„To nie Węgry Orbána ani Niemcy Scholza są najlepszym sojusznikiem Putina”

„To nie Węgry Orbána ani Niemcy Scholza, ale Francja prezydenta Macrona jest najlepszym sojusznikiem Putina” – pisze na łamach „Gościa Niedzielnego” prof. Andrzej Nowak.
 „To nie Węgry Orbána ani Niemcy Scholza są najlepszym sojusznikiem Putina”
/ / Wikipedia CC0 Mateusz Bednarz, Biały Kruk

Prof. Nowak przypomina, że „po inwazji na Krym Francja nie przestała dostarczać armii rosyjskiej bezcennych dla niej instrumentów, potrzebnych do zbrodniczych działań w wojnie, która toczy się przecież nieprzerwanie od ośmiu lat”.

Z tego kraju pochodzą najnowsze technologie, usprawniające siły zbrojne Putina. Dostarczycielami są m.in. koncerny Thales i Safran

– czytamy.

Zaznacza, że „w odpowiedzi na podane fakty ministerstwo obrony Francji nawet im nie zaprzeczało, tylko stwierdziło, że to wszystko legalne – bo w UE wszystko, co służy interesom francuskiego biznesu, jest legalne”.

Prezydent Macron niedługo przed szturmem Rosji na Kijów powiedział publicznie, że NATO wchodzi w fazę „śmierci mózgowej” – z jasną sugestią, że ta strupieszała organizacja powinna już ustąpić miejsca dowodzonej przez Paryż obronie Europy (chyba przed jej obywatelami). Żadne stwierdzenie europejskiego przywódcy nie mogło bardziej ucieszyć Moskwy

– wskazuje prof. Nowak. 

Dziś to Macron wysyła – obok dwóch politycznych emerytów, Berlusconiego i Kissingera – najbardziej czytelne sygnały, że Ukraina powinna w imię pokoju pogodzić się z „niewielkim rozbiorem”, utratą Donbasu, Krymu i „czegoś tam jeszcze”

– czytamy dalej.

Czy już pora się bać o nasze granice?

Autor wskazuje również na lekturę „programu nauczania historii w maturalnej klasie liceów francuskich w roku 2022: o sztuczności granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie…”.

Materiał dla maturzystów wskazuje granicę „naturalną”: plebiscyt potwierdził odwieczną granicę niemiecką na Warmii i Mazurach (brak tylko wzmianki, że ów plebiscyt odbywał się w końcu lipca 1920 roku, kiedy wydawało się, że za chwilę szturm Armii Czerwonej wymaże znowu Polskę z mapy i wróci „naturalna” granica rozbiorów, między Rzeszą a Rosją)

– wyjaśnia prof. Nowak.

W jego ocenie taki rewizjonistyczny „numer” nie przeszedłby dzisiaj w żadnej klasie w Niemczech. Ale we Francji można tak pisać, elegancko, w rękawiczkach, tekstem podpisanym przez doktoranta z Sorbony.

Czy już pora się bać o nasze granice w wymarzonej Europie Macrona? 

– pyta.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe