Moje Patronaty Honorowe nad Mistrzostwami Polski i Mistrzostwami Europy na żużlu

Moje Patronaty Honorowe nad Mistrzostwami Polski i Mistrzostwami Europy na żużlu

Zapraszam do lektury mojego wywiadu dla „Tygodnika Żużlowego” przeprowadzonego po inauguracji Speedway Euro Championship - Indywidualnych Mistrzostw Europy, który już siódmy rok z rzędu odbywają się pod moim Patronatem Honorowym. Rozmowę ze mną przeprowadził reaktor Bartłomiej Czekański.

 

Pierwszy turniej SEC pod Twoim Honorowym Patronatem, tym razem w Rybniku, za nami. Było chyba na nim więcej ścigania niż we wszystkich dotychczasowych tegorocznych rundach GP. Dwóch naszych na podium, bo ze snu obudził się Duńczyk spod Wejherowa - Madsen, który pogodził wszystkich. Szybkiego Michelsena też. Kto zatem zostanie mistrzem Europy i awansuje do GP?

 

Jestem zadowolony z przebiegu turnieju w Rybniku, jak i tez frekwencji. Według prezesa Krzysztofa Mrozka na trybunach było siedem tysięcy widzów, One Sport doliczył się blisko sześciu, wiec średnia wychodzi sześć i pół (śmiech). Początkowo zawody wyglądały jak turnieje GP, czyli jazda gęsiego, ale potem zaczęło się konkretne ściganie, wielokrotne mijanki i walka na trasie. Zawody naprawdę mogły się podobać, zwłaszcza na tle Grand Prix, które w tym roku jest jednym z najnudniejszych od lat. Większość podium zajęli Polacy i to bardzo cieszy, bo przypomnę, ze obserwujemy pewien paradoks: w ostatnich sześciu latach Biało-Czerwoni zdobyli sześć medali IMŚ – GP (dwa złote Bartka Zmarzlika, dwa jego srebra i jeden brąz oraz wicemistrzostwo świata Patryka Dudka), natomiast tylko trzy razy zdobywaliśmy medal IME – SEC (Kasprzak, Hampel, Dudek). Swoją drogą ciekawa jest w tym roku kolejna odsłona rywalizacji dwóch Duńczyków, którzy mieszkają w Polsce : jeden na Kaszubach – Madsen, drugi na Górnym Śląsku – Michelsen. W Rybniku wygrał ten pierwszy, wicemistrz Europy, ale więcej punktów uzbierał ten drugi- mistrz Europy, dlatego jest liderem ex-aequo z Januszem Kołodziejem. Co do faworyta do złota, to już pierwszy turniej pokazał, że jest czterech-pięciu równorzędnych pretendentów, zatem przesądzanie na początku lipca wyniku finału, który będzie pod koniec września, byłoby szaleństwem. Ja po cichu wierzę w złoto dla Polaka – po raz pierwszy w nowej formule Speedway Euro Championship, która w tym roku ma 10 edycję i 7 raz odbywa się pod moim Patronatem Honorowym.

 

 

Szkoda tylko, że dopuszczono nieprzygotowany tor do jednego z wyścigów, przez co Woryna o mało nie wyleciał w powietrze na pozostawionej przez traktor z broną pryzmie nawierzchni. Gdzie byli sędzia, komisarz toru i kierownik zawodów?

 

Dobrze, że skończyło tak, jak się skończyło. A Rybnik ma nauczkę na przyszłość.

 

 

Rozmawiamy przed pierwszym z trzech turniejów o IMP. Po raz pierwszy patronujesz rozgrywce o miano najlepszego polskiego żużlowca. Ale kilka finałowych zawodów to nie nowość. Coś takiego przerabialiśmy w polskim speedwayu w latach 50. Czy to dobry pomysł, czy jeden finał nie byłby bardziej ekscytujący?

 

To zaszczyt patronować, po raz pierwszy w życiu – IMP. Traktuję to jako docenienie przez władze polskiego żużla tego, co zrobiłem dla „czarnego sportu”. Co do tegorocznej formuły IMP, to można zażartować, że „stare wróciło”. Nie ukrywam jednak, że ten format trzech turniejów, a nie jednego bardzo mi się podoba, bo medaliści żużlowych mistrzostw Polski wywalczą miejsce na podium nie przypadkiem, fartem, „dniem konia” podczas jednych zawodów, lecz dominując w trzech. Jestem za tym, aby tę formułę utrzymać w przyszłym roku.

 

 

Krytyka spadła na wybrane tory: Grudziądz, Krosno i Rzeszów. Że nudne, że trudno tam o wyprzedzanki. Ale chyba jest nadzieja na dobrą frekwencję? Ja bym proponował Opole, gdyby miało ciut, ciut nowocześniejszy stadion.

 

Liczymy w tych wszystkich trzech miastach na dobra frekwencję, bo zawody rangi IMP muszą odbywać się przy tłumie kibiców. To kwestia promocji żużla. Zdradzę, że Opole bardzo długo było w grze o organizację jednego z turniejów IMP 2022, do tego stopnia, że miałem już na mojej biurowej tablicy, gdzie umieszczam imprezy sportowe (i nie tylko), na których powinienem być, wpisane właśnie miasto Jerzego Szczakiela. A skończyło się jednak na Grudziądzu. Może to będzie kolejny impuls dla włodarzy Opola, aby rzeczywiście zmodernizować stadion dawnego „Kolejarza”. Myślę – i to bez ironii – że „romantyczny żużel” w Opolu, który tak chwalił Marek Cieślak, będzie mógł dalej istnieć, mimo instalacji tablicy świetlnej i innych renowacji.

 

 

Czy w obecnej sytuacji legendarna czapka Kadyrowa to właściwa nagroda dla nowo kreowanego mistrza? Właśnie, kogo typujesz na medalistów?

 

Tradycja zobowiązuje. Nie słyszałem głosów w środowisku żużlowym, aby czapkę Kadyrowa przekształcić na nagrodę o innej nazwie. Niech o tym zdecydują ludzie żużla, a nie ktoś z boku

 

 

W swoim Gorzowie Zmarzlik nie wygrał GP, ale i tak powiększył przewagę w „generalce” IMŚ do 18 punktów. Martwi zapaść formy Maćka Janowskiego. Znów spadł na swoje „ulubione” czwarte miejsce. Czy organizatorzy z Discovery nie powinni poczekać 20 minut aż tor przeschnie po deszczu, zamiast puszczać pierwsze wyścigi na błocku?

 

Bartek uczynił bardzo duży krok naprzód do trzeciego złota GP, a więc wyrównania rekordu zawodników, którzy dziś z nim rywalizują, a w przeszłości trzy razy stawali na najwyższym stopniu podium cyklu GP. Myślę o Nicki Pedersenie i Taiu Woffindenie. Maciek Janowski na pewno jeszcze nie pogrzebał szans na medal i tanio skóry nie sprzeda. Cały czas wierzę, że stanie na podium GP 2022. Po raz pierwszy w historii – ale może nie ostatni?

A co do szczegółów: tak, oczywiście organizatorzy powinni poczekać, aż tor przeschnie po deszczu. Nie wiem jednak, czy nie wygrała presja… telewizji.

 

 

W pierwszej lidze biją się o play offy i zażarcie bronią się przed play offami. A w Ekstralidze nudy jak w polskim filmie. Wiemy kto spadnie, a jeśli Betard Sparta wygra za trzy u siebie z osłabionym brakiem Pedersena GKM-em, na co się zanosi, to też już będziemy znali skład play offów. Te 6 ekip w play off to chyba jednak nie był trafiony pomysł, jak sądzisz?

 

Różnimy się w kwestii poszerzenia play offów. Pamiętam naszą rozmowę przed sezonem 2022, gdy już wtedy krytykowałeś to rozwiązanie. Zresztą szereg osób zakładało, że z góry wszystko jest przesądzone. Tymczasem okazało się, że życie jest ciekawsze niż prognozy! GKM do końca walczy o play offy, ma szanse nie tylko na papierze, a więc tak naprawdę reforma okazała się, wbrew temu, co słyszę, absolutnie sensowna. Sądzę, że podobnie będzie w przyszłym roku.

 

I co z tym Woffindenem? Króluje w social mediach, lecz na torze jest już znacznie gorzej…

 

Jak na trzykrotnego mistrza świata i jednak podporę zespołu mistrzowskiego DMP. z zeszłego sezonu przywozi za mało punktów.  Nie ma co tego ukrywać. Trzeba wierzyć, że przebudzi się na decydujące mecze o „szóstkę” i o „czwórkę”. Jeżeli wróci Woffinden zeszłoroczny i sprzed lat, to kibice zapomną skok na spadochronie, MMA i sukcesy w mediach społecznościowych - a nie na torze. Na dzisiaj na pewno nie wolno Taia dołować, bo jest po prostu potrzebny drużynie na kluczowe mecze sezonu.

 

 

Burdy nie tak dawno w Bydgoszczy, teraz awantury na stadionach w Rawiczu i Ostrowie. Czy tak mają wyglądać trybuny w „rodzinnym sporcie”, jakim miał być żużel i jakim jest on na Zachodzie? Jak zaadzić tej kibicowskiej patologii?

 

Przykre. Chwaliliśmy się, że żużel jest „inny” niż szereg dyscyplin, że na trybuny przychodzą całe rodziny itd. itp.  Na szczęście mówimy o pojedynczych wypadkach, o trzech meczach na kilkadziesiąt, a więc to wciąż wyjątek od reguły, a nie reguła. Oczywiście jednak nawet tego nie powinno być.

 

 

Twoje najbliższe plany żużlowe poza IMP i SEC?

 

Poza trzema turniejami SEC w: Guestrow, Łodzi i Pardubiach oraz „trójcą” IMP (Grudziądz, Krosno, Rzeszów) jeszcze tradycyjny mecz Północ-Południe oraz być może jeszcze jeden mecz Żużlowej Reprezentacji Polski. Jednak to wszystko nie wcześniej niż we wrześniu-październiku.

 

*tekst ukazał się w „Tygodniku Żużlowym” (12.07.2022)

Moje Patronaty Honorowe nad Mistrzostwami Polski i Mistrzostwami Europy na żużlu

 

Zapraszam do lektury mojego wywiadu dla „Tygodnika Żużlowego” przeprowadzonego po inauguracji Speedway Euro Championship - Indywidualnych Mistrzostw Europy, który już siódmy rok z rzędu odbywają się pod moim Patronatem Honorowym. Rozmowę ze mną przeprowadził reaktor Bartłomiej Czekański.

 

Pierwszy turniej SEC pod Twoim Honorowym Patronatem, tym razem w Rybniku, za nami. Było chyba na nim więcej ścigania niż we wszystkich dotychczasowych tegorocznych rundach GP. Dwóch naszych na podium, bo ze snu obudził się Duńczyk spod Wejherowa - Madsen, który pogodził wszystkich. Szybkiego Michelsena też. Kto zatem zostanie mistrzem Europy i awansuje do GP?

 

Jestem zadowolony z przebiegu turnieju w Rybniku, jak i tez frekwencji. Według prezesa Krzysztofa Mrozka na trybunach było siedem tysięcy widzów, One Sport doliczył się blisko sześciu, wiec średnia wychodzi sześć i pół (śmiech). Początkowo zawody wyglądały jak turnieje GP, czyli jazda gęsiego, ale potem zaczęło się konkretne ściganie, wielokrotne mijanki i walka na trasie. Zawody naprawdę mogły się podobać, zwłaszcza na tle Grand Prix, które w tym roku jest jednym z najnudniejszych od lat. Większość podium zajęli Polacy i to bardzo cieszy, bo przypomnę, ze obserwujemy pewien paradoks: w ostatnich sześciu latach Biało-Czerwoni zdobyli sześć medali IMŚ – GP (dwa złote Bartka Zmarzlika, dwa jego srebra i jeden brąz oraz wicemistrzostwo świata Patryka Dudka), natomiast tylko trzy razy zdobywaliśmy medal IME – SEC (Kasprzak, Hampel, Dudek). Swoją drogą ciekawa jest w tym roku kolejna odsłona rywalizacji dwóch Duńczyków, którzy mieszkają w Polsce : jeden na Kaszubach – Madsen, drugi na Górnym Śląsku – Michelsen. W Rybniku wygrał ten pierwszy, wicemistrz Europy, ale więcej punktów uzbierał ten drugi- mistrz Europy, dlatego jest liderem ex-aequo z Januszem Kołodziejem. Co do faworyta do złota, to już pierwszy turniej pokazał, że jest czterech-pięciu równorzędnych pretendentów, zatem przesądzanie na początku lipca wyniku finału, który będzie pod koniec września, byłoby szaleństwem. Ja po cichu wierzę w złoto dla Polaka – po raz pierwszy w nowej formule Speedway Euro Championship, która w tym roku ma 10 edycję i 7 raz odbywa się pod moim Patronatem Honorowym.

 

 

Szkoda tylko, że dopuszczono nieprzygotowany tor do jednego z wyścigów, przez co Woryna o mało nie wyleciał w powietrze na pozostawionej przez traktor z broną pryzmie nawierzchni. Gdzie byli sędzia, komisarz toru i kierownik zawodów?

 

Dobrze, że skończyło tak, jak się skończyło. A Rybnik ma nauczkę na przyszłość.

 

 

Rozmawiamy przed pierwszym z trzech turniejów o IMP. Po raz pierwszy patronujesz rozgrywce o miano najlepszego polskiego żużlowca. Ale kilka finałowych zawodów to nie nowość. Coś takiego przerabialiśmy w polskim speedwayu w latach 50. Czy to dobry pomysł, czy jeden finał nie byłby bardziej ekscytujący?

 

To zaszczyt patronować, po raz pierwszy w życiu – IMP. Traktuję to jako docenienie przez władze polskiego żużla tego, co zrobiłem dla „czarnego sportu”. Co do tegorocznej formuły IMP, to można zażartować, że „stare wróciło”. Nie ukrywam jednak, że ten format trzech turniejów, a nie jednego bardzo mi się podoba, bo medaliści żużlowych mistrzostw Polski wywalczą miejsce na podium nie przypadkiem, fartem, „dniem konia” podczas jednych zawodów, lecz dominując w trzech. Jestem za tym, aby tę formułę utrzymać w przyszłym roku.

 

 

Krytyka spadła na wybrane tory: Grudziądz, Krosno i Rzeszów. Że nudne, że trudno tam o wyprzedzanki. Ale chyba jest nadzieja na dobrą frekwencję? Ja bym proponował Opole, gdyby miało ciut, ciut nowocześniejszy stadion.

 

Liczymy w tych wszystkich trzech miastach na dobra frekwencję, bo zawody rangi IMP muszą odbywać się przy tłumie kibiców. To kwestia promocji żużla. Zdradzę, że Opole bardzo długo było w grze o organizację jednego z turniejów IMP 2022, do tego stopnia, że miałem już na mojej biurowej tablicy, gdzie umieszczam imprezy sportowe (i nie tylko), na których powinienem być, wpisane właśnie miasto Jerzego Szczakiela. A skończyło się jednak na Grudziądzu. Może to będzie kolejny impuls dla włodarzy Opola, aby rzeczywiście zmodernizować stadion dawnego „Kolejarza”. Myślę – i to bez ironii – że „romantyczny żużel” w Opolu, który tak chwalił Marek Cieślak, będzie mógł dalej istnieć, mimo instalacji tablicy świetlnej i innych renowacji.

 

 

Czy w obecnej sytuacji legendarna czapka Kadyrowa to właściwa nagroda dla nowo kreowanego mistrza? Właśnie, kogo typujesz na medalistów?

 

Tradycja zobowiązuje. Nie słyszałem głosów w środowisku żużlowym, aby czapkę Kadyrowa przekształcić na nagrodę o innej nazwie. Niech o tym zdecydują ludzie żużla, a nie ktoś z boku

 

 

W swoim Gorzowie Zmarzlik nie wygrał GP, ale i tak powiększył przewagę w „generalce” IMŚ do 18 punktów. Martwi zapaść formy Maćka Janowskiego. Znów spadł na swoje „ulubione” czwarte miejsce. Czy organizatorzy z Discovery nie powinni poczekać 20 minut aż tor przeschnie po deszczu, zamiast puszczać pierwsze wyścigi na błocku?

 

Bartek uczynił bardzo duży krok naprzód do trzeciego złota GP, a więc wyrównania rekordu zawodników, którzy dziś z nim rywalizują, a w przeszłości trzy razy stawali na najwyższym stopniu podium cyklu GP. Myślę o Nicki Pedersenie i Taiu Woffindenie. Maciek Janowski na pewno jeszcze nie pogrzebał szans na medal i tanio skóry nie sprzeda. Cały czas wierzę, że stanie na podium GP 2022. Po raz pierwszy w historii – ale może nie ostatni?

A co do szczegółów: tak, oczywiście organizatorzy powinni poczekać, aż tor przeschnie po deszczu. Nie wiem jednak, czy nie wygrała presja… telewizji.

 

 

W pierwszej lidze biją się o play offy i zażarcie bronią się przed play offami. A w Ekstralidze nudy jak w polskim filmie. Wiemy kto spadnie, a jeśli Betard Sparta wygra za trzy u siebie z osłabionym brakiem Pedersena GKM-em, na co się zanosi, to też już będziemy znali skład play offów. Te 6 ekip w play off to chyba jednak nie był trafiony pomysł, jak sądzisz?

 

Różnimy się w kwestii poszerzenia play offów. Pamiętam naszą rozmowę przed sezonem 2022, gdy już wtedy krytykowałeś to rozwiązanie. Zresztą szereg osób zakładało, że z góry wszystko jest przesądzone. Tymczasem okazało się, że życie jest ciekawsze niż prognozy! GKM do końca walczy o play offy, ma szanse nie tylko na papierze, a więc tak naprawdę reforma okazała się, wbrew temu, co słyszę, absolutnie sensowna. Sądzę, że podobnie będzie w przyszłym roku.

 

I co z tym Woffindenem? Króluje w social mediach, lecz na torze jest już znacznie gorzej…

 

Jak na trzykrotnego mistrza świata i jednak podporę zespołu mistrzowskiego DMP. z zeszłego sezonu przywozi za mało punktów.  Nie ma co tego ukrywać. Trzeba wierzyć, że przebudzi się na decydujące mecze o „szóstkę” i o „czwórkę”. Jeżeli wróci Woffinden zeszłoroczny i sprzed lat, to kibice zapomną skok na spadochronie, MMA i sukcesy w mediach społecznościowych - a nie na torze. Na dzisiaj na pewno nie wolno Taia dołować, bo jest po prostu potrzebny drużynie na kluczowe mecze sezonu.

 

 

Burdy nie tak dawno w Bydgoszczy, teraz awantury na stadionach w Rawiczu i Ostrowie. Czy tak mają wyglądać trybuny w „rodzinnym sporcie”, jakim miał być żużel i jakim jest on na Zachodzie? Jak zaadzić tej kibicowskiej patologii?

 

Przykre. Chwaliliśmy się, że żużel jest „inny” niż szereg dyscyplin, że na trybuny przychodzą całe rodziny itd. itp.  Na szczęście mówimy o pojedynczych wypadkach, o trzech meczach na kilkadziesiąt, a więc to wciąż wyjątek od reguły, a nie reguła. Oczywiście jednak nawet tego nie powinno być.

 

 

Twoje najbliższe plany żużlowe poza IMP i SEC?

 

Poza trzema turniejami SEC w: Guestrow, Łodzi i Pardubiach oraz „trójcą” IMP (Grudziądz, Krosno, Rzeszów) jeszcze tradycyjny mecz Północ-Południe oraz być może jeszcze jeden mecz Żużlowej Reprezentacji Polski. Jednak to wszystko nie wcześniej niż we wrześniu-październiku.

 

*tekst ukazał się w „Tygodniku Żużlowym” (12.07.2022)


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe