Rząd Tuska wycofuje się z walki o interesy Polski

Polska pełni w tym półroczu prezydencję w Unii Europejskiej. Jeszcze przed jej rozpoczęciem widać było próbę tłumaczenia, że Polska w tym czasie może osiągnąć duże korzyści. Wiele wskazuje jednak na to, że ten czas dla naszych interesów wcale nie będzie istotny. Co więcej, tendencje międzynarodowe sprzyjają marginalizacji RP w obecnej konstelacji politycznej. Polska prezydencja może się skończyć dla polskich spraw nawet regresem.
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk / fot. Marcin Żegliński

Teoretycznie Polska ma wszystkie karty u siebie. Prezydencja RP w Unii Europejskiej następuje po kontestowanej w wielu środowiskach unijnych prezydencji węgierskiej.

Polska prezydencja w Radzie UE

Węgry z uwagi na spory polityczne między establishmentem na Starym Kontynencie a rządem Victora Orbána są traktowane jako członek UE drugiej kategorii. Ich prezydencja była więc w sposób jawny pozbawiona realnych narzędzi oddziaływania. Formalnie wszystko odbyło się zgodnie z protokołem, ale nie było mowy, by Budapeszt był zdolny do przeprowadzenia istotnych projektów politycznych. A już szczególnie istotnych dla siebie. Wielokrotnie słyszeliśmy natomiast, że po zmianie władzy w 2023 roku Polska „wróciła do stolika” i stała się jednym z krajów rozgrywających.

Przekaz propagandowy wskazuje, że prezydencja Polski ma być szansą, by wejść do gry o ważne sprawy na szczeblu Unii, a ponieważ jesteśmy po Węgrach, nasze szanse jeszcze rosną. Tłumaczono także, że polska prezydencja rozpoczyna się w momencie, gdy Francja i Niemcy są bardzo mocno osłabione i pogrążone w wewnętrznych sporach. Nic więc prostszego dla Polski – to czas, by nasza rola w Unii się umocniła, a nasz kraj aspirował do ścisłego kręgu decydentów w Unii. Rząd w Polsce jest związany z tym samym środowiskiem, co dominujące w UE elity, więc widać w tym przekazie próbę wytworzenia zysków politycznych dla rządu.

Zmiana władzy w USA

Drugim czynnikiem, który może wpływać  na szanse Polski w tym okresie, jest sytuacja w USA. Zmiana władzy, tworzenie nowej administracji to zawsze nadzieja na wejście do gry i negocjacje polityczne z nowymi siłami w  Stanach Zjednoczonych. Objęcie urzędu przez Donalda Trumpa stwarza realne pole do rozmów i negocjacji dotyczących wzmocnienia relacji Unia Europejska – USA.

Polska powinna upatrywać w tej sytuacji możliwości i dla UE, i dla siebie. Szczególnie, że zgodnie z planem na prezydencję jednym z priorytetów – ogłoszonym jeszcze w 2023 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę – ma być właśnie wzmocnienie więzi transatlantyckich przez Unię Europejską. Dodatkowe szanse na realizację tego pomysłu daje Polsce zbieżność prezydencji z harmonogramem innego ważnego formatu międzynarodowego – projektu Trójmorza. To kolejny pretekst, by Polska przewodziła dziś polityce Unii Europejskiej w zakresie kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi.

Skoncentrowanie się na relacjach z USA wydaje się dla Polski kluczowe z uwagi na sytuację bezpieczeństwa w Europie Środkowej. Rośnie bowiem ryzyko związane z imperializmem rosyjskim. To czynnik zewnętrzny, który powinien rzutować na agendę polskiego rządu oraz mieć wpływ na działania w ramach prezydencji. Stosunki między Polską, Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi w chwilach stabilności i spokoju są bardzo ważne. W momencie rozpędzającej się rosyjskiej machiny wojennej – dla Polski są sprawą krytyczną.

Dziś, po trzech latach brutalnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie, nikt nie powinien mieć wątpliwości – to USA mają potencjał i możliwość realnego wpływania na Rosję oraz możliwość dokonania zmiany dotyczącej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Polska powinna więc tym bardziej działać aktywnie na linii RP – USA oraz wzmacniać obecność amerykańską w Unii Europejskiej.

Polskie atuty na papierze wyglądają dobrze, a potrzeby i interesy wymagają aktywnego działania i prób wpływania na agendę międzynarodową. W grę wchodzi walka o najważniejsze interesy RP, tj. bezpieczeństwo. Powinniśmy więc robić wszystko, co możliwe, żeby okres prezydencji dobrze wykorzystać. Niestety jednak działania obecnego rządu oraz uwarunkowania w ramach UE stwarzają ryzyko zmarnotrawienia potencjału RP.

Rząd Tuska niszczy relacje z USA

Drastycznie dowodzi tego utrzymywana przez rząd Donalda Tuska polityka deprecjonowania strategicznych relacji Polski z USA, co należy oceniać jako politykę samobójczą dla Polski. Z uwagi na krótkowzroczność i zacietrzewienie polityczne środowiska obecnej koalicji weszły już jakiś czas temu na drogę oczerniania obecnego prezydenta USA, a do dziś kontynuują politykę docinek i wysyłają wrogie wobec nowego prezydenta sygnały. Za skandaliczne i szalenie niebezpieczne dla Polski należy ocenić słowa premiera Tuska, który wielokrotnie oskarżył wprost Donalda Trumpa o współpracę z rosyjskimi służbami. Mówił wręcz, że jest ona „oczywista” dla wszystkich w USA.

O związkach obecnego prezydenta Stanów z Putinem i jego służbami Tusk mówił wiele razy, upajając się swoją wizją. To w sposób oczywisty osłabia nasze możliwości utrzymania dobrych kontaktów między rządem a administracją Trumpa. Sytuację jeszcze pogarsza fakt, że w ramach wojny politycznej z prezydentem RP rząd wezwał do Polski ambasadora w USA i nie pozwolił mu kontynuować misji. Zamiast niego do Stanów pojechał – jako kierownik ambasady – Bogdan Klich, który również kolportował insynuacje wobec Trumpa. Wysłanie Klicha do USA było w sposób oczywisty utrzymaniem konfrontacyjnej postawy.

I nie jest to przypadek, skoro w czasie ostatniego posiedzenia Rady Ministrów premier, a potem minister spraw zagranicznych ogłosili, że polskie konsulaty zostały przez rząd przygotowane na wydalenia Polaków, które rzekomo zapowiedział nowy prezydent USA. Donald Tusk przyznał, że rząd pomoże tym, którzy „poczują się zaniepokojeni nową sytuacją w Stanach”. Kuriozum, ale cała sytuacja wygląda jak szukanie na siłę zwady z naszym kluczowym sojusznikiem. Dziś można mieć wręcz coraz więcej wątpliwości, czy partia Donalda Tuska nie prowadzi po cichu strategicznego resetu w polskiej polityce zagranicznej. Przykład wypowiedzi na forum PE Bartłomieja Sienkiewicza nie daje pewności, jak dziś rząd traktuje USA.

Sienkiewicz, w bardzo emocjonalnym wystąpieniu w czasie debaty o wolności słowa, oskarżył USA o „agresję przeciwko Europie”, wskazał, że osoby wspierające Donalda Trumpa i Elona Muska to „zdrajcy Europy”, a Komisja Europejska powinna Europy „bronić” przed USA. Kuriozalne słowa, ale niestety układają się w bardzo szkodliwą działalność polskiego rządu. Kolejne kroki polskich władz dokonują spustoszenia w naszym potencjale wobec USA. Jeśli takie działania będą kontynuowane, Polska może nie mieć zdolności realizowania własnych interesów w kontaktach z Amerykanami.

Katastroficzne działania rządu Tuska

Obecny rząd RP prowadzi ku katastrofie. Co więcej, istnieje ryzyko, że może być zainteresowany pozycją lidera dla konfrontacyjnie nastawionych wobec Trumpa elit unijnych. Dla Polski to samobójcza droga.

Działania rządu wobec nowego prezydenta USA mogą odbić się na bezpieczeństwie RP, ale i uniemożliwiają walkę o interesy Polski w okresie prezydencji. Niestety nic nie wskazuje na to, żebyśmy te ubytki rekompensowali na rynku unijnym. Już w pierwszym etapie naszej prezydencji doszło bowiem do wydarzeń, które osłabiają polskie szanse na unijnym podwórku.

Jak informowały media, Warszawa zrezygnowała z nieformalnego szczytu UE, który tradycyjnie powinien się odbyć w naszym kraju. Odbędzie się on w Brukseli, pod przewodnictwem Antónia Costy, przewodniczącego Rady Europejskiej. Donald Tusk bierze udział w przygotowaniu tego spotkania, ale nie chciał go w Warszawie, żeby – jak donoszą media – nie promować prezydenta RP Andrzeja Dudy, który ma prawo wziąć udział w takim wydarzeniu w Polsce.

W ten właśnie sposób sami pozbawiliśmy się możliwości wpływania na agendę rozmów oraz oddaliśmy niepisane prawo gospodarza nieformalnego szczytu komuś innemu. To przykład rażącego braku dbałości o polskie interesy i rezygnacja z walki o skuteczne działania na forum UE. Sytuacja Polski i bez tej wolty rządu byłaby trudna – bowiem w Unii Europejskiej lansowane są zmiany, które w sposób oczywisty ugruntowują nierówność istniejącą od lat w UE.

Obecny rząd nie dba o interesy Polski?

Głównie to niemieckie interesy są brane pod uwagę, a kraje takie jak Polska, mają mniejsze znaczenie. Obecnie trwa debata nad reformą traktatów UE, która przełoży praktykę działań politycznych na język prawa Unii. Projekt reformy traktatowej jest dziś emanacją długofalowych zmian w polityce UE, który promuje dominujący w Unii układ. Kryzys, w którym znajdują się Niemcy, byłby dobrą okazją, żeby coś w tych kierunkach zmienić. Polska ma potencjał, żeby budować koalicję państw, które chcą iść inną drogą.

Ale dziś rząd RP wycofuje się z walki o interesy Polski, jeśli narażałoby to na szwank interesy niemieckie. To rzutuje na możliwość realizowania tych działań na forum Unii Europejskiej, które są przez Berlin kontestowane. Kurs na walkę o interesy RP kosztem sporów z Berlinem jest raczej poza zasięgiem obecnego rządu.

Motywem spajającym polską prezydencję ma być „Bezpieczeństwo” w wielu wymiarach. Jednak dziś trudno spodziewać się, żeby Polska czy nawet Unia Europejska miały znaczący udział w realnych decyzjach i rozmowach dotyczących najważniejszych zmian strategicznych na arenie międzynarodowej. Najbliższe miesiące to będzie przede wszystkim czas oczekiwania na decyzje i linie polityczne USA. Wszystkie oczy są dziś raczej skierowane na Waszyngton, a nie Brukselę. Polska też patrzy. Tylko jakoś tak wrogo, wilkiem…


 

POLECANE
Płonie hala magazynowa w Wielkopolsce. Jest komunikat służb Wiadomości
Płonie hala magazynowa w Wielkopolsce. Jest komunikat służb

W miejscowości Cienin Zaborny w powiecie słupeckim doszło do dużego pożaru hali magazynowej. Z ogniem od niedzielnego wieczoru walczą strażacy z Wielkopolski.

Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni Wiadomości
Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni

Najnowszy, niedzielny odcinek „Familiady” wywołał duże poruszenie wśród widzów. Po zakończeniu rywalizacji drużyn „Znajomi z pracy” i „Rada rodziców” w mediach społecznościowych programu pojawiła się fala komentarzy, w których internauci podważali przebieg gry.

Grafzero: Bestsellery 2025 - co czytał świat? z ostatniej chwili
Grafzero: Bestsellery 2025 - co czytał świat?

Jakie książki rządzą światem w 2025 roku? W dzisiejszym odcinku robimy wielki przegląd globalnych list bestsellerów! Sprawdzamy, co czytają mieszkańcy USA, Chin, Brazylii czy Nowej Zelandii. Od fenomenu teorii „Let Them” Mel Robbins, przez wielki powrót do świata Igrzysk Śmierci, aż po... szał na kolorowanki w Ameryce Południowej i poradniki o sztucznej inteligencji w Azji. Rynek wydawniczy w 2025 roku zaskakuje – z jednej strony szukamy intymnych biografii, takich jak wspomnienia Jacindy Ardern, z drugiej strony uciekamy w mroczne thrillery Freidy McFadden i romanfantasy od Rebekki Yarros.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie Wiadomości
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w niedzielę ostrzeżenia I stopnia przed silnym mrozem dla północno-wschodniej i częściowo północnej Polski. W mocy wciąż pozostaje wydany w sobotę alert I stopnia przed oblodzeniem na południowym zachodzie i południu kraju.

Darmowe zakwaterowanie na walijskiej wyspie. Trwa nabór wolontariuszy Wiadomości
Darmowe zakwaterowanie na walijskiej wyspie. Trwa nabór wolontariuszy

Wyspa Skomer u zachodnich wybrzeży Walii to jeden z najcenniejszych rezerwatów przyrody w Wielkiej Brytanii. Oprócz standardowych wizyt turystycznych istnieje tam możliwość zamieszkania bez opłat w ramach wolontariatu.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko, legenda polskiego teatru i filmu z ostatniej chwili
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko, legenda polskiego teatru i filmu

W niedzielę zmarł wybitny aktor i pedagog Edward Linde-Lubaszenko – poinformowała PAP rodzina aktora. Linde-Lubaszenko od 1973 r. związany był z Teatrem Starym w Krakowie, zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych i ponad 80 spektaklach Teatru Telewizji.

Wypadek legendy narciarstwa. Co dalej z Lindsey Vonn? Wiadomości
Wypadek legendy narciarstwa. Co dalej z Lindsey Vonn?

Alex Hoedlmoser, trener konkurencji szybkościowych w amerykańskiej kadrze alpejczyków, przekazał, że Lindsey Vonn, która miała poważny wypadek na trasie olimpijskiego zjazdu w Cortinie d'Ampezzo, „najwyraźniej ma złamane podudzie”. Słynna narciarka przechodzi dalsze badania w szpitalu.

Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego

W niedzielę na ulice Warszawy wracają autobusy grzewcze, które będą dostępne w miejscach o największym natężeniu ruchu - poinformował warszawski ratusz. Pojazdy będą jeździły od godz. 18 przez całą noc, ostatni odjazd z pętli odbędzie się o 9.

Bosak o KSeF: Każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur wideo
Bosak o KSeF: Każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur

„Wasz rząd niestety wyoutsourceował za granicę kolejny ogromny obszar danych gospodarczych, o których każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur” - powiedział wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak na antenie Telewizji Polsat odnosząc się do Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Zdarzenie z nożem w zachodnich Niemczech. Policja użyła broni z ostatniej chwili
Zdarzenie z nożem w zachodnich Niemczech. Policja użyła broni

W sobotę po południu w centrum Trewiru na zachodzie Niemiec policja postrzeliła mężczyznę, który chodził po deptaku z nożem i zaczepiał przechodniów. Na szczęście nikt nie został ranny.

REKLAMA

Rząd Tuska wycofuje się z walki o interesy Polski

Polska pełni w tym półroczu prezydencję w Unii Europejskiej. Jeszcze przed jej rozpoczęciem widać było próbę tłumaczenia, że Polska w tym czasie może osiągnąć duże korzyści. Wiele wskazuje jednak na to, że ten czas dla naszych interesów wcale nie będzie istotny. Co więcej, tendencje międzynarodowe sprzyjają marginalizacji RP w obecnej konstelacji politycznej. Polska prezydencja może się skończyć dla polskich spraw nawet regresem.
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk / fot. Marcin Żegliński

Teoretycznie Polska ma wszystkie karty u siebie. Prezydencja RP w Unii Europejskiej następuje po kontestowanej w wielu środowiskach unijnych prezydencji węgierskiej.

Polska prezydencja w Radzie UE

Węgry z uwagi na spory polityczne między establishmentem na Starym Kontynencie a rządem Victora Orbána są traktowane jako członek UE drugiej kategorii. Ich prezydencja była więc w sposób jawny pozbawiona realnych narzędzi oddziaływania. Formalnie wszystko odbyło się zgodnie z protokołem, ale nie było mowy, by Budapeszt był zdolny do przeprowadzenia istotnych projektów politycznych. A już szczególnie istotnych dla siebie. Wielokrotnie słyszeliśmy natomiast, że po zmianie władzy w 2023 roku Polska „wróciła do stolika” i stała się jednym z krajów rozgrywających.

Przekaz propagandowy wskazuje, że prezydencja Polski ma być szansą, by wejść do gry o ważne sprawy na szczeblu Unii, a ponieważ jesteśmy po Węgrach, nasze szanse jeszcze rosną. Tłumaczono także, że polska prezydencja rozpoczyna się w momencie, gdy Francja i Niemcy są bardzo mocno osłabione i pogrążone w wewnętrznych sporach. Nic więc prostszego dla Polski – to czas, by nasza rola w Unii się umocniła, a nasz kraj aspirował do ścisłego kręgu decydentów w Unii. Rząd w Polsce jest związany z tym samym środowiskiem, co dominujące w UE elity, więc widać w tym przekazie próbę wytworzenia zysków politycznych dla rządu.

Zmiana władzy w USA

Drugim czynnikiem, który może wpływać  na szanse Polski w tym okresie, jest sytuacja w USA. Zmiana władzy, tworzenie nowej administracji to zawsze nadzieja na wejście do gry i negocjacje polityczne z nowymi siłami w  Stanach Zjednoczonych. Objęcie urzędu przez Donalda Trumpa stwarza realne pole do rozmów i negocjacji dotyczących wzmocnienia relacji Unia Europejska – USA.

Polska powinna upatrywać w tej sytuacji możliwości i dla UE, i dla siebie. Szczególnie, że zgodnie z planem na prezydencję jednym z priorytetów – ogłoszonym jeszcze w 2023 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę – ma być właśnie wzmocnienie więzi transatlantyckich przez Unię Europejską. Dodatkowe szanse na realizację tego pomysłu daje Polsce zbieżność prezydencji z harmonogramem innego ważnego formatu międzynarodowego – projektu Trójmorza. To kolejny pretekst, by Polska przewodziła dziś polityce Unii Europejskiej w zakresie kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi.

Skoncentrowanie się na relacjach z USA wydaje się dla Polski kluczowe z uwagi na sytuację bezpieczeństwa w Europie Środkowej. Rośnie bowiem ryzyko związane z imperializmem rosyjskim. To czynnik zewnętrzny, który powinien rzutować na agendę polskiego rządu oraz mieć wpływ na działania w ramach prezydencji. Stosunki między Polską, Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi w chwilach stabilności i spokoju są bardzo ważne. W momencie rozpędzającej się rosyjskiej machiny wojennej – dla Polski są sprawą krytyczną.

Dziś, po trzech latach brutalnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie, nikt nie powinien mieć wątpliwości – to USA mają potencjał i możliwość realnego wpływania na Rosję oraz możliwość dokonania zmiany dotyczącej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Polska powinna więc tym bardziej działać aktywnie na linii RP – USA oraz wzmacniać obecność amerykańską w Unii Europejskiej.

Polskie atuty na papierze wyglądają dobrze, a potrzeby i interesy wymagają aktywnego działania i prób wpływania na agendę międzynarodową. W grę wchodzi walka o najważniejsze interesy RP, tj. bezpieczeństwo. Powinniśmy więc robić wszystko, co możliwe, żeby okres prezydencji dobrze wykorzystać. Niestety jednak działania obecnego rządu oraz uwarunkowania w ramach UE stwarzają ryzyko zmarnotrawienia potencjału RP.

Rząd Tuska niszczy relacje z USA

Drastycznie dowodzi tego utrzymywana przez rząd Donalda Tuska polityka deprecjonowania strategicznych relacji Polski z USA, co należy oceniać jako politykę samobójczą dla Polski. Z uwagi na krótkowzroczność i zacietrzewienie polityczne środowiska obecnej koalicji weszły już jakiś czas temu na drogę oczerniania obecnego prezydenta USA, a do dziś kontynuują politykę docinek i wysyłają wrogie wobec nowego prezydenta sygnały. Za skandaliczne i szalenie niebezpieczne dla Polski należy ocenić słowa premiera Tuska, który wielokrotnie oskarżył wprost Donalda Trumpa o współpracę z rosyjskimi służbami. Mówił wręcz, że jest ona „oczywista” dla wszystkich w USA.

O związkach obecnego prezydenta Stanów z Putinem i jego służbami Tusk mówił wiele razy, upajając się swoją wizją. To w sposób oczywisty osłabia nasze możliwości utrzymania dobrych kontaktów między rządem a administracją Trumpa. Sytuację jeszcze pogarsza fakt, że w ramach wojny politycznej z prezydentem RP rząd wezwał do Polski ambasadora w USA i nie pozwolił mu kontynuować misji. Zamiast niego do Stanów pojechał – jako kierownik ambasady – Bogdan Klich, który również kolportował insynuacje wobec Trumpa. Wysłanie Klicha do USA było w sposób oczywisty utrzymaniem konfrontacyjnej postawy.

I nie jest to przypadek, skoro w czasie ostatniego posiedzenia Rady Ministrów premier, a potem minister spraw zagranicznych ogłosili, że polskie konsulaty zostały przez rząd przygotowane na wydalenia Polaków, które rzekomo zapowiedział nowy prezydent USA. Donald Tusk przyznał, że rząd pomoże tym, którzy „poczują się zaniepokojeni nową sytuacją w Stanach”. Kuriozum, ale cała sytuacja wygląda jak szukanie na siłę zwady z naszym kluczowym sojusznikiem. Dziś można mieć wręcz coraz więcej wątpliwości, czy partia Donalda Tuska nie prowadzi po cichu strategicznego resetu w polskiej polityce zagranicznej. Przykład wypowiedzi na forum PE Bartłomieja Sienkiewicza nie daje pewności, jak dziś rząd traktuje USA.

