REKLAMA

[Tylko u nas] Michał Bruszewski: Zamieszki w Kenosha. Nastolatek wrogiem lewicy

Historia zatoczyła koło. Znowu na ustach całego świata są dzieci w nastoletnim wieku. Jeden ze szkolnych podręczników zestawił Joannę d’Arc z Gretą Thunberg. Z kolei w USA o morderstwo został oskarżony nastolatek, który chciał dołączyć do sąsiedzkiej samoobrony chroniącej mienie obywateli przed protestami ruchu BLM w miasteczku Kenosha. Amerykańska prawica chce jego uniewinnienia.
 [Tylko u nas] Michał Bruszewski: Zamieszki w Kenosha. Nastolatek wrogiem lewicy
/ Screen YouTube Inside Edition

W analogicznej sytuacji, w której znalazł się nastolatek w Kenosha, na tej samej ulicy, w XVIII w., w XIX w., a nawet w XX w. z pewnością opuściłby areszt oczyszczony z jakichkolwiek zarzutów. Dzisiaj ze względu na odmienny polityczny klimat prokurator czym prędzej oskarżył go o podwójne morderstwo, a chłopcu grozi dożywocie. Z pierwszej relacji jaką można było przeczytać w polskich mediach wynikało, że oszalały z nienawiści do Afroamerykanów fanatyk uzbrojony w karabin AR-15 wszedł w pokojowo manifestujący tłum, otworzył ogień, zamordował dwie osoby, a trzecią ranił. Powiedzieć, że sytuacja była pełna innych niuansów to eufemizm.

W rzeczywistości intencje Kyle'a Rittenhouse’a zostały zarejestrowane na video jeszcze przed feralną strzelaniną. Młody Amerykanin deklaruje, że przybył do Kenosha trawionego zamieszkami, by wspierać prowizoryczny oddział ochotników-obywateli, którzy postanowili chronić podpalane i dewastowane sklepy. Kyle podkreślił, że chce głównie nieść pomoc medyczną. Warto odnotować, że nie wygląda to na expose terrorysty, który postanowił rozstrzelać lewicujący marsz protestujących. W Internecie jest dostępne nagranie w którym Kyle (przed strzelaniną) wraz z inną grupą sąsiedzkiej samoobrony słyszy podziękowania za wsparcie od kilku przejeżdżających ekip policji (które jechały przywrócić na ulicach miasta porządek). Kyle na tym nagraniu prosi policję o wodę (możemy się domyśleć, że dla potrzebujących lub jego grupy). Także mało agresywne zachowanie. W mediach społecznościowych Kyle’a Rittenhous’a widać było ogromną fascynację służbami mundurowymi – młody Kyle marzy o tym by zostać marines, należy do ruchu Blue Lives Matter (ruchu wsparcia policji) powstałego w kontrze do Black Lives Matter, przystąpił do programu kadetów. Jest obyty z bronią palną. Oczywiście dla wielu osób już samo to może świadczyć o nim źle, jako przejaw prawicowego militaryzmu, ale nie tylko że nie są to działania nielegalne, ale przez każde państwo pożądane i promowane (zachodni nastolatkowie zazwyczaj unikają policji i wojska „jak ognia”). Nawet w państwach, gdzie rządzi skrajna lewica istnieje przecież wojsko i policja. Takie postawy u osób o poglądach państwowych budzą mimo wszystko sympatię. Nie jest to wariactwo, nie jest on więc raczej „baby face” killerem i socjopatą jak chciałaby go widzieć lewica. Sam Kyle’a Rittenhouse „z twarzy” na nagraniach wygląda niewinnie, nawet młodziej niż wskazywałby na to jego wiek, wygląda trochę na zagubionego – i tutaj upatruję dramatu tego chłopca i jego ofiar oraz ich rodzin, że chyba nie do końca świadomie znalazł się w tym - by powiedzieć - złym miejscu, o złym czasie. Sam podjął decyzję by wejść w oko cyklonu, ale choćby zachowanie starszych członków jego grupy pokazuje, że z jakiegoś powodu znalazł się tam sam. Podjął złą decyzję, że tam poszedł, że znalazł się tam sam, ale czy strzelał z premedytacją? Przeanalizujmy całą sytuację.

Głównie rządzone przez Demokratów Stany opanowała gorączka rewolucji BLM, która objawia się w bardzo agresywnych zamieszkach ulicznych. Protestujący potrafią zbluzgać działaczy Partii Demokratycznej lub zdemolować siedzibę CNN – a zatem po uszach obrywa od nich każdy, także lewica. Ale nie tylko. Płoną auta i sklepy. Dobytek przedsiębiorców (zwłaszcza drobnych, których nie stać na mur z monitoringiem i ochroną) jest rozkradany i dewastowany. Wystarczy jeden impuls, a na ulicach dzieją się dantejskie sceny, kiedy lekarstwo okazuje się gorsze od choroby. Zamieszki w Kenosha, w stanie Winsconsin, rozpoczęły się 23 sierpnia po tym jak zabity przez policjantów został Jacob Blake. Jak do tego doszło? W mediach pojawiają się sprzeczne informacje, a zarejestrowane video przez jedną z osób pokazuje tylko moment gdy policjant otwiera do niego ogień. W jednej z wersji usłyszymy, że policja miała otrzymać zgłoszenie od kobiety, która wezwała radiowóz. Przyjechali funkcjonariusze, którzy próbowali Blake’a obezwładnić taserem, ale ten miał nie zadziałać. Blake miał grozić policji, że „ma nóż” oraz szarpać się z funkcjonariuszem. Próbował uciekać do samochodu i jeden z policjantów otworzył do niego ogień aż siedem razy. W samochodzie miał zostać znaleziony właśnie nóż. Na nagraniu widać jednak, że Blake nie tyle ucieka, a ignoruje policjantów i po prostu wsiada do samochodu. Jeden z funkcjonariuszy chwyta go za podkoszulek, ciągnie za niego i otwiera ogień z bardzo bliskiej odległości. Cudem Blake przeżył postrzały, ale z ostatnich informacji wynika, że jest sparaliżowany. W samochodzie były jego dzieci. Część dziennikarzy dotarła do szczegółów z życia postrzelonego - Blake'a obowiązywał nakaz aresztowania w związku z zarzutami o napaść na tle seksualnym, wtargnięcie i zakłócanie porządku publicznego.

Opinia publiczna była oburzona brutalnością funkcjonariusza, a tłumowi z hasłem BLM nie wiele potrzeba. O zamieszkach, podobnie jak w sprawie Blake’a pojawia się wiele informacji, czasami ze sobą sprzecznych. Spróbujmy ustalić chronologię.  W trakcie zamieszek już pierwszego dnia protestujący mieli podpalić około sto samochodów w okolicach protestanckiej świątyni Bratford Community Church (wyjątkowo postępowej, co pokazuje jak „ślepe” są to zamieszki). Tak samo podpalano kontenery na śmieci i używano ich jako broni do taranowania „przeszkód” stojących przed tłumem, czyli najczęściej sklepików, stacji benzynowych i radiowozów. Próbowano także podpalić Sąd Hrabstwa. Skalę agresji tłumu pokazuje fakt, że protestującym – jak twierdzą media - udało się uszkodzić samochód opancerzony policji Lenco BearCat (wyprodukowany dla antyterrorystów, do warunków wojennych). Tłum miał zdemolować nawet – o tempora, o mores – Muzeum Dinozaurów. Nazajutrz gubernator Tony Evers (z Partii Demokratycznej) wezwał na pomocą Gwardię Narodową w celu „ochrony pracujących strażaków i krytycznej infrastruktury”. Podsumowując, wezwano żołnierzy bo zagrożone było życie pracowników Straży Pożarnej gaszących efekty protestów. Rada Hrabstwa 25 sierpnia poprosiła o przysłanie na pomoc miastu większej ilości gwardzistów. Tego właśnie dnia, a raczej w najgorszej kulminacyjnej nocy zamieszek do Kenosha przyjeżdża – co ciekawe, jak twierdzą niektórzy, przywieziony przez własną matkę – Kyle Rittenhouse, wspomniany nastolatek uzbrojony w karabinek AR-15. Od początku – co już wspomniałem – policjanci się z nim fraternizują i jest to udokumentowane w mediach społecznościowych. Lokalny szeryf grupę samoobrony nazywa „milicją... na wzór samozwańczych stróżów prawa” [przy czym angielskie słowo „vigilante” nie ma określenia pejoratywnego]. Kyle do tej grupy przystąpił. Kyle miał zostać „wynajęty” przez właściciela salonu samochodowego do ochrony swojego mienia, które ucierpiało przez demonstrujących. Nastolatek wmieszał się w awanturę z tłumem, miał użyć gaśnicy by ugasić skutki ich podpaleń – jak twierdzą jedni, lub strzelać do protestujących jeszcze przed opisywanym zastrzeleniem dwóch osób – jak twierdzą drudzy. Jeden z demonstrantów zarejestrował na telefonie moment w którym Kyle Rittenhous, osmatniony idzie ulicą kontrolowaną przez protestujących. Z uwagi na posiadany w ręku karabinek początkowo trzymają się od niego z daleka, ale gdy przyspiesza kroku, kilka osób rzuca się na niego (jedna jest uzbrojona w pistolet, prawdopodobnie Glock, druga próbuje mu przyłożyć deskorolką), Kyle się przewraca. W jego stronę ma też lecieć przedmiot przypominający tzw. koktajl Mołotowa. Z pozycji półleżącej, gdy dopadają go demonstranci oddaje strzały, zabija dwie osoby, trzecią rani w rękę. Tłum się oddala na bezpieczną odległość. Kyle wstaje z ziemi, idzie w stronę policji, podnosi ręce jak żołnierz, który się poddaje. Stoi tak chwilę. Kolejne radiowozy koło niego przejeżdżają – i uwaga – żaden policjant nie chce go aresztować. Rittenhouse zostaje dopiero aresztowany na „grubo” po wydarzeniu kiedy policję alarmuje jego kolega, a Kyle mu się zdążył zwierzyć co się wydarzyło. Należy to podkreślić dokładnie – policja z Kenosha, która była na miejscu nie chciała aresztować Kyle’a Rittenhouse, mimo że ten stał jak „prawie” jeniec wojenny pod kolejnymi radiowozami z rękami w górze.

Oczywiście od razu sprawa aresztowanego 17-latka stała się kwestią zawłaszczoną przez politykę – dla amerykańskiej lewicy jest on mordercą i bandziorem, dla amerykańskiej prawicy symbolem obrony swojego życia – „nadanego przez Boga, konstytucyjnego, powszechnego i ustawowego prawa do samoobrony”. Jego adwokat John Pierce nazwał Kenosha „strefą wojny” a działanie swoje klienta za obronę. Jest to o tyle ważne, że w Kenosha w czasie zamieszek wprowadzono „stan wyjątkowy”. Głównym obrońcą nastolatka ma być znany z ekranizacji sprawy Richarda Jewella - Lin Wood. Clint Eastwood sportretował prawnika jako nietuzinkowego i energicznego, więc przed USA jeden z najgłośniejszych procesów ostatnich lat. Wiemy jak kończyły inne osoby, z funkcjonariuszami policji włącznie, które miały pecha znaleźć się pośród demonstrantów BLM. Kopanie po głowie, bicie cegłówkami, rzucanie ciężkimi przedmiotami jest na porządku dziennym (czy raczej „nocnym”). Jest więcej niż prawdopodobne, że Kyle Rittenhouse gdyby nie zaczął strzelać zostałby zlinczowany przez rozszalały tłum. Ofiary Kyle’a Rittenhous’a okazały się kryminalistami. Gdy media zaczęły prześwietlać życiorysy postrzelonych okazało się, że byli notowani przez policję – 24-letni Anthony Huber kilka miesięcy przed śmiercią wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za „przemoc domową”, lotem błyskawicy przez media społecznościowe przebiła się informacja, że Joseph Rosenbaum miał być rzekomo notowanym przez służby pedofilem. 26-letni Gaige Grosskreutz, z kolei, był aresztowany wcześniej za posiadanie broni. Miał też przystąpić do terrorystycznej bojówki o komunistycznym zabarwieniu „Ruch Rewolucji Ludowej”. Co ciekawe, źródła w mainstreamowych mediach milczą o niejednoznaczności całej sytuacji. Narracja jest jednostronna i politycznie poprawna, Rittenhouse to morderca, a jego ofiary są wręcz bohaterami narodowymi.

Wychodzi na to, że znowu na ustach świata są nastolatkowie. Jeden z podręczników szkolnych nawet dokonał spektakularnego zestawienia Joanny d’Arc z Gretą Thunberg. Mam nadzieję, że to nie sugestia autorki podręcznika, że Anglicy mogą spalić ekolożkę na stosie. Joanna d’Arc był dowódczynią armii francuskiej w dobie wojny stuletniej, jest świętą katolickiego kościoła, przekazaną w zdradziecki sposób Anglikom, którzy postanowili ją spalić żywcem. Zginęła męczeńską śmiercią w wieku 19 lat. Miała widzenia, w których Michał Archanioł, Święta Katarzyna i Święta Małgorzata powiedzieli jej, że ma poprowadzić armię i wypędzić Anglików z francuskiej ziemi. Czego dokonała. Z widzeniami Grety Thurnberg jest o tyle problem, że ona nawet nie widuje rówieśników ze szkoły bo jej tournee po świecie z „how dare you” na ustach było kosztem jej uczęszczania na zajęcia. Ile CO2 wyemitowały samoloty, którymi się przemieszczała tego nie wiem, ale jestem pewien, iż wpisywanie takich bohaterek do podręczników nie tylko sankcjonuje „wagary”, ale i sprawia, że młode Europejski będą wolały jeździć do nudnych europejskich elit na eko-sympozja, a nie uczyć się sztuki oblężniczej. Obie aktywności są w XXI w. rzecz jasna anachronizmem, ale z życiorysu Dziewicy Orleańskiej można wyciągnąć chociaż lekcje jak kobieta dowodziła mężczyznami, a z resume Ekolożki Sztokholmskiej, jak panowie politycy wykorzystują biedną dziewczynkę do swoich klimatycznych gierek. Cóż za pomylenie pojęć.


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura