Aleksandra Jakubiak OV: Ku przestrodze

„Na tym świecie nie ma nic równie trudnego do zdobycia i równie łatwego do stracenia, jak zaufanie” Haruki Murakami.
krzyż/zdjęcie poglądowe
krzyż/zdjęcie poglądowe / pixabay.com/penphoto

Bajka o nieroztropnym Pastuszku

Od wczesnego dzieciństwa opowiadano mi pewną krótką bajkę z niepokojącym morałem. Był sobie pewien mały chłopiec. Nazwijmy go Pastuszkiem. Pastuszek chodził codziennie na łąkę blisko wsi i tam doglądał pasącego się stada owiec. Jak dzień długi bawił się, liczył owieczki i chmurki na niebie, ale jak to małemu chłopcu, szybko mu się te zajęcia nudziły. Kiedyś zatem wymyślił psotę. Zaczął głośno krzyczeć: - Wilk, wilk. Ratunku, pomocy! Każdy łapał, co miał pod ręką. Chłopi w polu motyki i kosy, gospodynie wałki i patelnie, Dziadkowie i babcie, własne kostury oraz laski. Zbiegła się ludzi wielka gromada. Tymczasem Pastuszek ubawił się setnie. Zdenerwowany tłum szybko się rozproszył. W jakiś czas potem chłopiec ponowił figla. Tym razem na pastwisko przybiegło już dużo mniej osób. Za trzecim razem tylko kilka osób.

Razu pewnego wilk groźny i wielki wyskoczył z lasu i zaczął polować na owce Pastuszka. Ślina kapała mu z otwartej paszczy, sierść groźnie jeżyła się na karku. Pastuszek krzyczał wniebogłosy, płakał i próbował ratować to, co jeszcze zostało z jego stada, ale nikt nie przybiegł z pomocą. Wilk pożarł wszystkie owce, a i Pastuszka nie oszczędził.

 

Krajobraz już nie czarno-biały

Dwa tygodnie temu pisząc o powieszeniu figurki Dzieciątka Jezus na stryczku i o związanej z tym aferze w Bolesławcu, wspomniałam, że sprawa owa jest bardziej złożona niż czytelny akt zbezczeszczenia krzyża w Kielnie na Pomorzu, gdzie nauczycielka miała zdjąć ów krzyż ze ściany i na oczach całej siódmej klasy wrzucić go do kosza. Cóż, okazuje się, że grubo się pomyliłam.

W tym tygodniu już szykowałam się do skończenia pracy, gdy zauważyłam informację o tym, że ww. nauczycielka angielskiego została przywrócona do pracy przez Komisję Dyscyplinarną. Chodzi o to, że po wypłynięciu całej sprawy, dyrektorka SP w Kielnie zawiesiła anglistkę, a komisja cofnęła decyzję o zawieszeniu i w czasie trwania dochodzenia kobieta może wykonywać obowiązki służbowe. Przyznam, że w pierwszej chwili skoczyło mi ciśnienie. Potem zapoznałam się ze źródłem informacji, a jest nim pismo branżowe „Głos Nauczycielski”, które zamieściło obszerny artykuł informacyjny, w którym cytowano m.in. fragmenty odwołania napisanego przez kielnieńską anglistkę.

 

Relacja nauczycielki

Kobieta relacjonując zajście z 15 grudnia ubiegłego roku, pisze, że był to początek lekcji, gdy pochyliła się ku szafie, aby wyjąć sprzęt elektroniczny, który miał być potrzebny do nauki. W tym czasie uczniowie zaczęli rzucać między sobą zabawką halloweenową. Kiedy ona podniosła się i zamknęła szafę zapytała młodzieży, do kogo należy gadżet, który tymczasem przyczepił się do ściany. Nikt nie chciał się przyznać, więc, niewiele myśląc, oderwała go ściany i wrzuciła do kosza. Z jej opisu zdarzenia wynika, że nawet dobrze nie zarejestrowała, co przedstawiał, bo skupiona była na temacie lekcji, a sprawę z zabawką traktowała jak setki podobnych sytuacji, gdy dzieci się wygłupiają. Najpewniej, jak dobrze znamy z halloweenowego designu, na wierzchu był jakiś grób lub trumna, na których widniał wizerunek krzyża. Z opowieści wynika jednak, że nie chodziło tu o krzyż wiszący w szkolnej klasie jako religijny symbol.

Oczywiście, możemy powiedzieć, że nie ma żadnej pewności, iż nauczycielka mówi prawdę. I będziemy mieć rację. Ale jej opowieść wydawała się spokojna, spójna, a nade wszystko prawdopodobna. Nie były to słowa furiata, którego widziałam oczami wyobraźni, miotającego się po klasie w szale religijnej nienawiści. Na jej korzyść przemawia również fakt, że sprawa nie stała się głośna od razu - co byłoby normalne w wypadku tak kontrowersyjnego zachowania, jak wrzucenie krzyża do kosza - a dopiero po blisko dwóch tygodniach.

 

To nie temat do żartów

Jeśli dochodzenie wykaże - a świadków zajścia było przecież wielu - że zawarte w odwołaniu opisy nie są prawdziwe, to sprawa powróci do swego wcześniejszego zero-jedynkowego status quo. Co jednak, jeśli relacja nauczycielki jest prawdziwa? Wniosek nr 1, czyli kto zyskał? Ktoś dla sobie znanych prywatnych lub społecznych korzyści nakręcił dętą aferę, na fali której gazety miały o czym pisać, aktywiści o tym krzyczeć etc. Wniosek nr 2, czyli kto stracił? My wszyscy, w sensie chrześcijanie. Z krzykiem na temat bezczeszczenia lub pozbywania się krzyża ze sfery publicznej jest jak z naszym Pastuszkiem. Po kilku podobnych akcjach, nikt już nie będzie wrażliwy na kolejne apele. Nawet my sami, niczym te gotujące się powoli żaby, będziemy w tej materii coraz bardziej spolegliwi i nieufni. Wniosek nr 3 - w obu wypadkach przegraną w całej sprawie jest dyrektorka szkoły.

Naprawdę warto poddać kwestię wniosku nr 2 pod społeczną rozwagę. Coś, co najpierw wywołuje szok i reakcję, nawet wśród osób postronnych, po nadużyciu zaufania nieustannie będzie tracić na wiarygodności i powszednieć. To naprawdę nie są żarty.


 

POLECANE
GIS wydał nowy komunikat. Na ten produkt trzeba uważać Wiadomości
GIS wydał nowy komunikat. Na ten produkt trzeba uważać

Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy kupili kolorowe szklanki z motywem kwiatów.

Tragedia w Szwajcarii. Nie żyje nastolatek ranny w pożarze w Crans-Montanie Wiadomości
Tragedia w Szwajcarii. Nie żyje nastolatek ranny w pożarze w Crans-Montanie

Do 41 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar pożaru, który wybuchł w noc sylwestrową w barze w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana. W szpitalu zmarł w sobotę, miesiąc po tragedii, 18-letni Szwajcar - podała w niedzielę szwajcarska agencja Ats za tamtejszą prokuraturą.

Gratka dla miłośników astronomii. Tych zjawisk nie możesz przegapić Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Tych zjawisk nie możesz przegapić

Luty 2026 będzie dobrym miesiącem do obserwowania nocnego nieba. Krótkie dni i długie noce sprzyjają astronomii, a zimowe powietrze często poprawia widoczność gwiazd i planet.

Emocje w  „Tańcu z Gwiazdami. Znana tancerka wraca na parkiet Wiadomości
Emocje w „Tańcu z Gwiazdami". Znana tancerka wraca na parkiet

Wielkimi krokami zbliża się 18. edycja „Tańca z gwiazdami”, a Polsat stopniowo odsłania karty. Jedną z pierwszych potwierdzonych tancerek jest Daria Syta, która po raz piąty pojawi się na parkiecie popularnego show.

Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek Wiadomości
Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek

We wsi Bronowice (Lubuskie), w wyniku wypadku podczas kuligu zginął w sobotni wieczór 49-latek. Mężczyzna jadąc na sankach ciągniętych quadem uderzył głową w słup energetyczny – poinformowała w niedzielę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz.

Lewandowski znów zachwyca. Nagranie z treningu obiegło sieć Wiadomości
Lewandowski znów zachwyca. Nagranie z treningu obiegło sieć

W mediach społecznościowych FC Barcelony pojawiło się nagranie z treningu, które szybko przyciągnęło uwagę kibiców. Robert Lewandowski, mimo trudniejszego momentu w sezonie, pokazał na nim pełnię swoich technicznych możliwości.

Trójstronne rozmowy pokojowe w nowym terminie. Zełenski podał daty Wiadomości
Trójstronne rozmowy pokojowe w nowym terminie. Zełenski podał daty

Kolejna runda rozmów pokojowych z udziałem Ukrainy, USA i Rosji odbędzie się w najbliższą środę i czwartek, 4 i 5 lutego, w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – poinformował w niedzielę ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Wcześniej oczekiwano, że rozmowy odbędą się 1 lutego.

Nie żyje była szefowa Bundestagu z ostatniej chwili
Nie żyje była szefowa Bundestagu

Była przewodnicząca Bundestagu Rita Süssmuth nie żyje. Działaczka Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej CDU zmarła w wieku 88 lat – podała w niedzielę agencja DPA, powołując się na informację Bundestagu potwierdzoną przez rzeczniczkę CDU.

O włos od tragedii. Wypadek z udziałem polskiego piosenkarza Wiadomości
O włos od tragedii. Wypadek z udziałem polskiego piosenkarza

Michał Wiśniewski opublikował w mediach społecznościowych emocjonalne nagranie, w którym opowiedział o niebezpiecznym zdarzeniu drogowym z jego udziałem. Lider zespołu Ich Troje poinformował, że został uderzony przez rozpędzony samochód, którego kierowca uciekł z miejsca kolizji.

Zgubili się w lesie podczas mrozów. Dramat w Kampinoskim Parku Narodowym Wiadomości
Zgubili się w lesie podczas mrozów. Dramat w Kampinoskim Parku Narodowym

Jedna z trzech osób, które zgubiły się podczas spaceru w Kampinoskim Parku Narodowym, nie przeżyła. Mimo szybkiej akcji ratunkowej i intensywnych poszukiwań, życia starszej kobiety nie udało się uratować. Policja ostrzega przed przebywaniem w lasach w czasie silnych mrozów.

REKLAMA

Aleksandra Jakubiak OV: Ku przestrodze

„Na tym świecie nie ma nic równie trudnego do zdobycia i równie łatwego do stracenia, jak zaufanie” Haruki Murakami.
krzyż/zdjęcie poglądowe
krzyż/zdjęcie poglądowe / pixabay.com/penphoto

Bajka o nieroztropnym Pastuszku

Od wczesnego dzieciństwa opowiadano mi pewną krótką bajkę z niepokojącym morałem. Był sobie pewien mały chłopiec. Nazwijmy go Pastuszkiem. Pastuszek chodził codziennie na łąkę blisko wsi i tam doglądał pasącego się stada owiec. Jak dzień długi bawił się, liczył owieczki i chmurki na niebie, ale jak to małemu chłopcu, szybko mu się te zajęcia nudziły. Kiedyś zatem wymyślił psotę. Zaczął głośno krzyczeć: - Wilk, wilk. Ratunku, pomocy! Każdy łapał, co miał pod ręką. Chłopi w polu motyki i kosy, gospodynie wałki i patelnie, Dziadkowie i babcie, własne kostury oraz laski. Zbiegła się ludzi wielka gromada. Tymczasem Pastuszek ubawił się setnie. Zdenerwowany tłum szybko się rozproszył. W jakiś czas potem chłopiec ponowił figla. Tym razem na pastwisko przybiegło już dużo mniej osób. Za trzecim razem tylko kilka osób.

Razu pewnego wilk groźny i wielki wyskoczył z lasu i zaczął polować na owce Pastuszka. Ślina kapała mu z otwartej paszczy, sierść groźnie jeżyła się na karku. Pastuszek krzyczał wniebogłosy, płakał i próbował ratować to, co jeszcze zostało z jego stada, ale nikt nie przybiegł z pomocą. Wilk pożarł wszystkie owce, a i Pastuszka nie oszczędził.

 

Krajobraz już nie czarno-biały

Dwa tygodnie temu pisząc o powieszeniu figurki Dzieciątka Jezus na stryczku i o związanej z tym aferze w Bolesławcu, wspomniałam, że sprawa owa jest bardziej złożona niż czytelny akt zbezczeszczenia krzyża w Kielnie na Pomorzu, gdzie nauczycielka miała zdjąć ów krzyż ze ściany i na oczach całej siódmej klasy wrzucić go do kosza. Cóż, okazuje się, że grubo się pomyliłam.

W tym tygodniu już szykowałam się do skończenia pracy, gdy zauważyłam informację o tym, że ww. nauczycielka angielskiego została przywrócona do pracy przez Komisję Dyscyplinarną. Chodzi o to, że po wypłynięciu całej sprawy, dyrektorka SP w Kielnie zawiesiła anglistkę, a komisja cofnęła decyzję o zawieszeniu i w czasie trwania dochodzenia kobieta może wykonywać obowiązki służbowe. Przyznam, że w pierwszej chwili skoczyło mi ciśnienie. Potem zapoznałam się ze źródłem informacji, a jest nim pismo branżowe „Głos Nauczycielski”, które zamieściło obszerny artykuł informacyjny, w którym cytowano m.in. fragmenty odwołania napisanego przez kielnieńską anglistkę.

 

Relacja nauczycielki

Kobieta relacjonując zajście z 15 grudnia ubiegłego roku, pisze, że był to początek lekcji, gdy pochyliła się ku szafie, aby wyjąć sprzęt elektroniczny, który miał być potrzebny do nauki. W tym czasie uczniowie zaczęli rzucać między sobą zabawką halloweenową. Kiedy ona podniosła się i zamknęła szafę zapytała młodzieży, do kogo należy gadżet, który tymczasem przyczepił się do ściany. Nikt nie chciał się przyznać, więc, niewiele myśląc, oderwała go ściany i wrzuciła do kosza. Z jej opisu zdarzenia wynika, że nawet dobrze nie zarejestrowała, co przedstawiał, bo skupiona była na temacie lekcji, a sprawę z zabawką traktowała jak setki podobnych sytuacji, gdy dzieci się wygłupiają. Najpewniej, jak dobrze znamy z halloweenowego designu, na wierzchu był jakiś grób lub trumna, na których widniał wizerunek krzyża. Z opowieści wynika jednak, że nie chodziło tu o krzyż wiszący w szkolnej klasie jako religijny symbol.

Oczywiście, możemy powiedzieć, że nie ma żadnej pewności, iż nauczycielka mówi prawdę. I będziemy mieć rację. Ale jej opowieść wydawała się spokojna, spójna, a nade wszystko prawdopodobna. Nie były to słowa furiata, którego widziałam oczami wyobraźni, miotającego się po klasie w szale religijnej nienawiści. Na jej korzyść przemawia również fakt, że sprawa nie stała się głośna od razu - co byłoby normalne w wypadku tak kontrowersyjnego zachowania, jak wrzucenie krzyża do kosza - a dopiero po blisko dwóch tygodniach.

 

To nie temat do żartów

Jeśli dochodzenie wykaże - a świadków zajścia było przecież wielu - że zawarte w odwołaniu opisy nie są prawdziwe, to sprawa powróci do swego wcześniejszego zero-jedynkowego status quo. Co jednak, jeśli relacja nauczycielki jest prawdziwa? Wniosek nr 1, czyli kto zyskał? Ktoś dla sobie znanych prywatnych lub społecznych korzyści nakręcił dętą aferę, na fali której gazety miały o czym pisać, aktywiści o tym krzyczeć etc. Wniosek nr 2, czyli kto stracił? My wszyscy, w sensie chrześcijanie. Z krzykiem na temat bezczeszczenia lub pozbywania się krzyża ze sfery publicznej jest jak z naszym Pastuszkiem. Po kilku podobnych akcjach, nikt już nie będzie wrażliwy na kolejne apele. Nawet my sami, niczym te gotujące się powoli żaby, będziemy w tej materii coraz bardziej spolegliwi i nieufni. Wniosek nr 3 - w obu wypadkach przegraną w całej sprawie jest dyrektorka szkoły.

Naprawdę warto poddać kwestię wniosku nr 2 pod społeczną rozwagę. Coś, co najpierw wywołuje szok i reakcję, nawet wśród osób postronnych, po nadużyciu zaufania nieustannie będzie tracić na wiarygodności i powszednieć. To naprawdę nie są żarty.



 

Polecane