„Dajcie kraj, a Unia pretekst znajdzie”

„Dajcie kraj, a Unia pretekst znajdzie”

Zapraszam do lektury zapisu mojego radiowego wywiadu dla Radia Koszalin. Udzieliłem go w programie „Express Warszawa – Koszalin” red. Magdalenie Ogórek. Emisja miała miejsce 03.06.2022 roku.

 

Magdalena Ogórek, kłaniam się Państwu przepięknie w piątkowe popołudnie, gorąco było w polskiej polityce, w polityce. międzynarodowej i to wszystko zaraz pięknie podsumujemy, bo z Państwem i ze mną europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki. Dzień dobry, Panie Pośle.

 

– Witam Panią Redaktor, witam Państwa, kłaniam się z Brukseli.

 

-Wczoraj Ursula von der Leyen w Warszawie, podejrzewam, że Bruksela patrzyła i obserwowała tę wizytę bacznie. Krajowy Plan Odbudowy zaakceptowany, miliardy euro dla Polski odblokowane. Co mówi się o tej wizycie z perspektywy Brukseli?

 

– Na pewno, tak jak Pani powiedziała, było to pilnie śledzone, bo warto podkreślić, że wielu polityków Brukseli, wiele grup politycznych robiło bardzo wiele, aby tych pieniędzy dla Polski nie było. Stąd debaty w Parlamencie Europejskim, które uwaga, starały się wymusić właśnie na Komisji Europejskiej, żeby nie szła na kompromis z polskim rządem i nie zapaliła zielonego światła dla tych znaczących środków. Komisja Europejska była trochę tak między polskim młotem a tym establishmentowym kowadłem, w końcu zdecydowała się, ja wiem, że bardzo późno, ale mówiąc tytułem amerykańskiego filmu: „Lepiej późno niż później”, zdecydowała się te środki uruchomić i to jest na pewno porażka tych wszystkich, którzy liczyli na to, że Polska w tej chwili tych pieniędzy nie dostanie, zarówno tych ,co są w Brukseli, jak i tych również Warszawie niektórych. Uwaga, diabeł siedzi w szczegółach, trzeba się cieszyć, natomiast jest tak, że nie przypadkiem, uwaga, już na najbliższej sesji europarlamentu, która odbędzie się w przyszłym tygodniu w Strasburgu pojawił się znowu punkt o kwestii ”rule of law” -rządów prawa w Polsce w kontekście właśnie środków z Recovery Fund, czyli z Funduszu Odbudowy czy KPO- jak to się w Polsce przyjęło mówić. A więc znowu jest taka próba, mimo że decyzja zapadła, że pani przewodnicząca Ursula Gertrud von der Leyen była w naszym kraju wczoraj, mimo tego, jest taka próba znowu wymuszania na Komisji Europejskiej. Czego? Tego, żeby stawiać kolejne warunki w trakcie już realizowania tych obiecanych świadczeń finansowych dla Polski. Możemy się spodziewać wokół tego jeszcze pewnego boju, pewnie jesienią.

 

Panie Przewodniczący, Panie Pośle, ale dlaczego, skoro nawet Senat wprowadził swoje poprawki, my wczoraj dyskutowaliśmy tutaj w Warszawie o tym, że te poprawki, to jest dopiero łamanie praworządności, bo uwaga, sędziowie mogą tylko i wyłącznie po siedmiu latach doświadczenia i teraz uwaga, siedem lat to jest wtedy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 2015, a więc to ewidentnie polityka wiedzie prym, a nie kwestie merytoryczne, prawda? Jest usuwalność tych sędziów, co też  nie jest w zgodzie z konstytucją, a Senat to wszystko zaaprobował. Czyli co, o co miałaby się jeszcze czepiać, że tak powiem kolokwialnie, Unia Europejska? Jest w sumie tak, jak chcieli.

 

– Ja tutaj zacytuję kogoś, kto w ogóle Unii Europejskiej nie znał, był to prokurator generalny Związku Sowieckiego Andriej Wyszynski, który mówił: „Dajcie mi człowieka, a ja już paragraf znajdę”, więc tutaj „dajcie mi kraj, a my już jakiś pretekst, czy powód znajdziemy”. Myślę, że tutaj są różne konteksty. Kontekst taki, że szereg grup politycznych europarlamencie, w Brukseli solidaryzuje się z partiami, które są w tych frakcjach, w tych grupach z Polski, a które są w opozycji, które jakoś tam błagają, żeby  wesprzeć ich walkę z polskim rządem. Drugi kontekst ważniejszy, kontekst ekonomiczny, czyli kwestia ustanowienia pewnego sufitu dla aspiracji Polski. Polska jednak na tle innych krajów w ostatnich 6-7 latach bardzo dynamicznie się rozwija, w różnych rankingach europejskich przodowała lub przoduje i staje się w niektórych obszarach, w niektórych sektorach absolutną konkurencją dla tych największych rozgrywających w Unii Europejskiej jak Francja, Niemcy, dla krajów najbogatszych jak Holandia czy Austria, staje się jednak konkurencją, a na dłuższą metę staje się konkurencją już nie tylko w niektórych sektorach, ale w ogóle jako gospodarka. W związku z tym należy zrobić wiele, myślę, że taki taki jest tok rozumowania naszych różnych bliższych i dalszych sąsiadów z Zachodniej Europy, żeby Polska zamiast skupić się na jeszcze większym zdynamizowaniu swoich aktywności gospodarczych, na osiąganiu coraz większego stopnia rozwoju, żeby zajmowała się udowadnianiem w Brukseli, że nie jesteśmy wielbłądem, że nie mamy garba - i o to w tej grze chodzi.

 

Panie Pośle, to jeszcze dwie ważne kwestie. Ursula von der Leyen wspomniała o tym, tak jakby w kontrze do premiera Morawieckiego, który jej wczoraj wytknął na konferencji, tak ładnie i dyplomatycznie, że Ankara dostała środki, jak przyjmowała imigrantów i to imigrantów ekonomicznych, dostała duże pieniądze, a my nie. Ona natychmiast podkreśliła, że tu oczywiście Turcja nie jest częścią Unii, my jesteśmy. Miałam wrażenie, że go tak, ten temat ustawiła jakoś bokiem, tak jakby chciała od niego uciec, od tych środków pomocowych związanych bezpośrednio z tym że my przyjęliśmy już blisko 3,5 miliona prawdziwych uchodźców, uchodźców wojennych, to jest jedna sprawa. Druga sprawa, KPO chciałam zapytać, jak ważne są to pieniądze dla Polski, co one nam dają?

 

– W tej pierwszej kwestii premier miał rację. Turcja na podstawie porozumienia z wiosny 2016 roku przyjęła, uwaga, przeszło dwa razy mniej uchodźców niż Polska ,bo 1 700 000, Polska już w tej chwili 3 600 000.  W przypadku Turcji byli to uchodźcy głównie z Iraku i Syrii. Było to porozumienie niesłychanie precyzyjne, wręcz tam w tym porozumieniu określano niesłychanie konkretnie, jakie kwoty pójdą z unijnej puli np. dla państwa tureckiego za każdego ucznia z rodziny uchodźców, który będzie kształcony w systemie tureckim lub też w specjalnie stworzonej szkole dla dzieci uchodźców. Do tego stopnia było to szczegółowe ! I były to olbrzymie pieniądze :  ponad 6 miliardów euro, w dwóch ratach, druga rata nieco opóźniona, ale jednak też w końcu zrealizowana. My o takich pieniądzach możemy jedynie pomarzyć, bo to, co dostajemy, to na razie są zapowiedzi pieniędzy i to jest sytuacja o tyle bardzo dziwaczna, że przecież Unia Europejska, znaczy unijny podatnicy, taka prawda, wydawali pieniądze na 1 700 000 uchodźców z Turcji, w większości, nie mówię, że wszyscy oczywiście, ale w większości wyraźnej byli to muzułmanie, a jakoś ta Unia nie może znaleźć pieniędzy dla uchodźców - chrześcijan, a więc ludzi z tego samego kręgu kulturowego i cywilizacyjnego oraz religijnego ! A więc to jest sytuacja absolutnie niezrozumiała i dobrze, że polski rząd o to walczy i tutaj, w tej kwestii ta opieszałość Unii jest niezrozumiała. Gdy chodzi o pieniądze z Recovery Fund czyli z Funduszu Odbudowy, są to pieniądze dla samorządów, dla polskich firm. Pytanie rzeczywiście, kiedy one będą, tutaj polski rząd mówi o wrześniu, bardzo chciałbym, żeby tak było, mam wrażenie, że tutaj może być taka gra ze strony w Brukseli, żeby te pieniądze jednak opóźnić, że one będą- to zostało wczoraj zadekretowane - natomiast oczywiście, jeżeli się zakłada, pewnie realistycznie, że mogą być jeszcze jakieś pewne gry ze strony Brukseli, to właśnie, po pierwsze w obszarze terminu wypłaty tych środków, a po drugie w obszarze, uwaga, uwarunkowywania tego jakby od spełnienia pewnych kolejnych zaleceń. Przy czym,  uwaga, one są sformułowane niesłychanie tak powiedziałbym mało konkretnie, tak bardzo ogólnikowo, co oczywiście przy złej woli tego, który odpowiada za uruchomienie tych środków może sprawiać pewne trudności. Ale cieszmy się z tego, z tej decyzji, to jest pewien "breaking point", pewien punkt przełamania, przełom, ale oczywiście trzeba być czujnym, siedzieć plecami do ściany i pilnować, żeby te środki były ,po pierwsze, jak najszybciej, a po drugie, żeby nie znajdowano różnych pretekstów, aby te środki np. ograniczyć czy opóźnić.

 

Ja też podejrzewam, że zawirowania pewnie będą, większe lub mniejsze turbulencje, ale komunikat wczoraj poszedł jasno.

 

– Jasny i tutaj trzeba się tego trzymać, to trzeba cytować.

 

I teraz tak, na tym paliwie politycznym opozycja jechała, mówiąc kolokwialnie, cały ubiegły rok. W tym momencie ich największy argument, taki budowania narracji anty-PiSu upada, jest rok mniej więcej, bez mała rok do terminu konstytucyjnego, do następnych wyborów parlamentarnych. Co będzie mówiła opozycja Polakom w tym momencie?

 

– Rzeczywiście mówiąc tym starym dowcipem o Himilsbachu, który miał mieć rolę w filmie produkcji hollywoodzkiej i uczył się angielskiego, a potem z tym angielskim został. Opozycja została w tej chwili -jak Himilsbach - ze swoimi bajkami, że Unia Europejska nie akceptuje polskiego rządu, że tych pieniędzy nie będzie. Teraz właśnie czekam na słowo „przepraszam”, czy też na gratulacje dla polskiego rządu i dla polskiego premiera. Pytanie, czy się doczekam, mam wrażenie, że będzie to trudne. Natomiast rzeczywiście opozycja ma problem, bo po pierwsze rząd ostatnio, rząd o którym tyle mówiono, że nie ma już większości w Sejmie, że koalicja rządowa jest podzielona - pokazał, że ma większość, może nie jakąś imponująca, ale jednak stabilną, pokazał, że jest zjednoczony, że tutaj nie ma mowy o braku jedności, a opozycja pokazuje, że jest właśnie podzielona i to nie tylko opozycja jako taka, bo lewica, czy ruch pana Hołowni nie chce być na jednej liście z Platformą(...), natomiast także Platforma jest bardzo podzielona. Mówi się już otwarcie, wprost o tym mówią niektórzy działacze Platformy, o ostrej walce pomiędzy panem Trzaskowskim, a panem Tuskiem, więc rzeczywiście tę  jedność i skuteczność Prawa i Sprawiedliwości konfrontują Polacy, polscy wyborcy, polscy podatnicy z brakiem jedności i z takim skłócenie w opozycji.

 

Rzeczywiście mówiło się i mówi do tej pory o dwóch frakcjach pro-Tuskowej i pro-Trzaskowskiej, ale wypowiedź Grzegorza Schetyny sprzed trzech dni rzuca dodatkowe światło. On powiedział wprost na antenie „Radia Zet”, że gdyby Platforma rok temu postawiła, czy wcześniej jeszcze postawiła na Tomasza Siemoniaka wygrałaby wybory parlamentarne, więc tutaj pojawia się kolejna frakcja, widać, że Grzegorz Schetyna pokazuje Tomasza Siemoniaka jako takiego lidera, więc ten podział w Platformie jest dosyć spory, a to chyba też w kuluarach Pan Przewodniczący słyszał, że sporo osób w Platformie nie jest zadowolonych z powrotu Tuska  i uważa, że Tusk ciągnie ich w dół.

 

– Tak, tym bardziej że ten argument, który formułowano, że Tusk ma kontakty w Unii, że on będzie je wykorzystywał dla wzmocnienia opozycji, teraz Tusk, o pół roku - o czym mało w Polsce się mówi - pół roku wcześniej, pół roku przed czasem zakończył swoją pracę dla Europejskiej Partii Ludowej na stanowisku przewodniczącego. A przecież zawsze wybory były w listopadzie, jesienią, późną jesienią, te wybory teraz przyspieszono, jego stanowisko zajął Manfred Weber. Tusk został, że tak powiem , bezrobotnym i myślę, że to też jest takie pokazanie, że te kontakty Tuska czy Platformy Obywatelskiej na salonach europejskich były takie trochę mityczne, to raczej "political fiction". A tutaj oczywiście Grzegorz Schetyna, który ma wiele żalów i pretensji osobistych do Tuska, jak został potraktowany, to też włączył się do gry i rzeczywiście sytuacja, w której opozycja rok przed wyborami jest tak bardzo podzielona i to jest trochę tak jak w domino, kolejna kostka uruchamia następne, tutaj był to Tusk, pojawił się Trzaskowski i jest pan Siemoniak. Myślę, że w tej chwili Platforma zajmuje się głównie sama sobą, zjada własny ogon, zajmuje się... -PO zajmuje się PO, a nie przedstawianiem jakichś alternatywnych projektów i programów dla formacji rządzącej dla Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że to też wyborcy widzą. Generalnie w polityce jest się po coś większego niż zajmowanie się walkami wewnętrznymi we własnej formacji.

 

Rekapitulując, Himilsbach został z przyjemną przynajmniej  umiejętnością i pożyteczną :  został z angielskim, a Platforma została z anty-PiSem. Pytanie, co na tym ugra, ja nie wiem, zobaczymy, najbliższy rok na pewno będzie ogromnie ciekawy, gdy będzie zbliżał się ostateczny finał kampanii parlamentarnej. Dziękuję pięknie, Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości był z Państwem i ze mną, dziękuję.

 

– Dziękuję Pani Redaktor, dziękuję Państwu, kłaniam się.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe