Uroczystości pogrzebowe ks. Isakowicza-Zaleskiego. Bp Muskus: Wybrał trudną drogę dotykania ran

"Wybrał trudną drogę"
Krakowski biskup pomocniczy przewodniczy pogrzebowej Mszy św. ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego w kościele św. Brata Alberta w Radwanowicach.
- Ks. Tadeusz wybrał trudną drogę życia. Była to droga dotykania ran. Może czasem robił to nieostrożnie i nie zawsze potrafił je uleczyć, ale pokazywał je światu, nie godząc się na prowizoryczne opatrunki - mówił bp Muskus. - Wielu wolałoby omijać szerokim łukiem nierozwiązane problemy z przeszłości Kościoła i Polski, ale on nie potrafił milczeć, nie umiał zejść z drogi. Płacił za to ogromną cenę samotności i niezrozumienia - dodał.
Błogosławieństwa
W homilii nawiązał do odczytanej w czasie liturgii Ewangelii o ośmiu błogosławieństwach i podkreślił, że jest to tekst pomagający "odnaleźć spojrzenie Jezusa, który na żegnanego dziś przez nas ks. Tadeusza patrzył z miłością".
Jak dodał, Bóg widział w ks. Isakowiczu-Zaleskim "człowieka, który szczerze pragnął żyć Kazaniem na górze, nawet jeśli go to wiele kosztowało". - Nawet jeśli ormiański temperament wygrywał z chrześcijańską łagodnością, a tęsknota do prawdy i sprawiedliwości wyostrzała słowa i prowadziła go na barykady - zaznaczył.
Spośród ośmiu błogosławieństw duchowny wybrał dwa, które według niego szczególnie uwidoczniły się w życiu prezesa Fundacji im. Brata Alberta: "błogosławieni ubodzy w duchu" oraz "błogosławieni łaknący sprawiedliwości".
- O ubóstwie, które daje szczęście, najwięcej opowiada dom ks. Tadeusza - mówił zaprzyjaźniony z radwanowicką fundacją biskup, podkreślając że jej założyciel zrezygnował z domu, o którym mógłby mówić "mój" i postanowił żyć w domu, który był "nasz". - "Nasz", czyli jego i osób, które są w społeczeństwie najsłabsze, najbardziej bezbronne. Wybrał ich jako swoją rodzinę. Stał się dla nich jak ojciec - doprecyzował kaznodzieja.
Jego zdaniem, ks. Isakowicz-Zaleski był ubogi nie w znaczeniu materialnej biedy, ale dlatego, że miał "wolność serca, dzięki której mógł oddać się bezgranicznie" swoim przyjaciołom z niepełnosprawnościami. - Gdy trzeba było, walczył z wielką determinacją o dobre życie dla nich i niezawodnie stawał w ich obronie, gdy działa się im krzywda. Zawsze z tą samą pasją, zawsze odważnie i bezkompromisowo - wspominał. Jak podkreślił, ksiądz Tadeusz był ubogi w duchu także dlatego, że "osoby najsłabsze były jego życiową siłą". - Wśród nich odpoczywał, sycił się prostą urodą życia, zwyczajną radością. Tutaj znajdowało ukojenie jego niespokojne serce - stwierdził.
Miłość do najsłabszych
Według bp. Muskusa jedną z najważniejszych lekcji, jakie przekazał zmarły kapłan Kościołowi i społeczeństwu w Polsce, jest miłość do bezbronnych i najsłabszych. - Z nimi, kruchymi i maluczkimi, nasz świat staje się bardziej ludzki. Ksiądz Tadeusz wierzył niezłomnie, bo doświadczał tego na co dzień, że jeśli człowiekowi z niepełnosprawnością podamy rękę, to zyskamy skarb przyjaźni cenniejszej niż złoto - podkreślał bp Muskus.
Odwołując się do wiersza ks. Isakowicza-Zaleskiego, w którym pisał, że wychodzi na ulice, by szukać ludzi, podkreślał, że na te "ulice" wychodził on "gnany głodem sprawiedliwości" i "pragnieniem stawania po stronie krzywdzonych, a w ostatnich latach zwłaszcza tych, którzy zostali zranieni w Kościele".
- Nie brakowało takich, którzy twierdzili, że szukał poklasku, ale ja wierzę mocno, że on szukał prawdy; że chciał być ludzką twarzą dla tych, którzy próżno jej szukali w bezdusznych strukturach urzędów i hierarchii. Łaknął sprawiedliwości, ale tego pragnienia nie mogły w nim nasycić połowiczne rozwiązania czy dyplomatyczne wybiegi - mówił bp Muskus.
Jak zaznaczył, ten głód sprawiedliwości mogły zaspokoić tylko "uczciwe i przejrzyste zasady postępowania ludzi znajdujących się u władzy - czy to kościelnej, czy świeckiej". - Nie zawsze zgadzałem się z jego metodami, nie podzielałem jego skrajnych poglądów ani skłonności do stawiania spraw na ostrzu noża. Nieraz mu o tym mówiłem, lecz on miał zawsze swoje "ale" - przyznał krakowski biskup pomocniczy.
- Dlaczego ludzie skrzywdzeni ufali ks. Tadeuszowi? Dlaczego zwracali się do niego o pomoc? Z powodu medialnych zasięgów, czy dlatego że widzieli w nim nadzieję na odzyskanie pokoju? - pytał. Jego zdaniem, ludzie wierzyli, że on "przejdzie z nimi drogę, która odmieni ich ciężki los".
Fundacja im. Brata Alberta
Bp Muskus porównał założyciela Fundacji im. Brata Alberta z jej patronem, który był podobnie radykalny, wrażliwy na ludzkie biedy oraz podobnie jak on "przechodził swoje noce ciemne" i "musiał mierzyć się z wszechobecną krytyką". - W którymś z wywiadów Ksiądz Tadeusz wyznał, że chciałby żyć w czasach św. Brata Alberta. Nie było to możliwe w doczesności. Lubię myśleć, że tam, w wieczności, już się znaleźli - podsumował.
- Drogi księże Tadeuszu, nie martw się o Wasz dom. Ludzie, którym ufałeś, poprowadzą to dzieło. Nie przejmuj się nieporządkiem na biurku. Posprzątają - pożegnał kapłana na zakończenie homilii.
Ostatnie pożegnanie
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski spoczął na cmentarzu w Rudawie. Żegnała go m.in. Anna Dymna. W czasie uroczystości pogrzebowych odczytano także list Pary Prezydenckiej. Posłowie przerwali dziś obrady i uczcili zmarłego minutą ciszy.
md
Pogrzeb rapera Pono. Rodzina ma ważną prośbę
Kim był zmarły kard. Duka? Kiedy uroczystości pogrzebowe?

41 lat temu odbył się pogrzeb bł. ks. Jerzego Popiełuszki
Państwowy pogrzeb Nieznanego Policjanta II Rzeczypospolitej – Ofiary Zbrodni Katyńskiej

Kremacja a wiara w zmartwychwstanie. Katolicyzm i inne wyznania chrześcijańskie


