Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.
Sala Plenarna Rady Europy w Strasburgu
Sala Plenarna Rady Europy w Strasburgu / Wikipedia CC BY-SA 3,0 pl Adrian Grycuk

Co musisz wiedzieć:

  • Rada Europy przyjęła rezolucję zakazującą „terapii konwersyjnych” – obejmuje ona zarówno praktyki szkodliwe, jak i nieinwazyjne działania religijne lub edukacyjne mające na celu zmianę orientacji seksualnej lub ekspresji płciowej.
  • Rezolucja koncentruje się na "ochronie" osób wrażliwych, w tym dzieci, młodzieży poniżej 16 lat oraz osób niepełnosprawnych, niezależnie od ich zgody, argumentując to bezpieczeństwem i ochroną zdrowia psychicznego.
  • Krytycy rezolucji wskazują na możliwą ingerencję w wolność religijną, prawo rodziców i swobodę terapeutyczną, twierdząc, że szerokie definicje „terapii konwersyjnej” mogą penalizować także edukacyjne lub doradcze działania niepowodujące fizycznej szkody.

 

Mniejszości seksualne były na Zachodzie szeroko prześladowane w XX wieku. Historie tej niesprawiedliwości są dziś powszechnie znane: w nazistowskich Niemczech homoseksualni mężczyźni trafiali do obozów koncentracyjnych, a Wielka Brytania stała się oprawcą swoich własnych obywateli, takich jak Oscar Wilde czy Alan Turing. Nawet po wojnie w wielu miejscach na Zachodzie geje nie mogli żyć spokojnie. Wielu z nich było poddawanych torturom, np. elektrowstrząsom, które – nazywane terapią konwersyjną – miały zmienić ich orientację.

 

Różne znaczenia

Nikt jednak prawie – poza kryminalnymi wyjątkami – nie jest poddawany takim torturom w Europie w XXI wieku, a „terapia konwersyjna”, nawet jeśli nie podpiera się naukowymi dowodami, przybiera dziś najczęściej formę dobrowolnego uczestnictwa w seminariach o naturze religijnej. Ostatecznie, jeżeli jakaś dorosła osoba nie jest zadowolona ze swojej orientacji seksualnej, to powinna raczej mieć prawo próbować ją zmienić. Wolność wyznania i wolność słowa muszą wszak chyba pozwalać też na takie działania?

Dodatkowo: od kilku lat „terapia konwersyjna” zmieniła swoje znaczenie. Pod wpływem ideologii gender termin ten zaczął więc oznaczać każde sceptyczne nastawienie dla czyjejś „tożsamości płciowej”. W prostych słowach: obecnie za „terapię konwersyjną” uważa się np. poinformowanie dziecka, że NIE urodziło się w niewłaściwym ciele. Według aktywistów gender, informowanie o biologicznej rzeczywistości płci jest przemocą.

Kiedy więc obecnie zakazuje się terapii konwersyjnych, zakazuje się trzech różnych rzeczy: banuje się rzadkie przypadki nadużyć wobec osób LGB, delegalizuje się nieinwazyjne praktyki religijne i zakazuje się krytyki skrajnie lewicowej ideologii.

 

Ingerencja Rady Europy

W ramach zimowej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy deputowani przyjęli rezolucję "Za zakazem praktyk konwersyjnych" (Dok. 16315). Dokument, przygotowany przez brytyjską poseł Kate Osborne z grupy Socjalistów, Demokratów i Zielonych, wzywa 46 państw członkowskich do wprowadzenia zakazów wszelkich działań mających na celu zmianę, represję lub tłumienie orientacji seksualnej, tożsamości płciowej lub ekspresji płciowej.

Głosowanie zakończyło się wynikiem 178 głosów za, 42 przeciw i 15 wstrzymujących się. Rezolucja, która przeszła jednogłośnie przez Komisję ds. Równości w grudniu 2025 r., definiuje "praktyki konwersyjne" szeroko: od terapii psychologicznych i behawioralnych, przez rytuały religijne, po metody awersyjne, takie jak izolacja, nadużycia werbalne, wstrząsy elektryczne czy nawet przemoc fizyczna i seksualna. Część więc z tych zakazywanych praktyk jest szkodliwa, a część – żadnej wymiernej szkody per se ze sobą nie niesie.

Dokument podkreśla, że takie praktyki nie mają podstaw naukowych i są traktowane przez ekspertów ONZ jako forma tortur lub poniżającego traktowania. Szczególny nacisk położono na ochronę dzieci i młodzieży poniżej 16. roku życia, osób niepełnosprawnych oraz innych grup wrażliwych, gdzie zakaz ma obowiązywać bez względu na "zgodę" – uznawaną za nieważną pod (rzekomą) presją społeczną. W debacie przed głosowaniem zwolennicy rezolucji, w tym posłanka Osborne, argumentowali, że to krok w kierunku ochrony praw LGBT przed dyskryminacją i traumą. "Te praktyki powodują PTSD, depresję i wzrost ryzyka samobójstw" – mówiła Osborne.

 

Krytycy zarzucają ideologiczny zamach na wolność terapeutyczną

Jednak krytycy, w tym organizacje krytyczne wobec ideologii gender, takie jak Sex Matters, LGB Alliance, Genspect i Athena Forum, widzą w tym dokumencie coś zupełnie innego: ideologiczny zamach na wolność terapeutyczną, prawa rodzicielskie i opiekę nad dziećmi z dysforią płciową.

- To nie zakaz tortur, ale kryminalizacja każdego, kto nie afirmuje natychmiastowo deklarowanej tożsamości trans u dziecka.

– ostrzega Maya Forstater z Sex Matters w swoim apelu przed głosowaniem. Według niej rezolucja może prowadzić do sankcji karnych wobec terapeutów, rodziców dyskutujących z dziećmi o biologicznej płci czy nawet nauczycieli odmawiających użycia preferowanych zaimków.

- Będzie to miało efekt mrożący – profesjonaliści po prostu unikną pracy z takimi przypadkami, a dzieci, które często okazują się po prostu gejami lub lesbijkami, trafią na ścieżkę medykalizacji.

– dodaje Kate Barker z LGB Alliance, wskazując, że wiele młodych osób z dysforią wyrasta z niej z czasem. Faika El-Nagashi z Athena Forum, która lobbowała przeciwko rezolucji, podkreśla, że włączanie "tożsamości płciowej" i "ekspresji płciowej" to "transaktywistyczny koń trojański". "Tożsamość płciowa” to ideologiczny system zaprzeczający biologii, twierdzący, że dzieci mogą być 'urodzone w złym ciele'. Zakazując 'konwersji', rezolucja de facto narzuca obowiązkowe szkolenia promujące tę ideologię w szkołach i instytucjach" – argumentuje.

 

Ogromne znaczenie rezolucji

W Europie Wschodniej, jak w Polsce czy na Węgrzech, deputowani głosowali przeciw takiej ingerencji w suwerenność narodową i wolność religijną – rezolucja obejmuje bowiem instytucje kościelne i praktyki online, nawet transgraniczne. Znaczenie tej decyzji jest więc potencjalnie ogromne. Organizacje krytyczne wobec ideologii gender zapowiadają apelacje i kampanie nagłaśniające sprawę.


 

POLECANE
Nadchodzi SAFE II. Sobkowiak-Czarnecka: Kolejne kraje pukają i pytają z ostatniej chwili
Nadchodzi SAFE II. Sobkowiak-Czarnecka: "Kolejne kraje pukają i pytają"

W instytucjach unijnych pojawiły się pierwsze rozmowy o kontynuacji programu SAFE. Do Brukseli wracają państwa, które wcześniej nie widziały potrzeby inwestowania w zbrojenia, dziś pytając o dostępne środki.

Polski generał dostał ważne stanowisko w NATO gorące
Polski generał dostał ważne stanowisko w NATO

Gen. dyw. Karol Molenda został wybrany na stanowisko Cyber Champion w NATO. To strategiczna funkcja związana z rozwojem cyberbezpieczeństwa w Sojuszu i kolejny sygnał rosnącej roli Polski w strukturach wojskowych.

Paweł Jędrzejewski: Lista osiągnięć Donalda Trumpa z ostatniej chwili
Paweł Jędrzejewski: Lista osiągnięć Donalda Trumpa

Decyzje administracji Donalda Trumpa – od polityki wobec Iran po zmiany w bezpieczeństwie granic i energetyce Stany Zjednoczone – stały się punktem wyjścia do dyskusji o bilansie jego rządów. W artykule przedstawiono 20 wydarzeń i decyzji, które zdaniem autora należą do najważniejszych osiągnięć tej administracji.

Ukrainiec znieważył Prezydenta RP. Nie odpowie karnie, gdyż prokuratura... umorzyła śledztwo pilne
Ukrainiec znieważył Prezydenta RP. Nie odpowie karnie, gdyż prokuratura... umorzyła śledztwo

Jak poinformował poseł Dariusz Matecki (PiS), Vitalij K., który w programie „Debata Gozdyry” nazwał Karola Nawrockiego „pachanem”, nie odpowie za znieważenie głowy państwa, ponieważ prokuratura w Łodzi umorzyła śledztwo.

Domański: Umowa dot. SAFE ma być zawarta bezpośrednio z KE tak szybko jak to możliwe z ostatniej chwili
Domański: Umowa dot. SAFE ma być zawarta bezpośrednio z KE tak szybko jak to możliwe

Umowa dot. SAFE zostanie zawarta bezpośrednio z Komisją Europejską i podpisana tak szybko jak to możliwe - wynika ze słów ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. W jego ocenie nie ma prawdziwego planu przekazania setek miliardów złotych zysku NBP na modernizację polskiej armii.

Dwie trzecie imigrantów wjeżdżających do Niemiec nie ma dokumentów z ostatniej chwili
Dwie trzecie imigrantów wjeżdżających do Niemiec nie ma dokumentów

Jak poinformował portal European Conservative, dwie trzecie osób ubiegających się o azyl, które w zeszłym roku wjechały do Niemiec, nie miało dowodu tożsamości. Według danych dotyczących azylu opublikowanych przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych prawie wszyscy migranci z krajów afrykańskich nie byli w stanie przedstawić żadnych dokumentów tożsamości.

Rekordowy deficyt budżetu państwa z ostatniej chwili
Rekordowy deficyt budżetu państwa

Deficyt budżetu państwa w okresie styczeń – luty 2026 r. wyniósł 48,5 mld zł, dochody 78,3 mld zł, a wydatki 126,8 mld zł - poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Finansów.

Jest propozycja noty dyplomatycznej do KE ws. SAFE z ostatniej chwili
Jest propozycja noty dyplomatycznej do KE ws. SAFE

Doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski zaproponował na platformie X treść noty dyplomatycznej, jaką prezydent Karol Nawrocki mógłby wysłać do KE w celu poinformowania o braku umocowania prawnego rządu w sprawie unijnej pożyczki SAFE.

Rzońca: Gdyby Ursula von der Leyen chciała, mogłaby przekazać Polsce 43 mld euro bez kredytu i warunków tylko u nas
Rzońca: Gdyby Ursula von der Leyen chciała, mogłaby przekazać Polsce 43 mld euro bez kredytu i warunków

„Gdyby Ursula von der Leyen chciała, mogłaby umorzyć Polsce kredyt SAFE” - mówi portalowi Tysol.pl eurodeputowany Bogdan Rzońca (PiS). W jego ocenie ze względu na strategiczne położenie Polski, KE powinna rozważyć przekazanie tych pieniędzy na obronność za darmo, bez żadnych dodatkowych warunków.

Ekspert: Musimy przygotować krajowy plan bezpieczeństwa nawozowego gorące
Ekspert: Musimy przygotować krajowy plan bezpieczeństwa nawozowego

„Musimy przygotować krajowy plan bezpieczeństwa nawozowego” - stwierdził na Facebooku Jacek Zarzecki, Wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, w kontekście blokady Cieśniny Ormuz i wojny z Iranem.

REKLAMA

Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.
Sala Plenarna Rady Europy w Strasburgu
Sala Plenarna Rady Europy w Strasburgu / Wikipedia CC BY-SA 3,0 pl Adrian Grycuk

Co musisz wiedzieć:

  • Rada Europy przyjęła rezolucję zakazującą „terapii konwersyjnych” – obejmuje ona zarówno praktyki szkodliwe, jak i nieinwazyjne działania religijne lub edukacyjne mające na celu zmianę orientacji seksualnej lub ekspresji płciowej.
  • Rezolucja koncentruje się na "ochronie" osób wrażliwych, w tym dzieci, młodzieży poniżej 16 lat oraz osób niepełnosprawnych, niezależnie od ich zgody, argumentując to bezpieczeństwem i ochroną zdrowia psychicznego.
  • Krytycy rezolucji wskazują na możliwą ingerencję w wolność religijną, prawo rodziców i swobodę terapeutyczną, twierdząc, że szerokie definicje „terapii konwersyjnej” mogą penalizować także edukacyjne lub doradcze działania niepowodujące fizycznej szkody.

 

Mniejszości seksualne były na Zachodzie szeroko prześladowane w XX wieku. Historie tej niesprawiedliwości są dziś powszechnie znane: w nazistowskich Niemczech homoseksualni mężczyźni trafiali do obozów koncentracyjnych, a Wielka Brytania stała się oprawcą swoich własnych obywateli, takich jak Oscar Wilde czy Alan Turing. Nawet po wojnie w wielu miejscach na Zachodzie geje nie mogli żyć spokojnie. Wielu z nich było poddawanych torturom, np. elektrowstrząsom, które – nazywane terapią konwersyjną – miały zmienić ich orientację.

 

Różne znaczenia

Nikt jednak prawie – poza kryminalnymi wyjątkami – nie jest poddawany takim torturom w Europie w XXI wieku, a „terapia konwersyjna”, nawet jeśli nie podpiera się naukowymi dowodami, przybiera dziś najczęściej formę dobrowolnego uczestnictwa w seminariach o naturze religijnej. Ostatecznie, jeżeli jakaś dorosła osoba nie jest zadowolona ze swojej orientacji seksualnej, to powinna raczej mieć prawo próbować ją zmienić. Wolność wyznania i wolność słowa muszą wszak chyba pozwalać też na takie działania?

Dodatkowo: od kilku lat „terapia konwersyjna” zmieniła swoje znaczenie. Pod wpływem ideologii gender termin ten zaczął więc oznaczać każde sceptyczne nastawienie dla czyjejś „tożsamości płciowej”. W prostych słowach: obecnie za „terapię konwersyjną” uważa się np. poinformowanie dziecka, że NIE urodziło się w niewłaściwym ciele. Według aktywistów gender, informowanie o biologicznej rzeczywistości płci jest przemocą.

Kiedy więc obecnie zakazuje się terapii konwersyjnych, zakazuje się trzech różnych rzeczy: banuje się rzadkie przypadki nadużyć wobec osób LGB, delegalizuje się nieinwazyjne praktyki religijne i zakazuje się krytyki skrajnie lewicowej ideologii.

 

Ingerencja Rady Europy

W ramach zimowej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy deputowani przyjęli rezolucję "Za zakazem praktyk konwersyjnych" (Dok. 16315). Dokument, przygotowany przez brytyjską poseł Kate Osborne z grupy Socjalistów, Demokratów i Zielonych, wzywa 46 państw członkowskich do wprowadzenia zakazów wszelkich działań mających na celu zmianę, represję lub tłumienie orientacji seksualnej, tożsamości płciowej lub ekspresji płciowej.

Głosowanie zakończyło się wynikiem 178 głosów za, 42 przeciw i 15 wstrzymujących się. Rezolucja, która przeszła jednogłośnie przez Komisję ds. Równości w grudniu 2025 r., definiuje "praktyki konwersyjne" szeroko: od terapii psychologicznych i behawioralnych, przez rytuały religijne, po metody awersyjne, takie jak izolacja, nadużycia werbalne, wstrząsy elektryczne czy nawet przemoc fizyczna i seksualna. Część więc z tych zakazywanych praktyk jest szkodliwa, a część – żadnej wymiernej szkody per se ze sobą nie niesie.

Dokument podkreśla, że takie praktyki nie mają podstaw naukowych i są traktowane przez ekspertów ONZ jako forma tortur lub poniżającego traktowania. Szczególny nacisk położono na ochronę dzieci i młodzieży poniżej 16. roku życia, osób niepełnosprawnych oraz innych grup wrażliwych, gdzie zakaz ma obowiązywać bez względu na "zgodę" – uznawaną za nieważną pod (rzekomą) presją społeczną. W debacie przed głosowaniem zwolennicy rezolucji, w tym posłanka Osborne, argumentowali, że to krok w kierunku ochrony praw LGBT przed dyskryminacją i traumą. "Te praktyki powodują PTSD, depresję i wzrost ryzyka samobójstw" – mówiła Osborne.

 

Krytycy zarzucają ideologiczny zamach na wolność terapeutyczną

Jednak krytycy, w tym organizacje krytyczne wobec ideologii gender, takie jak Sex Matters, LGB Alliance, Genspect i Athena Forum, widzą w tym dokumencie coś zupełnie innego: ideologiczny zamach na wolność terapeutyczną, prawa rodzicielskie i opiekę nad dziećmi z dysforią płciową.

- To nie zakaz tortur, ale kryminalizacja każdego, kto nie afirmuje natychmiastowo deklarowanej tożsamości trans u dziecka.

– ostrzega Maya Forstater z Sex Matters w swoim apelu przed głosowaniem. Według niej rezolucja może prowadzić do sankcji karnych wobec terapeutów, rodziców dyskutujących z dziećmi o biologicznej płci czy nawet nauczycieli odmawiających użycia preferowanych zaimków.

- Będzie to miało efekt mrożący – profesjonaliści po prostu unikną pracy z takimi przypadkami, a dzieci, które często okazują się po prostu gejami lub lesbijkami, trafią na ścieżkę medykalizacji.

– dodaje Kate Barker z LGB Alliance, wskazując, że wiele młodych osób z dysforią wyrasta z niej z czasem. Faika El-Nagashi z Athena Forum, która lobbowała przeciwko rezolucji, podkreśla, że włączanie "tożsamości płciowej" i "ekspresji płciowej" to "transaktywistyczny koń trojański". "Tożsamość płciowa” to ideologiczny system zaprzeczający biologii, twierdzący, że dzieci mogą być 'urodzone w złym ciele'. Zakazując 'konwersji', rezolucja de facto narzuca obowiązkowe szkolenia promujące tę ideologię w szkołach i instytucjach" – argumentuje.

 

Ogromne znaczenie rezolucji

W Europie Wschodniej, jak w Polsce czy na Węgrzech, deputowani głosowali przeciw takiej ingerencji w suwerenność narodową i wolność religijną – rezolucja obejmuje bowiem instytucje kościelne i praktyki online, nawet transgraniczne. Znaczenie tej decyzji jest więc potencjalnie ogromne. Organizacje krytyczne wobec ideologii gender zapowiadają apelacje i kampanie nagłaśniające sprawę.



 

Polecane