Profesor Pingwin zinwigilował grupy Romana Giertycha na platformie X. Opowiedział nam, co tam znalazł

– Po pierwszych klęskach (w grupach Giertycha – przyp. red.) zapanowała apatia, spadła też aktywność poszczególnych kont. Koordynatorzy starają się, jak mogą, "animować" grupy, ale daleko im do dawnej "świetności" – mówi nam znany użytkownik platformy X Profesor Pingwin, który zinwigilował grupy wpływające na trendy platformy X animowane przez Romana Giertycha.
"Profesor Pingwin" / awatar profilu na platformie "X"

Cezary Krysztopa: – Inwigilując środowisko użytkowników X animowane przez Romana Giertycha, zawstydził Pan dziennikarzy. Jak Pan mógł?

Profesor Pingwin: – Bardzo przepraszam, zupełnie nie było to moim celem (śmiech). Tym, co zmotywowało mnie do podjęcia akcji przeciwko Sieci na Wybory, był jej rosnący wpływ na to, co się dzieje na polskim Twitterze: manipulowanie opinią publiczną, narzucanie trendów czy akcje uderzające w osoby – na przykład dziennikarzy właśnie, które poruszały niewygodne dla Romana Giertycha, a szerzej Koalicji Obywatelskiej tematy. Po prawdzie, to poza chęcią napsucia odrobinę krwi Romanowi Giertychowi najzwyczajniej w świecie byłem ciekaw, jak jest zorganizowana ta działająca prężnie grupa, jaki jest jej rozmiar etc.

A jak jest zorganizowana?

Nad wszystkim stoi oczywiście Giertych (jest w każdej z grup), pod nim są koordynatorzy (liczba nieznana, ale co najmniej kilkunastu), którzy mają pod sobą wiele grupowych czatów (od kilkudziesięciu do kilkuset osób). 

Każdy czat ma w nazwie imię/nick koordynatora i numerek, np. Emi 19, Ten_Psycholog 2 etc.

Mamy też informację, że istnieje oddzielny czat administracyjny, na którym jest tylko Giertych i koordynatorzy.

Czytaj również: Pocztowcy zdecydowali. Są wyniki referendum strajkowego w Poczcie Polskiej

Ogromne zaskoczenie w danych GUS. Ekonomiści: "Konsument umarł"

 

"Trollowanie"

A co jest właściwie złego w takim organizowaniu wpływu na trendy na X?

– W moim odczuciu wiąże się to z kilkoma zagrożeniami: duża, dobrze zorganizowana grupa może wybijać do trendów wygodne dla danej opcji politycznej czy danego polityka tematy i jednocześnie tworzyć w ten sposób "zasłonę dymną" dla tematów innych, które do świadomości publicznej przebiją się gorzej lub wcale. Osoba bardzo zainteresowana polityką oczywiście i tak dowie się prawdopodobnie o wszystkim, ale przeciętny użytkownik sieci, który wchodzi np. na Twittera raz dziennie, żeby sobie przejrzeć najważniejsze tematy lub zwyczajnie interesuje się polityką jedynie powierzchownie, już może zostać w ten sposób zmanipulowany.

Drugą kwestią jest wpływ, jaki ma sam Roman Giertych: może kierować uwagę swojej grupy na konkretne osoby, które przykładowo chce "hejtem" zniechęcić do zajmowania się pewnymi tematami czy narzucać swojej partii narrację  – jak ostatnio widzieliśmy przy okazji hasztaga #DudaBredzi – rzekomo organicznie wypromowany hashtag był stworzony właśnie w Sieci na Wybory, a oficjalne profile w social mediach KO podchwyciły go, mimo iż jest on radykalny nawet jak na ostry poziom "oficjalnej" debaty publicznej. Żaden inny szeregowy poseł KO nie byłby w stanie w tak łatwy sposób wypromować swojej narracji i wpłynąć na to, jak będzie wyglądać narracja partii w danym temacie.

No ale nielegalne to nie jest. To dlaczego, w Pana odczuciu, kiedy ujawnił Pan materiały z zamkniętych grup powiązanych z Giertychem, wystąpiła taka panika, żeby nie powiedzieć paranoja?

Myślę, że chodzi tu o kilka rzeczy: ujawnienie (oczywiście w przybliżeniu), o jakich rozmiarów organizacji mówimy, tego, jak dobrze i karnie jest zorganizowana, jak proces "trollowania" jest zautomatyzowany – cała struktura organizacji z koordynatorami, podziałem na grupy, codzienne hasztagi, memy przygotowywane przez "górę".

Pokazaliśmy też, że wiele osób powiela te treści bezmyślnie, zwyczajnie ślepo podążając za tym, co mówią liderzy. Także prywatne rozmowy na czatach są często kompromitujące, przepełnione nienawiścią. Inną kwestią jest też to, jakie treści są akceptowane do promowania: często z kont udających dziennikarzy, które nie stronią od powielania fejków, mitomanii i zwykłego hejtu właśnie.

Myślę też, że zwyczajnie przestraszyli się tego, że jesteśmy na większej ilości grup, także tych starszych i "ważniejszych", a nie tylko tych świeżo założonych. Nie mogą być pewni, gdzie dokładnie jesteśmy – i słusznie, bo nie ujawnialiśmy się ze wszystkimi grupami. Nie znają dnia ani godziny i teraz muszą się pilnować

 

Nazwiska

Może Pan podać najbardziej gorące nazwiska, jakie uczestniczyły w rozmowach, czy padały w rozmowach jako uczestnicy sieci animowanej przez Giertycha?

– Na grupach są w większości aktywne konta zwykłych użytkowników: czy anonimowe, czy pod nazwiskiem. Kontaktują się z nimi albo sam Roman Giertych, albo koordynatorzy grup (są to zaufani ludzie Romana Giertycha sprzed lat: jedną z koordynatorek jest była działaczka LPR i wiceministra w rządzie PiS-Samoobrona-LPR, inną współzałożycielka KOD lub duże konta tzw. Silnych Razem). Koordynatorzy zarządzają "pracą" na grupach, wskazują, jakie treści mają być promowane, wyznaczają też kierunek, w jakim w ciągu dnia ma iść narracja – sam byłem świadkiem sytuacji, że jeden z dziennikarzy zaczepił Romana Giertycha, a chwilę później zaczęły pojawiać się tweety atakujące tego dziennikarza. Roman Giertych jest na każdej z grup i zazwyczaj ogranicza się do udostępniania w nich tych postów, które mają być podbijane i promowane przez jego ludzi – czasem kontaktuje się w w innych sprawach, ale to raczej pozostawia koordynatorom.

W grupach, do których się dostaliśmy, członkami są nie tylko zwykli twitterowicze – są też niektórzy politycy KO, parlamentarzystki: Agnieszka Kołacz-Leszczyńska, Aleksandra Wiśniewska, Dorota Marek, lokalni działacze KO etc.

W jednej z instrukcji, które otrzymywali jeszcze przed wyborami nowi członkowie Sieci na Wybory, a do której udało nam się dotrzeć, przewija się nazwisko Radosława Sikorskiego zaraz obok Romana Giertycha, natomiast obecnie na żadnej z grup, do których mamy dostęp, go nie ma. Nie jest jednak tajemnicą, że przed wyborami był zaangażowany w promocję całego projektu, m.in. na platformie X.

 

Nienawiść

A jakie treści, spośród tych, do których Pan dotarł, najbardziej Pana zszokowały?

– Jak już wspomniałem wcześniej, nawet nie same treści (bo te widzimy codziennie na X, kiedy mierzymy się z tym, co produkują farmy – same hasztagi starają się nie być wulgarne wprost, choć grają na bardzo niskich emocjach, jak: #FujaraZiobro czy wspomniane już #DudaBredzi – ale treść samych tweetów to już oczywiście inna bajka: są często wulgarne, zupełnie niemerytoryczne lub nawet nie mają zbytniego sensu, bo są wypuszczane jedynie w celu podbicia hasztagu, a raczej rozmiar całego przedsięwzięcia i jego skoordynowanie.

Również czytając zwykłe wymiany zdań miedzy członkami grup, uzyskuje się pełen obraz tego, jak bardzo są to zaślepieni i pogrążeni w nienawiści ludzie: grupy są trochę jak quasi-sekta – choć to oczywiście w tym wypadku może za mocne słowo, ale chodzi mi o sam mechanizm: członkowie są dla siebie jak najlepsi przyjaciele, ale gdy przychodzi do rozmów o "tych innych": pisowcach, Razem czy wybranych dziennikarzach etc. wylewa się z nich czysta nienawiść, podsycana wzajemnie.

Członkowie między sobą zachęcają się do jeszcze aktywniejszego działania, do pisania jeszcze większej liczby postów, dają sobie instrukcje, jak robić to skutecznie. Wszystko moderuje koordynator grupy będący wyrocznią np. w tym, jakie tematy się porusza, a jakie odpuszcza. Jest nacisk na wysoką aktywność: użytkownicy, którzy mają z jakiegoś powodu przerwę, piszą wiadomości, w których przykładowo przepraszają, że nie będą aktywni przez kilka dni, bo są chorzy. Konta dłużej nieaktywne są usuwane z czatów – to dodatkowa motywacja dla członków do wykazywania się i jednocześnie wykorzystanie ich leku przed wykluczeniem ze środowiska, przed utratą kontaktu ze "znajomymi" z grupy.

W czym się ta "czysta nienawiść" objawia?

W wymienianych na grupach wiadomościach często padają wulgaryzmy, najgorsze określenia pod adresem oponentów politycznych, nieprzychylnych władzy dziennikarzy – członkowie grup dehumanizują i wyszydzają tych, których nie lubią, i wzajemnie utwierdzają się w niechęci do danych partii, grup społecznych czy konkretnych osób.

Działania w grupach bardzo często nie są motywowane chęcią wypromowania czegoś dobrego (np. poparcia dla danej ustawy), a właśnie ogólną chęcią pognębienia oponentów czy zgnojenia danego polityka, czy dziennikarza. Ciężko znaleźć w tym coś pozytywnego.

 

Co widzą w Giertychu?

Czy podczas inwigilacji grup animowanych przez Giertycha zauważył Pan jakieś sygnały, że za tego typu działalność ktoś może otrzymywać pieniądze?

– Nie, warto to podkreślić, bo pojawiają się różne sugestie. Na żadnej z grup nie znaleźliśmy poszlak, aby członkowie grup byli za swoje działania wynagradzani. Ktoś mógłby nawet pozazdrościć Romanowi Giertychowi, że to, za co inni muszą płacić, on ma za darmo, dzięki tysiącom zradykalizowanych, zapatrzonych w niego osób.

Co oni takiego widzą w Giertychu, że to dla niego robią?

– Nie wiem, choć się domyślam (śmiech).

Gdybym miał odpowiadać intuicyjnie, to postawiłbym tezę, że jest dla nich autorytetem z racji na to, że jest wyjątkowym radykałem w swoim "antypisizmie", nawet jak na standardy Koalicji Obywatelskiej.

Tam gdzie inni parlamentarzyści dwa razy pomyślą, czy coś powiedzieć, i najpewniej ugryzą się w język, on czuje się jak ryba w wodzie. To pogrążonym w absolutnej nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego i jego formacji osobom może imponować.

 

Nastroje

Jakie nastroje zapanowały w grupach Giertycha po tym, jak zaczęli przegrywać ze swoimi hasztagami w trendach X?

Po tym, jak zaczęliśmy ujawniać kolejne materiały, użytkownicy X z "prawej" strony sporu politycznego zaczęli się organizować, żeby "strollować" trolli Romana Giertycha ich własną bronią, czyli hasztagami.

Na grupkach początkowo była ogromna mobilizacja, Roman Giertych udzielał się w nich bardzo często. Po tym jednak jak kilka dni z rzędu ich działania nie przynosiły oczekiwanego skutku, a dodatkowo coraz więcej materiałów pojawiało się w sieci, entuzjazm przerodził się w marazm, zniechęcenie i polowanie na "kreta".

I co, znaleźli jakieś krety?

– Jednego – po trzech dniach.

I jaki efekt to wywołało?

– Na jednej z grup myślą, że już są bezpieczni – na szczęście mamy więcej kont niż jedno (śmiech).

Ale padły jakieś grube słowa, czy po prostu wyrzucili z grupy?

– Wyrzucili z grupy, a później rozsyłali screen z tym kontem po innych grupach, żeby wszyscy ich członkowie na pewno je zbanowali i wiedzieli, że to był kret.

Klęska grup Giertycha w trendach trochę już trwa. Jakie obecnie panują tam nastroje?

–Jak wspomniałem, po pierwszych klęskach zapanowała apatia, spadła też aktywność poszczególnych kont – koordynatorzy starają si, jak mogą, "animować" grupy, ale daleko im do dawnej "świetności".


 

POLECANE
Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy z ostatniej chwili
Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy

Jak informuje włoski portal EUNews, autor raportu o konkurencyjności Mario Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy.

Robert Bąkiewicz: Skandaliczne działania Policji ws. ataku koktajlami Mołotowa na działaczy ROG wideo
Robert Bąkiewicz: Skandaliczne działania Policji ws. ataku koktajlami Mołotowa na działaczy ROG

Jak poinformował Robert Bąkiewicz (Ruch Obrony Granic) na antenie Telewizji Republika, Policja wstępnie kwalifikuje nocny atak koktajlami Mołotowa na dom Beaty i Roberta Fijałkowskich jako... "zniszczenie mienia", a nie próbę zabójstwa.

Wojna z ICE. Donald Trump obiecał powstrzymanie nielegalnej imigracji i to robi tylko u nas
Wojna z ICE. Donald Trump obiecał powstrzymanie nielegalnej imigracji i to robi

Donald Trump wygrał wybory prezydenckie obiecując powstrzymanie nielegalnej imigracji oraz deportowanie nielegalnych imigrantów. W pierwszej kolejności tych, którzy popełnili przestępstwa.

Wnuk Więźnia: Auschwitz nie wolno zamykać przed Rodzinami Ofiar tylko u nas
Wnuk Więźnia: Auschwitz nie wolno zamykać przed Rodzinami Ofiar

Niedawno minęło 81 lat od otwarcia bram piekła Auschwitz. 31 lat temu stałem tu razem z moim dziadkiem, Śp. Józefem Konradem Cezakiem.

Wielka umowa handlowa USA - Indie z ostatniej chwili
Wielka umowa handlowa USA - Indie

Prezydent USA Donald Trump poinformował w poniedziałek o zawarciu porozumienia handlowego z Indiami, które obniży cła na towary z Indii z 25 do 18 proc. Trump powiedział też, że premier kraju Narendra Modi zobowiązał się wstrzymać zakupy rosyjskiej ropy naftowej.

Prezydent ułaskawił trzy osoby z ostatniej chwili
Prezydent ułaskawił trzy osoby

Postanowieniami z dnia 2 lutego 2026 r. Prezydent RP Karol Nawrocki zastosował prawo łaski w stosunku do trzech osób – poinformował na platformie X rzecznik prasowy prezydenta Karola Nawrockiego dr Rafał Leśkiewicz.

Dron wylądował w jednostce wojskowej obok magazynu z uzbrojeniem z ostatniej chwili
Dron wylądował w jednostce wojskowej obok magazynu z uzbrojeniem

Jak poinformowało Radio Zet, w ubiegłą środę w jednostce wojskowej w Przasnyszu wylądował dron nieznanego pochodzenia. Upadł obok składu uzbrojenia. Żandarmeria Wojskowa prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz tylko u nas
Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz

Premier Giorgia Meloni i kanclerz Friedrich Merz stanęli 23 stycznia w obliczu kamer i podkreślili współpracę obu narodów, świętując 75. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych oraz przeprowadzając konsultacje międzyrządowe.

Neokomuniści nie kryją się już z planem „wielkiej podmiany” narodów w Europie tylko u nas
Neokomuniści nie kryją się już z planem „wielkiej podmiany” narodów w Europie

O planach „wielkiej podmiany” narodów w Europie słyszałam już wiele lat temu. Mówiło się o tym w Parlamencie Europejskim, ale i w kręgach służb specjalnych. Jeden z agentów brytyjskiego wywiadu miał stwierdzić podczas suto zakrapianej imprezy, że należy sprowadzać migrantów, ponieważ „there will be more shit to govern” (będzie więcej gówna do rządzenia nim).

Nieoficjalnie: Rozmowy USA–Iran coraz bliżej. Witkoff spotka się z szefem irańskiego MSZ z ostatniej chwili
Nieoficjalnie: Rozmowy USA–Iran coraz bliżej. Witkoff spotka się z szefem irańskiego MSZ

Specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff ma w piątek spotkać się w Stambule z szefem MSZ Iranu Abbasem Aragczim na rozmowy o potencjalnym porozumieniu nuklearnym - donosi w poniedziałek portal Axios. Byłoby to pierwsze spotkanie przedstawicieli dwóch krajów od ataku USA na Iran w 2025 roku.

REKLAMA

Profesor Pingwin zinwigilował grupy Romana Giertycha na platformie X. Opowiedział nam, co tam znalazł

– Po pierwszych klęskach (w grupach Giertycha – przyp. red.) zapanowała apatia, spadła też aktywność poszczególnych kont. Koordynatorzy starają się, jak mogą, "animować" grupy, ale daleko im do dawnej "świetności" – mówi nam znany użytkownik platformy X Profesor Pingwin, który zinwigilował grupy wpływające na trendy platformy X animowane przez Romana Giertycha.
"Profesor Pingwin" / awatar profilu na platformie "X"

Cezary Krysztopa: – Inwigilując środowisko użytkowników X animowane przez Romana Giertycha, zawstydził Pan dziennikarzy. Jak Pan mógł?

Profesor Pingwin: – Bardzo przepraszam, zupełnie nie było to moim celem (śmiech). Tym, co zmotywowało mnie do podjęcia akcji przeciwko Sieci na Wybory, był jej rosnący wpływ na to, co się dzieje na polskim Twitterze: manipulowanie opinią publiczną, narzucanie trendów czy akcje uderzające w osoby – na przykład dziennikarzy właśnie, które poruszały niewygodne dla Romana Giertycha, a szerzej Koalicji Obywatelskiej tematy. Po prawdzie, to poza chęcią napsucia odrobinę krwi Romanowi Giertychowi najzwyczajniej w świecie byłem ciekaw, jak jest zorganizowana ta działająca prężnie grupa, jaki jest jej rozmiar etc.

A jak jest zorganizowana?

Nad wszystkim stoi oczywiście Giertych (jest w każdej z grup), pod nim są koordynatorzy (liczba nieznana, ale co najmniej kilkunastu), którzy mają pod sobą wiele grupowych czatów (od kilkudziesięciu do kilkuset osób). 

Każdy czat ma w nazwie imię/nick koordynatora i numerek, np. Emi 19, Ten_Psycholog 2 etc.

Mamy też informację, że istnieje oddzielny czat administracyjny, na którym jest tylko Giertych i koordynatorzy.

Czytaj również: Pocztowcy zdecydowali. Są wyniki referendum strajkowego w Poczcie Polskiej

Ogromne zaskoczenie w danych GUS. Ekonomiści: "Konsument umarł"

 

"Trollowanie"

A co jest właściwie złego w takim organizowaniu wpływu na trendy na X?

– W moim odczuciu wiąże się to z kilkoma zagrożeniami: duża, dobrze zorganizowana grupa może wybijać do trendów wygodne dla danej opcji politycznej czy danego polityka tematy i jednocześnie tworzyć w ten sposób "zasłonę dymną" dla tematów innych, które do świadomości publicznej przebiją się gorzej lub wcale. Osoba bardzo zainteresowana polityką oczywiście i tak dowie się prawdopodobnie o wszystkim, ale przeciętny użytkownik sieci, który wchodzi np. na Twittera raz dziennie, żeby sobie przejrzeć najważniejsze tematy lub zwyczajnie interesuje się polityką jedynie powierzchownie, już może zostać w ten sposób zmanipulowany.

Drugą kwestią jest wpływ, jaki ma sam Roman Giertych: może kierować uwagę swojej grupy na konkretne osoby, które przykładowo chce "hejtem" zniechęcić do zajmowania się pewnymi tematami czy narzucać swojej partii narrację  – jak ostatnio widzieliśmy przy okazji hasztaga #DudaBredzi – rzekomo organicznie wypromowany hashtag był stworzony właśnie w Sieci na Wybory, a oficjalne profile w social mediach KO podchwyciły go, mimo iż jest on radykalny nawet jak na ostry poziom "oficjalnej" debaty publicznej. Żaden inny szeregowy poseł KO nie byłby w stanie w tak łatwy sposób wypromować swojej narracji i wpłynąć na to, jak będzie wyglądać narracja partii w danym temacie.

No ale nielegalne to nie jest. To dlaczego, w Pana odczuciu, kiedy ujawnił Pan materiały z zamkniętych grup powiązanych z Giertychem, wystąpiła taka panika, żeby nie powiedzieć paranoja?

Myślę, że chodzi tu o kilka rzeczy: ujawnienie (oczywiście w przybliżeniu), o jakich rozmiarów organizacji mówimy, tego, jak dobrze i karnie jest zorganizowana, jak proces "trollowania" jest zautomatyzowany – cała struktura organizacji z koordynatorami, podziałem na grupy, codzienne hasztagi, memy przygotowywane przez "górę".

Pokazaliśmy też, że wiele osób powiela te treści bezmyślnie, zwyczajnie ślepo podążając za tym, co mówią liderzy. Także prywatne rozmowy na czatach są często kompromitujące, przepełnione nienawiścią. Inną kwestią jest też to, jakie treści są akceptowane do promowania: często z kont udających dziennikarzy, które nie stronią od powielania fejków, mitomanii i zwykłego hejtu właśnie.

Myślę też, że zwyczajnie przestraszyli się tego, że jesteśmy na większej ilości grup, także tych starszych i "ważniejszych", a nie tylko tych świeżo założonych. Nie mogą być pewni, gdzie dokładnie jesteśmy – i słusznie, bo nie ujawnialiśmy się ze wszystkimi grupami. Nie znają dnia ani godziny i teraz muszą się pilnować

 

Nazwiska

Może Pan podać najbardziej gorące nazwiska, jakie uczestniczyły w rozmowach, czy padały w rozmowach jako uczestnicy sieci animowanej przez Giertycha?

– Na grupach są w większości aktywne konta zwykłych użytkowników: czy anonimowe, czy pod nazwiskiem. Kontaktują się z nimi albo sam Roman Giertych, albo koordynatorzy grup (są to zaufani ludzie Romana Giertycha sprzed lat: jedną z koordynatorek jest była działaczka LPR i wiceministra w rządzie PiS-Samoobrona-LPR, inną współzałożycielka KOD lub duże konta tzw. Silnych Razem). Koordynatorzy zarządzają "pracą" na grupach, wskazują, jakie treści mają być promowane, wyznaczają też kierunek, w jakim w ciągu dnia ma iść narracja – sam byłem świadkiem sytuacji, że jeden z dziennikarzy zaczepił Romana Giertycha, a chwilę później zaczęły pojawiać się tweety atakujące tego dziennikarza. Roman Giertych jest na każdej z grup i zazwyczaj ogranicza się do udostępniania w nich tych postów, które mają być podbijane i promowane przez jego ludzi – czasem kontaktuje się w w innych sprawach, ale to raczej pozostawia koordynatorom.

W grupach, do których się dostaliśmy, członkami są nie tylko zwykli twitterowicze – są też niektórzy politycy KO, parlamentarzystki: Agnieszka Kołacz-Leszczyńska, Aleksandra Wiśniewska, Dorota Marek, lokalni działacze KO etc.

W jednej z instrukcji, które otrzymywali jeszcze przed wyborami nowi członkowie Sieci na Wybory, a do której udało nam się dotrzeć, przewija się nazwisko Radosława Sikorskiego zaraz obok Romana Giertycha, natomiast obecnie na żadnej z grup, do których mamy dostęp, go nie ma. Nie jest jednak tajemnicą, że przed wyborami był zaangażowany w promocję całego projektu, m.in. na platformie X.

 

Nienawiść

A jakie treści, spośród tych, do których Pan dotarł, najbardziej Pana zszokowały?

– Jak już wspomniałem wcześniej, nawet nie same treści (bo te widzimy codziennie na X, kiedy mierzymy się z tym, co produkują farmy – same hasztagi starają się nie być wulgarne wprost, choć grają na bardzo niskich emocjach, jak: #FujaraZiobro czy wspomniane już #DudaBredzi – ale treść samych tweetów to już oczywiście inna bajka: są często wulgarne, zupełnie niemerytoryczne lub nawet nie mają zbytniego sensu, bo są wypuszczane jedynie w celu podbicia hasztagu, a raczej rozmiar całego przedsięwzięcia i jego skoordynowanie.

Również czytając zwykłe wymiany zdań miedzy członkami grup, uzyskuje się pełen obraz tego, jak bardzo są to zaślepieni i pogrążeni w nienawiści ludzie: grupy są trochę jak quasi-sekta – choć to oczywiście w tym wypadku może za mocne słowo, ale chodzi mi o sam mechanizm: członkowie są dla siebie jak najlepsi przyjaciele, ale gdy przychodzi do rozmów o "tych innych": pisowcach, Razem czy wybranych dziennikarzach etc. wylewa się z nich czysta nienawiść, podsycana wzajemnie.

Członkowie między sobą zachęcają się do jeszcze aktywniejszego działania, do pisania jeszcze większej liczby postów, dają sobie instrukcje, jak robić to skutecznie. Wszystko moderuje koordynator grupy będący wyrocznią np. w tym, jakie tematy się porusza, a jakie odpuszcza. Jest nacisk na wysoką aktywność: użytkownicy, którzy mają z jakiegoś powodu przerwę, piszą wiadomości, w których przykładowo przepraszają, że nie będą aktywni przez kilka dni, bo są chorzy. Konta dłużej nieaktywne są usuwane z czatów – to dodatkowa motywacja dla członków do wykazywania się i jednocześnie wykorzystanie ich leku przed wykluczeniem ze środowiska, przed utratą kontaktu ze "znajomymi" z grupy.

W czym się ta "czysta nienawiść" objawia?

W wymienianych na grupach wiadomościach często padają wulgaryzmy, najgorsze określenia pod adresem oponentów politycznych, nieprzychylnych władzy dziennikarzy – członkowie grup dehumanizują i wyszydzają tych, których nie lubią, i wzajemnie utwierdzają się w niechęci do danych partii, grup społecznych czy konkretnych osób.

Działania w grupach bardzo często nie są motywowane chęcią wypromowania czegoś dobrego (np. poparcia dla danej ustawy), a właśnie ogólną chęcią pognębienia oponentów czy zgnojenia danego polityka, czy dziennikarza. Ciężko znaleźć w tym coś pozytywnego.

 

Co widzą w Giertychu?

Czy podczas inwigilacji grup animowanych przez Giertycha zauważył Pan jakieś sygnały, że za tego typu działalność ktoś może otrzymywać pieniądze?

– Nie, warto to podkreślić, bo pojawiają się różne sugestie. Na żadnej z grup nie znaleźliśmy poszlak, aby członkowie grup byli za swoje działania wynagradzani. Ktoś mógłby nawet pozazdrościć Romanowi Giertychowi, że to, za co inni muszą płacić, on ma za darmo, dzięki tysiącom zradykalizowanych, zapatrzonych w niego osób.

Co oni takiego widzą w Giertychu, że to dla niego robią?

– Nie wiem, choć się domyślam (śmiech).

Gdybym miał odpowiadać intuicyjnie, to postawiłbym tezę, że jest dla nich autorytetem z racji na to, że jest wyjątkowym radykałem w swoim "antypisizmie", nawet jak na standardy Koalicji Obywatelskiej.

Tam gdzie inni parlamentarzyści dwa razy pomyślą, czy coś powiedzieć, i najpewniej ugryzą się w język, on czuje się jak ryba w wodzie. To pogrążonym w absolutnej nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego i jego formacji osobom może imponować.

 

Nastroje

Jakie nastroje zapanowały w grupach Giertycha po tym, jak zaczęli przegrywać ze swoimi hasztagami w trendach X?

Po tym, jak zaczęliśmy ujawniać kolejne materiały, użytkownicy X z "prawej" strony sporu politycznego zaczęli się organizować, żeby "strollować" trolli Romana Giertycha ich własną bronią, czyli hasztagami.

Na grupkach początkowo była ogromna mobilizacja, Roman Giertych udzielał się w nich bardzo często. Po tym jednak jak kilka dni z rzędu ich działania nie przynosiły oczekiwanego skutku, a dodatkowo coraz więcej materiałów pojawiało się w sieci, entuzjazm przerodził się w marazm, zniechęcenie i polowanie na "kreta".

I co, znaleźli jakieś krety?

– Jednego – po trzech dniach.

I jaki efekt to wywołało?

– Na jednej z grup myślą, że już są bezpieczni – na szczęście mamy więcej kont niż jedno (śmiech).

Ale padły jakieś grube słowa, czy po prostu wyrzucili z grupy?

– Wyrzucili z grupy, a później rozsyłali screen z tym kontem po innych grupach, żeby wszyscy ich członkowie na pewno je zbanowali i wiedzieli, że to był kret.

Klęska grup Giertycha w trendach trochę już trwa. Jakie obecnie panują tam nastroje?

–Jak wspomniałem, po pierwszych klęskach zapanowała apatia, spadła też aktywność poszczególnych kont – koordynatorzy starają si, jak mogą, "animować" grupy, ale daleko im do dawnej "świetności".



 

Polecane