Sąd podjął decyzję ws. Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia Krzysztofa Brejzy
Co musisz wiedzieć:
- Oskarżenie dotyczyło słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu 2024 r.
- Proces przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczył się od jesieni zeszłego roku.
- We wtorek sąd umorzył tę sprawę z powodu znikomej szkodliwości czynu.
Oskarżenie dotyczyło słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu 2024 r. Lider PiS mówił wówczas odnosząc się do Brejzy: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W tej sprawie Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet w marcu zeszłego roku.
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Beata Szydło alarmuje: Czy polski rząd wie, co jest w umowie?
- ZUS wydał ważny komunikat
- Największe zwolnienia grupowe od 2009 roku. NSZZ "S": To skutek systematycznego ignorowania głosu pracowników
- Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Hiszpański rząd zalegalizuje pobyt nielegalnych migrantów. "To wezwanie do przyspieszenia inwazji"
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- ZUS rusza po pieniądze. Te świadczenia trzeba będzie oddać
Wyrok sądu
Proces przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczył się od jesieni zeszłego roku, zakończył się w połowie stycznia; ogłoszenie orzeczenia odroczone wtedy zostało o dwa tygodnie. We wtorek sąd umorzył tę sprawę z powodu znikomej szkodliwości czynu.
Uzasadnienie
„Zachowanie posła Kaczyńskiego nie było społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karnej”
- zaznaczył w uzasadnieniu sędzia Tomasz Trębicki.
W ocenie sądu, nie pozostawiało wątpliwości zarówno to, że będące przedmiotem oskarżenia słowa zostały wypowiedziane przez Kaczyńskiego w trakcie przesłuchania przed komisją, jak i to, że Brejza nie został oskarżony, skazany, a nawet nie był podejrzewany o popełnienie przestępstw, o których „wypowiadał się pan poseł Kaczyński”.
„Pan poseł Kaczyński miał świadomość tego, że to postępowanie i te zachowania, które panu Brejzie były przypisywane, miały być dokonane już przed wielu laty i miał świadomość tego, że pan poseł Brejza nigdy za to nie został skazany i nigdy nie przedstawiono mu zarzutów”
- mówił w uzasadnieniu Trębicki.
Dlatego, w ocenie sądu, Kaczyński „nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza dopuścił się czynu zabronionego, popełnił przestępstwo, (...) poważne przestępstwo, czy też przestępstwo odrażające”.
„Jako funkcjonariusz publiczny w ocenie sądu do tego uprawniony nie jest”
- dodał sędzia.
Kwalifikacja czynu
Trębicki zaznaczył, że w ocenie sądu samo zachowanie lidera PiS wypełniło w związku z tym znamiona przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania. Jednak, jak dodał, „aby stwierdzić, że dane zachowanie stanowi przestępstwo (...) musi to być czyn zabroniony, popełniony przez osobę podlegającą odpowiedzialności karnej, bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy”. Tymczasem, dodał, w ocenie sądu ostatnia z przesłanek nie została w tym przypadku spełniona.
To kolejny spór między politykami
Sędzia wskazał, że Kaczyński wypowiadał się jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, a wypowiedź padła jako odpowiedź na jedno z pytań członków komisji do prezesa PiS. Co ważniejsze – dodał sąd – pytania dotyczyły także „przemyśleń i opinii”.
„Nie padło to jako samodzielna teza, tylko wypowiedź skonstruowana w odpowiedzi na pytanie”
– zauważył sędzia.
W uzasadnieniu Trębicki zaznaczył również, że toczący się od jesieni ub.r. proces był kolejnym z indywidualnych sporów europosła KO i lidera PiS „odnośnie pomówień, które wobec pana posła Brejzy w przestrzeni publicznej się pojawiają i które nigdy (...) nie znalazły odzwierciedlenia w działaniach prokuratury czy sądu”.
„Było to jedno z tysięcy zdań, które podczas tej komisji pan poseł Kaczyński wypowiedział i które prawdopodobnie przeszłoby spokojnie i bez echa, gdyż było nawiązaniem do wcześniejszych twierdzeń czy pana posła Kaczyńskiego, czy innych osób odnośnie pana Krzysztofa Brejzy”
- powiedział sędzia Trębicki.
Orzeczenie sądu jest nieprawomocne
Wtorkowe orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Stronom przysługuje możliwość apelacji do sądu II instancji, którym w tym przypadku będzie Sąd Okręgowy w Warszawie.
Jarosław Kaczyński nie był we wtorek obecny w sądzie. Pojawili się tam europoseł Krzysztof Brejza i reprezentująca go mec. Dorota Brejza (prywatnie jego żona).
Europoseł KO niezadowolony z wyroku
Po opuszczeniu sali sądowej europoseł KO w rozmowie z dziennikarzami nie zgodził się z orzeczeniem sądu.
„Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, jest niezrozumiały. Szanując absolutnie decyzję sędziego, na tym polegają rozstrzygnięcia sądu, absolutnie będziemy skarżyć się na wyrok”
- zapowiedział. Dodał, że wyrok sądu rejonowego powinien być zweryfikowany przez sąd II instancji „dla dobra debaty publicznej”.
Także mec. Dorota Brejza oceniła, że „to nie jest dobry wyrok” i zapowiedziała złożenie apelacji. Stwierdziła, że finalne orzeczenie w tej sprawie da opinii publicznej wytyczne odnośnie do tego, co może być dozwolone w debacie publicznej, a co nie.
„Osobista sprawa, nasze poczucie sprawiedliwości, jest mniej ważnym powodem w tej sprawie”
- dodała.
Jak mówiła, twierdzenie, że działanie lidera PiS nie niesie ze sobą społecznej szkodliwości „jest kompletnie po ludzku niezrozumiałe” zarówno dla niej jako adwokata prowadzącego sprawę, lecz także „z punktu widzenia społecznego i z punktu widzenia edukacyjnego”.
"Nie wolno w przestrzeni publicznej dezinformować, kłamać i nie wolno sączyć jadu w przestrzeń publiczną"
– podkreśliła.
Argumentacja Kaczyńskiego
Reprezentująca prezesa PiS mec. Katarzyna Gbur nie wypowiadała się dla mediów.
Podczas listopadowego posiedzenia sądu w sprawie o zniesławienie Brejzy Kaczyński wyjaśniał, że jako wicepremier (szefem rządu był wówczas Mateusz Morawiecki) zajmujący się m.in. kwestiami bezpieczeństwa uzyskał informacje, że Brejza podjął „działania bezprawne” i „moralnie odrażające”. Jak dodał, informacje te uzyskał od funkcjonariusza publicznego ds. bezpieczeństwa, a dotyczyły one tego, że wobec Brejzy użyto Pegasusa w związku z działaniami władz magistratu w Inowrocławiu.
Brejza miał być inwigilowany
Media opisywały wtedy, że miał tam działać „wydział propagandy”, farma trolli – grupa hejterów, którzy mieli atakować oponentów prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzę i jego syna Krzysztofa.
„Używanie środków publicznych po to, żeby prowadzić brutalną walkę polityczną przeciwko swoim przeciwnikom, jest odrażające i łamie prawo karne”
– mówił podczas listopadowej rozprawy Kaczyński.
Według informacji ogłoszonych na przełomie 2021/2022 r. przez kanadyjską grupę Citizen Lab Krzysztof Brejza miał być jedną z osób inwigilowanych z wykorzystaniem opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group systemu Pegasus, pozwalającego m.in. na pozyskiwanie danych ze smartfonu inwigilowanego. Do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi. W kwietniu 2024 r. PK potwierdziła, że Brejza był inwigilowany z wykorzystaniem tego systemu.




