[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: "Nie jesteśmy żadną bandą"

„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich” – napisał w marcu 1946 r. w ulotce major Zygmunt Szendzielarz. Bo dowódca 5 Wileńskiej Brygady AK walczył z komuną nie tylko zbrojnie, ale propagandowo, informując Polaków o konieczności pozbycia się z Polski czerwonego diabła. Oprawcy „Łupaszki”: (H)umer, Widaj, Grabicki, Drej nigdy nie ponieśli żadnej kary.
/ koloryzacja archiwalnych fotografii - Mikołaj Kaczmarek, Mirosław Szponar
Dalsza część antykomunistycznej ulotki „Łupaszki” brzmiała: „My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków Domagających się wolności i sprawiedliwości.”



Za taką postawę komuniści skazali mjr Zygmunta Szendzielarza na osiemnastokrotną karę śmierci. I stracili jak przestępcę 8 lutego 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Tymczasem bandytą nie był „Łupaszka”, ale ci, którzy go prześladowali i ostatecznie zamordowali. Komunistyczni zbrodniarze chcieli go również wykląć: zdyskredytować i wymazać z historii. Aby jakikolwiek ślad po polskim bohaterze nie pozostał, zrzucili jego zwłoki do bezimiennego dołu i zakopali. Ten zbrodniczy plan też się nie powiódł, bo szczątki majora Szendzielarza zostały odnalezione na warszawskiej "Łączce", a w sierpniu 2013 r. IPN ogłosił identyfikację.

„Ich krwawy idol”

Ale walka o pamięć o „Łupaszce” trwa i będzie trwała. Bo to część wojny trzeciego pokolenia AK z trzecim pokoleniem UB.
Jedna z odsłon miała miejsce w 2006 r., kiedy posłowie PiS przygotowali projekt uchwały, który stwierdzał na wstępie: „Pięćdziesiąt pięć lat temu, 8 lutego 1951 r., zamordowany został w komunistycznym więzieniu major Zygmunt Szendzielarz »Łupaszka«. Żołnierz do końca wierny Niepodległej Polsce, za swoją służbę dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari”.

Inicjatywa spotkała się z ostrym atakiem (post)komunistycznej lewicy. Dzień po dyskusji „Trybuna” na czołówce opublikowała artykuł pod znamiennym tytułem: „Ich krwawy idol”. Autor – poseł SLD Piotr Gadzinowski – opowiadał, że „Łupaszka” miał czynnie zwalczać dążenia niepodległościowe Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, a więc uhonorowanie go miało przeczyć polskiej idei… wstąpienia do UE. A przede wszystkim, że obciąża go śmierć „niewinnych” milicjantów, członków PPR, funkcjonariuszy UB i NKWD. Gadzinowski zarzucał ponadto Szendzielarzowi współpracę z niemieckim okupantem, czego finałem miała być odmowa wzięcia udziału w operacji „Ostra Brama”, mającej na celu wyzwolenie Wilna razem z „bratnimi” oddziałami sowieckimi.

Dół pod asfaltową alejką

W III RP słyszeliśmy więc zarzuty rodem z dawnego, „dobrego” stalinizmu. Tak samo formułowane oskarżenia, w 1951 r., doprowadziły do zamordowania Szendzielarza katyńskim strzałem w tył głowy w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
– To cud, że mnie wpuszczono na widzenie. Zygmunt wyglądał dobrze, ale był bardzo smutny. Wiedział, że czeka go tu śmierć. Tych wyroków miał przecież kilka – mówiła Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, odbierając w 2013 r. akt identyfikacji zwłok ukochanego dowódcy. – Ja w to nie wierzyłam! Nigdy nie myślałam, że będzie można powiedzieć: „Tu leży Łupaszka” – przyznała.
– To był dół pod asfaltową alejką. Major leżał najwyżej. Wrzucono go jako ostatniego twarzą do ziemi – relacjonował wyniki badań swojego zespołu prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN. – Strzał na Rakowieckiej odbył się z wysokości, bo otwór wlotu kuli jest wysoko na czaszce. A biorąc pod uwagę, że „Łupaszka” miał 179 cm wzrostu, możliwe, że więźnia prowadzono do piwnicy, a kat strzelał, stojąc wyżej na schodach.

„Brygada Śmierci”

Pochodzący z Wileńszczyzny Zygmunt Szendzielarz wojaczki uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a później w Szkole Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, po ukończeniu której trafił do 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich.
We wrześniu 1939 r. jego pułk wszedł w skład Północnego Zgrupowania Odwodowej Armii „Prusy”, a następnie Grupy Operacyjnej gen. Andersa. Por. Zygmunt Szendzielarz dowodził 2. szwadronem. Po wrześniowej klęsce podjął nieudaną próbę przedostania się do formującej się polskiej armii na Zachodzie. Pozostał w Wilnie, gdzie organizował konspirację w ramach Związku Walki Zbrojnej. W 1943 r., przybierając pseudonim „Łupaszka”, Szendzielarz został dowódcą pierwszego polskiego oddziału partyzanckiego na Wileńszczyźnie, który przekształcił się w 5 Wileńską Brygadę AK, najliczniejszą i najsilniejszą na tych terenach.

W oprotestowanym przez lewicę rocznicowym projekcie uchwały czytaliśmy dalej: „W latach 1943–1944 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej stoczyła kilkadziesiąt bitew. Oddział majora »Łupaszki« prowadził krwawe walki z wojskami hitlerowskimi, z pozostającymi w służbie III Rzeszy formacjami litewskimi oraz z sowiecką partyzantką terroryzującą Polaków. W czasie tych działań Zygmunt Szendzielarz zdobył sobie zaszczytną opinię znakomitego dowódcy, a 5. Brygada w uznaniu poniesionych ofiar zyskała miano »Brygady Śmierci«”. W styczniu 1944 r. komendant Okręgu Wileńskiego AK płk Aleksander Krzyżanowski, ps. Wilk, odznaczył go za zasługi w walce Krzyżem Walecznych.

Walka na śmierć lub życie

Projekt uchwały Sejmu mówił dalej: „Oddziały utworzone przez majora »Łupaszkę« przeprowadziły w latach 1945–1952 około 450 akcji zbrojnych. W jednostkach podległych majorowi »Łupaszce« panowała wzorowa dyscyplina. Zwalczały one nie tyko komunistyczny aparat bezpieczeństwa, ale także chroniły ludność przed pospolitymi bandytami”.

Mimo rozkazu o demobilizacji Zygmunt Szendzielarz postanowił pozostać w konspiracji i nadal walczyć z Sowietami i ich polskimi kolaborantami. Awansowany do stopnia majora, odtworzył 5, a następnie 6 Wileńską Brygadę. Walczył na terenach od Podlasia, przez Białostocczyznę, Warmię i Mazury do Pomorza. Jednego dnia był w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Szacuje się, że w latach 1945–1948 oddziały „Łupaszki” rozbiły ok. 60 posterunków MO, kilka placówek UBP i posterunków SOK, a także kilkanaście placówek Armii Czerwonej. Zabito ok. 200 funkcjonariuszy i oficerów NKWD, UBP, MO i Armii Czerwonej. W rezultacie za głowę jednego z największych swoich wrogów Sowieci wyznaczyli wysoką nagrodę.

Mordercy: (H)umer, Widaj

W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. „Łupaszkę” aresztowano 30 czerwca w Osielcu pod Zakopanem i od razu przewieziono do aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Tam jego sprawę prowadził płk Adam Humer (właściwie Adam Teofil Umer), wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP, pod którego okiem Szendzielarz był torturowany przez dwa i pół roku.
Pokazowy proces „Łupaszki” rozpoczął się 23 października 1950 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Na ławie oskarżonych zasiedli również członkowie Wileńskiego Okręgu AK: podpułkownik Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, kapitan Henryk Borowy - Borowski „Trzmiel”, podporucznik Lucjan Minkiewicz „Wiktor”, i dwie sanitariuszki: Lidia Lwow „Lala” i Wanda Minkiewicz „Danka” (wszyscy oskarżeni, prócz kobiet, dostali kary śmierci). 

Sądzili figuranci: ppor. Wiktor Koszczyński, oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego jako ławnik, oraz ppor. Władysław Marszałek, asesor sądowy. Istotny był przewodniczący składu: mjr Mieczysław Widaj, przedwojenny prawnik, AK-owiec, a po wojnie stalinowski morderca sądowy (w latach 1945–1953 skazał na śmierć ponad 100 polskich niepodległościowców, w tym AK-owców):

„Z Bogiem panie majorze!”

8 lutego 1951 r. "Łupaszka" został wyprowadzony z celi. Za chwilę miał się znaleźć na schodach mokotowskiej piwnicy, gdzie wykonywano wyroki. Zanim wyszedł ze zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy więzień, o pseudonimie "Młodzik" - powiedział głośno: "Z Bogiem, Panowie!". Oni odpowiedzieli: „Z Bogiem panie majorze!”.

W piwnicy X Pawilonu prokurator (ppłk Jakub Lubawski) odczytał wyrok śmierci „w imieniu Rzeczpospolitej”. Potem oprawcy zmusili Szendzielarza, aby pochylił się do przodu. Chcieli, aby zobaczył leżące na schodach martwe ciała trzech swoich kolegów, zabitych przed chwilą. Byli to sądzeni razem z „Łupaszką” i skazani przez Widaja oficerowie wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoni Olechnowicz, ppor. Lucjan Minkiewicz i kpt. Henryk Borowy – Borowski. Kula dosięgła „Łupaszkę” o godz. 20.15. Strzelał kat Mokotowa, Aleksander Drej – zmarł w latach 2000 w Warszawie, nigdy nie osądzony za swoje zbrodnie. Do końca pobierał resortową emeryturę dla szczególnie zasłużonych.

Zrównana ziemia

W egzekucji majora Szendzielarza brał udział naczelnik więzienia mokotowskiego (w latach 1945–1954) Alojzy Grabicki, który skończył miesięczny kurs więziennictwa w Łodzi. Kiedyś, wizytując celę, powiedział do „Łupaszki”: „Na was to bym nie wykonywał [wyroku], tylko bym was trzymał w więzieniu. Czasem bym was kazał przewieźć po mieście, żebyście widzieli, że Warszawa się buduje, że w Polsce jest dobrze, a wy siedzicie zbankrutowani. To by dla was była większa kara. Bo wykonaniem to się wam idzie z pomocą”. Żonie jednego ze skazanych odparł: „Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana”.

Zgon mjr Zygmunta Szendzielarza stwierdził lekarz więzienny Kazimierz Jezierski - tak jak kat Drej funkcjonariusz UB. Uczestniczył w zamordowaniu wielu polskich bohaterów. Prywatnie mąż słynnej piosenkarki Wiery Gran (Weroniki Grynberg).

Tadeusz Płużański




 

 

POLECANE
Wojna na Bliskim Wschodzie. Katastrofa wojskowego śmigłowca z ostatniej chwili
Wojna na Bliskim Wschodzie. Katastrofa wojskowego śmigłowca

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich doszło do katastrofy wojskowego śmigłowca. Informację potwierdził resort obrony ZEA.

Posłowie PiS reagują na działania Czarzastego. Wniosek do TK o zablokowanie wyboru sędziów pilne
Posłowie PiS reagują na działania Czarzastego. Wniosek do TK o zablokowanie wyboru sędziów

Prawo i Sprawiedliwość zwróciło się do Trybunału Konstytucyjnego o zabezpieczenie polegające na wstrzymaniu wyboru sędziów TK przez Sejm. Zdaniem posłów tej partii najpierw powinny zostać rozpatrzone zaskarżone przepisy dotyczące procedury wyboru sędziów.

Makabryczne odkrycie w Rybniku. Nieoficjalnie: To ciało byłego prokuratora i jego syna z ostatniej chwili
Makabryczne odkrycie w Rybniku. Nieoficjalnie: To ciało byłego prokuratora i jego syna

Zwłoki dwóch mężczyzn znaleziono w miniony weekend w jednym z domów w Rybniku. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, to skazany przez laty za wyłudzenia były prokurator apelacyjny z Katowic Jerzy H. i jego syn.

Tusk stawi się jutro u prezydenta ws. SAFE 0 proc. „Nie ma miejsca na podejrzane manewry” pilne
Tusk stawi się jutro u prezydenta ws. SAFE 0 proc. „Nie ma miejsca na podejrzane manewry”

Donald Tusk zapowiedział udział w spotkaniu w Pałacu Prezydenckim dotyczącym zapowiadanego projektu „Polski SAFE 0 proc.”. Szef rządu jednocześnie ponownie naciskał na podpisanie ustawy dotyczącej europejskiej pożyczki SAFE i krytykował działania prezydenta oraz prezesa NBP.

Czarzasty zapowiada decyzję wobec Ziobry. „To już jest koniec” z ostatniej chwili
Czarzasty zapowiada decyzję wobec Ziobry. „To już jest koniec”

Włodzimierz Czarzasty zapowiedział złożenie wniosku o odebranie Zbigniewowi Ziobrze diety parlamentarnej oraz obniżenie jego uposażenia poselskiego o 90 proc. Według zapowiedzi polityka Lewicy były minister sprawiedliwości miałby otrzymywać jedynie 1350 zł miesięcznie.

Awaria Santandera? Internauci zgłaszają problemy z ostatniej chwili
Awaria Santandera? Internauci zgłaszają problemy

Coraz więcej klientów Santander Bank Polska zgłasza problemy z bankowością mobilną. Na stronie Downdetector od godz. 11 zaczęły wpływać zgłoszenia.

Nowy pomysł Żurka: od maja w polskich sądach flaga UE obowiązkowo obok polskiej pilne
Nowy pomysł Żurka: od maja w polskich sądach flaga UE obowiązkowo obok polskiej

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek chce zmian w regulaminie urzędowania sądów powszechnych. Z opublikowanego projektu wynika, że obok polskiego godła i flagi państwowej w salach rozpraw miałaby pojawić się również flaga Unii Europejskiej.

Wiadomości
Rekordowa frekwencja XI Europejskiego Kongresu Samorządów

Tegoroczny Kongres zgromadził rekordową liczbę ponad 3000 gości, liderów świata samorządu, polityki, biznesu, administracji, nauki, kultury i mediów, którzy w ciągu dwóch dni uczestniczyli w ponad 250 debatach, panelach dyskusyjnych, prezentacjach, rozmowach specjalnych, spotkaniach autorskich oraz galach rozdania nagród. Głównym partnerem Kongresu był Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Burza w sieci po programie TVP. Wydano przeprosiny z ostatniej chwili
Burza w sieci po programie TVP. Wydano przeprosiny

W nowej serii "Jeden z dziesięciu" doszło do poważnego błędu podczas rozgrywki. Po emisji programu opublikowano oświadczenie z przeprosinami.

Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej z ostatniej chwili
Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej

Straż Graniczna opublikowała najnowsze dane dotyczące sytuacji na granicach Polski. Od 6 do 8 marca 2026 r. Straż Graniczna skontrolowała łącznie prawie 24 tys. osób na granicach z Litwą i Niemcami. Poinformowano też o sytuacji na granicy z Białorusią.

REKLAMA

[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: "Nie jesteśmy żadną bandą"

„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich” – napisał w marcu 1946 r. w ulotce major Zygmunt Szendzielarz. Bo dowódca 5 Wileńskiej Brygady AK walczył z komuną nie tylko zbrojnie, ale propagandowo, informując Polaków o konieczności pozbycia się z Polski czerwonego diabła. Oprawcy „Łupaszki”: (H)umer, Widaj, Grabicki, Drej nigdy nie ponieśli żadnej kary.
/ koloryzacja archiwalnych fotografii - Mikołaj Kaczmarek, Mirosław Szponar
Dalsza część antykomunistycznej ulotki „Łupaszki” brzmiała: „My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków Domagających się wolności i sprawiedliwości.”



Za taką postawę komuniści skazali mjr Zygmunta Szendzielarza na osiemnastokrotną karę śmierci. I stracili jak przestępcę 8 lutego 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Tymczasem bandytą nie był „Łupaszka”, ale ci, którzy go prześladowali i ostatecznie zamordowali. Komunistyczni zbrodniarze chcieli go również wykląć: zdyskredytować i wymazać z historii. Aby jakikolwiek ślad po polskim bohaterze nie pozostał, zrzucili jego zwłoki do bezimiennego dołu i zakopali. Ten zbrodniczy plan też się nie powiódł, bo szczątki majora Szendzielarza zostały odnalezione na warszawskiej "Łączce", a w sierpniu 2013 r. IPN ogłosił identyfikację.

„Ich krwawy idol”

Ale walka o pamięć o „Łupaszce” trwa i będzie trwała. Bo to część wojny trzeciego pokolenia AK z trzecim pokoleniem UB.
Jedna z odsłon miała miejsce w 2006 r., kiedy posłowie PiS przygotowali projekt uchwały, który stwierdzał na wstępie: „Pięćdziesiąt pięć lat temu, 8 lutego 1951 r., zamordowany został w komunistycznym więzieniu major Zygmunt Szendzielarz »Łupaszka«. Żołnierz do końca wierny Niepodległej Polsce, za swoją służbę dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari”.

Inicjatywa spotkała się z ostrym atakiem (post)komunistycznej lewicy. Dzień po dyskusji „Trybuna” na czołówce opublikowała artykuł pod znamiennym tytułem: „Ich krwawy idol”. Autor – poseł SLD Piotr Gadzinowski – opowiadał, że „Łupaszka” miał czynnie zwalczać dążenia niepodległościowe Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, a więc uhonorowanie go miało przeczyć polskiej idei… wstąpienia do UE. A przede wszystkim, że obciąża go śmierć „niewinnych” milicjantów, członków PPR, funkcjonariuszy UB i NKWD. Gadzinowski zarzucał ponadto Szendzielarzowi współpracę z niemieckim okupantem, czego finałem miała być odmowa wzięcia udziału w operacji „Ostra Brama”, mającej na celu wyzwolenie Wilna razem z „bratnimi” oddziałami sowieckimi.

Dół pod asfaltową alejką

W III RP słyszeliśmy więc zarzuty rodem z dawnego, „dobrego” stalinizmu. Tak samo formułowane oskarżenia, w 1951 r., doprowadziły do zamordowania Szendzielarza katyńskim strzałem w tył głowy w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
– To cud, że mnie wpuszczono na widzenie. Zygmunt wyglądał dobrze, ale był bardzo smutny. Wiedział, że czeka go tu śmierć. Tych wyroków miał przecież kilka – mówiła Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, odbierając w 2013 r. akt identyfikacji zwłok ukochanego dowódcy. – Ja w to nie wierzyłam! Nigdy nie myślałam, że będzie można powiedzieć: „Tu leży Łupaszka” – przyznała.
– To był dół pod asfaltową alejką. Major leżał najwyżej. Wrzucono go jako ostatniego twarzą do ziemi – relacjonował wyniki badań swojego zespołu prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN. – Strzał na Rakowieckiej odbył się z wysokości, bo otwór wlotu kuli jest wysoko na czaszce. A biorąc pod uwagę, że „Łupaszka” miał 179 cm wzrostu, możliwe, że więźnia prowadzono do piwnicy, a kat strzelał, stojąc wyżej na schodach.

„Brygada Śmierci”

Pochodzący z Wileńszczyzny Zygmunt Szendzielarz wojaczki uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a później w Szkole Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, po ukończeniu której trafił do 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich.
We wrześniu 1939 r. jego pułk wszedł w skład Północnego Zgrupowania Odwodowej Armii „Prusy”, a następnie Grupy Operacyjnej gen. Andersa. Por. Zygmunt Szendzielarz dowodził 2. szwadronem. Po wrześniowej klęsce podjął nieudaną próbę przedostania się do formującej się polskiej armii na Zachodzie. Pozostał w Wilnie, gdzie organizował konspirację w ramach Związku Walki Zbrojnej. W 1943 r., przybierając pseudonim „Łupaszka”, Szendzielarz został dowódcą pierwszego polskiego oddziału partyzanckiego na Wileńszczyźnie, który przekształcił się w 5 Wileńską Brygadę AK, najliczniejszą i najsilniejszą na tych terenach.

W oprotestowanym przez lewicę rocznicowym projekcie uchwały czytaliśmy dalej: „W latach 1943–1944 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej stoczyła kilkadziesiąt bitew. Oddział majora »Łupaszki« prowadził krwawe walki z wojskami hitlerowskimi, z pozostającymi w służbie III Rzeszy formacjami litewskimi oraz z sowiecką partyzantką terroryzującą Polaków. W czasie tych działań Zygmunt Szendzielarz zdobył sobie zaszczytną opinię znakomitego dowódcy, a 5. Brygada w uznaniu poniesionych ofiar zyskała miano »Brygady Śmierci«”. W styczniu 1944 r. komendant Okręgu Wileńskiego AK płk Aleksander Krzyżanowski, ps. Wilk, odznaczył go za zasługi w walce Krzyżem Walecznych.

Walka na śmierć lub życie

Projekt uchwały Sejmu mówił dalej: „Oddziały utworzone przez majora »Łupaszkę« przeprowadziły w latach 1945–1952 około 450 akcji zbrojnych. W jednostkach podległych majorowi »Łupaszce« panowała wzorowa dyscyplina. Zwalczały one nie tyko komunistyczny aparat bezpieczeństwa, ale także chroniły ludność przed pospolitymi bandytami”.

Mimo rozkazu o demobilizacji Zygmunt Szendzielarz postanowił pozostać w konspiracji i nadal walczyć z Sowietami i ich polskimi kolaborantami. Awansowany do stopnia majora, odtworzył 5, a następnie 6 Wileńską Brygadę. Walczył na terenach od Podlasia, przez Białostocczyznę, Warmię i Mazury do Pomorza. Jednego dnia był w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Szacuje się, że w latach 1945–1948 oddziały „Łupaszki” rozbiły ok. 60 posterunków MO, kilka placówek UBP i posterunków SOK, a także kilkanaście placówek Armii Czerwonej. Zabito ok. 200 funkcjonariuszy i oficerów NKWD, UBP, MO i Armii Czerwonej. W rezultacie za głowę jednego z największych swoich wrogów Sowieci wyznaczyli wysoką nagrodę.

Mordercy: (H)umer, Widaj

W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. „Łupaszkę” aresztowano 30 czerwca w Osielcu pod Zakopanem i od razu przewieziono do aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Tam jego sprawę prowadził płk Adam Humer (właściwie Adam Teofil Umer), wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP, pod którego okiem Szendzielarz był torturowany przez dwa i pół roku.
Pokazowy proces „Łupaszki” rozpoczął się 23 października 1950 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Na ławie oskarżonych zasiedli również członkowie Wileńskiego Okręgu AK: podpułkownik Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, kapitan Henryk Borowy - Borowski „Trzmiel”, podporucznik Lucjan Minkiewicz „Wiktor”, i dwie sanitariuszki: Lidia Lwow „Lala” i Wanda Minkiewicz „Danka” (wszyscy oskarżeni, prócz kobiet, dostali kary śmierci). 

Sądzili figuranci: ppor. Wiktor Koszczyński, oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego jako ławnik, oraz ppor. Władysław Marszałek, asesor sądowy. Istotny był przewodniczący składu: mjr Mieczysław Widaj, przedwojenny prawnik, AK-owiec, a po wojnie stalinowski morderca sądowy (w latach 1945–1953 skazał na śmierć ponad 100 polskich niepodległościowców, w tym AK-owców):

„Z Bogiem panie majorze!”

8 lutego 1951 r. "Łupaszka" został wyprowadzony z celi. Za chwilę miał się znaleźć na schodach mokotowskiej piwnicy, gdzie wykonywano wyroki. Zanim wyszedł ze zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy więzień, o pseudonimie "Młodzik" - powiedział głośno: "Z Bogiem, Panowie!". Oni odpowiedzieli: „Z Bogiem panie majorze!”.

W piwnicy X Pawilonu prokurator (ppłk Jakub Lubawski) odczytał wyrok śmierci „w imieniu Rzeczpospolitej”. Potem oprawcy zmusili Szendzielarza, aby pochylił się do przodu. Chcieli, aby zobaczył leżące na schodach martwe ciała trzech swoich kolegów, zabitych przed chwilą. Byli to sądzeni razem z „Łupaszką” i skazani przez Widaja oficerowie wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoni Olechnowicz, ppor. Lucjan Minkiewicz i kpt. Henryk Borowy – Borowski. Kula dosięgła „Łupaszkę” o godz. 20.15. Strzelał kat Mokotowa, Aleksander Drej – zmarł w latach 2000 w Warszawie, nigdy nie osądzony za swoje zbrodnie. Do końca pobierał resortową emeryturę dla szczególnie zasłużonych.

Zrównana ziemia

W egzekucji majora Szendzielarza brał udział naczelnik więzienia mokotowskiego (w latach 1945–1954) Alojzy Grabicki, który skończył miesięczny kurs więziennictwa w Łodzi. Kiedyś, wizytując celę, powiedział do „Łupaszki”: „Na was to bym nie wykonywał [wyroku], tylko bym was trzymał w więzieniu. Czasem bym was kazał przewieźć po mieście, żebyście widzieli, że Warszawa się buduje, że w Polsce jest dobrze, a wy siedzicie zbankrutowani. To by dla was była większa kara. Bo wykonaniem to się wam idzie z pomocą”. Żonie jednego ze skazanych odparł: „Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana”.

Zgon mjr Zygmunta Szendzielarza stwierdził lekarz więzienny Kazimierz Jezierski - tak jak kat Drej funkcjonariusz UB. Uczestniczył w zamordowaniu wielu polskich bohaterów. Prywatnie mąż słynnej piosenkarki Wiery Gran (Weroniki Grynberg).

Tadeusz Płużański




 


 

Polecane