Sienkiewicz, w bardzo emocjonalnym wystąpieniu w czasie debaty o wolności słowa, oskarżył USA o „agresję przeciwko Europie”, wskazał, że osoby wspierające Donalda Trumpa i Elona Muska to „zdrajcy Europy”, a Komisja Europejska powinna Europy „bronić” przed USA. Kuriozalne słowa, ale niestety układają się w bardzo szkodliwą działalność polskiego rządu. Kolejne kroki polskich władz dokonują spustoszenia w naszym potencjale wobec USA. Jeśli takie działania będą kontynuowane, Polska może nie mieć zdolności realizowania własnych interesów w kontaktach z Amerykanami.

Katastroficzne działania rządu Tuska

Obecny rząd RP prowadzi ku katastrofie. Co więcej, istnieje ryzyko, że może być zainteresowany pozycją lidera dla konfrontacyjnie nastawionych wobec Trumpa elit unijnych. Dla Polski to samobójcza droga.

Działania rządu wobec nowego prezydenta USA mogą odbić się na bezpieczeństwie RP, ale i uniemożliwiają walkę o interesy Polski w okresie prezydencji. Niestety nic nie wskazuje na to, żebyśmy te ubytki rekompensowali na rynku unijnym. Już w pierwszym etapie naszej prezydencji doszło bowiem do wydarzeń, które osłabiają polskie szanse na unijnym podwórku.

Jak informowały media, Warszawa zrezygnowała z nieformalnego szczytu UE, który tradycyjnie powinien się odbyć w naszym kraju. Odbędzie się on w Brukseli, pod przewodnictwem Antónia Costy, przewodniczącego Rady Europejskiej. Donald Tusk bierze udział w przygotowaniu tego spotkania, ale nie chciał go w Warszawie, żeby – jak donoszą media – nie promować prezydenta RP Andrzeja Dudy, który ma prawo wziąć udział w takim wydarzeniu w Polsce.

W ten właśnie sposób sami pozbawiliśmy się możliwości wpływania na agendę rozmów oraz oddaliśmy niepisane prawo gospodarza nieformalnego szczytu komuś innemu. To przykład rażącego braku dbałości o polskie interesy i rezygnacja z walki o skuteczne działania na forum UE. Sytuacja Polski i bez tej wolty rządu byłaby trudna – bowiem w Unii Europejskiej lansowane są zmiany, które w sposób oczywisty ugruntowują nierówność istniejącą od lat w UE.

Obecny rząd nie dba o interesy Polski?

Głównie to niemieckie interesy są brane pod uwagę, a kraje takie jak Polska, mają mniejsze znaczenie. Obecnie trwa debata nad reformą traktatów UE, która przełoży praktykę działań politycznych na język prawa Unii. Projekt reformy traktatowej jest dziś emanacją długofalowych zmian w polityce UE, który promuje dominujący w Unii układ. Kryzys, w którym znajdują się Niemcy, byłby dobrą okazją, żeby coś w tych kierunkach zmienić. Polska ma potencjał, żeby budować koalicję państw, które chcą iść inną drogą.

Ale dziś rząd RP wycofuje się z walki o interesy Polski, jeśli narażałoby to na szwank interesy niemieckie. To rzutuje na możliwość realizowania tych działań na forum Unii Europejskiej, które są przez Berlin kontestowane. Kurs na walkę o interesy RP kosztem sporów z Berlinem jest raczej poza zasięgiem obecnego rządu.

Motywem spajającym polską prezydencję ma być „Bezpieczeństwo” w wielu wymiarach. Jednak dziś trudno spodziewać się, żeby Polska czy nawet Unia Europejska miały znaczący udział w realnych decyzjach i rozmowach dotyczących najważniejszych zmian strategicznych na arenie międzynarodowej. Najbliższe miesiące to będzie przede wszystkim czas oczekiwania na decyzje i linie polityczne USA. Wszystkie oczy są dziś raczej skierowane na Waszyngton, a nie Brukselę. Polska też patrzy. Tylko jakoś tak wrogo, wilkiem…



 

Polecane