women w żaden sposób nie ustosunkowuje się do tej informacji.

-    Droga Patrycjo, czy jesteś w stanie przekazać darowiznę, o jaką prosimy? 
-    Ja neiwiem co ja mam zrobic. Jestem osobom która sobie tak nie poradzi i dużo nie rozumjem rzeczy. 

Women Help Women decyduje się wysłać do Patrycji przesyłkę z tabletkami aborcyjnymi bez otrzymania darowizny. Już po nadaniu przesyłki, Patrycja pisze:

-    A prosze mi powiedzieć jeszcse bo ja nie wiem czy musze zrobic USG takie badanie.
-    Droga Patrycjo, badanie USG nie jest konieczne przed przyjęciem tabletek aborcyjnych.
-    A skad bd wiedzieć w kturym tygodniu cioży jestem czy to nie poczebne?
-    Droga Patrycjo, czy pamiętasz datę swojej ostatniej miesiączki? Długość ciąży można określić na tej podstawie.
-    Nie pamiętam. lIe jes tych tabletek i czy moge jedno tylko poknoć czt czeba wiencej co sie stanie z dzieckiem wtedy?
-    Droga Patrycjo, w przesyłce będzie jedna tabletka mifepristonu i osiem tabletek mizoprostolu. To ważne, żebyśmy wiedzieli jak długa jest ciąża, bo instrukcje zmieniają się w zależności od długości ciąży. Jeśli nie pamiętasz dokładnej daty ostatniej miesiączki, to może chociaż w przybliżeniu? 
-    Nieiwme niepamiętam ale to hyba jakoś w marcu byli tak misie wydaje.

W momencie, gdy Patrycja pisze te słowa, jest sierpień.

-    Droga Patrycjo, jeśli miesiączka była w marcu, to ciąża może być bardzo długa. Czy jest możliwość, abyś poszła do lekarza to sprawdzić? To bardzo ważne.
-    Byłam to mi powiedzol ze 20-tttydzien dwudziesty to jak bylam to ktury jest teraz niewiem.
-    Droga Patrycjo, czy pamiętasz, kiedy byłaś u lekarza? 20. tydzień to już bardzo późno na zabieg lekami. Czy jest ktoś kto wspiera cię w tej sytuacji? Czy możecie razem z tą osobą zadzwonić na infolinię Aborcji Bez Granic?
-    Powiecie mi ile wzioć tabletek mam czy jedna wystaczy czy wiencej czeba prosze o inframacje i co sie stanie jak wezme tabletke co sie stanie z dzieckiem w bzuchu czy bede miaa dalej duży bżuch czy tak zostanie jusz bo ja niechce.
-    Droga Patrycjo, najważniejszy w tym momencie jest telefon na infolinię!!!
-    Ale nierozumiem gdzie poco dzwonic mam tylko pytam ile jes tabletek w pacce ile mam wzioć ich czy rano czy popoudniu czy wieczur.
-    Droga Patrycjo, jeśli twoja ostatnia miesiączka była w marcu, oznacza to, że jest już za późno na aborcję tabletkami. Zabieg mógłby być dla ciebie niebezpieczny, mógłby się on skończyć krwotokiem. Prosimy zadzwoń na infolinię, dziewczyny wytłumaczą ci co zrobić w przypadku tak długiej ciąży.
Patrycja przestaje odpisywać. Women Help Women dopiero po dwóch tygodniach wykazuje zainteresowanie rozwojem sytuacji.
-    Droga Patrycjo, jak się masz? Czy przesyłka z lekami dotarła do ciebie? Czy dodzwoniłaś się do Aborcji bez Granic? Prosimy napisz.
Z Patrycją nie ma już kontaktu.

 

Uniwersytet Jagielloński wszczyna postępowanie dyscyplinarne

W sprawie moich ustaleń, o których zdawkowo informowałam w mediach społecznościowych około pół roku temu, na wniosek wnioskodawcy postępowanie wyjaśniające wszczął rzecznik dyscyplinarny UJ, dr Przemysław Tacik. Jego zdaniem, mimo że nie złamałam prawa i nie dopuściłam się prowokacji w rozumieniu prawa karnego, wprowadzeniem innych osób w błąd co do własnej tożsamości oraz prowokacją w potocznym tego słowa znaczeniu dopuściłam się deliktu dyscyplinarnego, czym ugodziłam w dobre imię uczelni. Doktor Przemysław Tacik to ten sam, który w prowadzonym na mój wniosek postępowaniu wyjaśniającym na uczelni pod koniec 2020 r. występował jako obrońca Natalii S., studentki Wydziału Lekarskiego. Studentka ta, na fali słynnych październikowych protestów, na profilu internetowym działającej na Uniwersytecie Jagiellońskim organizacji studenckiej TęczUJ opublikowała reklamę nie czego innego, jak właśnie organizacji Woman Help Woman. Wpis ten, wraz z zamieszczonym w nim linkiem do zbiórki pieniędzy na działalność Aborcyjnego Dream Teamu, został udostępniony również na oficjalnym profilu Samorządu Studentów Wydziału Lekarskiego UJ. Kilka tygodni temu zadałam doktorowi Przemysławowi Tacikowi następujące pytania:

1.    Czy uważa Pan, że reklamowanie działalności Women Help Women jest czynem godnym studenta Wydziału Lekarskiego UJ? A studenta UJ w ogólności?
2.    Czy dokonanie wyżej opisanego czynu za pośrednictwem internetowego profilu organizacji studenckiej działającej na UJ stanowi, w Pańskiej opinii, godzenie w dobre imię Uniwersytetu Jagiellońskiego?
3.    Czy dokonanie wyżej opisanego czynu za pośrednictwem oficjalnego profilu Samorządu Studentów Wydziału Lekarskiego UJ stanowi, w Pańskiej opinii, godzenie w dobre imię Uniwersytetu Jagiellońskiego?
4.    Dlaczego zdecydował się Pan występować jako obrońca w postępowaniu wyjaśniającym prowadzonym wobec Natalii S. oraz Krzysztofa W. [ówczesnego przewodniczącego Samorządu Studentów Wydziału Lekarskiego UJ - przyp. aut.]?
5.    W wyżej wskazanej sprawie podejrzani odmówili udzielenia informacji, kto zamieścił wpis, którego postępowanie dotyczyło, na stronie Samorządu Studentów Wydziału Lekarskiego UJ. Czy wie Pan, kto zamieścił ten wpis na stronie SSWL UJ? Czy wspólnie z podejrzanymi ustalił Pan taką strategię obrony?
6.    Czy prowadzenie postępowania wyjaśniającego wobec osoby, która ujawniła kulisy działalności organizacji Women Help Women, stawia Pana, w Pańskiej opinii, w sytuacji konfliktu interesów?

Choć minęło kilka tygodni, nie otrzymałam odpowiedzi na żadne z nich. Doktor Przemysław Tacik złożył do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie mnie karą nagany z ostrzeżeniem – trzecią w pięciostopniowej skali kar dyscyplinarnych. Decyzję tę podparł dodatkowo moimi „homofobicznymi” wypowiedziami, z których wszystkie, z wyjątkiem jednej, zostały dołączone do listy zarzutów dwa tygodnie po zakończeniu postępowania dowodowego, bez umożliwienia mi skorzystania z pomocy obrońcy. Skala porównawcza: dla studentki krytyki literackiej, określającej się jako transpłciowy mężczyzna, która groziła wykładowczyni „dołem z wapnem”, chciała ją „je...ć maczetami” i publicznie pochwalała stalinowskie metody radzenia sobie z wrogami ludu, ten sam rzecznik dyscyplinarny żądał jedynie kary nagany, a komisja dyscyplinarna wymierzyła jej karę jeszcze niższą – upomnienie.

Sprawa Natalii S. i Krzysztofa W. została umorzona na etapie składania wyjaśnień i nigdy nie trafiła przed komisję dyscyplinarną.

 

Historie, które się nie wydarzyły

Do 16-letniej Magdy, bez wiedzy i zgody jej rodziców, nadane zostały dwie przesyłki ze środkami poronnymi, w tym jedna, gdy dziewczyna była już w drugim trymestrze ciąży.  

W trakcie korespondencji z Joanną i Anetą wyszło na jaw, że mieszkające pod jednym dachem kuzynki zaszły w ciążę w podobnym czasie. Każda z kobiet przyznała, że ojciec dziecka jej córki “miałby kłopoty”, a więc zdawała sobie sprawę, że jest pełnoletni. Aneta wyraźnie wskazywała na powiązanie sprawy ciąży 13-letniej Leny z ciążą swojej 14-letniej siostrzenicy i wraz z siostrą dążyła do tego, by pedofil uniknął odpowiedzialności. Feministyczna organizacja podkreślała zrozumienie dla motywacji matek i w żaden sposób nie stanęła w obronie wykorzystywanych seksualnie dziewczynek.

Studentka po próbie samobójczej, walcząca o życie swojej nienarodzonej córki, nie usłyszała przeprosin. Osoby, które wysłały jej leki, nie były zainteresowane dalszymi informacjami, czy dziecko udało się uratować i czy dziewczyna wróciła do zdrowia. W tym samym czasie przesyłka ze środkami poronnymi nadana została do kobiety z niepełnosprawnością intelektualną, nieświadomej ani sposobu ich działania, ani grożącego jej niebezpieczeństwa i niezdolnej w najmniejszym stopniu do zatroszczenia się o siebie.

Women Help Women wychodzi z założenia, że każda kobieta ma prawo do decydowania o własnym ciele. Jak możemy przeczytać na ich stronie, aborcja farmakologiczna jest tym skuteczniejsza i obarczona mniejszym ryzykiem powikłań, im wcześniej jest przeprowadzana. Dlaczego więc feministyczna organizacja pozwala sobie decydować, by kobieta nosiła ciążę dodatkowe dwa tygodnie lub dłużej, dopóki nie zbierze pieniędzy na darowiznę? Czy jeśli przekazanie darowizny jest, co do zasady, warunkiem otrzymania środków poronnych, dlaczego Women Help Women nie oferuje ich sprzedaży, co byłoby uczciwym - o ile można tutaj użyć tego słowa - rozwiązaniem? Odpowiedź jest banalnie prosta. Do sprzedaży środków farmakologicznych trzeba mieć, nie tylko w Polsce, specjalne uprawnienia, których Women Help Women nie posiada. Czy stosowane obejście jest legalne na gruncie prawa państw, na terytorium których prowadzona jest ta działalność? Chyba nie do końca, bo w internecie nie znajdziemy żadnych danych adresowych WHW, wiadomości e-mailowe są anonimowe, a darowizny w ich imieniu przyjmuje zupełnie inna organizacja, Women’s Wallet Foundation, mająca swoją siedzibę w Holandii. 

Chciałam porozmawiać z Kingą Jelińską. Nie udało mi się z nią skontaktować. 

Krakowska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie otrzymanych przeze mnie przesyłek.

Opisane powyżej historie nigdy się nie wydarzyły. Wydarzają się cały czas.

 

...

[Łucja Dzidek była objęta również innym postępowaniem wyjaśniającym jako doktorantka na Uniwersytecie Jagiellońskim. Oskarżano ją o głoszenie opinii rasistowskich i antysemickich. 

Z orzeczenia Rzecznika Dyscyplinarnego UJ: "Dr Paweł Czarnecki - Rzecznik Dyscyplinarny Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Studentów i Doktorantów uwzględniając wszystkie dowody zgromadzone w trakcie prowadzonego postępowania wyjaśniającego wszczętego postanowieniem z dnia 9 grudnia 2021 r. postanowił na podstawie art. (...) UMORZYĆ POSTĘPOWANIE WYJAŚNIAJĄCE prowadzone wobec Łucji Dzidek, doktorantki w Szkole Doktorskiej Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, której przedstawiono wcześniej zarzut, że: "W czerwcu 2021 r. oraz w grudniu 2021 r. na własnym profilu Instagram (nick: madamewagner), profilu Facebook oraz w miesięczniku "Szturm" publikowała dostępne publicznie posty lub inne treści z naruszeniem kultury wypowiedzi i powszechnie aprobowanego sposobu prowadzenia dyskursu przyjętego wśród członków społeczności akademickiej

(...)

Zdaniem rzecznika może forma niektórych wypowiedzi jest niefortunna lub poglądy nie zawsze precyzyjnie wyrażone przez p. Łucję Dzidek, ale nie są to w żadnym zakresie wypowiedzi, które mają wymowę antysemicką, homofobiczną, propagującą ustrój faszystowski lub też postawę nienawiści do innych osób. Nie jest prawdą, aby obwiniona wzywała do popełnienia ludobójstwa, innych zbrodni lub nienawiści (...)"

Zdajemy sobie sprawę z kontrowersji wokół Łucji Dzidek. Uważamy jednak, że publikacja powyższego tekstu służy dobru społecznemu]


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe