Polscy kierowcy ciężarówek, którzy utknęli na Bałkanach, apelują o pomoc. Polskie instytucje milczą
Co musisz wiedzieć:
- Polskie ciężarówki zablokowane od poniedziałku
- Powodem są nowe zasady pobytu w strefie Schengen
- Kierowcy alarmują o braku reakcji polskich władz
Bałkany na krawędzi paraliżu
Transport drogowy w krajach Bałkanów Zachodnich znalazł się w stanie głębokiego kryzysu. Kierowcy ciężarówek z Macedonii Północnej, Serbii, Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry rozpoczęli skoordynowane blokady terminali towarowych i przejść granicznych ze strefą Schengen.
Protesty objęły kluczowe szlaki łączące Unię Europejską z Turcją i Bliskim Wschodem. W Macedonii Północnej sparaliżowany jest ruch na dziesięciu przejściach granicznych, w Serbii zablokowano 15 przejść z Chorwacją, a w Bośni i Hercegowinie oraz Czarnogórze ciężarówki zatrzymały się na głównych trasach wylotowych, w tym w porcie Bar nad Adriatykiem.
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- W Polsce otwiera się największy hotel nad Bałtykiem – Niemcy w panice
- Sztorm Kristin wyrządził szkody na terenie sanktuarium w Fatimie
- Brak przesłanek do zawieszenia? Nauczycielka z Kielna może wrócić do pracy
- Qatargate to przy tej aferze będzie pikuś
- Donald Trump jest nam potrzebny
Nowe przepisy UE jako źródło konfliktu
Bezpośrednią przyczyną protestów jest coraz bardziej restrykcyjne egzekwowanie zasady 90 dni pobytu w ciągu 180 dni w strefie Schengen oraz wdrażanie elektronicznego systemu wjazdu i wyjazdu EES. Przepisy te obejmują kierowców zawodowych z krajów spoza UE, traktując ich w praktyce jak turystów.
W efekcie nawet jednodniowy wjazd na terytorium Unii powoduje wykorzystanie limitu pobytu, co uniemożliwia dalszą pracę na stałych trasach. Po jego przekroczeniu kierowcom grożą deportacje, kary administracyjne, zatrzymania pojazdów oraz zakazy wjazdu.
Setki polskich ciężarówek uwięzione na granicach
Skutki protestów odczuwają nie tylko lokalni przewoźnicy, ale również firmy z państw członkowskich Unii Europejskiej. Od poniedziałku na granicach Serbii, Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry stoją setki polskich ciężarówek.
Kierowcy informują, że zmuszeni są do wielodniowych postojów w trudnych warunkach pogodowych. Już teraz wiedzą, że blokady mogą potrwać co najmniej do niedzieli.
Tak to wygląda, granica zamknięta, nie ma ruchu ani w tę, ani z powrotem, nie wiadomo, kiedy będzie otwarta
- mówi autor filmu opublikowanego na X pokazując sznur ciężarówek, ciągnący się do granicy.
Stoi masa aut, Serbowie zostawili samochody i poszli do domu, a cała reszta świata tu stoi i gnije
- dodaje polski kierowca.
Nierówne traktowanie kierowców
Przewoźnicy zwracają uwagę, że nowe regulacje dotyczą wyłącznie kierowców z Serbii, Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny. Obywatele innych państw trzecich, w tym Ukrainy, Turcji czy Białorusi, mogą wjeżdżać do Unii bez analogicznych ograniczeń.
Organizacje transportowe podkreślają, że takie podejście nie rozróżnia turystów i pracowników wykonujących kluczowe usługi dla europejskiej gospodarki, uniemożliwiając długoterminowe planowanie przewozów.
Brak reakcji polskich instytucji
Polscy kierowcy alarmują, że pozostają bez realnego wsparcia dyplomatycznego. Według relacji przewoźników ambasada nie reaguje na zgłoszenia, a kierowcy są zdani wyłącznie na siebie.
W sytuacji, gdy obywatele jednego z największych krajów UE od kilku dni koczują na granicach bez dostępu do podstawowej pomocy, narasta pytanie o skuteczność działań polskich władz w obronie interesów własnych obywateli.
Skala problemu rośnie
Organizatorzy protestów szacują, że w akcjach bierze udział około 75 tysięcy ciężarówek z krajów Bałkanów Zachodnich. Choć ruch pasażerski oraz transporty leków i służb ratunkowych są przepuszczane, blokady już teraz zagrażają ciągłości łańcuchów dostaw w całym regionie.
Serbska Izba Handlowa ostrzega, że ponad 60 proc. wymiany handlowej Bałkanów Zachodnich odbywa się z Unią Europejską, a długotrwały paraliż transportu uderzy również w unijnych partnerów.
Od poniedziałku na granicy z Serbią, Bośnią i Czarnogórą koczują polscy kierowcy ciężarówek.
Powodem jest strajk tamtejszych przewoźników. Unia zmniejszyła limit dla Serbów, Czarnogórców i Bośniaków na pobytu na terenie UE.
Mogą obecnie przebywać w strefie Schengen… pic.twitter.com/vgNVYbkqjM— Rafał Otoka Frąckiewicz (@rafalhubert) January 29, 2026




