"To czysty akt desperacji i bezsilności". Wystąpienie pracownika MPWiK w Zduńskiej Woli na sesji Rady Miasta

Karol Jaros, pracownik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Zduńskiej Woli wystąpił na sesji Rady Miasta Zduńska Wola i przedstawił swój pogląd widzenia na aktualną sytuację pracowników w spółce zarządzanej przez Radosława Tyrakowskiego.
łamanie praw pracownika
łamanie praw pracownika / pixabay

Bezsilność i desperacja

Karol Jaros wystąpił 6 marca 2025r. na sesji Rady Miasta Zduńska Wola ws. przedstawienia aktualnej sytuacji w MPWiK w Zduńskiej Woli. Podkreślił, że jest pracownikiem spółki kluczowej dla życia mieszkańców miasta, a jego obecność na sesji Rady to "czysty akt desperacji i bezsilności".

Do tego kroku zmusiły mnie działania pana prezesa Radosława Tyrakowskiego, jego sposób traktowania mnie oraz innych pracowników spółki

- stwierdził.

Karol Jaros przez dwa lata był pracownikiem publicznej pływalni w Zduńskiej Woli, której inwestorem było Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Od lutego 2023 roku jest pracownikiem Wydziału Ujęć Wody.

Moje problemy rozpoczęły się od momentu spotkania prezesa z pracownikami, którzy pełnią dyżury i naprawiają awarie sieci wodociągowej poza godzinami pracy oraz w dni wolne od pracy. Można powiedzieć, że jest to kluczowa grupa pracowników, która w przysłowiowy piątek, świątek, w deszczu, słońcu, mrozie i upale stara się zapewnić mieszkańcom nieprzerwany dostęp do wody i zapewnić możliwość odprowadzenia ścieków. Zapewniam, że nie jest to łatwa praca

- podkreślił w swoim wystąpieniu na sesji Rady Miasta.

CZYTAJ TAKŻE: „Gazeta Wyborcza” vs. „Tygodnik Solidarność”. Debata w IPN

Jaros zdecydował się poprzeć pracowników, którzy prosili prezesa o rozmowę w sprawie podwyżek.

Pan Prezes nie chciał przystąpić do żadnych rozmów w sprawie podwyżek, wręcz je sabotował. Był to okres bardzo wytężonej pracy dla grup usuwających awarie. Oprócz zaplanowanych prac wystąpiło w tym czasie wiele awarii. Brak chęci do rozmów ze strony prezesa, jego ignorancja, żeby nie powiedzieć arogancja, była iskrą zapalną, która spowodowała, że doszło do wymuszonego przez grupę pracowników spotkania z prezesem w sprawie podwyżek za dyżury. Jako tzw. dyżurant, czyli osoba, która jest pod telefonem poza godzinami pracy, byłem uczestnikiem tego spotkania. I byłem uczestnikiem aktywnym. Uważam, że to właśnie ta moja aktywność, chęć wstawienia się za ludźmi, jest główną przyczyną moich obecnych kłopotów

- zaznaczył.

Jaros dodał, że kwestie sprawiedliwości, solidarności i poszanowania praw pracowniczych były mu od zawsze bardzo bliskie.

Zapewne moja zdecydowana postawa, brak zgody i akceptacji dla nikczemnych poczynań pana prezesa, który na każdym kroku okazuje ludziom brak szacunku. Dotyczy to zwłaszcza ludzi mających odmienne zdanie na daną kwestię, nawet jeśli dotyczy to banalnych spraw

- wskazał.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy uważają, że żyje im się coraz gorzej i są biedniejsi [SONDAŻ]

Spór z pracodawcą

W opinii Jarosa, sposób traktowania go przez prezesa spółki, negatywnie odbił się na jego zdrowiu - rezonans magnetyczny wykazał zagrożenie udarem mózgu. Pracownik przebywał długi czas na zwolnieniu lekarskim, a po powrocie ze zwolnienia od razu otrzymał wypowiedzenie. Od tej decyzji odwołał się do Sądu Rejonowego w Zduńskiej Woli, wnosząc o przywrócenie go do pracy. Wystąpił do sądu o tzw. zabezpieczenie, które otrzymał 30.01.25 r.

Sąd rejonowy w Zduńskiej Woli nakazał Klauzulą Natychmiastowej Wykonalności zatrudnianie mnie do czasu zakończenia sprawy sądowej. Prezes Tyrakowski nie uszanował wyroku tego sądu i nie przywrócił mnie do pracy, odwołując się do Sądu Okręgowego w Sieradzu. Jednocześnie jestem cały czas „wymazywany” z dokumentów firmy. Odbieram to jako systemowe niszczenie mojej osoby. Gdzie tylko pojawi się moje nazwisko, w grafiku, planie urlopów czy gdziekolwiek indziej, jest ono natychmiast wymazywane. Ślad ma po mnie zaginąć. To wygląda na jakąś obsesję, jestem traktowany jak pospolity przestępca bez praw publicznych

- uznał pracownik.

Jaros dodał, że nie chodzi tu o personalny konflikt pomiędzy nim a prezesem Tyrakowskim, ale o działanie systemowe, dotyczące także innych pracowników.

Poprzedni Dyrektor Techniczny, który wniósł ogromny wkład w rozwój naszej firmy, a także miasta, bo przecież MPWiK służy miastu i który mógłby jeszcze pracować dla dobra firmy i miasta, mimo próśb pracowników powiedział, że nie będzie tego robił ani dnia dłużej. Poprzedni Dyrektor Zarządzający, który rozpoczął wdrażanie systemu informatycznego GIS, który to system był jego „konikiem”, również powiedział: dość. Ostatnio „podziękował” także informatyk, co doprowadziło do totalnego chaosu w firmie. Chaosu, którego ewidentnym przykładem była sytuacja z 24 lutego, kiedy to w przedsiębiorstwie o znaczeniu strategicznym dla mieszkańców – przecież dostarczamy im wodę pitną – nie działały w centrali telefony i drukarki, i to nie przez chwilę, ale przez wiele godzin. W akcie desperacji podjęto nawet próbę zatrudnienia poprzedniego informatyka, ale on – także w wyniku swoich wcześniejszych doświadczeń z panem prezesem – nie wyraził na to zgody. Pół-żartem, pół-serio robione są zakłady, ile wytrzyma obecny Dyrektor Zarządzający. Oby nie okazało się, że będą za chwilę konieczne poszukiwania kolejnej osoby na to stanowisko

- wyliczył pracownik.

W opinii Karola Jarosa, te wszystkie rezygnacje i odejścia mają jeden wspólny mianownik i jest nim osoba prezesa spółki.

Czy potrafią sobie Państwo wyobrazić, że jeden z pracowników, osoba pracująca na stanowisku chronionym w związku z niepełnosprawnością ruchową, półtora roku siedział na uszkodzonym fotelu, który rozkładał się w niekontrolowany sposób. Prezes Tyrakowski powiedział, że nie kupi mu odpowiedniego krzesła, ponieważ jest za drogie – mimo że otrzymuje ulgę z PFRON z tytułu zatrudniania osoby niepełnosprawnej. Dopiero interwencja Państwowej Inspekcji Pracy i nakaz zakupu krzesła z klauzulą natychmiastowej wykonalności zmusiły prezesa do dokonania zakupu. Innym przypadkiem było odmówienie z jakiegoś absurdalnego powodu pracownikowi po zabiegu chirurgicznym możliwości korzystania z najbliższej toalety

- wskazał w swoim wystąpieniu Jaros.

To tylko niektóre namacalne przykłady świadczące o tym, że pan Tyrakowski nie umie współpracować z ludźmi i nie ma żadnych kwalifikacji menadżerskich. Jedyne, co naprawdę dobrze mu wychodzi, to knucie intryg i skłócanie załogi w imię rzekomego „poprawiania dyscypliny pracy”. Tak, trzeba przyznać, że w tym jest naprawdę dobry. Ale czy to są kompetencje, które powinien posiadać prezes poważnej i strategicznej dla miasta firmy? Ludzie w spółce są podzieleni, skłóceni i zastraszeni. Nie chcą sobie nawzajem pomagać. Przychodzą do pracy tylko z powodu konieczności zarabiania pieniędzy. Mieliśmy ostatnio sytuację ujawnioną w serwisie YouTube pokazującą awarię na Osiedlu Południe. Była ona w mojej opinii wynikiem chaosu panującego w firmie i braku spójnej wizji zarządzania. Takie zdarzenia będą z pewnością się powtarzać

- uznał.

Mobbing w firmie?

W opinii Jarosa, w spółce nie zostały zrealizowane Wystąpienia Państwowej Inspekcji Pracy z 2021 roku w kwestii mobbingu.

Firma miała opracować wewnętrzną politykę antymobbingową tworząc Regulamin Polityki Antymobbingowej. Owszem, zostało to zrobione, ale nie zrealizowane

- wskazał pracownik, cytując protokół kontroli z grudnia 2024 r. mówiący o tym, iż „zgodnie z Regulaminem skargi rozpatruje Komisja powołana na okres trzyletni składająca się z dwóch pracowników wskazanych przez pracodawcę oraz dwóch przedstawicieli organizacji związkowych. Komisja nie została do dnia kontroli powołana”.

Mało tego, Komisja nie została powołana do tej chwili. Czy to nie jest jawne łamanie polskiego prawa i brak poszanowania pracowników?

- pytał retorycznie prelegent.

Panie Prezydencie, szanowni Radni. Z tego miejsca, publicznie, w swoim imieniu, ale również w imieniu innych pracowników, którzy niedługo mogą być w podobnej sytuacji, oraz także w imieniu tych, którzy widzą, co się dzieje, ale boją się zabrać głos z powodu możliwości utraty pracy, składam wniosek i apeluje do Państwa sumień i poczucia sprawiedliwości. Proszę o podjęcie zdecydowanych działań. Odwołuję się tutaj, Panie Prezydencie, do Pańskiej empatii, z której jest Pan znany. Zamierzam nadal walczyć o obronę swojego dobrego imienia oraz o szacunek, a także o pracę i zapewnienie bytu mojej rodzinie. Nie zawaham się pukać w tych sprawach do wszystkich możliwych drzwi

- zakończył swoje wystąpienie Karol Jaros.

Skierowaliśmy do prezesa MPWiK prośbę o komentarz w tej sprawie, po jej otrzymaniu opublikujemy przedstawione stanowisko.


 

POLECANE
ONZ grozi bankructwo z ostatniej chwili
ONZ grozi bankructwo

Cytowany przez BBC szef organu ostrzegł, że Organizacji Narodów Zjednoczonych grozi „bezpośrednie załamanie finansowe" z powodu niepłacenia przez państwa członkowskie składek.

Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską z ostatniej chwili
Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską

Jak poinformował portal brusselsreport.eu. przemawiając na noworocznym wydarzeniu „Przyszłość Europy” belgijskiego dziennika De Tijd, premier Belgii Bart De Wever oświadczył, że europejscy przywódcy muszą podjąć „represje” wobec Komisji Europejskiej.

Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę z ostatniej chwili
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę

W czwartek wieczorem na stacji metra Wandsbek Markt w Hamburgu imigrant z Sudanu wciągnął pod nadjeżdżający pociąg przypadkową dziewczynę. Zginęli oboje. Wydział zabójstw (LKA 41) przejął śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy

Czy ja kiedykolwiek pisałem Państwu, że Europa jest rządzona przez osobników, których charakteryzuje skrajny infantylizm? Pewnie pisałem i to wielokrotnie, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek uświadomi sobie, że taka Francja – kraj zamieszkiwany przez niemalże 70 mln ludzi – kierowana jest batutą Emmanuela Macrona, człeka o intelekcie pośledniejszym, niż rozum Ewy Kopacz, może ogarnąć autentyczne przerażenie.

Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą tylko u nas
Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą

„Jeśli podążał za ROE (zasady użycia siły), to potknięcie się nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli takie ściganie zostanie dopuszczone, podważy to morale żołnierzy i poczucie obowiązku” - skomentował mjr Rocco Spencer, były oficer US Army, zarzuty wobec broniącego granicy żołnierza, który od prokuratury Waldemara Żurka usłyszał zarzuty.

REKLAMA

"To czysty akt desperacji i bezsilności". Wystąpienie pracownika MPWiK w Zduńskiej Woli na sesji Rady Miasta

Karol Jaros, pracownik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Zduńskiej Woli wystąpił na sesji Rady Miasta Zduńska Wola i przedstawił swój pogląd widzenia na aktualną sytuację pracowników w spółce zarządzanej przez Radosława Tyrakowskiego.
łamanie praw pracownika
łamanie praw pracownika / pixabay

Bezsilność i desperacja

Karol Jaros wystąpił 6 marca 2025r. na sesji Rady Miasta Zduńska Wola ws. przedstawienia aktualnej sytuacji w MPWiK w Zduńskiej Woli. Podkreślił, że jest pracownikiem spółki kluczowej dla życia mieszkańców miasta, a jego obecność na sesji Rady to "czysty akt desperacji i bezsilności".

Do tego kroku zmusiły mnie działania pana prezesa Radosława Tyrakowskiego, jego sposób traktowania mnie oraz innych pracowników spółki

- stwierdził.

Karol Jaros przez dwa lata był pracownikiem publicznej pływalni w Zduńskiej Woli, której inwestorem było Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Od lutego 2023 roku jest pracownikiem Wydziału Ujęć Wody.

Moje problemy rozpoczęły się od momentu spotkania prezesa z pracownikami, którzy pełnią dyżury i naprawiają awarie sieci wodociągowej poza godzinami pracy oraz w dni wolne od pracy. Można powiedzieć, że jest to kluczowa grupa pracowników, która w przysłowiowy piątek, świątek, w deszczu, słońcu, mrozie i upale stara się zapewnić mieszkańcom nieprzerwany dostęp do wody i zapewnić możliwość odprowadzenia ścieków. Zapewniam, że nie jest to łatwa praca

- podkreślił w swoim wystąpieniu na sesji Rady Miasta.

CZYTAJ TAKŻE: „Gazeta Wyborcza” vs. „Tygodnik Solidarność”. Debata w IPN

Jaros zdecydował się poprzeć pracowników, którzy prosili prezesa o rozmowę w sprawie podwyżek.

Pan Prezes nie chciał przystąpić do żadnych rozmów w sprawie podwyżek, wręcz je sabotował. Był to okres bardzo wytężonej pracy dla grup usuwających awarie. Oprócz zaplanowanych prac wystąpiło w tym czasie wiele awarii. Brak chęci do rozmów ze strony prezesa, jego ignorancja, żeby nie powiedzieć arogancja, była iskrą zapalną, która spowodowała, że doszło do wymuszonego przez grupę pracowników spotkania z prezesem w sprawie podwyżek za dyżury. Jako tzw. dyżurant, czyli osoba, która jest pod telefonem poza godzinami pracy, byłem uczestnikiem tego spotkania. I byłem uczestnikiem aktywnym. Uważam, że to właśnie ta moja aktywność, chęć wstawienia się za ludźmi, jest główną przyczyną moich obecnych kłopotów

- zaznaczył.

Jaros dodał, że kwestie sprawiedliwości, solidarności i poszanowania praw pracowniczych były mu od zawsze bardzo bliskie.

Zapewne moja zdecydowana postawa, brak zgody i akceptacji dla nikczemnych poczynań pana prezesa, który na każdym kroku okazuje ludziom brak szacunku. Dotyczy to zwłaszcza ludzi mających odmienne zdanie na daną kwestię, nawet jeśli dotyczy to banalnych spraw

- wskazał.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy uważają, że żyje im się coraz gorzej i są biedniejsi [SONDAŻ]

Spór z pracodawcą

W opinii Jarosa, sposób traktowania go przez prezesa spółki, negatywnie odbił się na jego zdrowiu - rezonans magnetyczny wykazał zagrożenie udarem mózgu. Pracownik przebywał długi czas na zwolnieniu lekarskim, a po powrocie ze zwolnienia od razu otrzymał wypowiedzenie. Od tej decyzji odwołał się do Sądu Rejonowego w Zduńskiej Woli, wnosząc o przywrócenie go do pracy. Wystąpił do sądu o tzw. zabezpieczenie, które otrzymał 30.01.25 r.

Sąd rejonowy w Zduńskiej Woli nakazał Klauzulą Natychmiastowej Wykonalności zatrudnianie mnie do czasu zakończenia sprawy sądowej. Prezes Tyrakowski nie uszanował wyroku tego sądu i nie przywrócił mnie do pracy, odwołując się do Sądu Okręgowego w Sieradzu. Jednocześnie jestem cały czas „wymazywany” z dokumentów firmy. Odbieram to jako systemowe niszczenie mojej osoby. Gdzie tylko pojawi się moje nazwisko, w grafiku, planie urlopów czy gdziekolwiek indziej, jest ono natychmiast wymazywane. Ślad ma po mnie zaginąć. To wygląda na jakąś obsesję, jestem traktowany jak pospolity przestępca bez praw publicznych

- uznał pracownik.

Jaros dodał, że nie chodzi tu o personalny konflikt pomiędzy nim a prezesem Tyrakowskim, ale o działanie systemowe, dotyczące także innych pracowników.

Poprzedni Dyrektor Techniczny, który wniósł ogromny wkład w rozwój naszej firmy, a także miasta, bo przecież MPWiK służy miastu i który mógłby jeszcze pracować dla dobra firmy i miasta, mimo próśb pracowników powiedział, że nie będzie tego robił ani dnia dłużej. Poprzedni Dyrektor Zarządzający, który rozpoczął wdrażanie systemu informatycznego GIS, który to system był jego „konikiem”, również powiedział: dość. Ostatnio „podziękował” także informatyk, co doprowadziło do totalnego chaosu w firmie. Chaosu, którego ewidentnym przykładem była sytuacja z 24 lutego, kiedy to w przedsiębiorstwie o znaczeniu strategicznym dla mieszkańców – przecież dostarczamy im wodę pitną – nie działały w centrali telefony i drukarki, i to nie przez chwilę, ale przez wiele godzin. W akcie desperacji podjęto nawet próbę zatrudnienia poprzedniego informatyka, ale on – także w wyniku swoich wcześniejszych doświadczeń z panem prezesem – nie wyraził na to zgody. Pół-żartem, pół-serio robione są zakłady, ile wytrzyma obecny Dyrektor Zarządzający. Oby nie okazało się, że będą za chwilę konieczne poszukiwania kolejnej osoby na to stanowisko

- wyliczył pracownik.

W opinii Karola Jarosa, te wszystkie rezygnacje i odejścia mają jeden wspólny mianownik i jest nim osoba prezesa spółki.

Czy potrafią sobie Państwo wyobrazić, że jeden z pracowników, osoba pracująca na stanowisku chronionym w związku z niepełnosprawnością ruchową, półtora roku siedział na uszkodzonym fotelu, który rozkładał się w niekontrolowany sposób. Prezes Tyrakowski powiedział, że nie kupi mu odpowiedniego krzesła, ponieważ jest za drogie – mimo że otrzymuje ulgę z PFRON z tytułu zatrudniania osoby niepełnosprawnej. Dopiero interwencja Państwowej Inspekcji Pracy i nakaz zakupu krzesła z klauzulą natychmiastowej wykonalności zmusiły prezesa do dokonania zakupu. Innym przypadkiem było odmówienie z jakiegoś absurdalnego powodu pracownikowi po zabiegu chirurgicznym możliwości korzystania z najbliższej toalety

- wskazał w swoim wystąpieniu Jaros.

To tylko niektóre namacalne przykłady świadczące o tym, że pan Tyrakowski nie umie współpracować z ludźmi i nie ma żadnych kwalifikacji menadżerskich. Jedyne, co naprawdę dobrze mu wychodzi, to knucie intryg i skłócanie załogi w imię rzekomego „poprawiania dyscypliny pracy”. Tak, trzeba przyznać, że w tym jest naprawdę dobry. Ale czy to są kompetencje, które powinien posiadać prezes poważnej i strategicznej dla miasta firmy? Ludzie w spółce są podzieleni, skłóceni i zastraszeni. Nie chcą sobie nawzajem pomagać. Przychodzą do pracy tylko z powodu konieczności zarabiania pieniędzy. Mieliśmy ostatnio sytuację ujawnioną w serwisie YouTube pokazującą awarię na Osiedlu Południe. Była ona w mojej opinii wynikiem chaosu panującego w firmie i braku spójnej wizji zarządzania. Takie zdarzenia będą z pewnością się powtarzać

- uznał.

Mobbing w firmie?

W opinii Jarosa, w spółce nie zostały zrealizowane Wystąpienia Państwowej Inspekcji Pracy z 2021 roku w kwestii mobbingu.

Firma miała opracować wewnętrzną politykę antymobbingową tworząc Regulamin Polityki Antymobbingowej. Owszem, zostało to zrobione, ale nie zrealizowane

- wskazał pracownik, cytując protokół kontroli z grudnia 2024 r. mówiący o tym, iż „zgodnie z Regulaminem skargi rozpatruje Komisja powołana na okres trzyletni składająca się z dwóch pracowników wskazanych przez pracodawcę oraz dwóch przedstawicieli organizacji związkowych. Komisja nie została do dnia kontroli powołana”.

Mało tego, Komisja nie została powołana do tej chwili. Czy to nie jest jawne łamanie polskiego prawa i brak poszanowania pracowników?

- pytał retorycznie prelegent.

Panie Prezydencie, szanowni Radni. Z tego miejsca, publicznie, w swoim imieniu, ale również w imieniu innych pracowników, którzy niedługo mogą być w podobnej sytuacji, oraz także w imieniu tych, którzy widzą, co się dzieje, ale boją się zabrać głos z powodu możliwości utraty pracy, składam wniosek i apeluje do Państwa sumień i poczucia sprawiedliwości. Proszę o podjęcie zdecydowanych działań. Odwołuję się tutaj, Panie Prezydencie, do Pańskiej empatii, z której jest Pan znany. Zamierzam nadal walczyć o obronę swojego dobrego imienia oraz o szacunek, a także o pracę i zapewnienie bytu mojej rodzinie. Nie zawaham się pukać w tych sprawach do wszystkich możliwych drzwi

- zakończył swoje wystąpienie Karol Jaros.

Skierowaliśmy do prezesa MPWiK prośbę o komentarz w tej sprawie, po jej otrzymaniu opublikujemy przedstawione stanowisko.



 

Polecane