„Nie zesr*jcie się”. Kayah tłumaczy się po aferze w Sopocie

Podczas Polsat SuperHit Festiwal 2022 mogliśmy podziwiać całą plejadę gwiazd. Pojawiła się m.in. Kayah. Gdy piosenkarka dotarła na miejsce imprezy, jej oczom ukazał się tłum fotoreporterów, którzy wykonywali jej zdjęcia. Reakcja wokalistki wywołała niemały skandal. Teraz gwiazda tłumaczy się na swoim prywatnym Facebooku.
 „Nie zesr*jcie się”. Kayah tłumaczy się po aferze w Sopocie
/ zrzut ekranu serwisu YouTube / Kultowe Rozmowy Kultowe Rozmowy

– Nie zes*ajcie się

– wypaliła nagle Kayah do fotoreporterów, przybywając na imprezę.

Zobacz tutaj: [WIDEO] Afera na festiwalu w Sopocie. Kayah: „Nie zesr*jcie się

Gwiazda wyjaśnia

Do zarzutów wokalistka odniosła się na prywatnym facebookowym profilu.

Nie śmieszy mnie naruszanie mojej nietykalności i blokowanie mi drogi do garderoby, kiedy się spieszę, bo za chwilę wychodzę na scenę. Agresywne robienie zdjęć z odległości metra z obiektywem skierowanym prosto w twarz nie jest ani standardem mojej, ani niczyjej pracy. To atak, a ja czuję się zagrożona. To niedopuszczalne i haniebne, pozbawione jakiejkolwiek etyki i kultury

– napisała.

Manipulacja?

Nagonka na mnie jest obrzydliwą manipulacją, która ludziom ubogim mentalnie pozwala się wyżyć. Ale milczenie na ten temat będzie przyzwoleniem. Nie mogę czuć się bezpiecznie, wykonując mój zawód, a to nie fair

– tłumaczy.

Kayah dodała również, że zbyt długo dawała przyzwolenie na takie zjawisko i uważa, że w całej sytuacji jest nie agresorem, a ofiarą. Zdaniem artystki wypowiedziane przez nią zdanie nie tylko nie jest obraźliwe, ale też zostało wyrwane z kontekstu.

W mediach odwraca się sytuację, wyciągając z kontekstu zdanie, które nawet nikogo nie obraża, bo nie jest inwektywą skierowaną do kogoś imiennie. Pomijając fakt, że rzuconym pod nosem, a do siebie mam prawo mówić, co chcę

– dodała.

 

Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe