Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?
Antyizraelskie protesty, zdjęcie poglądowe
Antyizraelskie protesty, zdjęcie poglądowe / PAP/EPA

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora tekstu, antysyjonizm jest dziś jedyną ideą, która potrafi wyprowadzić na ulice Europy setki tysięcy ludzi z różnych klas społecznych – od robotników po profesorów – oraz połączyć Europejczyków z islamskimi imigrantami.
  • W tekście podkreślono, że wspólna nienawiść do Izraela stała się pierwszym realnym punktem integracji między postchrześcijańską Europą a światem islamu, tworząc nową, silną więź emocjonalną i ideologiczną.
  • Publicysta podkreśla, że Europa wykazała rażącą obojętność wobec masowych protestów i brutalnych represji w Iranie, mimo że tamtejszy ruch wolnościowy walczy z jednym z najbardziej opresyjnych reżimów świata.
  • Jak czytamy, milczenie wobec Iranu i masowe poparcie dla środowisk wrogich Izraelowi pokazują głęboką zmianę w europejskiej mentalności, która może stać się fundamentem nowych, niebezpiecznych ideologii przyszłości.

 

Antysyjonizm jednoczy

Nie wiadomo. Ale przecież już istnieje jedna złowroga idea, której obecność mówi wiele o Europie. Jest to antysyjonizm, za maską którego ukrywa się stara niechęć a nawet nienawiść do Żydów. Zauważmy bardzo charakterystyczny i niezwykły fakt: że wyłącznie to uczucie - żadne inne! - potrafi dziś wyprowadzać na ulice miast Zachodniej Europy prawdziwe setki tysięcy protestujących ze wszystkich grup społecznych. Np. w Londynie (300 tys.) Amsterdamie (250 tys.), Rzymie (300 tys.), Madrycie (400 tys.) czy Hadze (150 tys.). Tylko ono obok robotnika i urzędnika stawia na antyizraelskiej demonstracji także profesora uniwersytetu. I jeszcze kogoś bardzo ważnego: islamskiego imigranta z Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej. I to jest właśnie sedno sprawy.

Idea antyżydowskości jest czymś odwiecznym. A przecież także czymś nowym i niezwykłym, bo pierwszym, jakże silnym, wspólnym mianownikiem europejskości i islamu.

 

Integruje ich wspólna nienawiść

Do Europy w ostatniej dekadzie przedostały się miliony imigrantów - w wielkiej liczbie ludzi nienawidzących Żydów. Integracja islamsko-europejska wreszcie się zaczęła. Właśnie od zbiorowej, jednoczącej nienawiści. Która u jednych jest jawna, a u innych na razie tkwi w podświadomości. Stojąc wspólnie na placach Europy i skandując zgodnie antyizraelskie i prohamasowskie hasła, europejski postchrześcijanin (lewicowy oraz prawicowy) i islamski imigrant nagle odnajdują się nawzajem. Dostrzegają po raz pierwszy, że coś ich łączy. Coś istotnego, emocjonalnego i głęboko zakorzenionego w mentalności. I po raz pierwszy dostrzegają w sobie nawzajem ludzi - takich samych jak oni. Ujawnia się płaszczyzna zrozumienia. A więc obietnica przyszłego porozumienia. Jest to jakościowa zmiana mentalna o bardzo poważnych konsekwencjach.

Zapamiętajcie historycy: w 2025 roku, podczas antyizraelskich protestów w trakcie wojny Izraela z Hamasem w Gazie, nastąpiło przełamanie obcości pomiędzy islamskimi i zachodnioeuropejskimi demonstrantami.

 

Obojętność wobec dążeń Irańczyków

Jednocześnie, niech wszyscy odnotują i dobrze zapamiętają, że Europa (a szczególnie lewica europejska) wykazała gigantyczną obojętność wobec tego, co działo się w ostatnich tygodniach w Iranie.

Oto hipokryzja, strach, pogarda, skrywana aprobata (bo reżim irański to wróg znienawidzonego Izraela) - wszystko razem w stężeniu.

Władza ajatollahów - która jest najbardziej na świecie okrutna, opresyjna, mordercza, łamiąca prawa człowieka i finansująca terroryzm - nie znalazła masowego potępienia na ulicach europejskich miast, a Irańczycy walczący o wolność nie otrzymali od europejskiej lewicy wsparcia. A przecież ruch rewolucyjny w Iranie dąży do tych celów, które właśnie lewica umieszcza z reguły na swoich sztandarach, gdy oskarża Izrael. Tylko że teraz to nie wiecowa, antyizraelska demagogia, ale realna walka z rzeczywistym despotyzmem i bezprawiem.

 

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Europa wychodząca na ulice by popierać Hamas - finansowany przez teokratyczny reżim irański - milczy. Tym milczeniem staje po stronie Chameneiego. Demonstrowali w zasadzie tylko prodemokratyczni emigranci z Iranu. Europejczycy udawali, że nic się nie dzieje. Zasada "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" najwyraźniej obowiązuje. Nawet wobec reżimu, który morduje tysiącami własnych obywateli. Dlatego islamscy fanatycy religijni, rządzący Iranem, nie wzbudzają w Europie masowych protestów na ulicach i placach. No bo jak protestować przeciwko największym wrogom Izraela? Koniec irańskiego reżimu to koniec lub kolosalne osłabienie Hezbollahu, Hamasu, Islamskiego Dżihadu, Huti i innych grup terrorystycznych. Stąd ta obojętność.  I dlatego europejscy demonstranci wrócą na protesty z nową energią, ale dopiero wtedy, gdy trzeba będzie znów atakować Izrael.

 

Zmiana w europejskiej mentalności

Historią rządzą wynalazki i idee. Reakcja tych Europejczyków, którzy wyszli na ulice, aby protestować przeciwko Izraelowi i nie wyszli, żeby protestować przeciwko Iranowi, jest bardzo charakterystyczna. Ci Europejczycy po raz pierwszy dostrzegli w islamie swoje własne emocje. To, co z tej postawy wynika, może oznaczać - jeśli spojrzymy w przyszłość - że zaczęło się budowanie pierwszych  mentalnych (czyli tych najważniejszych) fundamentów przyszłego "Wielkiego Kalifatu Europy". 


 

POLECANE
Państwa narodowe są podstawą wolności tylko u nas
Państwa narodowe są podstawą wolności

Państwo narodowe, wolność słowa i niezależność energetyczna – to trzy filary, które zdominowały dyskusję podczas konferencji Alliance of Sovereign Nations 2026 w Waszyngtonie. Wystąpienia amerykańskiej kongresmen Anny Pauliny Luny oraz rumuńskiego lidera prawicy George Simiona pokazały rosnące znaczenie debat o suwerenności państw w świecie Zachodu.

Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców Wiadomości
Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców

Policja wyjaśnia okoliczności dewastacji nagrobków, do której doszło w nocy z czwartku na piątek na cmentarzu parafialnym w Niestępowie w gminie Żukowo (woj. pomorskie). Lokalna społeczność apeluje o pomoc w odnalezieniu sprawców.

Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz

3 marca 2026 roku Friedrich Merz został przyjęty w Białym Domu przez Donalda Trumpa. Dziś mało kto o tym pamięta, ale pierwotnym celem wizyty kanclerza Niemiec w Waszyngtonie była jego debata z prezydentem USA o ogólnoświatowych cłach w wysokości 10 procent, nałożonych na podmioty eksportujące swoje produkty na rynek amerykański.

Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli Wiadomości
Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli

Decyzje dotyczące polskiej suwerenności, bezpieczeństwa czy sił zbrojnych są decyzjami zwierzchnika sił zbrojnych, a nie Brukseli - powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z sympatykami w Chmielniku (woj. świętokrzyskie). Są granice centralizacji UE; wyznacza je polski ustrój - dodał.

System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK Wiadomości
System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK

Podczas zorganizowanej dziś w Sejmie konferencji prasowej posłowie PiS przekazali, że skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący przepisów ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Jak napisał w mediach społecznościowych Michał Moskal, przepisy mogą doprowadzić do destabilizacji polskiego przemysłu energochłonnego i ciepłownictwa oraz drastycznego wzrostu kosztów ogrzewania i energii dla milionów Polaków.

Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne Wiadomości
Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne

12 sierpnia 2026 roku nad Europą pojawi się całkowite zaćmienie Słońca. To rzadkie zjawisko, które od lat fascynuje obserwatorów na całym świecie.

Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia Wiadomości
Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia

W najbliższy weekend część usług bankowych może być czasowo niedostępna. O planowanych pracach technicznych poinformowały trzy duże instytucje finansowe: mBank, PKO Bank Polski oraz ING Bank Śląski. Banki apelują do klientów, aby ważne operacje finansowe wykonali wcześniej.

Komunikat dla mieszkańców Zielonej Góry Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Zielonej Góry

Na ponad 66,2 mln zł opiewa podpisana w piątek umowa na budowę trzeciego odcinka zachodniej obwodnicy Zielonej Góry. Droga ta wraz z mostem na Odrze w Pomorsku i nowym fragmentem DW281 będzie elementem „Odrzańskiego Układu Komunikacyjnego" – poinformował Urząd Miasta Zielona Góra.

Krychowiak żegna się z lokalnym klubem po trzech meczach Wiadomości
Krychowiak żegna się z lokalnym klubem po trzech meczach

Grzegorz Krychowiak kończy grę w Mazurze Radzymin. Były reprezentant Polski i zawodnik takich klubów jak Sevilla czy Paris Saint-Germain nie będzie już grał w lokalnej lidze piłkarskiej.

Prezydent zawetował nowelizację prawa karnego z ostatniej chwili
Prezydent zawetował nowelizację prawa karnego

Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o zawetowaniu nowelizacji Kodeksu postępowania karnego z 27 lutego br. - poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. To obszerna reforma procedury karnej dotycząca m.in. zakazu korzystania z nielegalnych dowodów oraz ograniczenia tymczasowych aresztów.

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?
Antyizraelskie protesty, zdjęcie poglądowe
Antyizraelskie protesty, zdjęcie poglądowe / PAP/EPA

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora tekstu, antysyjonizm jest dziś jedyną ideą, która potrafi wyprowadzić na ulice Europy setki tysięcy ludzi z różnych klas społecznych – od robotników po profesorów – oraz połączyć Europejczyków z islamskimi imigrantami.
  • W tekście podkreślono, że wspólna nienawiść do Izraela stała się pierwszym realnym punktem integracji między postchrześcijańską Europą a światem islamu, tworząc nową, silną więź emocjonalną i ideologiczną.
  • Publicysta podkreśla, że Europa wykazała rażącą obojętność wobec masowych protestów i brutalnych represji w Iranie, mimo że tamtejszy ruch wolnościowy walczy z jednym z najbardziej opresyjnych reżimów świata.
  • Jak czytamy, milczenie wobec Iranu i masowe poparcie dla środowisk wrogich Izraelowi pokazują głęboką zmianę w europejskiej mentalności, która może stać się fundamentem nowych, niebezpiecznych ideologii przyszłości.

 

Antysyjonizm jednoczy

Nie wiadomo. Ale przecież już istnieje jedna złowroga idea, której obecność mówi wiele o Europie. Jest to antysyjonizm, za maską którego ukrywa się stara niechęć a nawet nienawiść do Żydów. Zauważmy bardzo charakterystyczny i niezwykły fakt: że wyłącznie to uczucie - żadne inne! - potrafi dziś wyprowadzać na ulice miast Zachodniej Europy prawdziwe setki tysięcy protestujących ze wszystkich grup społecznych. Np. w Londynie (300 tys.) Amsterdamie (250 tys.), Rzymie (300 tys.), Madrycie (400 tys.) czy Hadze (150 tys.). Tylko ono obok robotnika i urzędnika stawia na antyizraelskiej demonstracji także profesora uniwersytetu. I jeszcze kogoś bardzo ważnego: islamskiego imigranta z Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej. I to jest właśnie sedno sprawy.

Idea antyżydowskości jest czymś odwiecznym. A przecież także czymś nowym i niezwykłym, bo pierwszym, jakże silnym, wspólnym mianownikiem europejskości i islamu.

 

Integruje ich wspólna nienawiść

Do Europy w ostatniej dekadzie przedostały się miliony imigrantów - w wielkiej liczbie ludzi nienawidzących Żydów. Integracja islamsko-europejska wreszcie się zaczęła. Właśnie od zbiorowej, jednoczącej nienawiści. Która u jednych jest jawna, a u innych na razie tkwi w podświadomości. Stojąc wspólnie na placach Europy i skandując zgodnie antyizraelskie i prohamasowskie hasła, europejski postchrześcijanin (lewicowy oraz prawicowy) i islamski imigrant nagle odnajdują się nawzajem. Dostrzegają po raz pierwszy, że coś ich łączy. Coś istotnego, emocjonalnego i głęboko zakorzenionego w mentalności. I po raz pierwszy dostrzegają w sobie nawzajem ludzi - takich samych jak oni. Ujawnia się płaszczyzna zrozumienia. A więc obietnica przyszłego porozumienia. Jest to jakościowa zmiana mentalna o bardzo poważnych konsekwencjach.

Zapamiętajcie historycy: w 2025 roku, podczas antyizraelskich protestów w trakcie wojny Izraela z Hamasem w Gazie, nastąpiło przełamanie obcości pomiędzy islamskimi i zachodnioeuropejskimi demonstrantami.

 

Obojętność wobec dążeń Irańczyków

Jednocześnie, niech wszyscy odnotują i dobrze zapamiętają, że Europa (a szczególnie lewica europejska) wykazała gigantyczną obojętność wobec tego, co działo się w ostatnich tygodniach w Iranie.

Oto hipokryzja, strach, pogarda, skrywana aprobata (bo reżim irański to wróg znienawidzonego Izraela) - wszystko razem w stężeniu.

Władza ajatollahów - która jest najbardziej na świecie okrutna, opresyjna, mordercza, łamiąca prawa człowieka i finansująca terroryzm - nie znalazła masowego potępienia na ulicach europejskich miast, a Irańczycy walczący o wolność nie otrzymali od europejskiej lewicy wsparcia. A przecież ruch rewolucyjny w Iranie dąży do tych celów, które właśnie lewica umieszcza z reguły na swoich sztandarach, gdy oskarża Izrael. Tylko że teraz to nie wiecowa, antyizraelska demagogia, ale realna walka z rzeczywistym despotyzmem i bezprawiem.

 

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Europa wychodząca na ulice by popierać Hamas - finansowany przez teokratyczny reżim irański - milczy. Tym milczeniem staje po stronie Chameneiego. Demonstrowali w zasadzie tylko prodemokratyczni emigranci z Iranu. Europejczycy udawali, że nic się nie dzieje. Zasada "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" najwyraźniej obowiązuje. Nawet wobec reżimu, który morduje tysiącami własnych obywateli. Dlatego islamscy fanatycy religijni, rządzący Iranem, nie wzbudzają w Europie masowych protestów na ulicach i placach. No bo jak protestować przeciwko największym wrogom Izraela? Koniec irańskiego reżimu to koniec lub kolosalne osłabienie Hezbollahu, Hamasu, Islamskiego Dżihadu, Huti i innych grup terrorystycznych. Stąd ta obojętność.  I dlatego europejscy demonstranci wrócą na protesty z nową energią, ale dopiero wtedy, gdy trzeba będzie znów atakować Izrael.

 

Zmiana w europejskiej mentalności

Historią rządzą wynalazki i idee. Reakcja tych Europejczyków, którzy wyszli na ulice, aby protestować przeciwko Izraelowi i nie wyszli, żeby protestować przeciwko Iranowi, jest bardzo charakterystyczna. Ci Europejczycy po raz pierwszy dostrzegli w islamie swoje własne emocje. To, co z tej postawy wynika, może oznaczać - jeśli spojrzymy w przyszłość - że zaczęło się budowanie pierwszych  mentalnych (czyli tych najważniejszych) fundamentów przyszłego "Wielkiego Kalifatu Europy". 



 

Polecane