„Lista postulatów do zrealizowania jest długa" - „Solidarność” w śląskich sklepach sieci Stokrotka

- Chciałam się zapisać do "Solidarności", bo jest to związek z tradycjami, który posiada bogate doświadczenie w ochronie pracowników. Kiedy zaczęłam szukać informacji na ten temat, zorientowałam się, że "S" już działa w naszej sieci. Skontaktowałam się z przewodniczącą komisji zakładowej Alicją Symbor, która zorganizowała "objazd" po śląskich Stokrotkach. Podczas spotkań opowiadała o działaniach podejmowanych przez "Solidarność" i zachęcała do zrzeszenia się. W ten sposób udało się zebrać grupę pracowników i zarejestrować nową organizację
- relacjonuje Edyta Bulanda-Widera, przewodnicząca nowej komisji oddziałowej "S" w sklepach Stokrotki.
Podobne komisje oddziałowe działają na Mazowszu, Podkarpaciu, w Szczecinie, Łodzi, oraz w województwie warmińsko-mazurskim. Natomiast komisja zakładowa związku znajduje się w Lublinie, w którym swoją siedzibę ma także zarząd sieci. W sumie w całej Polsce do "Solidarności" należy kilkuset pracowników Stokrotek.
- Cieszę się, że nam także udało się zorganizować. Teraz będziemy się starały dotrzeć do jak największej liczby pracowników sieci w regionie i rozwinąć naszą organizację. Pewnie będą potrzebne kolejne "objazdówki", bo praktycznie nie ma żadnego przepływu informacji między pracownikami poszczególnych sklepów
- dodaje Edyta Bulanda-Widera. Podkreśla, że pracownicy sieci, którzy zapisują się do "Solidarności", chcieliby doprowadzić do poprawy swoich warunków pracy.
Lista postulatów do zrealizowania jest długa. Pracownicy Stokrotek borykają się z tymi samymi problemami, co większość osób zatrudnionych w handlu. Wśród nich Alicja Symbor wymienia nadmierne obciążenie obowiązkami, zbyt małą liczbę pracowników, wielozadaniowość i niskie wynagrodzenia. To jednak nie wszystko. - Pracownicy mają poczucie, że się ich nie szanuje i nie przestrzega należnych im praw, np. prawa do zaplanowania urlopu wypoczynkowego, czy rozliczenia nadgodzin - mówi przewodnicząca "Solidarności" w Stokrotce. Podkreśla, że od czerwca zeszłego roku "S" prowadzi spór zbiorowy z pracodawcą. Związkowcy domagają się m.in. utworzenia jasnych i przejrzystych zasad wynagradzania, dostosowania poziomu zatrudnienia do zadań wykonywanych przez pracowników, a także przestrzegania obowiązujących przepisów w kwestii planowania i rozliczania czasu pracy. - Stokrotka cały czas się rozwija, otwiera kolejne sklepy, ale warunki pracy nie ulegają poprawie. Nie pamiętam byśmy kiedykolwiek dostali jakiekolwiek podwyżki od pracodawcy. W naszej sieci podwyżki wynagrodzeń zwykłych pracowników są wymuszone wzrostem płacy minimalnej - dodaje Edyta Bulanda-Widera. Jako przewodnicząca komisji oddziałowej automatycznie wchodzi ona w skład zarządu komisji zakładowej, co oznacza, że będzie brała także udział w negocjacjach z pracodawcą. W centrali firmy w Lublinie zapadają decyzje, które obowiązują we wszystkich sklepach Stokrotki, np. dotyczące regulaminów wynagradzania, czy Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
W sumie w sklepach należących do sieci pracuje ok. 11 tys. osób.
Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców

W Regionie Mazowsze "S" odbyła się konferencja "Dwa światy – jedna ulica''. Ratujmy warszawskie taksówki



