Zaczyna się. Aktywista i pracownik naukowy UWr wzywa do tego żeby nie pisać "śnięte ryby", bo to je "uprzedmiotawia"

W Odrze mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną. Liczne zdjęcia i nagrania pokazują duże ilości śniętych ryb. Stało się to już, jak wcześniej moda na ideologię BLM czy wojna na Ukrainie, pretekstem do wezwań o "rewolucję językową".
Ryba Zaczyna się. Aktywista i pracownik naukowy UWr wzywa do tego żeby nie pisać
Ryba / Pixabay.com

- Język ma znaczenie! Prośba przede wszystkim do dziennikarzy/-rek. Żyjemy w kulturze przedmiotowego traktowania zwierząt, zwłaszcza ryb, którym przez lata odmawiano nawet zdolności odczuwania bólu. Dzisiaj wiemy, że to organizmy o dużych zdolnościach poznawczych, nie tylko odczuwający cierpienie fizyczne, ale zdolne do posługiwania się narzędziami, budującymi złożone relacje społeczne. Dlatego dostosujmy język do tej wiedzy! Wiem, że używamy pejoratywnych, wartościujących pojęć bez złej woli, ale i bez głębszej refleksji. Zapewne mnie też się to zdarza. Tak jak nie mówimy o tonach martwych ludzi, psów, tak nie ma powodu, żeby ryby liczyć w tonach. Ryby nie zasypiają, umierają tak jak my i każdy kręgowiec. Pilnujmy języka!

- pisze Robert Maślak, pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego, lewicowy aktywista i były kandydat Wiosny Biedronia w wyborach parlamentarnych 2019 roku.

Występował w obronie Puszczy Białowieskiej, Puszczy Karpackiej, przeciwko przekopowi Mierzei Wiślanej.

 

Śnięcie ryb

Tymczasem "śnięcie ryb" jest innym stanem biologicznym od śmierci.

- Stan fizjologiczny, w którym ryba jeszcze żyje, ale nie może powrócić do aktywnego życia biologicznego. Śnięcie ryb spowodowane może być niską temperaturą, zatruciem wody lub brakiem tlenu (przyducha). Jest to zazwyczaj zjawisko masowe, choć na ograniczonym obszarze.

- czytamy na Wikipedii


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe