Paweł Jędrzejewski: „Nie uznajemy pańskiego ułaskawienia, i co nam pan zrobi?”

Dlaczego ułaskawienie byłych ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika dokonane przez prezydenta w 2015 roku nie poskutkowało? Bo wymiar sprawiedliwości zachował się (i zachowuje nadal) jak słynny szatniarz z „Misia” Barei: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”.
Andrzej Duda Paweł Jędrzejewski: „Nie uznajemy pańskiego ułaskawienia, i co nam pan zrobi?”
Andrzej Duda / (jm) PAP/Radek Pietruszka

Oczywiście, gdy wymiar sprawiedliwości kieruje takie słowa do prezydenta RP, to mamy do czynienia z niszczeniem państwa polskiego. I to właśnie się dzieje.

Czytaj również: Prof. David Engels: Będzie gorzej – nowy numer „Tygodnika Solidarność”

Dziennikarz, który ujawnił korespondencję grupy „Wejście”, pisze o tajemniczym dronie [FOTO]

 

Sądowe nadużycie władzy

U podstaw afery, która zdominowała polską scenę polityczną, czyli zatrzymania, aresztowania i uwięzienia byłych ministrów Kamińskiego i Wąsika, tkwi prawnicze, sądowe nadużycie władzy, którego motorem jest walka polityczna. 

Podstawowe pytanie jest wciąż niezmienne. Od tego pytania wszystko się zaczęło i dziś powróciło ono ze zwielokrotnioną siłą: czy prezydent Andrzej Duda miał prawo ułaskawić przed 8 laty tych dwóch skazanych wyrokiem w pierwszej instancji, nie czekając na uprawomocnienie się tego wyroku?

Tak. Miał pełne prawo. Co o tym przesądza? Konstytucja RP. Czyni to w jasny i jednoznaczny sposób. Ale o tym za chwilę.

Prezydent ułaskawił skazanych i sprawa ucichła na 8 lat. Jednak po wyborach w roku 2023 i zaprzysiężeniu nowego rządu z premierem Tuskiem sprawa wróciła do polityki, ponieważ nadaje się idealnie jako broń przeciwko prezydentowi RP. Bo trzeba – by zrozumieć tę całą sytuację – zdać sobie sprawę, że wcale nie chodzi tu o ukaranie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Do tych dwóch urzędników chyba najlepiej pasuje analogia z tragicznymi, choć mocno drugoplanowymi postaciami z „Hamleta”, Rozenkrancem i Gildensternem, którzy „weszli pomiędzy ostrza potężnych szermierzy”. Tym bardziej gra nie toczy się tu o przestrzeganie prawa. Tu chodzi o atak na prezydenta Andrzeja Dudę. To jest sednem tej całej afery.

 

Ignacy Mościcki by nie mógł. Andrzej Duda – może

Zacznijmy od tego, że przedwojenny prezydent Ignacy Mościcki nie mógłby w analogicznej sytuacji ułaskawić skazanych w pierwszej instancji, przed uprawomocnieniem się wyroku. Dlaczego? Przyczyną, że nie mógłby tego zrobić, jest jednoznaczny zapis w Konstytucji kwietniowej (1935 rok). Głosił on, że: „Prezydent Rzeczypospolitej władny jest aktem łaski darować lub złagodzić skazanemu karę wymierzoną orzeczeniem prawomocnym”. Czyli orzeczenie prawomocne było warunkiem koniecznym ułaskawienia.

Jednak prezydent Andrzej Duda miał i ma prawo (podobnie jak wszyscy prezydenci w ostatnich dekadach) do ułaskawienia skazanych, których wyrok się nie uprawomocnił. Tu przyczyną jest z kolei fakt, że Konstytucja z roku 1997, obecnie obowiązująca, stwierdza w artykule 139: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Konstytucja nie mówi więc absolutnie nic na temat prawomocnego orzeczenia wymierzonej kary. Wniosek z tego może być więc tylko jeden: orzeczenie prawomocne nie jest warunkiem koniecznym do ułaskawienia. Gdyby było, to stwierdzenie tego musiałoby znajdować się w Konstytucji, tak jak miało to miejsce w roku 1935. Gdyby artykuł 139 brzmiał „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski wobec osób skazanych prawomocnie”, to wtedy i tylko wtedy ułaskawienie prezydenta z roku 2015 nie miałoby mocy prawnej. 

Czyli sytuacja jest oczywista, jasna i precyzyjna. Jeżeli Konstytucja z 1935 roku stawiała warunek, że osoba, która ma być objęta prawem łaski, musi być po prawomocnym orzeczeniu kary, a Konstytucja z roku 1997 nie stawia takiego warunku, to oznacza, że prawomocne orzeczenie obecnie nie jest wymagane do zastosowania prawa łaski. Jednocześnie Konstytucja z roku 1997 wcale nie zapomina o ograniczeniach, bo przecież wyklucza możliwość prezydenckiego ułaskawienia w przypadku skazanych przez Trybunał Stanu.

Dodajmy, że Konstytucja w żadnym innym miejscu nie wypowiada się na temat prawa łaski, czyli wszystko, co jest na ten temat powiedziane, zawiera dwuzdaniowy artykuł 139. 

Jednak część prawników stara się wmówić – wbrew logice – że mimo iż w Konstytucji (ani w żadnym innym akcie normatywnym) nie ma nawet słowa na temat prawomocnego orzeczenia o winie, to prezydent nie może ułaskawić skazanych przed uprawomocnieniem się ich wyroku.

 

Skonfliktowane wyroki

Na początku, w marcu 2026 roku, było umorzenie – wobec aktu łaski prezydenta – przez Sąd Okręgowy sprawy przeciwko Kamińskiemu i Wąsikowi. Następnie, po latach, 2 czerwca 2023 roku Trybunał Konstytucyjny w składzie 11 sędziów (zdanie odrębne zgłosiło dwóch sędziów) stwierdził, że prawo łaski jest wyłączną i niepodlegającą kontroli kompetencją Prezydenta RP, wywołującą ostateczne skutki prawne. TK orzekł także, że Sąd Najwyższy nie ma kompetencji do sprawowania kontroli nad wykonywaniem przez prezydenta prawa łaski.

Mimo to Sąd Najwyższy, w składzie 3 sędziów, ostentacyjnie zlekceważył orzeczenie TK i „skontrolował” wykonywanie prawa łaski przez prezydenta, wydając cztery dni później, a więc 6 czerwca 2023 roku, wyrok, w uzasadnieniu którego sędziowie dokonali akrobatycznych zabiegów erystycznych, by udowodnić, że w Konstytucji jest coś, czego tam bez żadnych wątpliwości nie ma. Uznali, wbrew Konstytucji, że do ułaskawienia konieczne jest najpierw prawomocne skazanie.

Jednocześnie SN uchylił umorzenie sprawy Kamińskiego i Wąsika dokonane w 2016 roku w wyniku zastosowania przez prezydenta Dudę prawa łaski i skierował sprawę do Sądu Okręgowego do ponownego rozpoznania. Tym wyrokiem SN sprzeciwił się zarówno decyzji prezydenta, jak i stanowisku Trybunału Konstytucyjnego.

Wobec takiej postawy SN 20 grudnia 2023 Sąd Okręgowy w Warszawie mógł skazać i skazał Kamińskiego i Wąsika na dwa lata pozbawienia wolności.

 

Sędziowie dają broń politykom

Ten aspekt prawny „sprawy Kamińskiego i Wąsika” ma, rzecz jasna, bezpośrednie przełożenie na sytuację polityczną. Postawa części sędziów stworzyła bowiem bardzo korzystną, wręcz idealną sytuację dla nowego rządu. Platforma Obywatelska i jej koalicjanci mają większość w Sejmie, w Senacie, uformowali rząd, wprowadzają energicznie nowe porządki – niestety, naruszając prawo. Jedyną przeszkodą w całkowitym przejęciu instytucji państwowych stanowi dla nich obecność Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim, która potrwa jeszcze przez półtora roku. Władze dostały jednak do ręki wyrok i rozwój wydarzeń, które są wygodnymi narzędziami do wykorzystania przeciwko prezydentowi. Prezydencka prerogatywa jest ostentacyjnie sabotowana. Prezydent jest osłabiony. Ataki się nasilają. Najlepszą tego ilustracją były dwie bezprecedensowe i prowokatorskie akcje z poprzedniego tygodnia: gdy premier Tusk groził prezydentowi paragrafami Kodeksu karnego za „ukrywanie przestępców” oraz gdy policja aresztowała Kamińskiego i Wąsika w Pałacu Prezydenckim pod nieobecność prezydenta. 

Cele tych brutalnych działań są oczywiste. Chodzi o publiczne upokorzenie prezydenta, podważenie jego autorytetu, wywołanie wrażenia, że nie radzi sobie z wyzwaniami. Charakterystyczne są słowa Donalda Tuska: „Do końca nie wiadomo, czy pan prezydent chce ich ułaskawić, czy ich ułaskawił, czy czeka, aż minister sprawiedliwości podejmie decyzję o wypuszczeniu z miejsca odosobnienia panów Wąsika i Kamińskiego”. Tusk udaje, że żadnego ułaskawienia nie było, mimo że ono zostało ogłoszone już 8 lat temu. Tę akcję przeciwko prezydentowi wspiera marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który błyskawicznie wygasił mandaty poselskie Kamińskiego i Wąsika, a sekunduje mu Adam Bodnar, niegdysiejszy obrońca praw człowieka, a dziś minister sprawiedliwości dopuszczający się – zdaniem zastępców prokuratora generalnego – „bezprawnych działań”. Dodajmy – z hasłami praworządności na ustach. 

Sądząc po ich postępowaniu w ostatnich dniach, wybierają taktykę atakowania prezydenta oraz obstrukcji jego decyzji tak, żeby jakikolwiek sprzeciw z jego strony wobec łamania przez nich prawa mogli przedstawiać jako reakcję człowieka, który nie potrafi zapanować nad emocjami, kieruje się prywatnym odwetem, nie panuje nad sytuacją. Wiedzą, że nie mogą go usunąć przed sierpniem 2025 roku, ale mają plan, żeby go – na ile się tylko da – zminimalizować, a także – rzucając mu kłody pod nogi – pozbawić skuteczności działania. 

 

Dalekosiężny plan

Jednak to nie wszystko. Wydaje się dość oczywiste, że ich atak na prezydenta ma realizować także inny plan, sięgający poza kadencję Andrzeja Dudy. Ma wpłynąć na prezydenckie wybory w roku 2025. Najwyraźniej chodzi o takie eskalowanie konfliktu z obecnym prezydentem, żeby wyborcy uwierzyli, że kolejny prezydent nie może być z PiS-u, bo to będzie oznaczało kontynuację „wojny domowej"” Natomiast wybór prezydenta reprezentującego polityczną formację u władzy miałby zapewniać powszechną zgodę i harmonię.

Z zachowania politycznych przeciwników prezydenta daje się wyraźnie odczytać taki plan. Od postawy Andrzeja Dudy, jego odporności i stanowczości, a także od reakcji społeczeństwa na rozwój wydarzeń zależy, czy ten plan się powiedzie. Stawka jest znacząca: sukces planu zapewniłby obecnie rządzącym, szczególnie po zduszeniu niezależnych mediów, nieograniczone możliwości działania poza jakąkolwiek liczącą się kontrolą.


 

POLECANE
Czy Pan choruje?. Niepokojące doniesienia ws. znanego aktora z ostatniej chwili
"Czy Pan choruje?". Niepokojące doniesienia ws. znanego aktora

Fani Macieja Zakościelnego od pewnego czasu martwią się o jego zdrowie. Aktor ostatnio sporo schudł i zmienił swój wizerunek nie do poznania.

Wypadek w kopalni Knurów-Szczygłowice. Jest ofiara śmiertelna z ostatniej chwili
Wypadek w kopalni Knurów-Szczygłowice. Jest ofiara śmiertelna

W niedzielę doszło do śmiertelnego wypadku w KWK Knurów-Szczygłowice - poinformowała w niedzielę Jastrzębska Spółka Węglowa. Ofiarą jest 54-letni kierowca kolejki podwieszanej w kopalni.

Nie żyje najstarsza Polka z ostatniej chwili
Nie żyje najstarsza Polka

Urząd Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny przekazał informację o śmierci Anny Gawłowskiej, która była najstarszą Polką.

Ogromny pożar w Witnicy. Trwa akcja gaśnicza z ostatniej chwili
Ogromny pożar w Witnicy. Trwa akcja gaśnicza

Media obiegła informacja o pożarze młodnika w Witnicy. W akcję gaśniczą zaangażowano kilkanaście zastępów straży pożarnej.

RCB wydało pilne ostrzeżenie dla mieszkańców tego regionu z ostatniej chwili
RCB wydało pilne ostrzeżenie dla mieszkańców tego regionu

Do osób przebywających na terenie powiatu ostrowskiego został rozesłany alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Proszę milczeć i słuchać, bo kłamała pani zbyt długo. Awantura na antenie Polsat News [WIDEO] z ostatniej chwili
"Proszę milczeć i słuchać, bo kłamała pani zbyt długo". Awantura na antenie Polsat News [WIDEO]

W programie „Śniadanie Romanowskiego w Polsat News i Interii” zawrzało.

Niebywałe, co spotkało Kubę Wojewódzkiego. Celebryta opublikował wpis z ostatniej chwili
Niebywałe, co spotkało Kubę Wojewódzkiego. Celebryta opublikował wpis

- Wszyscy czasami bywamy idiotami ale niektórzy traktują to jako sposób na życie. Dyskusja na temat wywiadu z Wojtkiem Szczęsnym weszła na kolejny poziom. Gratulacje. Naszych urodzin w przyszłym tygodniu Nie Odwołujemy - czytamy wpis dziennikarza na Instagramie.

Zła informacja dla turystów. Sanepid wydał komunikat z ostatniej chwili
Zła informacja dla turystów. Sanepid wydał komunikat

Sanepid wydał pilny komunikat. To zła informacja dla turystów wypoczywających na Pomorzu.

Dramat w Zatoce Gdańskiej. Trwa akcja ratownicza z ostatniej chwili
Dramat w Zatoce Gdańskiej. Trwa akcja ratownicza

Służby ratownicze szukają mężczyzny, który wypłynął na materacu na wody Zatoki Gdańskiej na wysokości Stogów i nie mógł wrócić na brzeg - poinformowała policja.

ISW ostrzega: Kreml zwiększa presję na migrantów z ostatniej chwili
ISW ostrzega: Kreml zwiększa presję na migrantów

Władze Rosji próbują wzmocnić presję wywieraną na imigrantach, którym grozi deportacja z kraju, by wcielać ich do wojska - zauważył w swoim raporcie Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: „Nie uznajemy pańskiego ułaskawienia, i co nam pan zrobi?”

Dlaczego ułaskawienie byłych ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika dokonane przez prezydenta w 2015 roku nie poskutkowało? Bo wymiar sprawiedliwości zachował się (i zachowuje nadal) jak słynny szatniarz z „Misia” Barei: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”.
Andrzej Duda Paweł Jędrzejewski: „Nie uznajemy pańskiego ułaskawienia, i co nam pan zrobi?”
Andrzej Duda / (jm) PAP/Radek Pietruszka

Oczywiście, gdy wymiar sprawiedliwości kieruje takie słowa do prezydenta RP, to mamy do czynienia z niszczeniem państwa polskiego. I to właśnie się dzieje.

Czytaj również: Prof. David Engels: Będzie gorzej – nowy numer „Tygodnika Solidarność”

Dziennikarz, który ujawnił korespondencję grupy „Wejście”, pisze o tajemniczym dronie [FOTO]

 

Sądowe nadużycie władzy

U podstaw afery, która zdominowała polską scenę polityczną, czyli zatrzymania, aresztowania i uwięzienia byłych ministrów Kamińskiego i Wąsika, tkwi prawnicze, sądowe nadużycie władzy, którego motorem jest walka polityczna. 

Podstawowe pytanie jest wciąż niezmienne. Od tego pytania wszystko się zaczęło i dziś powróciło ono ze zwielokrotnioną siłą: czy prezydent Andrzej Duda miał prawo ułaskawić przed 8 laty tych dwóch skazanych wyrokiem w pierwszej instancji, nie czekając na uprawomocnienie się tego wyroku?

Tak. Miał pełne prawo. Co o tym przesądza? Konstytucja RP. Czyni to w jasny i jednoznaczny sposób. Ale o tym za chwilę.

Prezydent ułaskawił skazanych i sprawa ucichła na 8 lat. Jednak po wyborach w roku 2023 i zaprzysiężeniu nowego rządu z premierem Tuskiem sprawa wróciła do polityki, ponieważ nadaje się idealnie jako broń przeciwko prezydentowi RP. Bo trzeba – by zrozumieć tę całą sytuację – zdać sobie sprawę, że wcale nie chodzi tu o ukaranie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Do tych dwóch urzędników chyba najlepiej pasuje analogia z tragicznymi, choć mocno drugoplanowymi postaciami z „Hamleta”, Rozenkrancem i Gildensternem, którzy „weszli pomiędzy ostrza potężnych szermierzy”. Tym bardziej gra nie toczy się tu o przestrzeganie prawa. Tu chodzi o atak na prezydenta Andrzeja Dudę. To jest sednem tej całej afery.

 

Ignacy Mościcki by nie mógł. Andrzej Duda – może

Zacznijmy od tego, że przedwojenny prezydent Ignacy Mościcki nie mógłby w analogicznej sytuacji ułaskawić skazanych w pierwszej instancji, przed uprawomocnieniem się wyroku. Dlaczego? Przyczyną, że nie mógłby tego zrobić, jest jednoznaczny zapis w Konstytucji kwietniowej (1935 rok). Głosił on, że: „Prezydent Rzeczypospolitej władny jest aktem łaski darować lub złagodzić skazanemu karę wymierzoną orzeczeniem prawomocnym”. Czyli orzeczenie prawomocne było warunkiem koniecznym ułaskawienia.

Jednak prezydent Andrzej Duda miał i ma prawo (podobnie jak wszyscy prezydenci w ostatnich dekadach) do ułaskawienia skazanych, których wyrok się nie uprawomocnił. Tu przyczyną jest z kolei fakt, że Konstytucja z roku 1997, obecnie obowiązująca, stwierdza w artykule 139: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Konstytucja nie mówi więc absolutnie nic na temat prawomocnego orzeczenia wymierzonej kary. Wniosek z tego może być więc tylko jeden: orzeczenie prawomocne nie jest warunkiem koniecznym do ułaskawienia. Gdyby było, to stwierdzenie tego musiałoby znajdować się w Konstytucji, tak jak miało to miejsce w roku 1935. Gdyby artykuł 139 brzmiał „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski wobec osób skazanych prawomocnie”, to wtedy i tylko wtedy ułaskawienie prezydenta z roku 2015 nie miałoby mocy prawnej. 

Czyli sytuacja jest oczywista, jasna i precyzyjna. Jeżeli Konstytucja z 1935 roku stawiała warunek, że osoba, która ma być objęta prawem łaski, musi być po prawomocnym orzeczeniu kary, a Konstytucja z roku 1997 nie stawia takiego warunku, to oznacza, że prawomocne orzeczenie obecnie nie jest wymagane do zastosowania prawa łaski. Jednocześnie Konstytucja z roku 1997 wcale nie zapomina o ograniczeniach, bo przecież wyklucza możliwość prezydenckiego ułaskawienia w przypadku skazanych przez Trybunał Stanu.

Dodajmy, że Konstytucja w żadnym innym miejscu nie wypowiada się na temat prawa łaski, czyli wszystko, co jest na ten temat powiedziane, zawiera dwuzdaniowy artykuł 139. 

Jednak część prawników stara się wmówić – wbrew logice – że mimo iż w Konstytucji (ani w żadnym innym akcie normatywnym) nie ma nawet słowa na temat prawomocnego orzeczenia o winie, to prezydent nie może ułaskawić skazanych przed uprawomocnieniem się ich wyroku.

 

Skonfliktowane wyroki

Na początku, w marcu 2026 roku, było umorzenie – wobec aktu łaski prezydenta – przez Sąd Okręgowy sprawy przeciwko Kamińskiemu i Wąsikowi. Następnie, po latach, 2 czerwca 2023 roku Trybunał Konstytucyjny w składzie 11 sędziów (zdanie odrębne zgłosiło dwóch sędziów) stwierdził, że prawo łaski jest wyłączną i niepodlegającą kontroli kompetencją Prezydenta RP, wywołującą ostateczne skutki prawne. TK orzekł także, że Sąd Najwyższy nie ma kompetencji do sprawowania kontroli nad wykonywaniem przez prezydenta prawa łaski.

Mimo to Sąd Najwyższy, w składzie 3 sędziów, ostentacyjnie zlekceważył orzeczenie TK i „skontrolował” wykonywanie prawa łaski przez prezydenta, wydając cztery dni później, a więc 6 czerwca 2023 roku, wyrok, w uzasadnieniu którego sędziowie dokonali akrobatycznych zabiegów erystycznych, by udowodnić, że w Konstytucji jest coś, czego tam bez żadnych wątpliwości nie ma. Uznali, wbrew Konstytucji, że do ułaskawienia konieczne jest najpierw prawomocne skazanie.

Jednocześnie SN uchylił umorzenie sprawy Kamińskiego i Wąsika dokonane w 2016 roku w wyniku zastosowania przez prezydenta Dudę prawa łaski i skierował sprawę do Sądu Okręgowego do ponownego rozpoznania. Tym wyrokiem SN sprzeciwił się zarówno decyzji prezydenta, jak i stanowisku Trybunału Konstytucyjnego.

Wobec takiej postawy SN 20 grudnia 2023 Sąd Okręgowy w Warszawie mógł skazać i skazał Kamińskiego i Wąsika na dwa lata pozbawienia wolności.

 

Sędziowie dają broń politykom

Ten aspekt prawny „sprawy Kamińskiego i Wąsika” ma, rzecz jasna, bezpośrednie przełożenie na sytuację polityczną. Postawa części sędziów stworzyła bowiem bardzo korzystną, wręcz idealną sytuację dla nowego rządu. Platforma Obywatelska i jej koalicjanci mają większość w Sejmie, w Senacie, uformowali rząd, wprowadzają energicznie nowe porządki – niestety, naruszając prawo. Jedyną przeszkodą w całkowitym przejęciu instytucji państwowych stanowi dla nich obecność Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim, która potrwa jeszcze przez półtora roku. Władze dostały jednak do ręki wyrok i rozwój wydarzeń, które są wygodnymi narzędziami do wykorzystania przeciwko prezydentowi. Prezydencka prerogatywa jest ostentacyjnie sabotowana. Prezydent jest osłabiony. Ataki się nasilają. Najlepszą tego ilustracją były dwie bezprecedensowe i prowokatorskie akcje z poprzedniego tygodnia: gdy premier Tusk groził prezydentowi paragrafami Kodeksu karnego za „ukrywanie przestępców” oraz gdy policja aresztowała Kamińskiego i Wąsika w Pałacu Prezydenckim pod nieobecność prezydenta. 

Cele tych brutalnych działań są oczywiste. Chodzi o publiczne upokorzenie prezydenta, podważenie jego autorytetu, wywołanie wrażenia, że nie radzi sobie z wyzwaniami. Charakterystyczne są słowa Donalda Tuska: „Do końca nie wiadomo, czy pan prezydent chce ich ułaskawić, czy ich ułaskawił, czy czeka, aż minister sprawiedliwości podejmie decyzję o wypuszczeniu z miejsca odosobnienia panów Wąsika i Kamińskiego”. Tusk udaje, że żadnego ułaskawienia nie było, mimo że ono zostało ogłoszone już 8 lat temu. Tę akcję przeciwko prezydentowi wspiera marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który błyskawicznie wygasił mandaty poselskie Kamińskiego i Wąsika, a sekunduje mu Adam Bodnar, niegdysiejszy obrońca praw człowieka, a dziś minister sprawiedliwości dopuszczający się – zdaniem zastępców prokuratora generalnego – „bezprawnych działań”. Dodajmy – z hasłami praworządności na ustach. 

Sądząc po ich postępowaniu w ostatnich dniach, wybierają taktykę atakowania prezydenta oraz obstrukcji jego decyzji tak, żeby jakikolwiek sprzeciw z jego strony wobec łamania przez nich prawa mogli przedstawiać jako reakcję człowieka, który nie potrafi zapanować nad emocjami, kieruje się prywatnym odwetem, nie panuje nad sytuacją. Wiedzą, że nie mogą go usunąć przed sierpniem 2025 roku, ale mają plan, żeby go – na ile się tylko da – zminimalizować, a także – rzucając mu kłody pod nogi – pozbawić skuteczności działania. 

 

Dalekosiężny plan

Jednak to nie wszystko. Wydaje się dość oczywiste, że ich atak na prezydenta ma realizować także inny plan, sięgający poza kadencję Andrzeja Dudy. Ma wpłynąć na prezydenckie wybory w roku 2025. Najwyraźniej chodzi o takie eskalowanie konfliktu z obecnym prezydentem, żeby wyborcy uwierzyli, że kolejny prezydent nie może być z PiS-u, bo to będzie oznaczało kontynuację „wojny domowej"” Natomiast wybór prezydenta reprezentującego polityczną formację u władzy miałby zapewniać powszechną zgodę i harmonię.

Z zachowania politycznych przeciwników prezydenta daje się wyraźnie odczytać taki plan. Od postawy Andrzeja Dudy, jego odporności i stanowczości, a także od reakcji społeczeństwa na rozwój wydarzeń zależy, czy ten plan się powiedzie. Stawka jest znacząca: sukces planu zapewniłby obecnie rządzącym, szczególnie po zduszeniu niezależnych mediów, nieograniczone możliwości działania poza jakąkolwiek liczącą się kontrolą.



 

Polecane
Emerytury
Stażowe