Czy służby chronią morderców księdza Franciszka Blachnickiego?

Śmierć ks. Franciszka Blachnickiego, potwierdzona przez IPN jako zabójstwo, po niemal 40 latach wraca do centrum debaty publicznej. Ustalenia śledczych oraz trudności w prowadzeniu postępowania rodzą pytania o skuteczność państwa w rozliczaniu zbrodni z czasów PRL i o to, dlaczego sprawa wciąż pozostaje niewyjaśniona.
Ks. Franciszek Blachnicki
Ks. Franciszek Blachnicki / Wikipedia domena publiczna

Co musisz wiedzieć:

  • IPN potwierdził, że ks. Franciszek Blachnicki został zamordowany – śmierć w 1987 r. nastąpiła w wyniku otrucia, co wyklucza przyczyny naturalne.
  • Śledztwo koncentruje się na agenturze wywiadu PRL, w tym na małżeństwie Gontarczyków (TW „Panna” i „Yon”), działających w otoczeniu księdza na emigracji.
  • Postępowanie napotyka bariery instytucjonalne – kluczowe akta pozostają utajnione, a jedna z głównych figur śledztwa przebywa za granicą i nie stawia się na wezwania IPN.

 

Sprawa zabójstwa księdza Franciszka Blachnickiego to znacznie więcej niż opis komunistycznej zbrodni sprzed lat. To fundamentalne pytanie o istotę polskich służb po 1989 roku i test ich lojalności wobec państwa polskiego w starciu z lojalnością wobec własnych, postkomunistycznych struktur i agentury.

Czy mamy do czynienia z istnieniem systemowej „omerty”, która po 1989 roku nierozerwalnie połączyła stare kadry wywiadu PRL z nową rzeczywistością polityczną? Jolanta Lange, znana wcześniej jako agentka komunistycznego wywiadu TW „Panna”, która inwigilowała w Carlsbergu w RFN wraz z mężem Andrzejem Gontarczykiem TW „Yon”, ks. Franciszka Blachnickiego cieszy się dziś zdumiewającym parasolem ochronnym. Nie dotyczy on tylko służb specjalnych, ale rozciąga się również na wymiar sprawiedliwości.

Od kilkunastu miesięcy obserwujemy farsę: sądy w Warszawie i Katowicach przerzucają się wnioskiem o ukaranie Lange grzywną za systematyczne nieodbieranie wezwań na przesłuchania w IPN. Lange przebywa obecnie w Hiszpanii, a jej status materialny i logistyka ucieczki budzą najgorsze skojarzenia.

 

Zabójstwo księdza Blachnickiego

14 marca 2024 r. Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że śmierć założyciela Ruchu Światło-Życie w dniu 27 lutego 1987 roku nastąpiła „na skutek zabójstwa poprzez podanie ks. Blachnickiemu śmiertelnych substancji toksycznych”. Wykazały to czynności procesowe, przeprowadzone przez prokuratora IPN w Katowicach Michała Skwarę w Polsce oraz na terenie Niemiec, Austrii i Węgier.

Dowody zebrane przez prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej wskazują na to, że ks. Franciszek Blachnicki został otruty w perfidny, skrytobójczy sposób. Podstawowe pytanie, na które śledczy muszą teraz znaleźć dowody brzmi – kto zlecił zabójstwo i był wykonawcą? W kręgu zamordowanego księdza wywiad PRL ulokował swoją agenturę, w tym małżeństwo Gontarczyków – Jolantę i Andrzeja. Gontarczykowie po „emigracji” w latach 80. na polecenie Departamentu I MSW do RFN przyjęli obywatelstwo niemieckie, i nie ma dokumentów, aby się jego zrzekli.

 

Wyjazd Jolanty Lange tuż przed przesłuchaniem

Nagły wyjazd Jolanty Lange z Polski latem 2023 roku nastąpił tuż przed planowanym przesłuchaniem w sprawie zabójstwa. Rodzi to pytania, na które polskie państwo boi się odpowiedzieć: Kto pomógł jej w ewakuacji? Czy podczas tej ucieczki korzystała z kanałów opracowanych niegdyś przez wywiad PRL? Fakt, że Lange posiada tak wpływowych mocodawców, jest kompromitującym oskarżeniem pod adresem współczesnych struktur bezpieczeństwa Polski.

Można odnieść wrażenie, że w miarę, jak śledztwo IPN się rozwijało, funkcjonariusze komunistycznego wywiadu próbowali albo skierować uwagę prokuratora na nieistotne wątki, albo je wręcz sparaliżować. Z sukcesem, bo udział w tej akcji wzięła Agencja Wywiadu oraz byli, według naszych informacji, esbecy, którzy byli dobrze poinformowania o planach prokuratora IPN. Skąd? To temat, który być może wkrótce zostanie ujawniony.

 

Dziwne śledztwo

Obserwatorów śledztwa zabójstwa kapłana niepokoi fakt, że tak priorytetowe śledztwo prowadzi tylko jeden prokurator, którego zaangażowanie i fachowość jest często nikczemnie podważana. Pretekst do takich działań jest absurdalny – faktem jest, że prokurator Michał Skwara był podwładnym byłej naczelnik pionu śledczego IPN w Katowicach, która w skandaliczny sposób umorzyła pierwsze śledztwo w sprawie śmierci kapłana. Ale to nikt inny, jak M. Skwara zdobył dowody na to, że ks. Blachnicki został zamordowany.

Innym problemem jest widoczny brak entuzjazmu do tego śledztwa okazywany przez Andrzeja Pozorskiego, zastępcy Prokuratora Generalnego - Dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Żadnych komunikatów, zero reakcji na działanie Agencji Wywiadu w sprawie akt. Brutalnie można stwierdzić, że śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Blachnickiego stało się największym kłopotem prokuratora Pozorskiego.

 

Wstrząsająca postawa Agencji Wywiadu

Postępowanie Agencji Wywiadu (AW) – służby suwerennego, demokratycznego państwa – w sprawie małżeństwa Gontarczyków jest wstrząsające. AW z niewytłumaczalnym uporem broni akt pary agentów, których zbrodnicza działalność jest już udokumentowanym faktem historycznym. Mimo to, AW nadal „betonuje” akta agentury, nakładając klauzule tajności na fragmenty dotyczące metodologii i infrastruktury wywiadowczej.

Ten opór to nie tylko kwestia „honoru munduru”. To paniczny lęk przed tym, że nitki prowadzące do Gontarczyków wyciągną na światło dzienne całą obecność wywiadowczą w Niemczech. AW chroni bowiem tzw. „dziedzictwo operacyjne” – gdyby ujawniono pełną dokumentację, mogłoby się okazać, że Jolanta (TW „Panna”) i Andrzej Gontarczykowie (TW „Yon”) byli częścią znacznie szerszej struktury, która po 1989 roku wcale nie przestała istnieć, a jedynie zmieniła barwy. Dzisiaj na scenie została Joanna Lange. Jej były mąż zmarł w dosyć niejasnych okolicznościach w 2023 roku, po pierwszym przesłuchaniu, podczas którego być może powiedział tyle, że miał być ponownie przesłuchany.

 

Mit założycielski służb III RP może okazać się kłamstwem

Dlaczego prawda o operacji w Carlsbergu jest tak groźna dla współczesnych polskich służb? Ponieważ rozpracowaniem księdza w ramach operacji „Baxis” zajmowali się najlepsi oficerowie Departamentu I MSW, którzy po 1989 roku bez problemu przeszli weryfikację i zasilili szeregi Zarządu Wywiadu UOP, a później AW.

Jeśli zostanie udowodnione, że śmierć ks. Blachnickiego była zlecona przez kierownictwo dawnego wywiadu PRL i przeprowadzona przez jego agentów, cały „mit założycielski” współczesnych służb okaże się wielkim kłamstwem.

Bulwersuje też fakt, że małżeństwo Gontarczyków pobierało pieniądze od służb jeszcze jesienią 1989 roku, już za rządów Tadeusza Mazowieckiego. Jak zauważył dr Andrzej Sznajder z IPN, nie było realnej „grubej kreski” w służbach, a ciągłość personalna oraz operacyjna trwała, i może trwać do dziś.

 

Międzynarodowy blamaż i szachowanie Warszawy

Niewykluczone, że w relacjach z niemiecką służbą wywiadowczą BND sprawa zabójstwa ks. Blachnickiego pełni rolę „straszaka”. Berlin prawdopodobnie wie, dzięki własnemu kontrwywiadowi, jak głęboko Gontarczykowie spenetrowali ich teren. Niemcy być może wykorzystują tę wiedzę jako lewar w kontaktach z Warszawą. Niemieckie milczenie o zbrodni w Carlsbergu jest ceną za polskie milczenie w sprawie niemieckiej agentury wpływów w Polsce.

Mamy do czynienia z patologiczną sytuacją: służby wywiadowcze Polski i Niemiec oficjalnie współpracują w ramach NATO, a nieoficjalnie mogą się szachować się wiedzą o agentach sprzed 40 lat. Agencja Wywiadu odmawiając odtajnienia akt, sprawia wrażenie jakby próbowała desperacko zachować resztki „autonomii informacyjnej”, chroniąc agentkę wiązaną z zabójstwem ks. Blachnickiego.

 

Infrastruktura zbrodni

Operacja przeciwko księdzu wymagała kurierów, łączności i wsparcia finansowego w RFN. Akta Gontarczyków mogą zawierać dane o oficerach prowadzących, „martwych skrzynkach” i lokalach kontaktowych. Wielu „pomocników” z tamtego okresu to osoby o ustabilizowanej pozycji w Niemczech, które mogły zostać przejęte przez służby rosyjskie.

Odmowa odtajnienia dokumentów przez Agencję Wywiadu sugeruje, że niektórzy informatorzy z tamtego okresu mogli zostać „przerejestrowani” i służyć III RP. Jednak żadna ochrona „metodologii” nie może być tu usprawiedliwieniem. Obecna postawa AW to nie tylko błąd – to świadome blokowanie dojścia do prawdy o tym, kto wydał wyrok na ks. Blachnickiego.

 

Państwo z dykty czy państwo „omerty”? Kto naprawdę nadzoruje Agencję Wywiadu?

Śmierć księdza Franciszka Blachnickiego, otrutego prawdopodobnie przez agentów komunistycznego wywiadu, przestała być jedynie bolesną kartą w podręcznikach historii. Jest aktem oskarżenia wobec elit politycznych i szefów służb specjalnych III RP. To, co dzieje się wokół akt „Yona” i „Panny”, to nie jest zwykła biurokracja. Można raczej odnieść wrażenie systemowej „omerty”, która chroni morderców i ich mocodawców kosztem elementarnej sprawiedliwości.

Jak to możliwe, że w demokratycznym państwie sądy od kilkunastu miesięcy bezradnie przerzucają się dokumentami, podczas gdy kluczowa figurantka śledztwa o morderstwo kpi z polskiego wymiaru sprawiedliwości, nie odbierając wezwań w słonecznej Hiszpanii? Jeszcze bardziej bulwersująca jest „ewakuacja” Lange z kraju latem 2023 roku, tuż przed przesłuchaniem. Czy decydenci nadzorujący służby naprawdę wierzą, że opinia publiczna uzna to za zbieg okoliczności? Czy może jednak – co znacznie bardziej prawdopodobne – Lange skorzystała z kanałów ewakuacji przygotowanych przez ten sam wywiad, który ją przed laty wyszkolił?

 

Patologiczna ciągłość służb

Postawa Agencji Wywiadu (AW) w tej sprawie jest kompromitująca dla każdego polityka, który podpisuje się pod nadzorem nad tą instytucją. AW z uporem godnym lepszej sprawy betonuje akta niezbędne do prowadzenie śledztwa przez IPN. Pytam zatem: czy metodą pracy współczesnego polskiego wywiadu jest ochrona skrytobójców? Jeśli Agencja broni dokumentów osób, które jeszcze jesienią 1989 roku – za rządów Tadeusza Mazowieckiego – pobierały pieniądze od komunistycznych służb, to mamy do czynienia z patologiczną ciągłością, która trwa do dziś.

Dlaczego politycy pozwalają, by Agencja Wywiadu stosowała uniki zamiast ujawnić prawdę? Odpowiedź może być przerażająca: prawda o morderstwie ks. Blachnickiego mogłaby zburzyć „mit założycielski” polskich służb po 1989 roku. Okazałoby się, że elita wywiadu III RP to ci sami ludzie, którzy planowali i wspierali operację w Carlsbergu.

 

Polski wywiad zakładnikiem

Najbardziej upokarzający jest jednak wymiar międzynarodowy. Nasz wywiad, zamiast służyć suwerennej Polsce, wydaje się być zakładnikiem własnej przeszłości i niemieckiej służby BND. Berlin prawdopodobnie wie wszystko o zbrodniczej działalności Gontarczyków i wykorzystuje tę wiedzę jako lewar w relacjach z Warszawą. To patologia, w której oficjalni partnerzy z NATO nieoficjalnie szantażują się wiedzą o agentach sprzed 40 lat.

Czas na przecięcie tego wrzodu. Każdy dzień dalszego utajniania akt Lange i Gontarczyka jest dowodem na to, że polski wywiad nie przeszedł prawdziwej weryfikacji. Jeśli decydenci polityczni nie zmuszą AW do otwarcia archiwów, staną się współwinni tej zbrodni przez zaniechanie. Polska nie może być państwem, w którym interes „Firmy” i ochrona starych aktywów stoi wyżej niż krew niewinnego kapłana.

 

Rola służb

Tak, zarzut jest ciężki: Agencja Wywiadu, poprzez uporczywe odmawianie odtajnienia akt, de facto może chronić sprawców i mocodawców zabójstwa ks. Blachnickiego. 14 marca 2023 roku IPN potwierdził ponad wszelką wątpliwość – ks. Blachnicki został otruty. Jeśli metodologia pracy wywiadu III RP wymaga ochrony ludzi zamieszanych w skrytobójcze morderstwo, to znaczy, że ta służba jest moralnie i strukturalnie chora.

Opór AW sugeruje, że wciąż żywa być tam może obawa przed ujawnieniem mechanizmu ochrony „starych aktywów”, które po 1989 roku zamiast trafić przed sąd, zostały przerejestrowane i służyły dalej. Dzisiejszy opór wywiadu ma swoje źródła w okresie rządów Tadeusza Mazowieckiego. Mit „grubej kreski” doprowadził do sytuacji, w której funkcjonariusze Departamentu I MSW – ci sami, którzy planowali operację przeciwko Blachnickiemu w Carlsbergu – bez przeszkód przeszli weryfikację. Zasilili oni szeregi Zarządu Wywiadu UOP i późniejszej Agencji Wywiadu, przenosząc tam nawyki i lojalności z czasów PRL.

Ochrona sprawców zabójstwa ks. Blachnickiego przez współczesną Agencję Wywiadu może wskazywać na istnienie „państwa w państwie”. Jeśli decydenci polityczni natychmiast nie wymuszą pełnego odtajnienia akt i nie rozliczą tych, którzy pomogli Lange w ucieczce, staną się moralnymi współwinnymi tej zbrodni. Nie może być zgody na to, by „autonomia informacyjna” wywiadu służyła do ukrywania prawdy o otrutym kapłanie.


 

POLECANE
Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate Wiadomości
Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate

Księżna Kate zabrała głos po dłuższej nieobecności w mediach, a powodem było szczególne wydarzenie - Światowy Dzień Walki z Rakiem, obchodzony 4 lutego. Jej nagranie, opublikowane w sieci późnym wieczorem, szybko wzbudziło poruszenie.

UE ostrzega TikToka: możliwe naruszenie prawa cyfrowego Wiadomości
UE ostrzega TikToka: możliwe naruszenie prawa cyfrowego

Komisja Europejska oświadczyła w piątek, że uzależniająca konstrukcja TikToka narusza przepisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Według niej przewijanie w nieskończoność, automatyczne odtwarzanie i spersonalizowane rekomendacje prowadzą do kompulsywnego korzystania z TikToka, zwłaszcza przez dzieci.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Zbliża się kolejny etap badań archeologicznych na terenie dawnego Pałacu Brühla. Obszar został właśnie ogrodzony i oczyszczony. Będą to pierwsze prace wykopaliskowe w tym miejscu od czasu uprzątnięcia go po zakończeniu II wojny światowej - poinformowano w piątek na FB Pałacu Saskiego.

Oglądalność programów informacyjnych w styczniu. TV Republika przed TVN24, Wpolsce24 przed Polsat News z ostatniej chwili
Oglądalność programów informacyjnych w styczniu. TV Republika przed TVN24, Wpolsce24 przed Polsat News

W styczniu 2026 roku Telewizja Republika utrzymała pozycję lidera wśród kanałów informacyjnych pod względem średniej liczby widzów w rynku telewizyjnym. Z danych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wynika, że w ciągu miesiąca średnio 324 594 osoby oglądały programy tej stacji.

Nie żyje aktor znany z kultowych seriali z ostatniej chwili
Nie żyje aktor znany z kultowych seriali

Nie żyje Charles C. Stevenson Jr., amerykański aktor charakterystyczny, którego twarz przez dekady pojawiała się w najpopularniejszych serialach i filmach. Artysta zmarł w wieku 95 lat. Informację o jego śmierci potwierdził syn aktora, Scott, w rozmowie z mediami.

Tȟašúŋke Witkó: Legion zbudowani z ego Radosława Sikorskiego tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Legion zbudowani z ego Radosława Sikorskiego

Od czasu zwycięstwa Karola Nawrockiego w elekcji prezydenckiej, staram się unikać pisania o polityce uprawianej przez nadwiślańskich dyletantów, szczególnie tych zrzeszonych pod „uśmiechniętym sztandarem”. Generalnie, sam siebie nie uważam za jakiegoś wielkiego sztywniaka, jednak jestem już w wieku, w którym skupiam swoją uwagę na spawach ważnych dla mojego kraju.

Pod znakiem 80. rocznicy obecności V Brygady Wileńskiej AK na Pomorzu. Najbliższe plany gdańskiego IPN Wiadomości
Pod znakiem 80. rocznicy obecności V Brygady Wileńskiej AK na Pomorzu. Najbliższe plany gdańskiego IPN

6 lutego w siedzibie IPN Oddział w Gdańsku odbył się briefing prasowy, podczas którego zaprezentowane zostały najważniejsze działania tej instytucji przygotowane na najbliższe miesiące. Rok 2026 przebiegnie pod znakiem obchodów 80. rocznicy obecności V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej na Pomorzu.

Prokuratura Krajowa wydała list gończy za Zbigniewem Ziobro z ostatniej chwili
Prokuratura Krajowa wydała list gończy za Zbigniewem Ziobro

Prokurator wydał w piątek postanowienie o poszukiwaniu podejrzanego, byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, listem gończym – poinformowała Prokuratura Krajowa. List gończy z wizerunkiem i danymi Ziobry został opublikowany na stronie Komendy Stołecznej Policji.

Planował zamach na szkołę. 18-latek odpowie przed sądem Wiadomości
Planował zamach na szkołę. 18-latek odpowie przed sądem

Osiemnastolatek z Podkarpacia, podejrzewany o inspirowanie się ideologią dżihadystyczną i planowanie masowego zamachu, stanie przed sądem. Akt oskarżenia przeciwko Remigiuszowi Ż. trafił do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Prokuratura nie ma wątpliwości, że działania młodego mężczyzny stanowiły realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób.

Norweska księżna kaja się za znajomość z Epsteinem z ostatniej chwili
Norweska księżna kaja się za znajomość z Epsteinem

Norweski dwór królewski opublikował w piątek oświadczenie, w którym żona następcy tronu, księżna Mette-Marit przeprosiła za znajomość z amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem i zawiedzenie zaufania opinii publicznej.

REKLAMA

Czy służby chronią morderców księdza Franciszka Blachnickiego?

Śmierć ks. Franciszka Blachnickiego, potwierdzona przez IPN jako zabójstwo, po niemal 40 latach wraca do centrum debaty publicznej. Ustalenia śledczych oraz trudności w prowadzeniu postępowania rodzą pytania o skuteczność państwa w rozliczaniu zbrodni z czasów PRL i o to, dlaczego sprawa wciąż pozostaje niewyjaśniona.
Ks. Franciszek Blachnicki
Ks. Franciszek Blachnicki / Wikipedia domena publiczna

Co musisz wiedzieć:

  • IPN potwierdził, że ks. Franciszek Blachnicki został zamordowany – śmierć w 1987 r. nastąpiła w wyniku otrucia, co wyklucza przyczyny naturalne.
  • Śledztwo koncentruje się na agenturze wywiadu PRL, w tym na małżeństwie Gontarczyków (TW „Panna” i „Yon”), działających w otoczeniu księdza na emigracji.
  • Postępowanie napotyka bariery instytucjonalne – kluczowe akta pozostają utajnione, a jedna z głównych figur śledztwa przebywa za granicą i nie stawia się na wezwania IPN.

 

Sprawa zabójstwa księdza Franciszka Blachnickiego to znacznie więcej niż opis komunistycznej zbrodni sprzed lat. To fundamentalne pytanie o istotę polskich służb po 1989 roku i test ich lojalności wobec państwa polskiego w starciu z lojalnością wobec własnych, postkomunistycznych struktur i agentury.

Czy mamy do czynienia z istnieniem systemowej „omerty”, która po 1989 roku nierozerwalnie połączyła stare kadry wywiadu PRL z nową rzeczywistością polityczną? Jolanta Lange, znana wcześniej jako agentka komunistycznego wywiadu TW „Panna”, która inwigilowała w Carlsbergu w RFN wraz z mężem Andrzejem Gontarczykiem TW „Yon”, ks. Franciszka Blachnickiego cieszy się dziś zdumiewającym parasolem ochronnym. Nie dotyczy on tylko służb specjalnych, ale rozciąga się również na wymiar sprawiedliwości.

Od kilkunastu miesięcy obserwujemy farsę: sądy w Warszawie i Katowicach przerzucają się wnioskiem o ukaranie Lange grzywną za systematyczne nieodbieranie wezwań na przesłuchania w IPN. Lange przebywa obecnie w Hiszpanii, a jej status materialny i logistyka ucieczki budzą najgorsze skojarzenia.

 

Zabójstwo księdza Blachnickiego

14 marca 2024 r. Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że śmierć założyciela Ruchu Światło-Życie w dniu 27 lutego 1987 roku nastąpiła „na skutek zabójstwa poprzez podanie ks. Blachnickiemu śmiertelnych substancji toksycznych”. Wykazały to czynności procesowe, przeprowadzone przez prokuratora IPN w Katowicach Michała Skwarę w Polsce oraz na terenie Niemiec, Austrii i Węgier.

Dowody zebrane przez prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej wskazują na to, że ks. Franciszek Blachnicki został otruty w perfidny, skrytobójczy sposób. Podstawowe pytanie, na które śledczy muszą teraz znaleźć dowody brzmi – kto zlecił zabójstwo i był wykonawcą? W kręgu zamordowanego księdza wywiad PRL ulokował swoją agenturę, w tym małżeństwo Gontarczyków – Jolantę i Andrzeja. Gontarczykowie po „emigracji” w latach 80. na polecenie Departamentu I MSW do RFN przyjęli obywatelstwo niemieckie, i nie ma dokumentów, aby się jego zrzekli.

 

Wyjazd Jolanty Lange tuż przed przesłuchaniem

Nagły wyjazd Jolanty Lange z Polski latem 2023 roku nastąpił tuż przed planowanym przesłuchaniem w sprawie zabójstwa. Rodzi to pytania, na które polskie państwo boi się odpowiedzieć: Kto pomógł jej w ewakuacji? Czy podczas tej ucieczki korzystała z kanałów opracowanych niegdyś przez wywiad PRL? Fakt, że Lange posiada tak wpływowych mocodawców, jest kompromitującym oskarżeniem pod adresem współczesnych struktur bezpieczeństwa Polski.

Można odnieść wrażenie, że w miarę, jak śledztwo IPN się rozwijało, funkcjonariusze komunistycznego wywiadu próbowali albo skierować uwagę prokuratora na nieistotne wątki, albo je wręcz sparaliżować. Z sukcesem, bo udział w tej akcji wzięła Agencja Wywiadu oraz byli, według naszych informacji, esbecy, którzy byli dobrze poinformowania o planach prokuratora IPN. Skąd? To temat, który być może wkrótce zostanie ujawniony.

 

Dziwne śledztwo

Obserwatorów śledztwa zabójstwa kapłana niepokoi fakt, że tak priorytetowe śledztwo prowadzi tylko jeden prokurator, którego zaangażowanie i fachowość jest często nikczemnie podważana. Pretekst do takich działań jest absurdalny – faktem jest, że prokurator Michał Skwara był podwładnym byłej naczelnik pionu śledczego IPN w Katowicach, która w skandaliczny sposób umorzyła pierwsze śledztwo w sprawie śmierci kapłana. Ale to nikt inny, jak M. Skwara zdobył dowody na to, że ks. Blachnicki został zamordowany.

Innym problemem jest widoczny brak entuzjazmu do tego śledztwa okazywany przez Andrzeja Pozorskiego, zastępcy Prokuratora Generalnego - Dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Żadnych komunikatów, zero reakcji na działanie Agencji Wywiadu w sprawie akt. Brutalnie można stwierdzić, że śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Blachnickiego stało się największym kłopotem prokuratora Pozorskiego.

 

Wstrząsająca postawa Agencji Wywiadu

Postępowanie Agencji Wywiadu (AW) – służby suwerennego, demokratycznego państwa – w sprawie małżeństwa Gontarczyków jest wstrząsające. AW z niewytłumaczalnym uporem broni akt pary agentów, których zbrodnicza działalność jest już udokumentowanym faktem historycznym. Mimo to, AW nadal „betonuje” akta agentury, nakładając klauzule tajności na fragmenty dotyczące metodologii i infrastruktury wywiadowczej.

Ten opór to nie tylko kwestia „honoru munduru”. To paniczny lęk przed tym, że nitki prowadzące do Gontarczyków wyciągną na światło dzienne całą obecność wywiadowczą w Niemczech. AW chroni bowiem tzw. „dziedzictwo operacyjne” – gdyby ujawniono pełną dokumentację, mogłoby się okazać, że Jolanta (TW „Panna”) i Andrzej Gontarczykowie (TW „Yon”) byli częścią znacznie szerszej struktury, która po 1989 roku wcale nie przestała istnieć, a jedynie zmieniła barwy. Dzisiaj na scenie została Joanna Lange. Jej były mąż zmarł w dosyć niejasnych okolicznościach w 2023 roku, po pierwszym przesłuchaniu, podczas którego być może powiedział tyle, że miał być ponownie przesłuchany.

 

Mit założycielski służb III RP może okazać się kłamstwem

Dlaczego prawda o operacji w Carlsbergu jest tak groźna dla współczesnych polskich służb? Ponieważ rozpracowaniem księdza w ramach operacji „Baxis” zajmowali się najlepsi oficerowie Departamentu I MSW, którzy po 1989 roku bez problemu przeszli weryfikację i zasilili szeregi Zarządu Wywiadu UOP, a później AW.

Jeśli zostanie udowodnione, że śmierć ks. Blachnickiego była zlecona przez kierownictwo dawnego wywiadu PRL i przeprowadzona przez jego agentów, cały „mit założycielski” współczesnych służb okaże się wielkim kłamstwem.

Bulwersuje też fakt, że małżeństwo Gontarczyków pobierało pieniądze od służb jeszcze jesienią 1989 roku, już za rządów Tadeusza Mazowieckiego. Jak zauważył dr Andrzej Sznajder z IPN, nie było realnej „grubej kreski” w służbach, a ciągłość personalna oraz operacyjna trwała, i może trwać do dziś.

 

Międzynarodowy blamaż i szachowanie Warszawy

Niewykluczone, że w relacjach z niemiecką służbą wywiadowczą BND sprawa zabójstwa ks. Blachnickiego pełni rolę „straszaka”. Berlin prawdopodobnie wie, dzięki własnemu kontrwywiadowi, jak głęboko Gontarczykowie spenetrowali ich teren. Niemcy być może wykorzystują tę wiedzę jako lewar w kontaktach z Warszawą. Niemieckie milczenie o zbrodni w Carlsbergu jest ceną za polskie milczenie w sprawie niemieckiej agentury wpływów w Polsce.

Mamy do czynienia z patologiczną sytuacją: służby wywiadowcze Polski i Niemiec oficjalnie współpracują w ramach NATO, a nieoficjalnie mogą się szachować się wiedzą o agentach sprzed 40 lat. Agencja Wywiadu odmawiając odtajnienia akt, sprawia wrażenie jakby próbowała desperacko zachować resztki „autonomii informacyjnej”, chroniąc agentkę wiązaną z zabójstwem ks. Blachnickiego.

 

Infrastruktura zbrodni

Operacja przeciwko księdzu wymagała kurierów, łączności i wsparcia finansowego w RFN. Akta Gontarczyków mogą zawierać dane o oficerach prowadzących, „martwych skrzynkach” i lokalach kontaktowych. Wielu „pomocników” z tamtego okresu to osoby o ustabilizowanej pozycji w Niemczech, które mogły zostać przejęte przez służby rosyjskie.

Odmowa odtajnienia dokumentów przez Agencję Wywiadu sugeruje, że niektórzy informatorzy z tamtego okresu mogli zostać „przerejestrowani” i służyć III RP. Jednak żadna ochrona „metodologii” nie może być tu usprawiedliwieniem. Obecna postawa AW to nie tylko błąd – to świadome blokowanie dojścia do prawdy o tym, kto wydał wyrok na ks. Blachnickiego.

 

Państwo z dykty czy państwo „omerty”? Kto naprawdę nadzoruje Agencję Wywiadu?

Śmierć księdza Franciszka Blachnickiego, otrutego prawdopodobnie przez agentów komunistycznego wywiadu, przestała być jedynie bolesną kartą w podręcznikach historii. Jest aktem oskarżenia wobec elit politycznych i szefów służb specjalnych III RP. To, co dzieje się wokół akt „Yona” i „Panny”, to nie jest zwykła biurokracja. Można raczej odnieść wrażenie systemowej „omerty”, która chroni morderców i ich mocodawców kosztem elementarnej sprawiedliwości.

Jak to możliwe, że w demokratycznym państwie sądy od kilkunastu miesięcy bezradnie przerzucają się dokumentami, podczas gdy kluczowa figurantka śledztwa o morderstwo kpi z polskiego wymiaru sprawiedliwości, nie odbierając wezwań w słonecznej Hiszpanii? Jeszcze bardziej bulwersująca jest „ewakuacja” Lange z kraju latem 2023 roku, tuż przed przesłuchaniem. Czy decydenci nadzorujący służby naprawdę wierzą, że opinia publiczna uzna to za zbieg okoliczności? Czy może jednak – co znacznie bardziej prawdopodobne – Lange skorzystała z kanałów ewakuacji przygotowanych przez ten sam wywiad, który ją przed laty wyszkolił?

 

Patologiczna ciągłość służb

Postawa Agencji Wywiadu (AW) w tej sprawie jest kompromitująca dla każdego polityka, który podpisuje się pod nadzorem nad tą instytucją. AW z uporem godnym lepszej sprawy betonuje akta niezbędne do prowadzenie śledztwa przez IPN. Pytam zatem: czy metodą pracy współczesnego polskiego wywiadu jest ochrona skrytobójców? Jeśli Agencja broni dokumentów osób, które jeszcze jesienią 1989 roku – za rządów Tadeusza Mazowieckiego – pobierały pieniądze od komunistycznych służb, to mamy do czynienia z patologiczną ciągłością, która trwa do dziś.

Dlaczego politycy pozwalają, by Agencja Wywiadu stosowała uniki zamiast ujawnić prawdę? Odpowiedź może być przerażająca: prawda o morderstwie ks. Blachnickiego mogłaby zburzyć „mit założycielski” polskich służb po 1989 roku. Okazałoby się, że elita wywiadu III RP to ci sami ludzie, którzy planowali i wspierali operację w Carlsbergu.

 

Polski wywiad zakładnikiem

Najbardziej upokarzający jest jednak wymiar międzynarodowy. Nasz wywiad, zamiast służyć suwerennej Polsce, wydaje się być zakładnikiem własnej przeszłości i niemieckiej służby BND. Berlin prawdopodobnie wie wszystko o zbrodniczej działalności Gontarczyków i wykorzystuje tę wiedzę jako lewar w relacjach z Warszawą. To patologia, w której oficjalni partnerzy z NATO nieoficjalnie szantażują się wiedzą o agentach sprzed 40 lat.

Czas na przecięcie tego wrzodu. Każdy dzień dalszego utajniania akt Lange i Gontarczyka jest dowodem na to, że polski wywiad nie przeszedł prawdziwej weryfikacji. Jeśli decydenci polityczni nie zmuszą AW do otwarcia archiwów, staną się współwinni tej zbrodni przez zaniechanie. Polska nie może być państwem, w którym interes „Firmy” i ochrona starych aktywów stoi wyżej niż krew niewinnego kapłana.

 

Rola służb

Tak, zarzut jest ciężki: Agencja Wywiadu, poprzez uporczywe odmawianie odtajnienia akt, de facto może chronić sprawców i mocodawców zabójstwa ks. Blachnickiego. 14 marca 2023 roku IPN potwierdził ponad wszelką wątpliwość – ks. Blachnicki został otruty. Jeśli metodologia pracy wywiadu III RP wymaga ochrony ludzi zamieszanych w skrytobójcze morderstwo, to znaczy, że ta służba jest moralnie i strukturalnie chora.

Opór AW sugeruje, że wciąż żywa być tam może obawa przed ujawnieniem mechanizmu ochrony „starych aktywów”, które po 1989 roku zamiast trafić przed sąd, zostały przerejestrowane i służyły dalej. Dzisiejszy opór wywiadu ma swoje źródła w okresie rządów Tadeusza Mazowieckiego. Mit „grubej kreski” doprowadził do sytuacji, w której funkcjonariusze Departamentu I MSW – ci sami, którzy planowali operację przeciwko Blachnickiemu w Carlsbergu – bez przeszkód przeszli weryfikację. Zasilili oni szeregi Zarządu Wywiadu UOP i późniejszej Agencji Wywiadu, przenosząc tam nawyki i lojalności z czasów PRL.

Ochrona sprawców zabójstwa ks. Blachnickiego przez współczesną Agencję Wywiadu może wskazywać na istnienie „państwa w państwie”. Jeśli decydenci polityczni natychmiast nie wymuszą pełnego odtajnienia akt i nie rozliczą tych, którzy pomogli Lange w ucieczce, staną się moralnymi współwinnymi tej zbrodni. Nie może być zgody na to, by „autonomia informacyjna” wywiadu służyła do ukrywania prawdy o otrutym kapłanie.



 

Polecane