[Tylko u nas] Habilitacja cementuje na uczelniach system wasalny? J. Gowin: Jest w tym sporo racji

- Przez trzy lata konsultacji spotykałem się z bardzo zdolnymi, młodymi uczonymi z Polski, którzy pracują na najlepszych uniwersytetach świata: Harvard, Yale, Cambridge, Oxford. Na pytanie, co przeszkadza im w powrocie do kraju, najczęściej wysuwanym argumentem była habilitacja. Po przyjeździe do Polski spadaliby z pozycji profesora Harvardu do szczebla adiunkta, który nosi teczkę za niekiedy dużo słabszym profesorem - mówi w najnowszym numerze "Tygodnika Solidarność" Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, w rozmowie z Jakubem Pacanem i Mateuszem Kosińskim.
/ foto. Marcin Żegliński
Dziennikarze „Tygodnika Solidarność pytali również o zmiany na doktoratach wynikających z nowej reformy: 

To prawda, że radykalnie zmieniła się formuła kształcenia doktorantów; wąsko specjalistyczne studia zastąpiliśmy interdyscyplinarnymi szkołami doktorskimi. Co dla doktorantów szalenie ważne, wszyscy będą otrzymywać stypendia rządowe. Jednocześnie poziom doktoratów musi się podnieść, gdyż w zgodnej opinii całego środowiska akademickiego ich jakość od lat systematycznie się obniża

– odpowiedział wicepremier Jarosław Gowin. 

Jak podkreślił wicepremier zmiany wynikały z niskiego poziomu polskich uczeni. 
 

Wystarczy spojrzeć na światowe rankingi, w których najlepsze polskie uczelnie znajdują się w czwartej czy piątej setce. Nikt nie ma wątpliwości: nasze szkoły wyższe potrzebują głębokich zmian. Chodzi przede wszystkim o jakość kształcenia i badań naukowych. Te niezbędne zmiany zainicjowaliśmy w 2016 r. ustawą deregulacyjną, która ograniczyła ogromną skalę biurokracji. Rok później zmieniliśmy zasady finansowania uczelni. Wcześniej jego poziom uzależniony był od liczby studentów. To musiało skutkować fatalnym umasowieniem studiów i drastycznym obniżeniem poziomu. My zastąpiliśmy to dwoma wskaźnikami. Pierwszy stanowi proporcja między liczbą studentów a liczbą pracowników naukowych. Drugi to poziom badań naukowych, którego dotychczas nie brano pod uwagę. 

Dla Jarosława Gowina również ważny jest rozwój polskiej humanistyki:

Jestem humanistą, klasycznym filozofem i mogę panów zapewnić, że nie pozwolę zrobić humanistyce krzywdy. Stąd wziął się Narodowy Program Rozwoju Humanistyki. Mój spór z częścią środowiska humanistycznego bierze się stąd, że zarzuca mi się deprecjonowanie rangi humanistyki poprzez wyższe ocenianie publikacji w językach obcych, przede wszystkim w angielskim. Tymczasem dla mnie jest oczywiste, że humanistyka zawsze rozwija się w oparciu o język narodowy, ale ważne, by dorobek polskich humanistów dostępny był naukowcom na świecie. To istotne nie tylko z punktu widzenia nauki, ale również interesu państwa.  (…) Gdy wybuchł międzynarodowy spór wokół ustawy o IPN, rząd chciał sięgnąć po polskie prace wydane w językach obcych, opisujące relacje polsko-żydowskie oraz II wojnę światową z perspektywy naszego narodu. Okazało się, że takich publikacji właściwie nie ma. Naprawdę powinniśmy się zadowalać tym, że o naszą historię prezentują światu Amerykanie, Anglicy, Niemcy czy Rosjanie? Czy jesteśmy pewni, że ich interpretacja odpowiada prawdzie i polskiej racji stanu?

Czy jest szansa na dekomunizację uczelni?

Zależy, jak rozumieć dekomunizację. Dekomunizacja rozumiana jako usuwanie skompromitowanych w czasach PRL naukowców z uczelni jest w tym momencie niemożliwa. Od razu przegralibyśmy przed polskimi sądami i Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Natomiast mało kto zwraca uwagę na fakt, że Konstytucja dla Nauki zawiera najostrzejsze przepisy deubekizacyjne ze wszystkich dotychczasowych ustaw, ponieważ pracownicy i współpracownicy komunistycznych służb bezpieczeństwa nie mogą piastować na uczelniach żadnych stanowisk kierowniczych.


Czy Jarosław Gowin zgodzi się z tezą, że utrzymanie habilitacji cementuje na polskich uczelniach trochę taki średniowieczny system wasalny?

Niestety jest w tym sporo racji. Przez trzy lata konsultacji spotykałem się z bardzo zdolnymi, młodymi uczonymi z Polski, którzy pracują na najlepszych uniwersytetach świata: Harvard, Yale, Cambridge, Oxford. Na pytanie, co przeszkadza im w powrocie do kraju, najczęściej wysuwanym argumentem była habilitacja. Po przyjeździe do Polski spadaliby z pozycji profesora Harvardu do szczebla adiunkta, który nosi teczkę za niekiedy dużo słabszym profesorem.

Czy w budżecie na 2020 rok zostaną zarezerwowane środki na umówioną z Sekcją Oświaty Solidarności 10-procentową podwyżkę dla pracowników uczelni?

Nad projektem budżetu będzie jeszcze pracował następny Sejm. Mogę jednak zapewnić wszystkich związkowców i pracowników akademickich: mamy polityczne ustalenie z premierem Morawieckim i prezesem Kaczyńskim, że środki na podwyżki na uczelniach się znajdą.



Co jeszcze w rozmowie?

Była mowa o nauce. Nawiążemy nieco do fizyki… Czy wie Pan Premier, o jakich politykach mówi się, że mają ten sam kierunek, ale odwrotny zwrot?

Przyznam, że nie… 


Chodzi o Pana i Pawła Kowala. Zaskoczyło Pana, że posłowie konserwatywni, czyli Paweł Kowal i Paweł Poncyliusz, zdecydowali się na romans polityczny z Grzegorzem Schetyną?

W przypadku panów Kowala i Poncyliusza zupełnie mnie to nie zaskakuje i mam na to dowód. Pani minister Emilewicz przegrała ze mną nawet butelkę wina, a przedmiotem zakładu było to, czy Paweł Kowal będzie otwierał krakowską listę KO. Takie przypuszczenie sformułowałem już kilka miesięcy temu. Kiedyś z tymi politykami współpracowałem przez krótki czas i nie wspominam tamtego okresu dobrze. Nie jestem zaskoczony, że znaleźli przystań w PO.

Dlaczego nie jest Pan Premier zaskoczony?


Wydaje mi się, że od lat, a przynajmniej od 2015 roku, kiedy powstawała Zjednoczona Prawica, oni byli już w kontakcie z PO.
 Przedstawiliśmy nowe propozycje społeczne i część propozycji ekonomicznych. Te pierwsze to przede wszystkim zapowiedź podniesienia minimalnych wynagrodzeń do 3000 zł w roku 2021 i 4000 zł w 2023. To duży wzrost, ale Zjednoczona Prawica jest zdecydowana zmienić dotychczasowy model rozwoju Polski. Do roku 2015 opierał się on na taniej sile roboczej. Pora, by Polacy zaczęli zarabiać godziwie! Ale zdajemy sobie sprawę, że dla setek tysięcy małych firm, które często walczą o przetrwanie, taki wzrost wynagrodzeń byłby często nie do udźwignięcia. Dlatego takim przedsiębiorcom obniżymy ZUS. Nie ukrywam, że propozycja obniżenia ZUS dla małych firm to propozycja mojej partii, a konkretnie minister Emilewicz. 

No właśnie Porozumienie miało za zadanie przyciągnąć nieco mityczną klasę średnią czy elektorat wielkomiejski. Jak to wygląda w przypadku Zjednoczonej Prawicy?

Proszę przyjrzeć się badaniom wybitnego socjologa Jarosława Flisa. Pokazały, że zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy było możliwe dzięki przepływowi paru procent wyborców. To byli konserwatywni wyborcy Platformy Obywatelskiej, którzy przeszli za mną na stronę PiS-u. Mam pełną świadomość, że główna partia Zjednoczonej Prawicy to Prawo i Sprawiedliwość, ale źródłem długiego pasma zwycięstw jest to, że potrafiliśmy połączyć siły. Jeśli chodzi o klasę średnią, jako Zjednoczona Prawica mamy mnóstwo do zrobienia w kwestii wielkich miast. To właśnie z myślą o elektoracie wielkomiejskim, wraz z minister Jadwigą Emilewicz i prezydentem Chełma Jakubem Banaszkiem, przygotowaliśmy program Miasto +, adresowany do wyborców z dużych i średnich ośrodków. Tych wyborców odstrasza od Zjednoczonej Prawicy niepotrzebny radykalizm, zbyt ostry język. Klasa średnia z definicji woli klimat umiarkowany. 

Jak wyglądają Pana relacje ze Zbigniewem Ziobrą i szerzej: Porozumienia z Solidarną Polską?

Pod względem programowym znajdujemy się na przeciwległych biegunach Zjednoczonej Prawicy. 

A pod względem wpływów politycznych?

Nie chcę porównywać wpływów, ale podczas negocjacji dotyczących list w pełni się z panem ministrem Ziobrą wspieraliśmy. Współpraca przy układaniu list była zupełnie harmonijna. Nawet tam, gdzie dochodziło do konfliktów interesów między kandydatami Solidarnej Polski i Porozumienia, znajdowaliśmy kompromis. W jednych okręgach ja ustępowałem, w innych minister Ziobro. Natomiast twardo trzymaliśmy wspólną linię wobec prezesa Kaczyńskiego (śmiech). 

Rozumiemy, że plan działania na następne lata jest gotowy. Często Pan Premier będzie głosował „za”, ale nie będzie się z tego cieszył? 

Na pewno będą takie sytuacje. Tak jak wielu kolegów z PiS-u głosowało za moją reformą, ale się z tego nie cieszyło. Na tym polega odpowiedzialna polityka. Polityka jest grą zespołową. Jeśli jest dobry zespół, to wewnątrz tego zespołu będą różne poglądy i różne interesy, ale nadrzędne jest wspólne dobro. Czasem trzeba zacisnąć zęby i zagłosować za tym, co niekoniecznie się podoba.  

Czy w przypadku przegranej PO nastąpi w tej partii okres rozliczeń?

Na pewno nastąpi próba rozliczenia i odwołania Grzegorza Schetyny. Ale na tyle, na ile go znam, to podejrzewam, że już się zabezpieczył, chociażby kształtem list wyborczych, przed utratą sterów w partii. Spodziewam się zatem, że po frontalnym starciu Schetyna utrzyma władzę, natomiast jego adwersarze mogą partię opuścić. Będą próbowali dołączyć do lewicy lub stworzyć nową formację. 

Inspiracji próby wymiany Grzegorza Schetyny można będzie szukać w Brukseli? 

Z całą pewnością tak. To, że przyjaźń między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną jest nader szorstka, to wiedzą wszyscy. W dodatku Tusk czeka, żeby Schetynie potknęła się noga i wtedy podejmie próbę ataku. Myślę, że będzie próbował na nowego przewodniczącego PO promować Bogdana Zdrojewskiego. 

A obawia się pan lewicy, która ponownie znajdzie się w Sejmie?

Nie ukrywam, że dla mnie Sejm bez lewicy był dużo przyjemniejszym niż Sejm z lewicą, zwłaszcza tą postkomunistyczną… 

Teraz z kolei powtórzy się Palikot w postaci panów Dyducha i Rozenka, i neokomuniści jak Razem... 

No właśnie nie wiem, czy dla Polski jest gorsza ta neokomunistyczna lewica spod znaku Razem, czy skrajnie libertyńskie środowiska, które wciąga do Sejmu Robert Biedroń. 


 

POLECANE
Ukraina: 710 tys. mieszkańców Kijowa wciąż bez prądu po rosyjskich atakach. z ostatniej chwili
Ukraina: 710 tys. mieszkańców Kijowa wciąż bez prądu po rosyjskich atakach.

710 tys. mieszkańców Kijowa w dalszym ciągu nie ma prądu po ubiegłotygodniowych atakach rosyjskich na obiekty energetyczne – poinformował we wtorek pierwszy wicepremier, minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal na platformach społecznościowych.

Ostre spięcie Olejnik z Hołownią. „Nie czuje pan, że ośmiesza tę partię?” z ostatniej chwili
Ostre spięcie Olejnik z Hołownią. „Nie czuje pan, że ośmiesza tę partię?”

W programie Kropka nad i doszło do spięcia między Szymonem Hołownią a Moniką Olejnik. Iskrą okazało się zerwane posiedzenie Rady Krajowej Polski 2050 oraz zarzuty o „obrażanie się” i „ośmieszanie partii”.

Rosja traci bazę w Syrii. Putin oberwał amerykańskim odłamkiem z ostatniej chwili
Rosja traci bazę w Syrii. Putin oberwał amerykańskim odłamkiem

Rosja znów traci pozycje na Bliskim Wschodzie, i to pośrednio za sprawą USA. Ofensywa syryjskich sił rządowych przeciwko Kurdom (aprobowana przez sprzymierzonych dotąd z Kurdami Amerykanów) zmusiła Rosjan do ewakuacji ich jedynej bazy wojskowej w północno-wschodniej Syrii.

Karol Nawrocki zaprosił na rozmowy przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych. Jest odpowiedź KO z ostatniej chwili
Karol Nawrocki zaprosił na rozmowy przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych. Jest odpowiedź KO

Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński nie będzie uczestniczył w spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych.

Organizacje pro-life alarmują po decyzji PE. Chodzi o finansowanie aborcji z budżetu UE z ostatniej chwili
Organizacje pro-life alarmują po decyzji PE. Chodzi o finansowanie aborcji z budżetu UE

„Zmierza ona do narzucenia krajom członkowskim prawa legalizującego zabójstwo dziecka w okresie prenatalnym poprzez utworzenie dobrowolnego, solidarnościowego mechanizmu finansowego (pokrywanego z budżetu Unii Europejskiej). Ma on umożliwiać państwom członkowskim, które wyrażą na to zgodę, zapewnienie dostępu do aborcji dla tych osób, które taki dostęp mają ograniczony lub niemożliwy (bez harmonizacji prawa krajowego)” – jednoznaczną dezaprobatę wobec rezolucji Parlamentu Europejskiego z 17 grudnia 2025 r. „My Voice, My Choice: For Safe and Accessible Abortion” („Mój głos, mój wybór: za bezpieczną i dostępną aborcją”) wyrazili przedstawiciele Europejskiej Federacji dla Życia i Godności ONE OF US i Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Była oficer ABW alarmuje: Białoruś masowo wysyła agentów do Polski z ostatniej chwili
Była oficer ABW alarmuje: Białoruś masowo wysyła agentów do Polski

Władze Białorusi masowo werbują agentów i wysyłają ich do Polski, ale nie jest to dla naszego kraju poważne zagrożenie – oceniła w wywiadzie dla Biełsatu była funkcjonariuszka kontrwywiadu ABW, wykładowczyni Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku mjr dr Anna Grabowska-Siwiec.

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi. Miasto wchodzi w kluczową fazę przygotowań do budowy tunelu Kolei Dużych Prędkości. To inwestycja, która ma całkowicie zmienić sposób podróżowania z Łodzi, ale wcześniej przyniesie poważne utrudnienia w ruchu i codziennym funkcjonowaniu miasta. Urząd apeluje o cierpliwość i zapowiada spotkania z mieszkańcami.

Sąd podjął decyzję ws. Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia Krzysztofa Brejzy z ostatniej chwili
Sąd podjął decyzję ws. Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia Krzysztofa Brejzy

Stołeczny sąd rejonowy umorzył we wtorek sprawę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia europosła KO Krzysztofa Brejzy ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu. „Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny i niezrozumiały” - ocenił Brejza i zapowiedział złożenie apelacji.

Wylał gnojowicę przed posesją Krajewskiego. Sąd podtrzymał postanowienie o areszcie z ostatniej chwili
Wylał gnojowicę przed posesją Krajewskiego. Sąd podtrzymał postanowienie o areszcie

„Sąd Okręgowy w Łomży utrzymał postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztu dla rolnika, który wylał gnojowicę przed domem Ministra Rolnictwa” - poinformowała na platformie X mec. Magdalena Majkowska, pełnomocnik oskarżonego.

Szokujące doniesienia z Iranu. W protestach mogło zginąć 36,5 tys. osób z ostatniej chwili
Szokujące doniesienia z Iranu. W protestach mogło zginąć 36,5 tys. osób

W irańskich protestach mogło zginąć 36,5 tys. ludzi; to najkrwawszy od lat konflikt w regionie - napisał we wtorek portal Iran International, jeden z ośrodków starających się ustalić liczbę ofiar. Iran jest objęty blokadą informacyjną, co utrudnia zdobycie pełnych informacji.

REKLAMA

[Tylko u nas] Habilitacja cementuje na uczelniach system wasalny? J. Gowin: Jest w tym sporo racji

- Przez trzy lata konsultacji spotykałem się z bardzo zdolnymi, młodymi uczonymi z Polski, którzy pracują na najlepszych uniwersytetach świata: Harvard, Yale, Cambridge, Oxford. Na pytanie, co przeszkadza im w powrocie do kraju, najczęściej wysuwanym argumentem była habilitacja. Po przyjeździe do Polski spadaliby z pozycji profesora Harvardu do szczebla adiunkta, który nosi teczkę za niekiedy dużo słabszym profesorem - mówi w najnowszym numerze "Tygodnika Solidarność" Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, w rozmowie z Jakubem Pacanem i Mateuszem Kosińskim.
/ foto. Marcin Żegliński
Dziennikarze „Tygodnika Solidarność pytali również o zmiany na doktoratach wynikających z nowej reformy: 

To prawda, że radykalnie zmieniła się formuła kształcenia doktorantów; wąsko specjalistyczne studia zastąpiliśmy interdyscyplinarnymi szkołami doktorskimi. Co dla doktorantów szalenie ważne, wszyscy będą otrzymywać stypendia rządowe. Jednocześnie poziom doktoratów musi się podnieść, gdyż w zgodnej opinii całego środowiska akademickiego ich jakość od lat systematycznie się obniża

– odpowiedział wicepremier Jarosław Gowin. 

Jak podkreślił wicepremier zmiany wynikały z niskiego poziomu polskich uczeni. 
 

Wystarczy spojrzeć na światowe rankingi, w których najlepsze polskie uczelnie znajdują się w czwartej czy piątej setce. Nikt nie ma wątpliwości: nasze szkoły wyższe potrzebują głębokich zmian. Chodzi przede wszystkim o jakość kształcenia i badań naukowych. Te niezbędne zmiany zainicjowaliśmy w 2016 r. ustawą deregulacyjną, która ograniczyła ogromną skalę biurokracji. Rok później zmieniliśmy zasady finansowania uczelni. Wcześniej jego poziom uzależniony był od liczby studentów. To musiało skutkować fatalnym umasowieniem studiów i drastycznym obniżeniem poziomu. My zastąpiliśmy to dwoma wskaźnikami. Pierwszy stanowi proporcja między liczbą studentów a liczbą pracowników naukowych. Drugi to poziom badań naukowych, którego dotychczas nie brano pod uwagę. 

Dla Jarosława Gowina również ważny jest rozwój polskiej humanistyki:

Jestem humanistą, klasycznym filozofem i mogę panów zapewnić, że nie pozwolę zrobić humanistyce krzywdy. Stąd wziął się Narodowy Program Rozwoju Humanistyki. Mój spór z częścią środowiska humanistycznego bierze się stąd, że zarzuca mi się deprecjonowanie rangi humanistyki poprzez wyższe ocenianie publikacji w językach obcych, przede wszystkim w angielskim. Tymczasem dla mnie jest oczywiste, że humanistyka zawsze rozwija się w oparciu o język narodowy, ale ważne, by dorobek polskich humanistów dostępny był naukowcom na świecie. To istotne nie tylko z punktu widzenia nauki, ale również interesu państwa.  (…) Gdy wybuchł międzynarodowy spór wokół ustawy o IPN, rząd chciał sięgnąć po polskie prace wydane w językach obcych, opisujące relacje polsko-żydowskie oraz II wojnę światową z perspektywy naszego narodu. Okazało się, że takich publikacji właściwie nie ma. Naprawdę powinniśmy się zadowalać tym, że o naszą historię prezentują światu Amerykanie, Anglicy, Niemcy czy Rosjanie? Czy jesteśmy pewni, że ich interpretacja odpowiada prawdzie i polskiej racji stanu?

Czy jest szansa na dekomunizację uczelni?

Zależy, jak rozumieć dekomunizację. Dekomunizacja rozumiana jako usuwanie skompromitowanych w czasach PRL naukowców z uczelni jest w tym momencie niemożliwa. Od razu przegralibyśmy przed polskimi sądami i Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Natomiast mało kto zwraca uwagę na fakt, że Konstytucja dla Nauki zawiera najostrzejsze przepisy deubekizacyjne ze wszystkich dotychczasowych ustaw, ponieważ pracownicy i współpracownicy komunistycznych służb bezpieczeństwa nie mogą piastować na uczelniach żadnych stanowisk kierowniczych.


Czy Jarosław Gowin zgodzi się z tezą, że utrzymanie habilitacji cementuje na polskich uczelniach trochę taki średniowieczny system wasalny?

Niestety jest w tym sporo racji. Przez trzy lata konsultacji spotykałem się z bardzo zdolnymi, młodymi uczonymi z Polski, którzy pracują na najlepszych uniwersytetach świata: Harvard, Yale, Cambridge, Oxford. Na pytanie, co przeszkadza im w powrocie do kraju, najczęściej wysuwanym argumentem była habilitacja. Po przyjeździe do Polski spadaliby z pozycji profesora Harvardu do szczebla adiunkta, który nosi teczkę za niekiedy dużo słabszym profesorem.

Czy w budżecie na 2020 rok zostaną zarezerwowane środki na umówioną z Sekcją Oświaty Solidarności 10-procentową podwyżkę dla pracowników uczelni?

Nad projektem budżetu będzie jeszcze pracował następny Sejm. Mogę jednak zapewnić wszystkich związkowców i pracowników akademickich: mamy polityczne ustalenie z premierem Morawieckim i prezesem Kaczyńskim, że środki na podwyżki na uczelniach się znajdą.



Co jeszcze w rozmowie?

Była mowa o nauce. Nawiążemy nieco do fizyki… Czy wie Pan Premier, o jakich politykach mówi się, że mają ten sam kierunek, ale odwrotny zwrot?

Przyznam, że nie… 


Chodzi o Pana i Pawła Kowala. Zaskoczyło Pana, że posłowie konserwatywni, czyli Paweł Kowal i Paweł Poncyliusz, zdecydowali się na romans polityczny z Grzegorzem Schetyną?

W przypadku panów Kowala i Poncyliusza zupełnie mnie to nie zaskakuje i mam na to dowód. Pani minister Emilewicz przegrała ze mną nawet butelkę wina, a przedmiotem zakładu było to, czy Paweł Kowal będzie otwierał krakowską listę KO. Takie przypuszczenie sformułowałem już kilka miesięcy temu. Kiedyś z tymi politykami współpracowałem przez krótki czas i nie wspominam tamtego okresu dobrze. Nie jestem zaskoczony, że znaleźli przystań w PO.

Dlaczego nie jest Pan Premier zaskoczony?


Wydaje mi się, że od lat, a przynajmniej od 2015 roku, kiedy powstawała Zjednoczona Prawica, oni byli już w kontakcie z PO.
 Przedstawiliśmy nowe propozycje społeczne i część propozycji ekonomicznych. Te pierwsze to przede wszystkim zapowiedź podniesienia minimalnych wynagrodzeń do 3000 zł w roku 2021 i 4000 zł w 2023. To duży wzrost, ale Zjednoczona Prawica jest zdecydowana zmienić dotychczasowy model rozwoju Polski. Do roku 2015 opierał się on na taniej sile roboczej. Pora, by Polacy zaczęli zarabiać godziwie! Ale zdajemy sobie sprawę, że dla setek tysięcy małych firm, które często walczą o przetrwanie, taki wzrost wynagrodzeń byłby często nie do udźwignięcia. Dlatego takim przedsiębiorcom obniżymy ZUS. Nie ukrywam, że propozycja obniżenia ZUS dla małych firm to propozycja mojej partii, a konkretnie minister Emilewicz. 

No właśnie Porozumienie miało za zadanie przyciągnąć nieco mityczną klasę średnią czy elektorat wielkomiejski. Jak to wygląda w przypadku Zjednoczonej Prawicy?

Proszę przyjrzeć się badaniom wybitnego socjologa Jarosława Flisa. Pokazały, że zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy było możliwe dzięki przepływowi paru procent wyborców. To byli konserwatywni wyborcy Platformy Obywatelskiej, którzy przeszli za mną na stronę PiS-u. Mam pełną świadomość, że główna partia Zjednoczonej Prawicy to Prawo i Sprawiedliwość, ale źródłem długiego pasma zwycięstw jest to, że potrafiliśmy połączyć siły. Jeśli chodzi o klasę średnią, jako Zjednoczona Prawica mamy mnóstwo do zrobienia w kwestii wielkich miast. To właśnie z myślą o elektoracie wielkomiejskim, wraz z minister Jadwigą Emilewicz i prezydentem Chełma Jakubem Banaszkiem, przygotowaliśmy program Miasto +, adresowany do wyborców z dużych i średnich ośrodków. Tych wyborców odstrasza od Zjednoczonej Prawicy niepotrzebny radykalizm, zbyt ostry język. Klasa średnia z definicji woli klimat umiarkowany. 

Jak wyglądają Pana relacje ze Zbigniewem Ziobrą i szerzej: Porozumienia z Solidarną Polską?

Pod względem programowym znajdujemy się na przeciwległych biegunach Zjednoczonej Prawicy. 

A pod względem wpływów politycznych?

Nie chcę porównywać wpływów, ale podczas negocjacji dotyczących list w pełni się z panem ministrem Ziobrą wspieraliśmy. Współpraca przy układaniu list była zupełnie harmonijna. Nawet tam, gdzie dochodziło do konfliktów interesów między kandydatami Solidarnej Polski i Porozumienia, znajdowaliśmy kompromis. W jednych okręgach ja ustępowałem, w innych minister Ziobro. Natomiast twardo trzymaliśmy wspólną linię wobec prezesa Kaczyńskiego (śmiech). 

Rozumiemy, że plan działania na następne lata jest gotowy. Często Pan Premier będzie głosował „za”, ale nie będzie się z tego cieszył? 

Na pewno będą takie sytuacje. Tak jak wielu kolegów z PiS-u głosowało za moją reformą, ale się z tego nie cieszyło. Na tym polega odpowiedzialna polityka. Polityka jest grą zespołową. Jeśli jest dobry zespół, to wewnątrz tego zespołu będą różne poglądy i różne interesy, ale nadrzędne jest wspólne dobro. Czasem trzeba zacisnąć zęby i zagłosować za tym, co niekoniecznie się podoba.  

Czy w przypadku przegranej PO nastąpi w tej partii okres rozliczeń?

Na pewno nastąpi próba rozliczenia i odwołania Grzegorza Schetyny. Ale na tyle, na ile go znam, to podejrzewam, że już się zabezpieczył, chociażby kształtem list wyborczych, przed utratą sterów w partii. Spodziewam się zatem, że po frontalnym starciu Schetyna utrzyma władzę, natomiast jego adwersarze mogą partię opuścić. Będą próbowali dołączyć do lewicy lub stworzyć nową formację. 

Inspiracji próby wymiany Grzegorza Schetyny można będzie szukać w Brukseli? 

Z całą pewnością tak. To, że przyjaźń między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną jest nader szorstka, to wiedzą wszyscy. W dodatku Tusk czeka, żeby Schetynie potknęła się noga i wtedy podejmie próbę ataku. Myślę, że będzie próbował na nowego przewodniczącego PO promować Bogdana Zdrojewskiego. 

A obawia się pan lewicy, która ponownie znajdzie się w Sejmie?

Nie ukrywam, że dla mnie Sejm bez lewicy był dużo przyjemniejszym niż Sejm z lewicą, zwłaszcza tą postkomunistyczną… 

Teraz z kolei powtórzy się Palikot w postaci panów Dyducha i Rozenka, i neokomuniści jak Razem... 

No właśnie nie wiem, czy dla Polski jest gorsza ta neokomunistyczna lewica spod znaku Razem, czy skrajnie libertyńskie środowiska, które wciąga do Sejmu Robert Biedroń. 



 

Polecane