Czy to ostateczny cios? Jak chrześcijanie z Betlejem przetrwają kolejną Wielkanoc?
Co musisz wiedzieć:
- Od czasu wybuchu wojny w Izraelu mieszkańcy Betlejem znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej;
- Kryzys turystyki pozbawiał miasto ok. 2.5 mln dolarów dziennie;
- Konflikt z Iranem może przynieść miastu ostateczny cios.
Każdego roku przed Wielkanocą telefon Eliasa Hazina dzwonił, a pielgrzymi rezerwowali wycieczki do Betlejem, miejsca narodzin Jezusa. W tym roku, jak mówi mężczyzna, były tylko rezygnacje. Branża turystyczna w Betlejem jest „praktycznie martwa” – powiedział Hazin, współwłaściciel agencji Bethlehem Star Tours & Travel na Placu Żłóbka.
Ostateczny cios dla Betlejem?
Turystyka w Betlejem i okolicach zamarła od czasu ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. i następującej po nim wojny w Strefie Gazy. Według jednej z szacunkowych ocen w połowie 2025 r. Betlejem traciło dziennie około 2,5 mln dolarów z przychodów z turystyki, a bezrobocie wzrosło do 31 procent. Mieszkańcy są przekonani, że wojna z Iranem może być ostatecznym ciosem dla branży turystycznej w Betlejem – a także dla i tak ciągle malejącej populacji chrześcijańskiej.
Prawie każdy hotel, restauracja i sklep z pamiątkami w Betlejem jest obecnie zamknięty z powodu wojny z Iranem. - Jeśli mieszkańcy, których źródłem utrzymania jest turystyka, pozostają bez pracy, ma to wpływ na wszystkich pozostałych członków społeczności – powiedział Hazin. - Prawda jest taka, że ludzie kupują tylko to, co koniecznie niezbędne, aby przetrwać jak najdłużej.
Fala migracji
Anton Salman, który był burmistrzem Betlejem w latach 2017–2022 oraz 2024–2025, powiedział, że ponad połowa z 30 tys. tamtejszych chrześcijan pracuje w sektorze turystycznym, który tradycyjnie stanowił 70 proc. lokalnej gospodarki. Chociaż w ostatnim sezonie bożonarodzeniowym Betlejem odwiedziły tysiące turystów dzięki zawieszeniu broni między Izraelem a Hamasem z października 2025 r., wojna z Iranem i powszechne odwołania lotów znów odstraszyły turystów. Salman podkreślił, że w ciągu ostatnich trzech lat widział, jak wielu mieszkańców okolic Betlejem, zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów, wyemigrowało.
- Wyjechali z powodu braku bezpieczeństwa i braku pracy – powiedział. - Wyjechali w poszukiwaniu godnego życia i lepszych możliwości.
Bolesna strata
Tendencja ta szczególnie mocno dotyka małą, zżytą społeczność chrześcijańską, biorąc pod uwagę, że stanowi ona zaledwie 1 proc. palestyńskiej populacji na Zachodnim Brzegu.
- Jest nas mniej, więc bardzo dotkliwie odczuwamy tę stratę – podkreślił Salman. Hazin zatrudniał kiedyś trzy osoby. Teraz ma tylko jednego pracownika, któremu płaci z własnych oszczędności, ponieważ jego firma co miesiąc przynosi straty. Niewielka działalność, jaką obecnie prowadzi, związana jest z wyjazdami – głównie chrześcijan z Zachodniego Brzegu poszukujących lepszej przyszłości w Europie, Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. - Chcą zapewnić sobie i swoim dzieciom godny standard życia.
- „Wolę ryzykować, idąc w stronę światła”, czyli o filmie „David”
- Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny
- Kard. Parolin ostrzega USA i Izrael: zakończcie to i zostawcie w spokoju Liban!
- Ulicami Warszawy przejdzie jutro Męska Droga Krzyżowa za Życiem
- Kard. Krajewski: Wracam do kochanej Łodzi. Prawdę mówiąc, nigdy z niej nie wyjechałem
- Spotkanie sekretarza KEP z delegacją episkopatu USA
Brak perspektyw na przyszłość
Yousef Barakat, dyrektor generalny Centrum Notre Dame w Jerozolimie, które posiada dom dla pielgrzymów, kaplicę i centrum dla zwiedzających, poradził swojemu synowi, który niedawno ukończył studia w Stanach Zjednoczonych, aby tam pozostał. Barakat obawia się, że w niestabilnym regionie Bliskiego Wschodu nie ma przyszłości dla jego dzieci.
- Co dwa lub trzy lata mamy kryzys. Myślę, że nawet gdy ta wojna się skończy, życie tutaj dla chrześcijan będzie bardzo trudne – powiedział mężczyzna, dodając, że sam może wyemigrować za „kilka lat”. Hol centrum Notre Dame, okazałego gmachu, znów jest pusty, co odzwierciedla odwołanie wszystkich rezerwacji na okres Wielkanocy. - Musiałem odesłać wszystkich pracowników do domów. Teraz mamy tylko ekipę konserwatorów – zauważył Barakat.
Nie prosimy o jałmużnę, ale o ochronę
Mieszkający w Betlejem Hazin wzywa chrześcijan na całym świecie do wspierania wyznawców Chrystusa z Ziemi Świętej, aby mogli przetrwać w tej najstarszej wspólnocie chrześcijańskiej. Przypomniał, że istnieje możliwość kupowania przez internet rękodzieła wykonanego przez rzemieślników, które obecnie zalega w zamkniętych sklepach i warsztatach. Wyraził zarazem nadzieję, że chrześcijanie z zagranicy pomogą mieszkańcom Betlejem w tworzeniu inicjatyw, które pozwolą im wyżywić rodziny.
- Nie prosimy o jałmużnę – podkreślił Hazin. – Prosimy o ochronę chrześcijan, którzy pozostali.
jol, Religion News Service




