Wiara Jana Pawła II w Europę może się dziś wydawać wręcz zuchwała

Papież wierzył w Europę mimo jej błędów i odwrócenia się plecami do Ewangelii. Do tej samej wiary połączonej z radosnym jej przeżywaniem namawiał Europejczyków.
Jan Paweł II w Warszawie, czerwiec 1979 Wiara Jana Pawła II w Europę może się dziś wydawać wręcz zuchwała
Jan Paweł II w Warszawie, czerwiec 1979 / fot. T. Gutry

Wchodzimy w trudny czas, właśnie w tych dniach domyka się projekt jednego państwa europejskiego, gdzie jego inżynierowie przywołują Karola Marksa, Altiero Spinellego, Manifest z Ventotene, ideologię gender, odbierają państwom narodowym główne kompetencje i promują aborcję. Jakby tego było mało, wojna za wschodnią granicą nie chce wygasnąć. Konserwatywna część Polaków przeżywa jeszcze kwestię zwycięstwa opozycji, a Kościół, nie tak dawno ostoja polskiego ducha i miejsce schronienia milionów wiernych, sam boryka się ze skandalami i pustoszejącymi seminariami.

Europa papieża

Przypominanie w takich okolicznościach dziedzictwa Jana Pawła II, którego swoją drogą też próbuje się zohydzać, wydaje się czymś odległym, pieśnią przeszłości tej epoki wojtyliańskiej, którą karmili się Polacy podczas wielkiego i długiego pontyfikatu. Papież zmarł jednak kilkanaście lat temu, a hasło pokolenia JPII mało kto kojarzy.

I właśnie teraz, kiedy wydaje się, że kapłani antycywilizacji zwyciężają w Europie, a w Polsce siły niechętne lub w najlepszym razie obojętne chrześcijańskiej wrażliwości przejmują władzę, Jan Paweł II mówi, by nie ulec pokusie gaszenia nadziei, i to w kontekście Europy. „To słowo [Chrystusa przychodzącego z orędziem nadziei – red.] zwrócone jest dzisiaj również do Kościołów w Europie, często wystawionych na pokusę gaszenia nadziei. Wydaje się bowiem, że czasy, w jakich żyjemy i związane z nimi wyzwania, to okres zagubienia. Tylu ludzi sprawia wrażenie, że są zdezorientowani, niepewni, pozbawieni nadziei, stan ducha wielu chrześcijan jest podobny. Liczne niepokojące oznaki pojawiły się na początku trzeciego tysiąclecia na horyzoncie kontynentu europejskiego, który «choć jest pełen znaków i świadectw wiary, a jego społeczność niewątpliwie żyje w większej wolności i jest bardziej zjednoczona, odczuwa skutki spustoszenia, jakiego dawna i najnowsza historia dokonała w najgłębszych tkankach jej ludów, często rodząc rozczarowanie»” – pisze papież w adhortacji „Ecclesia in Europa”.

Znajdujemy się w miejscu, gdzie wydaje się, że to, co dobre i wartościowe, się kończy, z tego miejsca papież mówił: „Odwagi!”. „Kościele w Europie, czeka cię zadanie «nowej ewangelizacji! Umiej odnaleźć entuzjazm głoszenia. Posłuchaj jako skierowanego do ciebie dzisiaj, na początku trzeciego tysiąclecia, błagania, które zabrzmiało już na progu pierwszego tysiąclecia, kiedy Pawłowi ukazał się w widzeniu pewien Macedończyk i prosił go: «Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!» (Dz 16,9). Choć niewyrażone czy nawet tłumione, to właśnie jest najgłębsze i najprawdziwsze wołanie, jakie płynie z serc dzisiejszych Europejczyków, spragnionych nadziei, która nie zawodzi. Tobie ta nadzieja została ofiarowana w darze, abyś ją z radością przekazywał w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną. Niech zatem głoszenie Jezusa, które jest Ewangelią nadziei, będzie twą chlubą i racją twego istnienia. Z odnowionym zapałem żyj dalej tym samym duchem misyjnym, który przez dwadzieścia wieków, począwszy od przepowiadania apostołów Piotra i Pawła, ożywiał tak licznych świętych, autentycznych ewangelizatorów kontynentu europejskiego” – dodawał w adhortacji Jan Paweł II.

Niebezpieczeństwem czyhającym na konserwatywną część polskiego społeczeństwa, choć wcześniej przechodziły ten proces konserwatywne społeczeństwa niemal wszystkich krajów europejskich, jest zgoda na poddanie się, uwierzenie w końcu, że lewica musi wygrać, chrześcijaństwo zaś upaść.

Wejście w taki stan powoduje, że ci konserwatyści najpierw się poddają, nie podejmują już wysiłku bycia Pawłem na współczesnych Areopagach, później się dostosowują, dokonując nieraz cichej apostazji.

Ducha nie gaście

Wielu autentycznie wierzących chrześcijan w Europie patrzy na nasz kontynent jak na wypaloną ziemię, gdzie „posiew wiary” się skończył. Tymczasem Europa w optyce Jana Pawła II nie była kontynentem przegranym. On nigdy Europy dla sprawy Chrystusowej nie odpuścił. Uważał też, że Kościół i wierni świeccy powinni brać czynny, aktywny udział w budowaniu wspólnej Europy. Dobrze wiedział, w którą stronę ta integracja zmierza, jakie prądy ideologiczne temu patronują, i ubolewał, że nie są to prądy z ducha chrześcijańskiego. Tym bardziej uwrażliwiał katolików, by nie rezygnowali z debat o przyszłości kontynentu, apelował, by ich głos był słyszalny. Apelował o ewangelizację kultury, polityki.

Sam zresztą mówił w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli 20 maja 1985 roku: „Wiecie Państwo, z jaką uwagą i sympatią moi poprzednicy śledzili wysiłki zmierzające do utworzenia Wspólnoty Europejskiej. Również i ja osobiście miałem wiele okazji podczas składanych mi w Rzymie wizyt, a także w czasie moich podróży, by wyrazić zainteresowanie tym wszystkim, co stanowi wkład do budowania Europy”.

Karol Wojtyła, świadek dwóch wielkich krwawych herezji, nazizmu i komunizmu, które wyszły ze Starego Kontynentu, nigdy nie przestał w ten kontynent wierzyć. Można się nawet zastanawiać, skąd u tego człowieka, który grozę dwudziestowiecznych totalitaryzmów przeżył na samym sobie, wiara w Europę. Papież kochał Europę, owszem, pisał o jej wielkich kryzysach, błędach i niebezpieczeństwach odrzucenia przez nią Ewangelii, ale nigdy jej nie przekreślił, nigdy się na nią nie obraził, nie odrzucił jej, nie potępił.

Czasem ta wiara mogła się wydawać wręcz zuchwała, bo faktycznie Jan Paweł II czuł się w pełni dziedzicem tego wszystkiego, co Europa w dziedzinie duchowości, nauki, sztuki, kultury i polityki wydała. Dla niego Europa była niekończącą się przygodą, miejscem, które wciąż w czasie teraźniejszym czeka na nowe możliwości.

„Nie sposób wypowiedzieć, jak bardzo ważna dla mnie i dla mojej misji jest znajomość Europy, tego, co z niej wynika. Dla Kościoła i dla Stolicy Piotrowej, która raz na zawsze wybrała Rzym na swoją siedzibę, czyniąc zeń centralny punkt Kościoła katolickiego i jego misji, wiedza o tym, czym jest Europa, czym była, jakie są tego konsekwencje, jest sprawą niezwykłej wagi, tak jak znajomość konsekwencji historycznego, a zarazem opatrznościowego wyboru dokonanego przez św. Piotra przed dwoma tysiącami lat” – mówił Jan Paweł II w 1987 roku w Castel Gandolfo.

W encyklice „Redemptoris Missio” z 7 grudnia 1990 roku pisał: „Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego przyjścia obejmujemy spojrzeniem ludzkość, przekonujemy się, że misja Kościoła dopiero się rozpoczyna”.

Miara przyszłości

I to jest miara perspektywy na przyszłość, którą powinni się dzisiaj żywić wszyscy ci zdezorientowani obecną sytuacją. Jan Paweł II czuł się w pełni Europejczykiem i z europejskiej tożsamości czerpał pełnymi garściami. Dzisiejszy katolik nie może przekreślić Europy dlatego, że władzę nad nią przejęli spóźnieni rewolucjoniści doktrynalnie kontynuujący linię Lenina i Marksa.

Wspólnota europejska miała dla papieża o tyle sens, o ile była wspólnotą ducha, ufundowaną nie tylko na dziedzictwie Grecji i Rzymu, ale także na fundamencie Ewangelii i całej spuścizny chrześcijaństwa, które towarzyszyło powstawaniu Europy.

„Dlaczego mówiąc o Europie, zaczynamy od ewangelizacji? Przyczyna, być może, tkwi po prostu w fakcie, że ta ewangelizacja stworzyła Europę, dała początek cywilizacji narodów i ich kulturze. Szerzenie wiary na kontynencie sprzyjało tworzeniu się poszczególnych narodów europejskich, zasiewając w nich ziarna kultur o różnorakich rysach, ale powiązanych wspólnym dziedzictwem wartości zakorzenionych w Ewangelii. W ten sposób rozwijał się pluralizm kultur narodowych na fundamencie wartości uznawanych na całym kontynencie. Tak było w pierwszym tysiącleciu i tak w jakiejś mierze, pomimo podziałów, było również w drugim tysiącleciu: Europa żyła jednością wartości fundamentalnych w wielości kultur narodowych” – mówi Ojciec Święty w książce „Przekroczyć próg nadziei”.

W maju 2003 roku, kiedy Polacy decydowali o wejściu do Unii Europejskiej, Jan Paweł II powiedział do tłumów na placu Świętego Piotra: „Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości […]. Te kraje mają do spełnienia ważną misję na Starym Kontynencie […]. Europa potrzebuje Polski! Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków, ale także Polska potrzebuje Europy. Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!”.

Raduj się

Papież poszedł dalej, mówił o Kościele w Europie, który świętuje. Z pełnym przekonaniem kreślił wizję nowej wiosny ewangelizacji w Europie. W liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” wzywającym do godnego i świadomego przygotowania się na obchody Jubileuszu Roku 2000 pisał:„zadaniem wierzących będzie ponowne odkrycie teologalnej cnoty nadziei. Fundamentalna postawa nadziei z jednej strony nie pozwala chrześcijaninowi stracić z oczu ostatecznego celu, który nadaje sens i wartość całej jego egzystencji, z drugiej zaś dostarcza mu trwałych i głębokich uzasadnień dla codziennego wysiłku przekształcania rzeczywistości zgodnie z Bożym zamysłem”. W zakończeniu zaś tego listu podkreśla: „Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć, licząc na pomoc Chrystusa”.

Karol Wojtyła był dumny z Europy i nie wstydził się jej wielkości. Paradoks dzisiejszej Europy polega na tym, że jej ideolodzy każą się jej wstydzić, bić w piersi za jej minione grzechy. Papież też potępiał niewolnictwo i kolonializm, ale domagał się od Europy jej powrotu do najświetniejszych kart w swojej historii. „Ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie, ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiły, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna […]. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata” – wołał w 1982 roku w sanktuarium Santiago de Compostela.

Katolik nie może dzisiaj dopuścić, by Europa stała się dla niego obca, nie może się z niej wyalienować. To nie jest optyka Jana Pawła II. Europa to miejsce nieustannej przygody głoszenia kerygmatu.

Tekst pochodzi z 44 (1814) numeru „Tygodnika Solidarność”.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Będą kolejne sankcje na Rosję gorące
Będą kolejne sankcje na Rosję

Ambasadorowie krajów członkowskich UE dali w środę zielone światło sankcjom, które mają zostać nałożone na osoby powiązane ze śmiercią Aleksieja Nawalnego; decyzję tę ostatecznie zatwierdzą w poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych - poinformował PAP unijny dyplomata.

Mocne ostrzeżenie ze strony prezydenta Andrzeja Dudy polityka
Mocne ostrzeżenie ze strony prezydenta Andrzeja Dudy

Czasy zimnej wojny wracają; Rosja znów jest imperialna, Rosja grozi, że napadnie, Rosja grozi, że wystrzeli rakiety – powiedział w środę prezydent Andrzej Duda. Zaapelował, aby zwiększyć wydatki krajów NATO na obronność do 3 proc. PKB, tak jak to było właśnie podczas zimnej wojny.

Słabnąca gospodarczo Rosja szuka finansowania w Chinach tylko u nas
Słabnąca gospodarczo Rosja szuka finansowania w Chinach

Słabnąca gospodarczo Rosja szuka nowych możliwości finansowania wojny. Temu podporządkowane są zmiany kadrowe na Kremlu oraz wizyta w Pekinie. Wpływ Chin na Rosję musi być monitorowany. Nie powinno to umykać uwadze w Polsce. Ryzyka dotyczą również nas…

Zaskoczenie w Wielkiej Brytanii: Wiadomo, kiedy będą wybory parlamentarne z ostatniej chwili
Zaskoczenie w Wielkiej Brytanii: Wiadomo, kiedy będą wybory parlamentarne

Rishi Sunak, premier Wielkiej Brytanii, zapowiedział wybory parlamentarne na 4 lipca – donosi Sky News.

Tragiczny pożar na Pomorzu: Nie żyje matka i jej 6-letnie dziecko z ostatniej chwili
Tragiczny pożar na Pomorzu: Nie żyje matka i jej 6-letnie dziecko

W w środę w pożarze w Tczewskich Łąkach zginęły matka i jej 6-letnia córka. Przyczyna pożaru jest nieznana, na miejscu pracują służby.

Rolnicy kończą protest w Sejmie: Zmieniamy jego formę z ostatniej chwili
Rolnicy kończą protest w Sejmie: Zmieniamy jego formę

Rolnicy ze Związku Rolniczego „Orka” zdecydowali o zakończeniu protestu w Sejmie. – Zmieniamy jego formę – podkreślili podczas konferencji prasowej.

Umorzenie sprawy Tomasza Lisa. Jest komentarz eksperta z ostatniej chwili
Umorzenie sprawy Tomasza Lisa. Jest komentarz eksperta

Mecenas Bartosz Lewandowski odniósł się do środowego artykułu Wirtualnej Polski dotyczącego byłego redaktora naczelnego „Newsweeka” Tomasza Lisa.

Znani dziennikarze żegnają się z Wirtualną Polską gorące
Znani dziennikarze żegnają się z Wirtualną Polską

Znani dziennikarze współpracujący z Wirtualną Polską, m.in Żaneta Gotowalska-Wróblewska, Łukasz Maziewski i Rafał Mrowicki informują w mediach społecznościowych, że kończą współpracę z redakcją.

Rosja i korekta granic. Był dokument, już go nie ma z ostatniej chwili
Rosja i korekta granic. Był dokument, już go nie ma

Chodzi o projekt uchwały w sprawie korekty granic morskich Rosji z Finlandią i Litwą na Morzu Bałtyckim, zgłoszony we wtorek przez resort obrony w Moskwie. Okazało się, że dokument został w środę usunięty z rosyjskiej rządowej bazy aktów prawnych.

Tak Chińczycy kupują niemieckich polityków? Wiadomości
Tak Chińczycy kupują niemieckich polityków?

W ostatnich tygodnia zarzuty skierowane do dwóch czołowych polityków prawicowej niemieckiej partii Alternative für Deutschland (AfD) na listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego dotyczą już tak poważnych spraw jak zdrada stanu. Maximilian Krah, który startuje dla AfD z pierwszego miejsca, ma na karku nie tylko niewyjaśnione powiązania z Rosją, ale także śledztwo wytoczone w celu sprawdzenia, czy nie dostawał pieniędzy z Chin. Drugi na liście tej partii Petr Bryston miał zostać nawet nagrany w Pradze, gdy otrzymywał od związanego z Rosją biznesmena 20 tys. euro w gotówce.

REKLAMA

Wiara Jana Pawła II w Europę może się dziś wydawać wręcz zuchwała

Papież wierzył w Europę mimo jej błędów i odwrócenia się plecami do Ewangelii. Do tej samej wiary połączonej z radosnym jej przeżywaniem namawiał Europejczyków.
Jan Paweł II w Warszawie, czerwiec 1979 Wiara Jana Pawła II w Europę może się dziś wydawać wręcz zuchwała
Jan Paweł II w Warszawie, czerwiec 1979 / fot. T. Gutry

Wchodzimy w trudny czas, właśnie w tych dniach domyka się projekt jednego państwa europejskiego, gdzie jego inżynierowie przywołują Karola Marksa, Altiero Spinellego, Manifest z Ventotene, ideologię gender, odbierają państwom narodowym główne kompetencje i promują aborcję. Jakby tego było mało, wojna za wschodnią granicą nie chce wygasnąć. Konserwatywna część Polaków przeżywa jeszcze kwestię zwycięstwa opozycji, a Kościół, nie tak dawno ostoja polskiego ducha i miejsce schronienia milionów wiernych, sam boryka się ze skandalami i pustoszejącymi seminariami.

Europa papieża

Przypominanie w takich okolicznościach dziedzictwa Jana Pawła II, którego swoją drogą też próbuje się zohydzać, wydaje się czymś odległym, pieśnią przeszłości tej epoki wojtyliańskiej, którą karmili się Polacy podczas wielkiego i długiego pontyfikatu. Papież zmarł jednak kilkanaście lat temu, a hasło pokolenia JPII mało kto kojarzy.

I właśnie teraz, kiedy wydaje się, że kapłani antycywilizacji zwyciężają w Europie, a w Polsce siły niechętne lub w najlepszym razie obojętne chrześcijańskiej wrażliwości przejmują władzę, Jan Paweł II mówi, by nie ulec pokusie gaszenia nadziei, i to w kontekście Europy. „To słowo [Chrystusa przychodzącego z orędziem nadziei – red.] zwrócone jest dzisiaj również do Kościołów w Europie, często wystawionych na pokusę gaszenia nadziei. Wydaje się bowiem, że czasy, w jakich żyjemy i związane z nimi wyzwania, to okres zagubienia. Tylu ludzi sprawia wrażenie, że są zdezorientowani, niepewni, pozbawieni nadziei, stan ducha wielu chrześcijan jest podobny. Liczne niepokojące oznaki pojawiły się na początku trzeciego tysiąclecia na horyzoncie kontynentu europejskiego, który «choć jest pełen znaków i świadectw wiary, a jego społeczność niewątpliwie żyje w większej wolności i jest bardziej zjednoczona, odczuwa skutki spustoszenia, jakiego dawna i najnowsza historia dokonała w najgłębszych tkankach jej ludów, często rodząc rozczarowanie»” – pisze papież w adhortacji „Ecclesia in Europa”.

Znajdujemy się w miejscu, gdzie wydaje się, że to, co dobre i wartościowe, się kończy, z tego miejsca papież mówił: „Odwagi!”. „Kościele w Europie, czeka cię zadanie «nowej ewangelizacji! Umiej odnaleźć entuzjazm głoszenia. Posłuchaj jako skierowanego do ciebie dzisiaj, na początku trzeciego tysiąclecia, błagania, które zabrzmiało już na progu pierwszego tysiąclecia, kiedy Pawłowi ukazał się w widzeniu pewien Macedończyk i prosił go: «Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!» (Dz 16,9). Choć niewyrażone czy nawet tłumione, to właśnie jest najgłębsze i najprawdziwsze wołanie, jakie płynie z serc dzisiejszych Europejczyków, spragnionych nadziei, która nie zawodzi. Tobie ta nadzieja została ofiarowana w darze, abyś ją z radością przekazywał w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną. Niech zatem głoszenie Jezusa, które jest Ewangelią nadziei, będzie twą chlubą i racją twego istnienia. Z odnowionym zapałem żyj dalej tym samym duchem misyjnym, który przez dwadzieścia wieków, począwszy od przepowiadania apostołów Piotra i Pawła, ożywiał tak licznych świętych, autentycznych ewangelizatorów kontynentu europejskiego” – dodawał w adhortacji Jan Paweł II.

Niebezpieczeństwem czyhającym na konserwatywną część polskiego społeczeństwa, choć wcześniej przechodziły ten proces konserwatywne społeczeństwa niemal wszystkich krajów europejskich, jest zgoda na poddanie się, uwierzenie w końcu, że lewica musi wygrać, chrześcijaństwo zaś upaść.

Wejście w taki stan powoduje, że ci konserwatyści najpierw się poddają, nie podejmują już wysiłku bycia Pawłem na współczesnych Areopagach, później się dostosowują, dokonując nieraz cichej apostazji.

Ducha nie gaście

Wielu autentycznie wierzących chrześcijan w Europie patrzy na nasz kontynent jak na wypaloną ziemię, gdzie „posiew wiary” się skończył. Tymczasem Europa w optyce Jana Pawła II nie była kontynentem przegranym. On nigdy Europy dla sprawy Chrystusowej nie odpuścił. Uważał też, że Kościół i wierni świeccy powinni brać czynny, aktywny udział w budowaniu wspólnej Europy. Dobrze wiedział, w którą stronę ta integracja zmierza, jakie prądy ideologiczne temu patronują, i ubolewał, że nie są to prądy z ducha chrześcijańskiego. Tym bardziej uwrażliwiał katolików, by nie rezygnowali z debat o przyszłości kontynentu, apelował, by ich głos był słyszalny. Apelował o ewangelizację kultury, polityki.

Sam zresztą mówił w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli 20 maja 1985 roku: „Wiecie Państwo, z jaką uwagą i sympatią moi poprzednicy śledzili wysiłki zmierzające do utworzenia Wspólnoty Europejskiej. Również i ja osobiście miałem wiele okazji podczas składanych mi w Rzymie wizyt, a także w czasie moich podróży, by wyrazić zainteresowanie tym wszystkim, co stanowi wkład do budowania Europy”.

Karol Wojtyła, świadek dwóch wielkich krwawych herezji, nazizmu i komunizmu, które wyszły ze Starego Kontynentu, nigdy nie przestał w ten kontynent wierzyć. Można się nawet zastanawiać, skąd u tego człowieka, który grozę dwudziestowiecznych totalitaryzmów przeżył na samym sobie, wiara w Europę. Papież kochał Europę, owszem, pisał o jej wielkich kryzysach, błędach i niebezpieczeństwach odrzucenia przez nią Ewangelii, ale nigdy jej nie przekreślił, nigdy się na nią nie obraził, nie odrzucił jej, nie potępił.

Czasem ta wiara mogła się wydawać wręcz zuchwała, bo faktycznie Jan Paweł II czuł się w pełni dziedzicem tego wszystkiego, co Europa w dziedzinie duchowości, nauki, sztuki, kultury i polityki wydała. Dla niego Europa była niekończącą się przygodą, miejscem, które wciąż w czasie teraźniejszym czeka na nowe możliwości.

„Nie sposób wypowiedzieć, jak bardzo ważna dla mnie i dla mojej misji jest znajomość Europy, tego, co z niej wynika. Dla Kościoła i dla Stolicy Piotrowej, która raz na zawsze wybrała Rzym na swoją siedzibę, czyniąc zeń centralny punkt Kościoła katolickiego i jego misji, wiedza o tym, czym jest Europa, czym była, jakie są tego konsekwencje, jest sprawą niezwykłej wagi, tak jak znajomość konsekwencji historycznego, a zarazem opatrznościowego wyboru dokonanego przez św. Piotra przed dwoma tysiącami lat” – mówił Jan Paweł II w 1987 roku w Castel Gandolfo.

W encyklice „Redemptoris Missio” z 7 grudnia 1990 roku pisał: „Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego przyjścia obejmujemy spojrzeniem ludzkość, przekonujemy się, że misja Kościoła dopiero się rozpoczyna”.

Miara przyszłości

I to jest miara perspektywy na przyszłość, którą powinni się dzisiaj żywić wszyscy ci zdezorientowani obecną sytuacją. Jan Paweł II czuł się w pełni Europejczykiem i z europejskiej tożsamości czerpał pełnymi garściami. Dzisiejszy katolik nie może przekreślić Europy dlatego, że władzę nad nią przejęli spóźnieni rewolucjoniści doktrynalnie kontynuujący linię Lenina i Marksa.

Wspólnota europejska miała dla papieża o tyle sens, o ile była wspólnotą ducha, ufundowaną nie tylko na dziedzictwie Grecji i Rzymu, ale także na fundamencie Ewangelii i całej spuścizny chrześcijaństwa, które towarzyszyło powstawaniu Europy.

„Dlaczego mówiąc o Europie, zaczynamy od ewangelizacji? Przyczyna, być może, tkwi po prostu w fakcie, że ta ewangelizacja stworzyła Europę, dała początek cywilizacji narodów i ich kulturze. Szerzenie wiary na kontynencie sprzyjało tworzeniu się poszczególnych narodów europejskich, zasiewając w nich ziarna kultur o różnorakich rysach, ale powiązanych wspólnym dziedzictwem wartości zakorzenionych w Ewangelii. W ten sposób rozwijał się pluralizm kultur narodowych na fundamencie wartości uznawanych na całym kontynencie. Tak było w pierwszym tysiącleciu i tak w jakiejś mierze, pomimo podziałów, było również w drugim tysiącleciu: Europa żyła jednością wartości fundamentalnych w wielości kultur narodowych” – mówi Ojciec Święty w książce „Przekroczyć próg nadziei”.

W maju 2003 roku, kiedy Polacy decydowali o wejściu do Unii Europejskiej, Jan Paweł II powiedział do tłumów na placu Świętego Piotra: „Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości […]. Te kraje mają do spełnienia ważną misję na Starym Kontynencie […]. Europa potrzebuje Polski! Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków, ale także Polska potrzebuje Europy. Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!”.

Raduj się

Papież poszedł dalej, mówił o Kościele w Europie, który świętuje. Z pełnym przekonaniem kreślił wizję nowej wiosny ewangelizacji w Europie. W liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” wzywającym do godnego i świadomego przygotowania się na obchody Jubileuszu Roku 2000 pisał:„zadaniem wierzących będzie ponowne odkrycie teologalnej cnoty nadziei. Fundamentalna postawa nadziei z jednej strony nie pozwala chrześcijaninowi stracić z oczu ostatecznego celu, który nadaje sens i wartość całej jego egzystencji, z drugiej zaś dostarcza mu trwałych i głębokich uzasadnień dla codziennego wysiłku przekształcania rzeczywistości zgodnie z Bożym zamysłem”. W zakończeniu zaś tego listu podkreśla: „Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć, licząc na pomoc Chrystusa”.

Karol Wojtyła był dumny z Europy i nie wstydził się jej wielkości. Paradoks dzisiejszej Europy polega na tym, że jej ideolodzy każą się jej wstydzić, bić w piersi za jej minione grzechy. Papież też potępiał niewolnictwo i kolonializm, ale domagał się od Europy jej powrotu do najświetniejszych kart w swojej historii. „Ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie, ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiły, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna […]. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata” – wołał w 1982 roku w sanktuarium Santiago de Compostela.

Katolik nie może dzisiaj dopuścić, by Europa stała się dla niego obca, nie może się z niej wyalienować. To nie jest optyka Jana Pawła II. Europa to miejsce nieustannej przygody głoszenia kerygmatu.

Tekst pochodzi z 44 (1814) numeru „Tygodnika Solidarność”.



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe