[tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Broń akustyczna
07.08.2018 19:56
![[tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Broń akustyczna](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/4bbe0381-8635-4ae2-bab7-27d1ac462716/22506.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Właśnie odwołano grupkę dyplomatów amerykańskich i członków ich rodzin z Chin. Są oni ofiarami dźwiękowej wersji nie-śmiertelnych technik wojowania (Non-Leathal Military Warfare Techniques). Symptomy to niesamowite bóle głowy, niemożliwość koncentracji, utrata możliwości snu, słuchu, wzroku i racjonalnego oceniania sytuacji, jak też i dyskomfort ogólny. Badania wykazały zmiany w mózgach ofiar. Czyli tak jak z dyplomatami amerykańskimi na Kubie wcześniej. Oczywiście komuna zaprzeczyła, że ma cokolwiek wspólnego z tymi incydentami. Ale przecież i na Kubie, i w Chinach tamtejsi ubecy stale śledzą amerykańskich dyplomatów, a więc trudno twierdzić, że nie wiedzą, co się dzieje. Notabene, Kanadyjczyków dotknęło to samo w Hawanie.
Podejrzewa się, że dyplomaci są ofiarami broni dźwiękowej. Ultradźwięki zastosowano jako broń po raz pierwszy w czasie I wojny światowej. Jak podaje Ryan Littlefield, tym sposobem ustalano umiejscowienie artylerii wroga. W czasie II wojny światowej Niemcy usiłowali stworzyć broń dźwiękową: Wirdbelwind Kanone. Miała służyć do strącania samolotów i rozbijania ataków piechoty. Potem, w czasie wojny w Wietnamie USA stosowała Urban Funk Campaign - psychoakustyczny atak w celu wywołania paniki, ogłuszający wroga. W 1973 r. Brytyjczycy przetestowali podobną broń w Irlandii Północnej. Obecnie "działka dźwiękowe" są używane przeciw piratom choćby przy wybrzeżach Somalii.
Pisał o atakach dźwiękowych niedawno mój kolega z pracy, Gene Poteat. Był szefem nowych technologii w CIA. Czyli taki "Q" z filmu o Jamesie Bondzie. Nie tylko spec od gadżetów, ale od wszelkiego rodzaju broni. Pamiętam, jak się cieszył, że jego "zabawki", które zostawiono w parku w Moskwie, działały jeszcze długo po zakończeniu zimnej wojny. Gene - z wykształcenia inżynier pilot - od początku zaangażował się w sprawę Smoleńska. Uważa, że Kreml jest odpowiedzialny za tragedię, a o zamachu mówił długo, zanim stało się to modne. Teraz, nie zwracając uwagi na konwenanse preferowane przez Departament Stanu, profesor Poteat zajął się nowym zagrożeniem. Są to sprawy skomplikowane, inżynieryjne, a więc proszę o cierpliwość. Pewne rzeczy są nowe dla mnie po angielsku, a polskiej nomenklatury w tym zakresie prawie zupełnie nie znam.
Ataki dźwiękiem mają miejsce od prawie dwóch lat. Komuniści zaatakowali bronią akustyczną pojedyncze osoby poza placówkami dyplomatycznymi: w hotelach i mieszkaniach. Niektórzy słyszeli jakiś odgłos. Zlokalizowany był zwykle w jednym z pomieszczeń albo w części jednego z pomieszczeń. Dźwięk przypominał ostre odgłosy świerszczy bądź przeraźliwe jęczenie na wysokiej częstotliwości wielu decybeli.
Główny problem to nagranie tego dźwięku i poddanie go analizie. Udało się to tylko w kilku wypadkach. Dźwięk brzmiał 10 sekund, a potem ponownie to samo. I tak przez pewien czas. Za każdym razem odgłos miał różne natężenie, wspinając się na wysokie tony, potem opadając.
Zwykle wszelkie urządzenia nadawcze i odbiorcze operują w ramach rozpiętości od 20 Hz do 20 000 Hz (20 kHz). To skala akustyczna (acoustic range). To jest właśnie rozpiętość słuchu ludzkiego. Wszystko poniżej 20 Hz zwie się infrasonicznością (infrasonic). A powyżej 20 kHz - ultrasonicznością (ultrasonic). Ludzkie ucho nie wychwytuje żadnej z tych frekwencji.
Można wykluczyć, że użyto broń infrasoniczną, bowiem takowa wymaga bardzo dużych rozmiarów i części dodatkowych. W związku z tym nie może być przenośna. Trudno byłoby takiego giganta ukryć. A najważniejsze jest to, że fale infradźwiękowe mają wielki rozrzut i bardzo trudno "wycelować" je w konkretne miejsce. Nie doszukano się właściwie dowodów na to, że fale infrasoniczne mogą być permanentnie szkodliwe dla człowieka.
Wiadomo natomiast, że ultradźwięk jak najbardziej może zaszkodzić człowiekowi. Szczególnie dotyczy to systemu słuchowego. Najbardziej narażone na szkodę są malutkie włoski wewnątrz kanału usznego. Badania nad kierowaniem siły dźwięku (directed energy research) udowadniają rozmaite możliwości zastosowania ultradźwięku, a w tym w celach agresywnych. Większość jednak ma zastosowanie całkiem pokojowe: od generowania wizerunku dziecka w łonie matki, do głośników muzycznych w mieszkaniach. Ponadto broń ultradźwiękowa musiałaby być wyposażona w potężne źródło zasilania. Maszyna taka zagrażałaby nie tylko celowi ataku, ale również i postronnym osobom, jak i zamachowcowi-operatorowi.
Analiza dźwięku wychwyconego przy atakach nie wystarcza na żadne twarde konkluzje. Eksperci sugerują, że natężenie jest zupełnie niewystarczające, aby spowodować tak daleko posunięte kłopoty zdrowotne. Ponadto eksperci są sceptyczni co do tego, że komuniści potrafili zminiaturyzować broń ultradźwiękową. Zgadzają się natomiast, że zastosowano broń dźwiękową, a nie mikrofalową czy elektromagnetyczną.
Notabene, broń mikrofalowa też może być groźna. Od 1953 do 1977 r. Sowieci bombardowali ambasadę USA w Moskwie mikrofalami. Ponieważ nikomu nic złego się nie działo, nie było skarg na stan zdrowia, Amerykanie nie protestowali przez wiele lat. Ale dziwili się, dlaczego Sowieci to czynią. Potem okazało się, że Kreml - jeszcze za Stalina - dał w prezencie ambasadzie godło USA (Great Seal of the US). Wewnątrz był ukryty mikrofon bez źródła energii, co uniemożliwiło jego odkrycie konwencjonalnymi metodami. Ataki mikrofalowe umożliwiały KGB odbieranie sygnałów z mikrofonu. A amerykańscy dyplomaci infantylnie przyjęli konia trojańskiego, powiesili na prominentnym miejscu i jeszcze pod nim gadali.
Ale to wszystko nie udowadnia nam jednoznacznie kto, jak i czym zaatakował amerykańskich dyplomatów.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC 5 sierpnia 2018
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (32/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Pisał o atakach dźwiękowych niedawno mój kolega z pracy, Gene Poteat. Był szefem nowych technologii w CIA. Czyli taki "Q" z filmu o Jamesie Bondzie. Nie tylko spec od gadżetów, ale od wszelkiego rodzaju broni. Pamiętam, jak się cieszył, że jego "zabawki", które zostawiono w parku w Moskwie, działały jeszcze długo po zakończeniu zimnej wojny. Gene - z wykształcenia inżynier pilot - od początku zaangażował się w sprawę Smoleńska. Uważa, że Kreml jest odpowiedzialny za tragedię, a o zamachu mówił długo, zanim stało się to modne. Teraz, nie zwracając uwagi na konwenanse preferowane przez Departament Stanu, profesor Poteat zajął się nowym zagrożeniem. Są to sprawy skomplikowane, inżynieryjne, a więc proszę o cierpliwość. Pewne rzeczy są nowe dla mnie po angielsku, a polskiej nomenklatury w tym zakresie prawie zupełnie nie znam.
Ataki dźwiękiem mają miejsce od prawie dwóch lat. Komuniści zaatakowali bronią akustyczną pojedyncze osoby poza placówkami dyplomatycznymi: w hotelach i mieszkaniach. Niektórzy słyszeli jakiś odgłos. Zlokalizowany był zwykle w jednym z pomieszczeń albo w części jednego z pomieszczeń. Dźwięk przypominał ostre odgłosy świerszczy bądź przeraźliwe jęczenie na wysokiej częstotliwości wielu decybeli.
Główny problem to nagranie tego dźwięku i poddanie go analizie. Udało się to tylko w kilku wypadkach. Dźwięk brzmiał 10 sekund, a potem ponownie to samo. I tak przez pewien czas. Za każdym razem odgłos miał różne natężenie, wspinając się na wysokie tony, potem opadając.
Zwykle wszelkie urządzenia nadawcze i odbiorcze operują w ramach rozpiętości od 20 Hz do 20 000 Hz (20 kHz). To skala akustyczna (acoustic range). To jest właśnie rozpiętość słuchu ludzkiego. Wszystko poniżej 20 Hz zwie się infrasonicznością (infrasonic). A powyżej 20 kHz - ultrasonicznością (ultrasonic). Ludzkie ucho nie wychwytuje żadnej z tych frekwencji.
Można wykluczyć, że użyto broń infrasoniczną, bowiem takowa wymaga bardzo dużych rozmiarów i części dodatkowych. W związku z tym nie może być przenośna. Trudno byłoby takiego giganta ukryć. A najważniejsze jest to, że fale infradźwiękowe mają wielki rozrzut i bardzo trudno "wycelować" je w konkretne miejsce. Nie doszukano się właściwie dowodów na to, że fale infrasoniczne mogą być permanentnie szkodliwe dla człowieka.
Wiadomo natomiast, że ultradźwięk jak najbardziej może zaszkodzić człowiekowi. Szczególnie dotyczy to systemu słuchowego. Najbardziej narażone na szkodę są malutkie włoski wewnątrz kanału usznego. Badania nad kierowaniem siły dźwięku (directed energy research) udowadniają rozmaite możliwości zastosowania ultradźwięku, a w tym w celach agresywnych. Większość jednak ma zastosowanie całkiem pokojowe: od generowania wizerunku dziecka w łonie matki, do głośników muzycznych w mieszkaniach. Ponadto broń ultradźwiękowa musiałaby być wyposażona w potężne źródło zasilania. Maszyna taka zagrażałaby nie tylko celowi ataku, ale również i postronnym osobom, jak i zamachowcowi-operatorowi.
Analiza dźwięku wychwyconego przy atakach nie wystarcza na żadne twarde konkluzje. Eksperci sugerują, że natężenie jest zupełnie niewystarczające, aby spowodować tak daleko posunięte kłopoty zdrowotne. Ponadto eksperci są sceptyczni co do tego, że komuniści potrafili zminiaturyzować broń ultradźwiękową. Zgadzają się natomiast, że zastosowano broń dźwiękową, a nie mikrofalową czy elektromagnetyczną.
Notabene, broń mikrofalowa też może być groźna. Od 1953 do 1977 r. Sowieci bombardowali ambasadę USA w Moskwie mikrofalami. Ponieważ nikomu nic złego się nie działo, nie było skarg na stan zdrowia, Amerykanie nie protestowali przez wiele lat. Ale dziwili się, dlaczego Sowieci to czynią. Potem okazało się, że Kreml - jeszcze za Stalina - dał w prezencie ambasadzie godło USA (Great Seal of the US). Wewnątrz był ukryty mikrofon bez źródła energii, co uniemożliwiło jego odkrycie konwencjonalnymi metodami. Ataki mikrofalowe umożliwiały KGB odbieranie sygnałów z mikrofonu. A amerykańscy dyplomaci infantylnie przyjęli konia trojańskiego, powiesili na prominentnym miejscu i jeszcze pod nim gadali.
Ale to wszystko nie udowadnia nam jednoznacznie kto, jak i czym zaatakował amerykańskich dyplomatów.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC 5 sierpnia 2018
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (32/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.08.2018 19:56
[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Trzech o Brześciu
26.03.2020 19:50

Komentarzy: 0
Pisałem w „Tygodniku” o pokoju ryskim z 1921 r., ale trzeba też wiedzieć o pokoju brzeskim z 1918 r.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Odtrutka na „Rufmord” AM
16.03.2020 14:26

Komentarzy: 0
Rufmord (zniesławienie) to character assasination ( zabijanie postaci), czyli zniszczenie moralne człowieka poprzez szerzenie dezinformacji. W Polsce dotyczy to szczególnie Antoniego Macierewicza, bodaj najbardziej znienawidzonego polityka prawicy. Chodzi o stworzony około 1978 r. przez lewackiego przeciwnika „mój obraz mściciela, destruktora i nie wiem czego jeszcze”, jak wspomina AM (s. 120). Gdyby nie jej charcząca nienawiść, dezinformacja – sącząca się i okresowo wybuchająca wulkanicznie – na temat prawicowego polityka brzmiałaby jak żydowskie szmoncesy albo audycje Radia Jerewań.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Prof. Marek Jak Chodakiewicz: Mińskie wybory, pińscy ziemianie
17.12.2019 19:50

Komentarzy: 0
Po rewolucji 1905 r. car zliberalizował prawo wyborcze imperium. Opierało się one na systemie kurialnym, czyli głosowano warstwami: ziemianie osobno, włościanie też. Tak wyłonieni kandydaci reprezentowali swoje kurie wyborcze w powiecie, guberni oraz w Dumie Państwowej w Petersburgu.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Pińscy Żydzi i inni
11.12.2019 21:47

Komentarzy: 0
Bezsprzeczną elitą miejską Pińska (oraz reszty miasteczek powiatu) byli urzędnicy, przedsiębiorcy, inteligencja oraz duchowni wszystkich wyznań. Z punktu widzenia narodowości najwyżej w hierarchii znajdowali się Rosjanie. Byli oni oficjalną narodowością i koncentrowali się na swoich własnych interesach, które wśród urzędników, policjantów i wojskowych przede wszystkim odzwierciedlały cele cara i jego rządu.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Wojna i humanitaryzm
09.10.2019 19:50
