P.Jarasz: Wiceszef Rady Miasta z Konfederacji śpiewająco pozdrawiał gangsterów w więzieniu i skazanego rapera. Stanowiska nie stracił

Przewagą zaledwie jednego głosu – a więc w praktyce swojego własnego – radny i raper Sebastian Dziębowski (ps. artystyczny Perszing) uratował podczas listopadowej sesji zajmowane stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Miasta w Zabrzu. O jego dymisję wnosiło aż 10 radnych opozycji po tym, gdy ten przedstawiciel Konfederacji w zabrzańskim samorządzie zasłynął z wykonania dostępnej w internecie piosenki, w której stanął w obronie prawomocnie skazanego na więzienie innego rapera handlującego narkotykami, a także pozdrawiał osadzonych za kratami aresztu członków kibolskiego gangu rozbitego przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Taki wynik głosowania oznacza, że ostała się wisząca na włosku koalicja w Radzie Miasta złożona z radnych Skutecznych dla Zabrza, Prawa i Sprawiedliwości i właśnie Dziębowskiego, mająca zaledwie jeden głos większości w 25-osobowym gremium.
/ screen YT


 

Nim doszło do tajnego głosowania, po dwóch miesiącach milczenia publicznie głos w tej sprawie zabrał w końcu sam radny Dziębowski. Mylił się jednak ten, kto myślał, że przeprosi on za swe zachowanie, które w ocenie części radnych nie licuje z powagą sprawowanej dość reprezentacyjnej funkcji w samorządzie. Bardzo kategorycznym tonem oznajmił, że jako artysta ma prawo do krytycznego wyrażania się w piosenkach na temat niesprawiedliwych jego zdaniem wyroków i wyciągać rękę do osób osadzonych w więzieniach. 

- Nie do końca rozumiem zamieszania wokół mojej osoby. Tak, stanąłem w obronie osoby, która wedle mojej opinii jest niewinnie skazana. Uważam, że w tej sprawie, jak i innych światopoglądowych, nie musimy się zgadzać i powinniśmy szanować poglądy innej osoby. Może panią radną Potykę ktoś na mnie napuścił i wyręczył się w zbijaniu kapitału politycznego? 
– pytał retorycznie Dziębowski nawiązując do wrześniowego publicznego wystąpienia na sesji radnej Urszuli Potyki (KO), która nie zostawiła suchej nitki na zachowaniu młodego samorządowca. 

– Uważam, że mam prawo pozdrawiać czy pomagać osobom w zakładach karnych, także po ich opuszczeniu. Nawet jeśli ktoś jest winny, popełnił grzech i zagubił się, to poniósł za to konsekwencje. Moim zdaniem zasługuje na drugą szansę. Mówię o tym wszystkim dlatego, bo poznałem wiele takich historii pracując w zakładach karnych przez pięć lat
- podkreślał Dziębowski.

Jak dodał, nie powinno się skazywać ludzi tylko na podstawie słów skruszonych przestępców, które pomawiają często inne osoby dla uniknięcia kary. 

- A wyrok w tej konkretnej sprawie wywołał dużo kontrowersji w całej Polsce. Zebrano sto tysięcy podpisów, w obronie oskarżonego wstawiło się wielu aktorów, sportowców, celebrytów, a co najważniejsze – posłów, którym oczywiście nikt nie zarzucił kwestionowania prawomocnego wyroku sądu. Niezrozumiałe jest dla mnie karanie mnie za moją drugą pracę zawodową. Bo jestem artystą i na tym też zarabiam 
– grzmiał Dziębowski. 

- Pan może mieć prywatnie jakiekolwiek poglądy pan chce. Ale będąc radnym i wiceprzewodniczącym Rady Miasta powinien pan być wzorem dla młodych ludzi. A pana zachowanie było nieetyczne. I zupełnie nie rozumiem komu niby miałabym budować jakiś kapitał polityczny na kanwie pańskiej sprawy? Ja nie będę startować w wyborach przyszłej kadencji. Nie muszę się układać, uśmiechać, patrzeć przez palce. Mogę mówić prawdę i zło nazywać złem, a dobro dobrem 
– ripostowała radna Urszula Potyka, autorka wniosku o odwołanie Dziębowskiego, zwracając także uwagę na fakt, że ten nie skorzystał z możliwości odpowiedzi na pytania dziennikarzy i mediów w tej sprawie. 

– A wystarczyło po prostu przeprosić ludzi, którzy mogli się poczuć urażeni. Panu jednak to jedno słowo przez dwa miesiące nie przeszło przez usta 
– dodała Potyka.

Nim doszło do głosowania, w obronie Dziębowskiego stanął także radny PiS Sebastian Markisch. Jak argumentował, gdy sprawa rozgorzała, był nawet gotów głosować za odwołaniem Dziębowskiego, ale zmieniła mu się optyka patrzenia, jak zobaczył wspieranie przez niektórych radnych i zabrzańskiego posła Tomasza Olichwera strajku kobiet, a nawet czynne uczestniczenie w dobie pandemii w licznych i nielegalnych zbiegowiskach i pochodach. I to mimo tego, że członkowie strajku kobiet publicznie miotali wulgaryzmami, zakłócali msze święte, a nawet niszczyli elewacje kościołów. 

- Pan radny Dziębowski w swej piosence nie użył nawet jednego wulgaryzmu 
– podkreślał Markisch. I wyraźnie nawiązując do aktywności radnych Koalicji Obywatelskiej dodał: 
- Jeszcze w maju straszyliście ludzi śmiercionośnymi kopertami wyborczymi, a teraz w szczycie pandemii wyprowadzacie tłumy na ulice. Nadto właśnie swoją obecnością dajecie przyzwolenie na niszczenie zabytków kultury, profanowanie kościołów i wulgaryzmy w przestrzeni publicznej 
– wskazywał. 


 

POLECANE
Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu z ostatniej chwili
Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 14 osób zostało rannych w ataku w mieście Austin w Teksasie. FBI nie wyklucza, że mogł to być akt terroryzmu.

Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów Wiadomości
Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów

Serial „Obserwowani” zdobył popularność na całym świecie i bywa nazywany drugim „Bodyguardem”. W Polsce można go oglądać na popularnej platformie streamingowej. Już wkrótce pojawi się jego trzeci sezon.

Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło z ostatniej chwili
Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło

Dowództwo Centralne USA (CENTOM) poinformowało w niedzielę, że podczas operacji "Epicka Furia" wymierzonej przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych.

Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy Wiadomości
Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy

W Prądocinie koło Bydgoszczy trwa pilna akcja poszukiwawcza 12-letniej dziewczynki, która wyszła z domu w niedzielę rano i do tej pory nie wróciła. Dziewczynka opuściła dom o godz. 8:45 na piętnastominutowy spacer, najprawdopodobniej bez osobistych rzeczy.

Przez cały dzień było słychać wybuchy. Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk z ostatniej chwili
"Przez cały dzień było słychać wybuchy". Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk

“To, co działo się na niebie, było straszne” – relacjonuje z Kataru Anita Włodarczyk. Lekkoatletka uspokaja, że nic jej nie grozi, ale przyznaje, że sytuacja była daleka od normalnej.

Die Welt: Kluczowym problemem Europy jest von der Leyen polityka
Die Welt: Kluczowym problemem Europy jest von der Leyen

Były redaktor naczelny „Die Welt” w mocnym felietonie uderza w przewodniczącą Komisji Europejskiej. W jego ocenie Ursula von der Leyen nie tylko zawodzi, ale staje się jednym z głównych problemów Europy.

„Nie ma takiej opcji”. Romanowska o nadchodzącym sezonie „Nasz nowy dom Wiadomości
„Nie ma takiej opcji”. Romanowska o nadchodzącym sezonie „Nasz nowy dom"

Już 5 marca o godz. 21:30 Polsat pokaże nowy sezon programu „Nasz nowy dom”. O tym, co czeka widzów w 26. odsłonie, opowiedziała w „halo tu polsat” prowadząca, Elżbieta Romanowska.

Bliski Wschód w ogniu. Nowy komunikat MSZ z ostatniej chwili
Bliski Wschód w ogniu. Nowy komunikat MSZ

MSZ wydało nowy komunikat w sprawie ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie. "Polska z uwagą i niepokojem obserwuje ostatnie wydarzenia w regionie Bliskiego Wschodu i wzywa wszystkie strony do zachowania powściągliwości" – przekazano.

Tusk premierem w 2027? Wynik sondażu może zaboleć pilne
Tusk premierem w 2027? Wynik sondażu może zaboleć

W sondaży dla "Rzeczpospolitej" Polakom zadano pytanie: Czy chciałaby Pani/chciałby Pan, aby Donald Tusk był premierem po wyborach w 2027 roku? Odpowiedź jest jednoznaczna.

Polka utknęła na lotnisku w Dubaju. Zero informacji z ostatniej chwili
Polka utknęła na lotnisku w Dubaju. "Zero informacji"

Polka od kilkudziesięciu godzin próbuje wydostać się z lotniska w Dubaju. W rozmowie z Radiem ZET mówi o braku jakichkolwiek komunikatów.

REKLAMA

P.Jarasz: Wiceszef Rady Miasta z Konfederacji śpiewająco pozdrawiał gangsterów w więzieniu i skazanego rapera. Stanowiska nie stracił

Przewagą zaledwie jednego głosu – a więc w praktyce swojego własnego – radny i raper Sebastian Dziębowski (ps. artystyczny Perszing) uratował podczas listopadowej sesji zajmowane stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Miasta w Zabrzu. O jego dymisję wnosiło aż 10 radnych opozycji po tym, gdy ten przedstawiciel Konfederacji w zabrzańskim samorządzie zasłynął z wykonania dostępnej w internecie piosenki, w której stanął w obronie prawomocnie skazanego na więzienie innego rapera handlującego narkotykami, a także pozdrawiał osadzonych za kratami aresztu członków kibolskiego gangu rozbitego przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Taki wynik głosowania oznacza, że ostała się wisząca na włosku koalicja w Radzie Miasta złożona z radnych Skutecznych dla Zabrza, Prawa i Sprawiedliwości i właśnie Dziębowskiego, mająca zaledwie jeden głos większości w 25-osobowym gremium.
/ screen YT


 

Nim doszło do tajnego głosowania, po dwóch miesiącach milczenia publicznie głos w tej sprawie zabrał w końcu sam radny Dziębowski. Mylił się jednak ten, kto myślał, że przeprosi on za swe zachowanie, które w ocenie części radnych nie licuje z powagą sprawowanej dość reprezentacyjnej funkcji w samorządzie. Bardzo kategorycznym tonem oznajmił, że jako artysta ma prawo do krytycznego wyrażania się w piosenkach na temat niesprawiedliwych jego zdaniem wyroków i wyciągać rękę do osób osadzonych w więzieniach. 

- Nie do końca rozumiem zamieszania wokół mojej osoby. Tak, stanąłem w obronie osoby, która wedle mojej opinii jest niewinnie skazana. Uważam, że w tej sprawie, jak i innych światopoglądowych, nie musimy się zgadzać i powinniśmy szanować poglądy innej osoby. Może panią radną Potykę ktoś na mnie napuścił i wyręczył się w zbijaniu kapitału politycznego? 
– pytał retorycznie Dziębowski nawiązując do wrześniowego publicznego wystąpienia na sesji radnej Urszuli Potyki (KO), która nie zostawiła suchej nitki na zachowaniu młodego samorządowca. 

– Uważam, że mam prawo pozdrawiać czy pomagać osobom w zakładach karnych, także po ich opuszczeniu. Nawet jeśli ktoś jest winny, popełnił grzech i zagubił się, to poniósł za to konsekwencje. Moim zdaniem zasługuje na drugą szansę. Mówię o tym wszystkim dlatego, bo poznałem wiele takich historii pracując w zakładach karnych przez pięć lat
- podkreślał Dziębowski.

Jak dodał, nie powinno się skazywać ludzi tylko na podstawie słów skruszonych przestępców, które pomawiają często inne osoby dla uniknięcia kary. 

- A wyrok w tej konkretnej sprawie wywołał dużo kontrowersji w całej Polsce. Zebrano sto tysięcy podpisów, w obronie oskarżonego wstawiło się wielu aktorów, sportowców, celebrytów, a co najważniejsze – posłów, którym oczywiście nikt nie zarzucił kwestionowania prawomocnego wyroku sądu. Niezrozumiałe jest dla mnie karanie mnie za moją drugą pracę zawodową. Bo jestem artystą i na tym też zarabiam 
– grzmiał Dziębowski. 

- Pan może mieć prywatnie jakiekolwiek poglądy pan chce. Ale będąc radnym i wiceprzewodniczącym Rady Miasta powinien pan być wzorem dla młodych ludzi. A pana zachowanie było nieetyczne. I zupełnie nie rozumiem komu niby miałabym budować jakiś kapitał polityczny na kanwie pańskiej sprawy? Ja nie będę startować w wyborach przyszłej kadencji. Nie muszę się układać, uśmiechać, patrzeć przez palce. Mogę mówić prawdę i zło nazywać złem, a dobro dobrem 
– ripostowała radna Urszula Potyka, autorka wniosku o odwołanie Dziębowskiego, zwracając także uwagę na fakt, że ten nie skorzystał z możliwości odpowiedzi na pytania dziennikarzy i mediów w tej sprawie. 

– A wystarczyło po prostu przeprosić ludzi, którzy mogli się poczuć urażeni. Panu jednak to jedno słowo przez dwa miesiące nie przeszło przez usta 
– dodała Potyka.

Nim doszło do głosowania, w obronie Dziębowskiego stanął także radny PiS Sebastian Markisch. Jak argumentował, gdy sprawa rozgorzała, był nawet gotów głosować za odwołaniem Dziębowskiego, ale zmieniła mu się optyka patrzenia, jak zobaczył wspieranie przez niektórych radnych i zabrzańskiego posła Tomasza Olichwera strajku kobiet, a nawet czynne uczestniczenie w dobie pandemii w licznych i nielegalnych zbiegowiskach i pochodach. I to mimo tego, że członkowie strajku kobiet publicznie miotali wulgaryzmami, zakłócali msze święte, a nawet niszczyli elewacje kościołów. 

- Pan radny Dziębowski w swej piosence nie użył nawet jednego wulgaryzmu 
– podkreślał Markisch. I wyraźnie nawiązując do aktywności radnych Koalicji Obywatelskiej dodał: 
- Jeszcze w maju straszyliście ludzi śmiercionośnymi kopertami wyborczymi, a teraz w szczycie pandemii wyprowadzacie tłumy na ulice. Nadto właśnie swoją obecnością dajecie przyzwolenie na niszczenie zabytków kultury, profanowanie kościołów i wulgaryzmy w przestrzeni publicznej 
– wskazywał. 



 

Polecane