[Tylko u nas] Shandy & Eva dla Tysol.pl: "Tam gdzie będzie zapotrzebowanie na naszą muzykę, tam będziemy"
![[Tylko u nas] Shandy & Eva dla Tysol.pl: "Tam gdzie będzie zapotrzebowanie na naszą muzykę, tam będziemy"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/21d0617b-9c44-449d-902a-fa9bfea4c301/36631.jpg?p=article_hero_mobile)
Jesteśmy z zupełnie różnych miejsc na świecie. Śpiewamy razem i dużo harmonizujemy. Nasze głosy bardzo dobrze współgrają. Jesteśmy zespołem, który łączą różne gatunki muzyczne. Ewa lubi jazz. Shandy wprowadza karaibskie rytmy. Jesteśmy wybuchową i nieoczywistą muzyczną mieszanką – mówią Shandy & Eva w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
- Jest zapotrzebowanie na rynku muzycznym na Wasz duet?
Eva: Mam nadzieję, że jest takie zapotrzebowanie. Czerpiemy inspirację z wielu gatunków muzycznych, których słuchamy. Gramy melancholijnie, a mamy też i szybsze piosenki. Chciałyśmy to połączyć na naszym debiutanckim krążku. Czegoś takiego nie ma (śmiech). Mam nadzieję, że nasza muzyka będzie interesująca dla słuchaczy.
- Nie obawiacie się, że nie osiągniecie sukcesu komercyjnego w Polsce, mając więcej utworów napisanych w języku angielskim, a nie w polskim?
E.: Miałyśmy koncert w małych miastach, gdzie odbiór był bardzo dobry, pomimo, że grałyśmy piosenki w języku angielskim. Między piosenkami tłumaczymy odbiorcom, o czym są nasze piosenki.
- Jak się poznałyście?
E.: Pięć lat temu zaczęłyśmy studia na College of Music w Los Angeles na wydziale wokalnym. Shandy jest z Karaibów, ja jestem z Warszawy. Wcześniej się nie znałyśmy. Z biegiem czasu zaczęłyśmy wspólnie występować. Uznałyśmy, że załóżmy duet i będziemy pisać kompozycje.
- Po co studia w Los Angeles?
E.: Oczywiście jest wiele dobrych szkół w Polsce, ale ja marzyłam o studiowaniu w USA. Czerpałam inspiracje muzyczne od artystów pochodzących właśnie z USA.
- Ciężko jest się dostać na taką uczelnię?
E.: Najpierw trzeba się do nich odezwać. W moim przypadku odbyło się to drogą elektroniczną. Musiałam wysłać swoją twórczość. Potem moją aplikację rozpatrywała odpowiednia komisja składająca się z wykładowców pracujących w College of Music.
Shandy: Chciałam podróżować. Chciałam wyjść z moją twórczością poza moje rodzinne strony. Padło na USA.
- Poza zespołem również się przyjaźnicie? Słuchając Waszej płyty czuć między wami chemię?
S.: Lubimy się (śmiech).
E.: W innym przypadku nie zakładałybyśmy zespołu. Czasami mamy wzloty i upadki, ale trzeba ze sobą dobrze funkcjonować.

- Macie plan podbić Stany Zjednoczone?
S.: I tak i nie. Nie mamy sprecyzowanego planu, ze chcemy dotrzeć do konkretnej grupy docelowej. Chcemy docierać do wszystkich. Mieszkających i w Polsce i w USA.
E.: Tam gdzie będzie zapotrzebowanie na naszą muzykę, tam będziemy.
- Jak to jest funkcjonować jako artysta w dwóch różnych miejscach często dalekich od siebie?
S.: Artyście w Los Angeles jest ciężej. Jest tam zdecydowanie więcej artystów, niż w innych państwach. Konkurencja ogromna.
E.: W Los Angeles jest przesyt wszystkiego. Mnóstwo ludzi z całego świata chce spróbować swoich sił i realizować swoje marzenia. Codziennie w każdym klubie jest co najmniej pięć zespołów, które umilają czas ludziom.
- Jestem właścicielem dużej wytwórni płytowej w USA i proponuję Wam podpisanie lukratywnego kontraktu, ale zanim go podpiszmy, chce się dowiedzieć, czym się wyróżniacie spośród innych zespołów?
E.: Jesteśmy z zupełnie różnych miejsc na świecie. Śpiewamy razem i dużo harmonizujemy. Nasze głosy bardzo dobrze współgrają. Jesteśmy zespołem, który łączą różne gatunki muzyczne. Bardzo lubię jazz. Shandy wprowadza karaibskie rytmy. Jesteśmy wybuchową i nieoczywistą muzyczną mieszanką.
- Macie jakieś granice, których nie przekroczycie?
S.: Ciężko jest mieć dziś jakiekolwiek granice jako artysta (śmiech). Ważne jest to, żeby artysta był prawdziwy i mógł sobie spojrzeć w lustro. Taką zasadą się kieruję. Ludzie czują emocję, czują prawdą. Szczerość przede wszystkim.
- Ewo, dlaczego nie grasz nazwiskiem Twojego taty i nie poszłaś w jego ślady?
E.: Nie wstydzę się, że moim tatą jest Artur Żmijewski. Nie zmieniłam mojego nazwiska. Tata jest jednym z producentów naszej płyty. To nie jest tajemnica. Robię coś innego, nie poszłam w aktorstwo. Mam nadzieję, że nasza muzyka sama się obroni.
- Jaki przekaz i treść zostawiacie słuchaczom?
S. i E.: Chcemy przekazywać prawdę, emocję oraz pozytywną energię słuchaczom. Egzotyczne dźwięki w harmonii z tymi popularnymi. Przy naszej muzyce można odpocząć i poskakać. Zapraszamy na nasze koncerty. W planach mamy ich całkiem sporo. Najpierw w Polsce, a potem dalej, w Europie.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak
Eva: Mam nadzieję, że jest takie zapotrzebowanie. Czerpiemy inspirację z wielu gatunków muzycznych, których słuchamy. Gramy melancholijnie, a mamy też i szybsze piosenki. Chciałyśmy to połączyć na naszym debiutanckim krążku. Czegoś takiego nie ma (śmiech). Mam nadzieję, że nasza muzyka będzie interesująca dla słuchaczy.
- Nie obawiacie się, że nie osiągniecie sukcesu komercyjnego w Polsce, mając więcej utworów napisanych w języku angielskim, a nie w polskim?
E.: Miałyśmy koncert w małych miastach, gdzie odbiór był bardzo dobry, pomimo, że grałyśmy piosenki w języku angielskim. Między piosenkami tłumaczymy odbiorcom, o czym są nasze piosenki.
- Jak się poznałyście?
E.: Pięć lat temu zaczęłyśmy studia na College of Music w Los Angeles na wydziale wokalnym. Shandy jest z Karaibów, ja jestem z Warszawy. Wcześniej się nie znałyśmy. Z biegiem czasu zaczęłyśmy wspólnie występować. Uznałyśmy, że załóżmy duet i będziemy pisać kompozycje.
- Po co studia w Los Angeles?
E.: Oczywiście jest wiele dobrych szkół w Polsce, ale ja marzyłam o studiowaniu w USA. Czerpałam inspiracje muzyczne od artystów pochodzących właśnie z USA.
- Ciężko jest się dostać na taką uczelnię?
E.: Najpierw trzeba się do nich odezwać. W moim przypadku odbyło się to drogą elektroniczną. Musiałam wysłać swoją twórczość. Potem moją aplikację rozpatrywała odpowiednia komisja składająca się z wykładowców pracujących w College of Music.
Shandy: Chciałam podróżować. Chciałam wyjść z moją twórczością poza moje rodzinne strony. Padło na USA.
- Poza zespołem również się przyjaźnicie? Słuchając Waszej płyty czuć między wami chemię?
S.: Lubimy się (śmiech).
E.: W innym przypadku nie zakładałybyśmy zespołu. Czasami mamy wzloty i upadki, ale trzeba ze sobą dobrze funkcjonować.

- Macie plan podbić Stany Zjednoczone?
S.: I tak i nie. Nie mamy sprecyzowanego planu, ze chcemy dotrzeć do konkretnej grupy docelowej. Chcemy docierać do wszystkich. Mieszkających i w Polsce i w USA.
E.: Tam gdzie będzie zapotrzebowanie na naszą muzykę, tam będziemy.
- Jak to jest funkcjonować jako artysta w dwóch różnych miejscach często dalekich od siebie?
S.: Artyście w Los Angeles jest ciężej. Jest tam zdecydowanie więcej artystów, niż w innych państwach. Konkurencja ogromna.
E.: W Los Angeles jest przesyt wszystkiego. Mnóstwo ludzi z całego świata chce spróbować swoich sił i realizować swoje marzenia. Codziennie w każdym klubie jest co najmniej pięć zespołów, które umilają czas ludziom.
- Jestem właścicielem dużej wytwórni płytowej w USA i proponuję Wam podpisanie lukratywnego kontraktu, ale zanim go podpiszmy, chce się dowiedzieć, czym się wyróżniacie spośród innych zespołów?
E.: Jesteśmy z zupełnie różnych miejsc na świecie. Śpiewamy razem i dużo harmonizujemy. Nasze głosy bardzo dobrze współgrają. Jesteśmy zespołem, który łączą różne gatunki muzyczne. Bardzo lubię jazz. Shandy wprowadza karaibskie rytmy. Jesteśmy wybuchową i nieoczywistą muzyczną mieszanką.
- Macie jakieś granice, których nie przekroczycie?
S.: Ciężko jest mieć dziś jakiekolwiek granice jako artysta (śmiech). Ważne jest to, żeby artysta był prawdziwy i mógł sobie spojrzeć w lustro. Taką zasadą się kieruję. Ludzie czują emocję, czują prawdą. Szczerość przede wszystkim.
- Ewo, dlaczego nie grasz nazwiskiem Twojego taty i nie poszłaś w jego ślady?
E.: Nie wstydzę się, że moim tatą jest Artur Żmijewski. Nie zmieniłam mojego nazwiska. Tata jest jednym z producentów naszej płyty. To nie jest tajemnica. Robię coś innego, nie poszłam w aktorstwo. Mam nadzieję, że nasza muzyka sama się obroni.
- Jaki przekaz i treść zostawiacie słuchaczom?
S. i E.: Chcemy przekazywać prawdę, emocję oraz pozytywną energię słuchaczom. Egzotyczne dźwięki w harmonii z tymi popularnymi. Przy naszej muzyce można odpocząć i poskakać. Zapraszamy na nasze koncerty. W planach mamy ich całkiem sporo. Najpierw w Polsce, a potem dalej, w Europie.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 04.09.2019 23:50
Komentarze
Główny negocjator Iranu postawił Trumpowi warunek
31.05.2026 14:12

Komentarzy: 0
Główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył w niedzielę, że władze Iranu nie zaakceptują żadnego porozumienia kończącego wojnę z USA, dopóki nie będzie pewności, że prawa narodu irańskiego są chronione - podały państwowe media irańskie.
Czytaj więcej
Janusz Kowalski: Zbanderyzowani Ukraińcy w Polsce stanowią dla Polaków zagrożenie
31.05.2026 13:20

Komentarzy: 0
„Jestem bezwzględnym zwolennikiem tego, żeby ci wszyscy Ukraińcy, którzy przyjechali do nas po 2022 roku, po prostu wrócili na Ukrainę. Żeby tych kilkaset tysięcy, ponad milion ludzi po prostu wróciło na Ukrainę” - mówi portalowi Tysol.pl poseł Janusz Kowalski.
Czytaj więcej
Między USA a Chinami wybuchła „wojna farmaceutyczna”
31.05.2026 11:16

Komentarzy: 0
Szybki rozwój chińskiej biotechnologii niepokoi Waszyngton i otwiera nowy front strategiczny między dwoma supermocarstwami: front innowacji farmaceutycznych – pisze włoski portal Il Giornale.
Czytaj więcej
Polski konsulat w Nowym Jorku i pomnik Jana Karskiego oblane czerwoną farbą
30.05.2026 19:05

Komentarzy: 0
Niezidentyfikowany sprawca oblał czerwoną farbą pomnik Jana Karskiego oraz drzwi i fragment elewacji Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Konsul generalny Mateusz Sakowicz określił zdarzenie jako „akt wandalizmu, który należy jednoznacznie potępić”.
Czytaj więcej
Rozpoczął się XVI Kongres Polska Wielki Projekt: Tożsamość [NA ŻYWO]
30.05.2026 11:12

Komentarzy: 0
Dziś i jutro w warszawskim Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II przy ul. Wybrzeże Gdyńskie 4 w Warszawie trwa XVI Kongres Polska Wielki Projekt: Tożsamość. „Tygodnik Solidarność” i portal Tysol.pl są patronami medialnymi tego wydarzenia.
Czytaj więcej