[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Mówmy do dzieci językiem, który rozumieją
![[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Mówmy do dzieci językiem, który rozumieją](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/36edd1c7-b185-4e0e-ad84-6aad7184fbc0/little-girl-4288526.jpg?p=article_hero_mobile)
Jeśli nie będziemy mieli czasu na wychowanie naszych dzieci, zgłoszą się "nauczyciele", którzy chętnie nam ich na aktywistów i pozbawionych wątpliwości konsumentów wychowają. Na każdym cyfrowym rogu stoją ich supernowoczesne automaty z gotowymi, atrakcyjnie opakowanymi światopoglądami. Tylko brać i "buntować się" w ściśle przewidziany przez system sposób. Takim jakby wyższym poziomem wychowania jest powszechna edukacja. Nie mam zamiaru robić tu za eksperta, którym nie jestem, ale jako były uczeń, a obecny ojciec uczniów, mam pewne przemyślenia. Otóż wydaje mi się, że idea, która przyświecała transformacji edukacji po 1989 roku, czyli "uczmy mniej wiedzy, a bardziej umiejętności", ostatecznie zaowocowała tym, że dzieciaki nie mają ani wiedzy, ani umiejętności, no, chyba że chodzi o umiejętność "strzelania" na testach. Absolwentów "przestarzałych" szkół - takich, jakie ja kończyłem - jako np. architektów (ten przykład akurat znam) rozchwytywano na całym świecie, dziwiąc się ich wszechstronności i poziomowi wiedzy ogólnej. A dzisiaj?
Do ciekawych przemyśleń skłoniła mnie debata w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi, w której miałem przyjemność wziąć udział przy okazji premiery projektu "Odnaleźć siebie" i książki "Encyklopedia antykultury". Jedną z informacji, która utkwiła mi w pamięci po prezentacji projektu, była ta, że statystycznie młody człowiek jest dziś w stanie efektywnie skupić się przez 8 sekund. 8 sekund. Jeszcze kilka lat temu miało to być kilkadziesiąt sekund. Jakże potężne konsekwencje rodzi to dla edukacji. Jak uczyć dzieci, które są w stanie skupić się przez 8 sekund? Myślę sobie, że być może odpowiedzią na to pytanie jest to, co robimy w środowisku "Tygodnika Solidarność", przygotowując projekty edukacyjne promujące historię Solidarności. Ideą, która nam przyświeca, jest mówienie do młodych ludzi łatwo przyswajalnym językiem, który znają, językiem popkultury, po to, żeby opowiedzieć im o treściach bardziej wymagających. Oczywiście, że nie jest to forma idealna, w założeniu ma skłonić do pogłębiania wiedzy, ale szczególnie biorąc pod uwagę nasze sukcesy w tym zakresie, być może jedyna skuteczna.
I jakież było moje pozytywne zaskoczenie, kiedy okazało się, że "Odnaleźć siebie" ma być platformą wspomagającą nauczycieli w edukacji - kierującej się właśnie taką filozofią. Spoty, interaktywne zabawy, luz i otwarta głowa. Nie jestem nauczycielem, nie wiem, jak to się sprawdzi w praktyce, ale oby okazało się strzałem w dziesiątkę.
Tagi
Komentarze
Wspomnienie niebieskiego fartuszka. Historia mundurka szkolnego

Nauczyciele nie mogą ponosić kosztów cyfryzacji szkół. Związkowcy apelują do prezydenta

Brakuje nauczycieli. Szkoły gorączkowo starają się zapełnić wakaty

ZUS wydał komunikat dla rodziców
Brazylijski sąd: areszt dla rodziców za edukację domową dzieci



