Małgorzata Bilska: Sny o potędze księdza „pustelnika”

W Czatachowie ks. Daniel Galus i wierzący w jego „boskie moce” katolicy nie tylko odmówili uznania decyzji watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa. Krytykują biskupa miejsca abp. Wacława Depo, ostentacyjnie ignorują jego polecenia, rzucają oszczerstwa. De facto odrzucają tradycję swojej wspólnoty religijnej, jej prawo i wartości.
ks. Daniel Galus Małgorzata Bilska: Sny o potędze księdza „pustelnika”
ks. Daniel Galus / YT print screen/Wspólnota MiMJ

Powołany czy nawiedzony?

W reakcji na jawny opór, kontestację i bunt ks. Daniela Galusa wraz z częścią jego wspólnoty „Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, która odmawia dostosowania się do decyzji abp. Wacława Depo – potwierdzonej przez watykańską Kongregację ds. Duchowieństwa po zbadaniu sprawy – biskup miejsca musiał nałożyć kary przewidziane prawem kanonicznym.

29 kwietnia ukazał się dekret abp. Depo, w którym nakłada on karę suspensy na ks. Daniela Galusa. Jego wspólnota nie może używać nazwy "katolicka". Teren tzw. pustelni w Czatachowie został wyłączony z użytku liturgicznego, a nazwa "pustelnia" znika na rzecz realnej „kościół filialny” w Czatachowie.

Manipulacje ks. Galusa prostuje nawet w specjalnym komunikacie Nuncjatura Apostolska w Polsce z dnia 6 maja br.: „Nuncjatura Apostolska potwierdza autentyczność części dyspozycyjnej dekretu („Zarządzenie”) Kongregacji ds. Duchowieństwa z datą 3 maja 2021 roku w sprawie ks. Daniela Galusa, a także wydanego przez tę Kongregację polecenia jej opublikowania przez arcybiskupa częstochowskiego. Brak podporządkowania się przez ks. Daniela Galusa decyzjom Stolicy Apostolskiej spowoduje, że będzie on działał jedynie we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność”.

W środę 11 maja rzecznik kurii częstochowskiej ks. Mariusz Bakalarz wydał oświadczenie, w którym dodatkowo wyjaśnia, że „Sakramenty sprawowane przez ks. Daniela Galusa oraz dwóch innych suspendowanych duchownych są niegodziwe a rozgrzeszenie udzielane w czasie sakramentalnej spowiedzi jest nieważne". Dodaje, że „Postępowanie ks. Daniela Galusa stanowi realne niebezpieczeństwo odłączenia się zarówno jego samego, jak i ludzi, których gromadzi wokół siebie, od jedności z Kościołem, a zatem popadnięcia w ekskomunikę”.

Historia ks. Galusa. Zawłaszczenie pustelni 

Problemy pustelni w Czatachowie (gmina Żarki, archidiecezja częstochowska) nawarstwiają się co najmniej od kilkunastu lat. Dokładnie od czasu, kiedy pojawił się tam Daniel Galus, niedoszły paulin. Pomysłodawcą, budowniczym i twórcą pustelni był kto inny, należący do zgromadzenia paulinów ojciec Stefan Legawiec. Od 17. roku życia czuł powołanie do życia pustelniczego, ale Kościół nie miał na to prawnej formuły.

Pojawiła się ona dopiero w 1983 roku, po ogłoszeniu nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, z kanonem 603. Prawodawcy dostrzegli rosnącą ilość powołań pustelniczych, uznając je za znak czasu i dar od Boga. Aktualnie jest to jedna z trzech (obok dziewic i wdów) indywidualna forma życia konsekrowanego. Co ważne, konsekracja opiera się ślubach (czasowych; wieczystych), jej istotą są rady ewangeliczne: ubóstwo, czystość, posłuszeństwo. Jednak nie to określa charakter życia pustelniczego. Ten nie zmienił się od czasów Ojców Pustyni (III/IV w.), dzięki którym powstało chrześcijańskie życie monastyczne. Stanowią go: odosobnienie, cisza, modlitwa, kontemplacja i pokuta. Można być też pustelnikiem, nie składając ślubów – tak samo, jak da się założyć jakąś nieformalną wspólnotę chrześcijańską, jeśli są chętni.

Paulin o. Legawiec otrzymał od swych zakonnych przełożonych pozwolenie i w 1992 r. rozpoczął życie pustelnika. Wybrał Czatachową, bo otrzymał tu kawałek ziemi, na której zbudował domek/erem. Jest to licząca nieco ponad stu mieszkańców wieś położona w diecezji częstochowskiej, w powiecie myszkowskim, w gminie Żarki. Potem do o. Legawca dołączyło pięciu mężczyzn. Fakt, że kilku pustelników mieszka w pewnej odległości od siebie na tym samym terenie, jest normalny. Tak było już u Ojców Pustyni. Tak było bezpieczniej (na pustyni ukrywali się przestępcy) a pustelnik (abba) mógł swobodnie formować ucznia. Nie tworzyli oni jednak wspólnoty. Cenobityzm, wspólnoty zakonne, zapoczątkował dopiero Pachomiusz, który na pustyni w Egipcie postawił klasztor (320-325 r.) i napisał dla niego regułę. Cenobityzm (wspólne życie) z czasem wyparł samodzielne eremy w naszym Kościele. W tradycji wschodniej pustelnie były zawsze.

Ojciec Legawiec jest autentycznym pustelnikiem. W jego pustelni nie było nawet mowy o posługiwaniu się telefonem, dostępie do Internetu. Nie było telewizji. „Tu zaczyna się świat pustyni ducha, którym rządzą odrębne reguły komunikacji” - mówił. Można go było odwiedzić, prosząc o radę (to też należy do tradycji). Ludzie przysyłali czasem listy, wyłącznie pocztą tradycyjną. Korespondowałam z nim, już po tym, jak wyprowadził się w inne miejsce odosobnienia. Jedynym śladem po jego pustelni jest – wciąż dostępna - strona internetowa, gdzie czytamy m.in. „Duch Święty wyprowadził na pustynię Jezusa, który walczył tam z szatanem i zwyciężył go. Pustelnicy […] przez surowsze odcięcie od świata, w samotności, milczeniu, pokucie i na modlitwie, szukają woli Boga Ojca, aby wypełnić ją w Duchu Świętym (stąd nazwa pustelni – pw. Ducha Świętego), w ten sposób poświęcają swoje życie na chwałę Boga, Kościoła i dla zbawienia świata”.

Ojciec Legawiec napisał w tym czasie doktorat, był autorytetem w dziedzinie duchowości. Wsparł też Daniela Galusa, który po 5 latach formacji u paulinów nie dostał święceń kapłańskich. To dzięki niemu Galus zamieszkał w Czatachowie i został jednak księdzem diecezjalnym - w 2007 r. Dziś ks. Galus twierdzi, że posłuszeństwo wobec ordynariusza go nie obowiązuje, bo – jak twierdzi - został księdzem pod warunkiem, że nie zmieni miejsca pobytu, co jest oczywistą nieprawdą. Cóż za ironia losu! Ksiądz skorzystał z pomocy o. Legawca, po czym zawłaszczył pustelnię do swoich celów. Mimo, że miało być to miejsce wyciszenia, zaczął tam spraszać tysiące ludzi, transmitując msze przez internet. Po odejściu o. Legawca był tam żeglarzem, sterem i okrętem. Jest gwiazdą otoczoną przez rzesze fanów. U boku ma – co jest chyba największym kuriozum w historii - „sekretarkę pustelni”. Kobieta odbiera telefony i maile, załatwia mu spotkania itp. Z czego żyje ksiądz Daniel, kuria nie ma pojęcia.

PR-owy groch z kapustą 

W 2010 r. ks. Galus założył w Czatachowie wspólnotę „Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Tymczasem wspólnoty nie mają nic wspólnego z pustelniami. Krytykowany odgrywa rolę ofiary, „sprawców męczeństwa” uznając za narzędzie szatana. Jezus jednak powiedział: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. Wyróżnikiem ks. Galusa jest: trochę tak, trochę nie. Obecność Boga poznaje się po tym, że panuje logika i ład, pokój i radość. Z kolei sekretarka pustelni Magdalena Gałkowska przedstawia się jako psychopedagog i kierownik duchowy. Oferuje „pomoc duchową” pod patronatem św. Antoniego Wielkiego, Ojca Pustyni i… św. Ojca Pio, kapucyna. Żaden z nich nie jest wzorcem duchowości dla ks. Galusa. PR-owo to jednak sprytny zabieg, obaj są sławni…

Czy ksiądz ewangelizator (tak się określa ks. Galus) może być pustelnikiem? Na stałe – absolutnie nie. Wielu rzeczy nie da się łączyć, są ze sobą sprzeczne. Gdyby ks. Galus był uczciwy, jest prosta droga i świetne wzory do naśladowania. W Polsce są trzy pustelnie kapłanów – ewangelizatorów, którzy zbudowali je na pobyty czasowe. W kolejności powstawania: Pustelnia św. Marii Magdaleny na Jamnej autorstwa o. Jana Góry OP, Pustelnia św. Teresy z Lisieux autorstwa ks. prof. Andrzeja Muszali w Beskidach i Pustelnia Zwiastowania autorstwa ks. dr. Roberta Grzybowskiego w Poletyłach.

Żaden z nich jednak nie jest pustelnikiem. Natomiast okresowe pobyty w odosobnieniu są im potrzebne, by zbliżyć się do Boga. W hałasie i bieganinie „świata” jest to coraz trudniejsze. Nieżyjący od 6 lat ojciec Góra, twórca Jamnej i Lednicy, uzasadniał to tak: „Będąc aktywnym i zajętym duszpasterzem marzyłem o chwilach absolutnej samotności z Bogiem. Duszpasterstwo i ośrodek na Jamnej pochłaniały mnie całkowicie. […] Miejsce znalazło się samo. Na wzgórzu, oddalone od hałaśliwego zawsze domostwa, w lesie, tuż obok polana. Daleki widok na Tatry wydłużał spojrzenie. Wymarzone miejsce, by pobyć samemu, porozmyślać i złapać kontakt z Tym, który nas pierwszy umiłował. Brakowało mi takiej rozmowy. Byłem głodny takiego kontaktu. Dlatego stworzyłem ten instrument, jakim jest pustelnia”. [świadectwo o. Jana Góry OP z mojej książki „Światło z Libanu”]. Każdy z nas może tego doświadczyć, za zgodą przeora klasztoru dominikanów na Jamnej: „Jest to miejsce przeznaczone dla tych, którzy pragną na jakiś czas oderwać się od zbiorowiska ludzkiego, samotnie pracować i modlić się. Warunki są idealne – nie ma tu ani kanalizacji, ani instalacji elektrycznej. Samemu trzeba narąbać drew i rozpalić je w kominku, przynieść wody ze studni i zagotować ją w kociołku. Wnętrze jest ascetyczne, na parterze kominek i klęcznik do kontemplacji i modlitwy; piętro wyposażone jest w stół oraz biblioteczkę i łóżko do spania”. To właśnie jest typowa pustelnia.

Zapytałam też ks. Grzybowskiego, co go skłoniło do postawienia pustelni. Odpowiedział: „Wiele rzeczy, między innymi tempo życia. Potrzebowałem znaleźć życie duchowe, żeby funkcjonować w trybie duszpasterskim. Czułem, że ono ze mnie uchodzi. Chciałem je gdzieś jakoś zabezpieczyć. Gdzie mogę nabrać wody, żeby później ją rozdawać?”.

Ich założyciele nigdy nie określali się jako pustelnicy. Wszyscy mieli na swoje działania zgody przełożonych. Na co dzień zakładali wspólnoty, fundacje, bywali w mediach. Tymczasem ks. Galus nie jest ani prawdziwym pustelnikiem, ani mądrym ewangelizatorem. Jest dziś samozwańczym „guru”, którego niektórzy naiwni ludzie uznają za „proroka”, uzdrowiciela czy wybrańca. Jak potężny ma na nich wpływ widać, odkąd jawnie się zbuntował przeciwko abp. Wacławowi Depo i Kongregacji ds. Duchowieństwa, działającej w imieniu papieża. Od 3 lutego 2022 r. jego bunt wszedł w fazę apogeum, co musi skutkować karami, jakie na takie okoliczności przewiduje prawo kanoniczne. Ksiądz świadomie je łamie. Prowadzi ludzi do oderwania od wspólnoty Kościoła. Na co liczą? Że założy własny, bardziej święty Kościół?

W buncie nie chodzi o maseczki!

Fakt, że w pustelni ktoś założył wspólnotę charyzmatyczną, jest totalnie chybiony. Trudno pojąć, że można wpaść na aż tak szalony pomysł. Kuria musiała ująć to jakoś w ramy, bo zaczynała się tu anarchia. Kiedy w 2015 r. pisałam artykuł dla „Tygodnika Powszechnego” o odrodzeniu życia pustelniczego, było dość oczywiste, że sytuacja w Czatachowie zmierza ku katastrofie. 

Oto fragment tego tekstu sprzed siedmiu lat pt. „Osobna droga”: „Biskupi godzą się na eksperymenty. Jeden z nich dotyczy pustelni w Czatachowie […] obecny przełożony pustelni, ks. Daniel Galus. […] często przebywa poza pustelnią, gdyż jest potrzebny wspólnocie i tłumom. Jakim mistrzem eremityzmu jest dla braci - pustelników, czas pokaże. Od 1 września 2013 r. „pustelnicy” mają statuty, zatwierdzone przez abp. Wacława Depo na trzy lata. W październiku 2014 r. została powołana archidiecezjalna komisja monitorująca kontrowersyjnych charyzmatyków. W planach jest przeniesienie ich w inne miejsce”. Nie było mowy o stałym mieszkaniu w Czatachowie, choć dziś ks. Galus twierdzi, że obiecał mu to abp Stanisław Nowak, ówczesny biskup miejsca. W 2015 r. żył i mógł to potwierdzić na piśmie. Zmarł 12 grudnia 2021 r., nie ma więc jak zaprotestować.

Jak powiedział mi ks. Mariusz Bakalarz, rzecznik prasowy kurii częstochowskiej: „Ks. Galus zaczął tworzyć wizję wspólnoty monastyczno-ewangelizacyjnej, która nie wpisuje się w żadną zatwierdzoną w Kościele formę działalności. Przedłożone statuty „wspólnoty” zostały odrzucone z powodu poważnych braków, m.in. niezgodności z prawem. Kolejne lata to był czas gestów dobrej woli wobec ks. Galusa i jego wspólnoty ze strony nowego metropolity częstochowskiego (od 2012 roku jest nim abp Wacław Depo). Ks. Galus zakładał jednak fundacje, zaczął budowę ośrodka rekolekcyjnego. Bez jego zgody…”.

W ramach robienia tego, co chce, ks. Galus zaczął zwalczać maseczki. Uważa, że jemu i jego wiernym wirusy nie szkodzą. W listopadzie 2020 r. abp Wacław Depo nakazał mu wreszcie zdecydowanie udać się na 6 miesięcy rekolekcji, w celu autorefleksji. Nie chodzi o maseczki, są tylko czubkiem góry lodowej. Ksiądz złożył odwołanie do Kongregacji ds. Duchowieństwa. Ta drobiazgowo zbadała sprawę i nie tylko przyznała rację biskupowi, ale postawiła rekolekcjom w odosobnieniu mocne, pokutne już wymogi.

Dekret Kongregacji z 3 maja 2021 r. został przedstawiony ks. Galusowi 28 maja 2021 r. Nie jest to wcale decyzja nowa. Ale ponieważ prawo pozwalało mu na odwołanie się od dekretu do Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, trzeba było poczekać na jego krok. 20 grudnia 2021 r. Kongregacja poinformowała częstochowską kurię, że ksiądz nie złożył odwołania - „decyzje stają się prawomocne, ostateczne i podlegają wykonaniu”. Dopiero 1 lutego 2022 r. ks. Galus zechciał odebrać pismo. Zaraz potem kuria wydała komunikat, upubliczniając prawomocne decyzje. Ks. Galus dostał czas na opuszczenie Czatachowy do 19 lutego. Nie ma zamiaru się podporządkować. Wysłałam do niego – za pośrednictwem sekretarki – kilka pytań, aby mógł się w artykule wypowiedzieć. Do dziś nie otrzymałam na nie odpowiedzi.

Ks. Galus w reakcji na komunikat wydał oświadczenie zaskakującej treści: „Przygotowuję […] Księdzu Arcybiskupowi, Księdzu Kanclerzowi oraz Księdzu Rzecznikowi Kurii półroczny pobyt w pustelni na koszt Pustelni, na koszt Wspólnoty, na osobistą modlitwę, odosobnienie i możliwość odprawiania Mszy Świętej w samotności, przy asyście jednej osoby ze Wspólnoty. Z pewnością ten czas poświęcony na wsłuchiwanie się w Ducha Świętego będzie z pożytkiem duchowym dla Nich i owocny w podejmowaniu w przyszłości ważnych decyzji dla Kościoła lokalnego”.

Podsumowując należy powiedzieć, że ks. Galus prowadzi do schizmy, ale najmocniej niszczy autentyczne powołania pustelnicze. One po wielu wiekach przebijają się w polskim Kościele jak pierwiosnki spod śniegu. To pustelników należy teraz bronić. Sami nie mogą tego zrobić, bo żyją w ciszy. Tak stanowi pustelnicza reguła. Awantury w Czatachowie sprawią, że biskupi będą się bać kłopotów ze strony powołań pustelniczych.

Przykład siostry Miriam

W Polsce jest na razie 10 osób (8 kobiet, 2 mężczyzn), które po rozeznaniu przez kompetentne osoby, wyznaczone do tego przez biskupa miejsca, zaczęły okres formacji. Ta trwa co najmniej kilka lat. Poza klasztorami kontemplacyjnymi nie ma w zasadzie ekspertów od życia w odosobnieniu. Z formacją są więc spore problemy. Bycie pustelnikiem jest bardzo trudne. Najdłuższy staż ma w Polsce s. Miriam od Krzyża ze Szczecina. Za zgodą przełożonych (była w zakonie karmelitanek bosych) w 1984 roku zamieszkała w pustelni. Cztery lata później złożyła śluby pustelnicze na ręce bp. Kazimierza Majdańskiego (zwolniono ją ze ślubów zakonnych). Jest przykładem tego, jak piękne i pełne miłości, pokory jest prawdziwe życie pustelnika.

We wrześniu 1999 r. Bóg wezwał s. Miriam do złożenia dobrowolnego ślubu milczenia. Milczy od około 20 lat. Radykalnie. Według niej milczenie jest miłe Bogu, bo wynagradza Mu to, „co robimy obecnie ze słowem”. Złożyła ślub w posłuszeństwie, nie wiedząc do końca dlaczego… Parodiowanie życia pustelniczego przez ks. Daniela Galusa, jego notoryczne manipulowanie słowami, dziś pokazują, jak profetyczna była jej decyzja. Mogłaby postawić księdzu sporo więcej zarzutów niż biskup i Kongregacja ds. Duchowieństwa, bo oni wskazują na łamanie prawa. Ona wie, czym jest pustelnia w Kościele chrześcijańskim. S. Miriam od Krzyża konsekwentnie, posłusznie milczy. Wymownie! Ona jest od Boga. Jaki duch inspiruje tego, który jest kopią pustelnika?

Małgorzata Bilska / Częstochowa


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe