Niemieccy mundurowi wściekli po zabójstwie policjanta przez imigranta z Afganistanu

W piątek kilka tysięcy funkcjonariuszy berlińskiej policji i przedstawiciele władz Berlina wzięło udział w marszu milczenia ku czci 29-letniego policjanta Rouvena L. z Mannheim, który zmarł kilka dni temu na skutek ran zadanych mu nożem przez afgańskiego zamachowca.
Marsz niemieckich policjantów Niemieccy mundurowi wściekli po zabójstwie policjanta przez imigranta z Afganistanu
Marsz niemieckich policjantów / EPA/CLEMENS BILAN Dostawca: PAP/EPA

W tym samym czasie na rynku w Mannheim, tam, gdzie 31 maja rozegrała się tragedia, prezydent Niemiec, Frank Walter Steinmeier wraz z pogrążoną w żałobie rodziną zamordowanego policjanta złożył wieniec. Dzień wcześniej w Bundestagu kanclerz Olaf Scholz zapowiedział zaostrzenie polityki deportacyjnej względem karanych Afgańczyków i Syryjczyków. Karanych, ale i również tych „tylko” podejrzanych o to, że stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. – W takich sytuacjach interes bezpieczeństwa państwa stoi ponad interesem przestępcy do ochrony – podkreślił Scholz. Rychło w czas?

Od początku czerwca jeden z szarych bloków w oddalonym o jakieś 35 minut jazdy samochodem od Mannheim mieście Heppenheim nie może się opędzić od dziennikarzy i ciekawskich. Jak pisze „Süddeutsche Zeitung”, na drzwiach klatki schodowej rzeczonego domu dozorca powiesił kartkę z informacją „zakaz wstępu dla prasy”, ale prasa i tak wchodzi i zwiedza smutne korytarze w poszukiwaniu odpowiedzi. Pytanie jak to zazwyczaj w takich okolicznościach brzmi: dlaczego?

Czytaj również: Ewangelia na X Niedzielę Zwykłą z komentarzem [video]

Nie żyje Marzena Kipiel-Sztuka, znana szerokiej publiczności z serialu "Świat według Kiepskich"

 

"Dobrze zintegrowany"

Suleiman A., 25-letni obywatel Afganistanu od 2014 roku przebywający w Niemczech nie rzucał się w oczy. Od 2019 r. jako mąż rodowitej Niemki i przez to ojciec dwójki niemieckich dzieci warunkowo dostał prawo pobytu do 2026 roku i to, mimo iż lata wcześniej urząd ds. migracji odrzucił jego wniosek o azyl. Afgańczyk uchodził za dobrze zintegrowanego, był nawet wolontariuszem w ośrodku dla uchodźców, uprawiał sport. Nikt nie wie co go podkusiło by udać się na rynek w Mannheim i zaatakować nożem przewodniczącego krytycznej wobec islamu organizacji Pax Europa, który tego dnia rozstawiał stoisko promocyjne i wieszał plakaty. Atak był tak niespodziewany, że zanim jeden z policjantów wystrzelił w kierunku zamachowca, inny funkcjonariusz, który jako pierwszy rzucił się na pomoc atakowanemu leżał już na kostce brukowej z ranami głowy i szyi. Suleiman A. ranił jeszcze cztery osoby. Policjant, 29-letni Rouven L. dwa dni później zmarł na skutek odniesionych ran, inni przeżyli. Reporterzy Stern TV kilka dni później pojechali na rynek w Mannheim i rozmawiali z mężczyzną, który pomagał obezwładnić sprawcę. Jego twarz ukryto, bo jak tłumaczył „boi się islamistów”, mówił z mocnym akcentem, ciemna karnacja i broda wskazywały na cudzoziemskie pochodzenie, na ujęciach z kamery widać było jak stara się zatrzymać napastnika i sam obrywa. Być może jego akcja ocaliła komuś życie. Ludzie na rynku dziękowali mu za odwagę i refleks, on sam roztrzęsiony, łamanym niemieckim mówił, że od wielu dni nie może spać, że się boi. Takie historie to też Niemcy. Państwo, które jest domem również dla 20 milionów ludzi, którzy mają cudzoziemskie pochodzenie. Jedni w te Niemcy wrośli, inni nigdy nie wrosną. Suleiman A. wrósł pozornie. Służby w Mannheim podkreślają, że Afgańczyk nigdy nie wzbudzał podejrzeń o działalność islamistyczną, na swoją obronę podają, że w całych Niemczech za „potencjalnie niebezpiecznych i skłonnych do dokonaniu zamachu” uznaje się 480 osób. Tak wynika z odpowiedzi udzielonej przez rząd federalny frakcji AfD w Bundestagu. Odpowiedź jest świeża, udzielono jej pod koniec kwietnia tego roku i odzwierciedla stan na 3 kwietnia 2024. To są statystyki nie ujmujące takich ludzi jak Suleiman A. Tacy jak on są niewidzialni dla systemu. Suleiman A. nie poszedł demonstrować w Hamburgu za kalifatem, nie wzbudzał niczyich podejrzeń, ponoć „radykalizował się sam” czyli w domowym zaciszu. W mieszkaniu na dziewiątym piętrze szarego bloku z wycieraczką z napisem „welcome”.

 

Kanały komunikacji i deportacji

Niemcy od lat spierają się o to kogo i w jakich okolicznościach można deportować, a kogo absolutnie deportować nie wolno. Jeżeli np. w ojczyźnie przestępcy obowiązuje kara śmierci lub istnieje podejrzenie, że deportowany może być na miejscu torturowany, podnoszą się głosy przeciwników deportacji, którzy „nie godzą się na takie rozwiązania”. Bo sumienie droższe od złota. W przypadku Afganistanu Niemcy wstrzymały wszelkie deportacje do tego kraju po powrocie talibów do władzy w 2021 roku. Zieloni, którzy są największymi hamulcowymi deportacji i teraz, po zamachu w Mannheim podnoszą argument niemożności zawarcia jakiegokolwiek porozumienia o deportacjach z dzisiejszymi władzami w Afganistanie. Kiedy w poniedziałek szef CDU, Friedrich Merz zabrał głos po wystąpieniu Olafa Scholza, wezwał rząd federalny do działania, m.in. do zamknięcia tzw. Centrum Islamskiego w Hamburgu uważanego za przystań dla islamistów, ale i do zwiększenia uprawnień policji, która niejednokrotnie jest pozbawiona nowoczesnych narzędzi usprawniających namierzanie poszukiwanych sprawców przestępstw. Merz posłużył się przykładem niedawnego ujęcia po kilku dekadach bezowocnych poszukiwań terrorystki RAF, Danieli Klette, na której trop wpadł kanadyjski dziennikarz a nie berlińska policja, ponieważ w odróżnieniu od policjantów, zagranicznemu dziennikarzowi wolno się posługiwać programem do rozpoznawaniu twarzy bazującym na sztucznej inteligencji (AI). Zdaniem Merza tego typu ograniczenia są absurdalne i powinny trafić do kosza. „Podobno w Afganistanie nie ma nikogo z kim rząd federalny mógłby porozmawiać o deportacjach” – zaczął w pewnym momencie Merz – „A tymczasem przez tzw. techniczne kanały komunikacji do Afganistanu już po przejęciu władzy przez talibów popłynęło z Niemiec blisko 400 mln euro pomocy rozwojowej. Dlaczego więc nie wykorzystuje się tych kanałów komunikacji również do rozmów o deportacjach?” – zapytał Merz. „I dlaczego tym, którzy już prawomocnie zostali skazani na deportację i czekają w areszcie na wylot [do ojczyzny], decyzją tej koalicji rządowej przydziela się jeszcze obrońcę, który wymyśla kolejne przeszkody uniemożliwiające deportację? I jeszcze 27 czerwca wchodzi w życie ustanowione przez was nowe prawo o obywatelstwie, zgodnie z nim możliwe będzie posiadanie wielu obywatelstw, podwójne obywatelstwo stanie się w zasadzie regułą i dodatkowo po arabsku robicie w internecie reklamę niemieckiego paszportu! Czy możecie przemyśleć przynajmniej odroczenie tych zmian, byśmy w obliczu aktualnej sytuacji mogli wspólnie się zastanowić co dalej a nie otwierali na oścież drzwi przed tymi, którzy nie powinni mieć prawa by tu być?” – zapytał na koniec Friedrich Merz. Najkrócej chyba i najbardziej zdecydowanie ujęła sprawę Alice Weidel z AfD, która zaczęła od tego, że „sprawcy w ogóle nie powinno tu być, bo jego wniosek o azyl przecież odrzucono, tyle, że nikt o tym nie mówi”.

Co się tyczy wspomnianej przez Merza reklamy niemieckiego paszportu – faktycznie, na początku kwietnia w niemieckich mediach zawrzało po tym jak Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło prawdziwość tweeta (z początku myślano, że to dezinformacyjna prowokacja) opublikowanego po arabsku na platformie X przez Regionalne Centrum Niemiec (RDZ) w Kairze, które podlega resortowi dyplomacji.  Treść wpisu była następująca: „Wielu czekało na to od dziesięcioleci, teraz wreszcie będzie to uregulowane prawnie. Nowa ustawa o obywatelstwie będzie obowiązywać od 26 czerwca 2024 r. dla wszystkich, którzy chcą zostać Niemcami". Ten tweet dolał oliwy do ognia, a po Mannheim zyskał dodatkowy, bardzo gorzki posmak i dla sporej części społeczeństwa niemieckiego stał się świadectwem odrealnienia rządu federalnego i oderwania od lęków, bolączek i problemów zwykłych ludzi. Pogrzeb policjanta z Mannheim odbędzie się w piątek, 14 czerwca o godzinie 11. Tak głosi komunikat na stronie tamtejszej policji. Uprasza się o nieskładanie kondolencji rodzinie Rouvena L. Na łamach szwajcarskiego dziennika Neue Zürcher Zeitung jeden z felietonistów napisał komentując niemieckie dylematy związane z polityką migracyjną, że „ludzie mają dość politycznych gier, które nie polepszają przecież ich codzienności. Chcą żyć bezpiecznie, nie bać się przejść przez rynek, czy ciemny park. Tyle, że w Niemczech to co proste, zawsze jakoś było najtrudniejsze”. I coś w tym jest. Tydzień temu m.in. tygodnik Der Spiegel informował o tym, że w lutym 2023 r. państwo niemieckie wyczarterowało samolot by deportować do Nigru przestępcę, który w 2019 r. dokonał gwałtu na dziewięcioletniej dziewczynce. Lot kosztował 120,450 tys. euro. Zdecydowano się na wyczarterowanie prywatnego samolotu z uwagi na fakt, że dokumenty zezwalające na deportację były ważne tylko jeden dzień (!). Państwo niemieckie nie chciało ryzykować. Stąd koszt. Takich sytuacji jest znacznie więcej. Koszty też będą coraz wyższe.
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Niemiecki gigant planuje przeniesienie produkcji do Chin gorące
Niemiecki gigant planuje przeniesienie produkcji do Chin

"Berliner Zeitung" donosi, że znana niemiecka firma chemiczna BASF grozi opuszczeniem Niemiec i przeniesieniem się do Chin

Eksplozja w Zakładach Azotowych Puławy pilne
Eksplozja w Zakładach Azotowych "Puławy"

Na terenie Zakładów Azotowych "Puławy" doszło do niewielkiego wybuchu; dwie lekko poszkodowane osoby zostały przetransportowane do szpitali – poinformowała PAP w poniedziałek lubelska straż pożarna.

Klamka zapadła: jest decyzja w sprawie członkostwa Fideszu w EKR polityka
Klamka zapadła: jest decyzja w sprawie członkostwa Fideszu w EKR

Premier Węgier Viktor Orban oświadczył w poniedziałek po spotkaniu z szefową włoskiego rządu Giorgią Meloni w Rzymie, że w PE jego partia Fidesz nie przystąpi do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, w której jest jej ugrupowanie. Jako powód wskazał przyjęcie do tej grupy antywęgierskiej formacji z Rumunii.

Robert Lewandowski zabrał głos na temat swojej przyszłości w reprezentacji Wiadomości
Robert Lewandowski zabrał głos na temat swojej przyszłości w reprezentacji

Robert Lewandowski, w przeciwieństwie do Kamila Grosickiego, nie zamierza kończyć kariery w reprezentacji narodowej. "Mam 36 lat i wciąż ogień w sobie. Nikt z zewnątrz nie wpłynie na moją decyzję" - powiedział dzień przed wtorkowym meczem Euro 2024 z Francją w Dortmundzie.

Paweł Jędrzejewski: Europa utraciła instynkt samozachowawczy Wiadomości
Paweł Jędrzejewski: Europa utraciła instynkt samozachowawczy

I znów - co za paradoks historii! - w stawianiu Europy w sytuacji bez wyjścia główną rolę odgrywają Niemcy i Rosja. Bo przecież na samym początku był kolosalny błąd kanclerz Merkel z roku 2015, która wbrew rozsądkowi i unijnemu prawu powiedziała w imieniu państwa niemieckiego do ludzi na Bliskim Wschodzie i w Afryce przełomowe słowa "herzlich willkommen" (serdecznie witamy), które były magicznym zaklęciem, uruchamiającym lawinę.

Będą unijne sankcje na Hamas i żydowskich osadników? gorące
Będą unijne sankcje na Hamas i żydowskich osadników?

– Ministrowie spraw zagranicznych UE zawarli polityczne porozumienie o nałożeniu sankcji na Hamas oraz osadników żydowskich – powiedział w poniedziałek w Luksemburgu szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Na spotkaniu ustalono też podpisanie umowy o bezpieczeństwie między Unią a Ukrainą.

Spłonął magazyn zbożowy gorące
Spłonął magazyn zbożowy

W miejscowości Gozdowo pod Sierpcem spłonął w poniedziałek prywatny magazyn zboża. Wewnątrz znajdowało się około 500 ton ziarna. Na skutek działania ognia dach budynku zawalił się. Trwa dogaszanie pożaru. W akcji brało udział 21 zastępów straży pożarnej, w tym państwowej i ochotniczej.

W jakim składzie zagramy z Francją? Wiadomości
W jakim składzie zagramy z Francją?

– Spodziewam się, że trener Michał Probierz wystawi najmocniejszy skład na spotkanie z Francją. To są w końcu mistrzostwa Europy, a nie mecz towarzyski – powiedział PAP były piłkarz m.in. Lecha Poznań Łukasz Trałka przed ostatnim spotkaniem Polski w Euro 2024.

Odwołany dyrektor CSW Piotr Bernatowicz ujawnia kulisy decyzji resortu kultury tylko u nas
Odwołany dyrektor CSW Piotr Bernatowicz ujawnia kulisy decyzji resortu kultury

– Obawiam się, patrząc na to, co dzieje się obecnie w Zachęcie, że również CSW zostanie zdominowane przez nurt radykalnie lewicowy w sztuce przez taką też wąską grupę towarzyską – ocenił były już dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Piotr Bernatowicz.

Burza w Polsce 2050. Znany działacz odchodzi i oskarża władze partii z ostatniej chwili
Burza w Polsce 2050. Znany działacz odchodzi i oskarża władze partii

„Dziś zrezygnowałem z członkostwa w Polska 2050” – informuje w mediach społecznościowych pisarz, publicysta i komentator polityczny Aleksander Twardowski.

REKLAMA

Niemieccy mundurowi wściekli po zabójstwie policjanta przez imigranta z Afganistanu

W piątek kilka tysięcy funkcjonariuszy berlińskiej policji i przedstawiciele władz Berlina wzięło udział w marszu milczenia ku czci 29-letniego policjanta Rouvena L. z Mannheim, który zmarł kilka dni temu na skutek ran zadanych mu nożem przez afgańskiego zamachowca.
Marsz niemieckich policjantów Niemieccy mundurowi wściekli po zabójstwie policjanta przez imigranta z Afganistanu
Marsz niemieckich policjantów / EPA/CLEMENS BILAN Dostawca: PAP/EPA

W tym samym czasie na rynku w Mannheim, tam, gdzie 31 maja rozegrała się tragedia, prezydent Niemiec, Frank Walter Steinmeier wraz z pogrążoną w żałobie rodziną zamordowanego policjanta złożył wieniec. Dzień wcześniej w Bundestagu kanclerz Olaf Scholz zapowiedział zaostrzenie polityki deportacyjnej względem karanych Afgańczyków i Syryjczyków. Karanych, ale i również tych „tylko” podejrzanych o to, że stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. – W takich sytuacjach interes bezpieczeństwa państwa stoi ponad interesem przestępcy do ochrony – podkreślił Scholz. Rychło w czas?

Od początku czerwca jeden z szarych bloków w oddalonym o jakieś 35 minut jazdy samochodem od Mannheim mieście Heppenheim nie może się opędzić od dziennikarzy i ciekawskich. Jak pisze „Süddeutsche Zeitung”, na drzwiach klatki schodowej rzeczonego domu dozorca powiesił kartkę z informacją „zakaz wstępu dla prasy”, ale prasa i tak wchodzi i zwiedza smutne korytarze w poszukiwaniu odpowiedzi. Pytanie jak to zazwyczaj w takich okolicznościach brzmi: dlaczego?

Czytaj również: Ewangelia na X Niedzielę Zwykłą z komentarzem [video]

Nie żyje Marzena Kipiel-Sztuka, znana szerokiej publiczności z serialu "Świat według Kiepskich"

 

"Dobrze zintegrowany"

Suleiman A., 25-letni obywatel Afganistanu od 2014 roku przebywający w Niemczech nie rzucał się w oczy. Od 2019 r. jako mąż rodowitej Niemki i przez to ojciec dwójki niemieckich dzieci warunkowo dostał prawo pobytu do 2026 roku i to, mimo iż lata wcześniej urząd ds. migracji odrzucił jego wniosek o azyl. Afgańczyk uchodził za dobrze zintegrowanego, był nawet wolontariuszem w ośrodku dla uchodźców, uprawiał sport. Nikt nie wie co go podkusiło by udać się na rynek w Mannheim i zaatakować nożem przewodniczącego krytycznej wobec islamu organizacji Pax Europa, który tego dnia rozstawiał stoisko promocyjne i wieszał plakaty. Atak był tak niespodziewany, że zanim jeden z policjantów wystrzelił w kierunku zamachowca, inny funkcjonariusz, który jako pierwszy rzucił się na pomoc atakowanemu leżał już na kostce brukowej z ranami głowy i szyi. Suleiman A. ranił jeszcze cztery osoby. Policjant, 29-letni Rouven L. dwa dni później zmarł na skutek odniesionych ran, inni przeżyli. Reporterzy Stern TV kilka dni później pojechali na rynek w Mannheim i rozmawiali z mężczyzną, który pomagał obezwładnić sprawcę. Jego twarz ukryto, bo jak tłumaczył „boi się islamistów”, mówił z mocnym akcentem, ciemna karnacja i broda wskazywały na cudzoziemskie pochodzenie, na ujęciach z kamery widać było jak stara się zatrzymać napastnika i sam obrywa. Być może jego akcja ocaliła komuś życie. Ludzie na rynku dziękowali mu za odwagę i refleks, on sam roztrzęsiony, łamanym niemieckim mówił, że od wielu dni nie może spać, że się boi. Takie historie to też Niemcy. Państwo, które jest domem również dla 20 milionów ludzi, którzy mają cudzoziemskie pochodzenie. Jedni w te Niemcy wrośli, inni nigdy nie wrosną. Suleiman A. wrósł pozornie. Służby w Mannheim podkreślają, że Afgańczyk nigdy nie wzbudzał podejrzeń o działalność islamistyczną, na swoją obronę podają, że w całych Niemczech za „potencjalnie niebezpiecznych i skłonnych do dokonaniu zamachu” uznaje się 480 osób. Tak wynika z odpowiedzi udzielonej przez rząd federalny frakcji AfD w Bundestagu. Odpowiedź jest świeża, udzielono jej pod koniec kwietnia tego roku i odzwierciedla stan na 3 kwietnia 2024. To są statystyki nie ujmujące takich ludzi jak Suleiman A. Tacy jak on są niewidzialni dla systemu. Suleiman A. nie poszedł demonstrować w Hamburgu za kalifatem, nie wzbudzał niczyich podejrzeń, ponoć „radykalizował się sam” czyli w domowym zaciszu. W mieszkaniu na dziewiątym piętrze szarego bloku z wycieraczką z napisem „welcome”.

 

Kanały komunikacji i deportacji

Niemcy od lat spierają się o to kogo i w jakich okolicznościach można deportować, a kogo absolutnie deportować nie wolno. Jeżeli np. w ojczyźnie przestępcy obowiązuje kara śmierci lub istnieje podejrzenie, że deportowany może być na miejscu torturowany, podnoszą się głosy przeciwników deportacji, którzy „nie godzą się na takie rozwiązania”. Bo sumienie droższe od złota. W przypadku Afganistanu Niemcy wstrzymały wszelkie deportacje do tego kraju po powrocie talibów do władzy w 2021 roku. Zieloni, którzy są największymi hamulcowymi deportacji i teraz, po zamachu w Mannheim podnoszą argument niemożności zawarcia jakiegokolwiek porozumienia o deportacjach z dzisiejszymi władzami w Afganistanie. Kiedy w poniedziałek szef CDU, Friedrich Merz zabrał głos po wystąpieniu Olafa Scholza, wezwał rząd federalny do działania, m.in. do zamknięcia tzw. Centrum Islamskiego w Hamburgu uważanego za przystań dla islamistów, ale i do zwiększenia uprawnień policji, która niejednokrotnie jest pozbawiona nowoczesnych narzędzi usprawniających namierzanie poszukiwanych sprawców przestępstw. Merz posłużył się przykładem niedawnego ujęcia po kilku dekadach bezowocnych poszukiwań terrorystki RAF, Danieli Klette, na której trop wpadł kanadyjski dziennikarz a nie berlińska policja, ponieważ w odróżnieniu od policjantów, zagranicznemu dziennikarzowi wolno się posługiwać programem do rozpoznawaniu twarzy bazującym na sztucznej inteligencji (AI). Zdaniem Merza tego typu ograniczenia są absurdalne i powinny trafić do kosza. „Podobno w Afganistanie nie ma nikogo z kim rząd federalny mógłby porozmawiać o deportacjach” – zaczął w pewnym momencie Merz – „A tymczasem przez tzw. techniczne kanały komunikacji do Afganistanu już po przejęciu władzy przez talibów popłynęło z Niemiec blisko 400 mln euro pomocy rozwojowej. Dlaczego więc nie wykorzystuje się tych kanałów komunikacji również do rozmów o deportacjach?” – zapytał Merz. „I dlaczego tym, którzy już prawomocnie zostali skazani na deportację i czekają w areszcie na wylot [do ojczyzny], decyzją tej koalicji rządowej przydziela się jeszcze obrońcę, który wymyśla kolejne przeszkody uniemożliwiające deportację? I jeszcze 27 czerwca wchodzi w życie ustanowione przez was nowe prawo o obywatelstwie, zgodnie z nim możliwe będzie posiadanie wielu obywatelstw, podwójne obywatelstwo stanie się w zasadzie regułą i dodatkowo po arabsku robicie w internecie reklamę niemieckiego paszportu! Czy możecie przemyśleć przynajmniej odroczenie tych zmian, byśmy w obliczu aktualnej sytuacji mogli wspólnie się zastanowić co dalej a nie otwierali na oścież drzwi przed tymi, którzy nie powinni mieć prawa by tu być?” – zapytał na koniec Friedrich Merz. Najkrócej chyba i najbardziej zdecydowanie ujęła sprawę Alice Weidel z AfD, która zaczęła od tego, że „sprawcy w ogóle nie powinno tu być, bo jego wniosek o azyl przecież odrzucono, tyle, że nikt o tym nie mówi”.

Co się tyczy wspomnianej przez Merza reklamy niemieckiego paszportu – faktycznie, na początku kwietnia w niemieckich mediach zawrzało po tym jak Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło prawdziwość tweeta (z początku myślano, że to dezinformacyjna prowokacja) opublikowanego po arabsku na platformie X przez Regionalne Centrum Niemiec (RDZ) w Kairze, które podlega resortowi dyplomacji.  Treść wpisu była następująca: „Wielu czekało na to od dziesięcioleci, teraz wreszcie będzie to uregulowane prawnie. Nowa ustawa o obywatelstwie będzie obowiązywać od 26 czerwca 2024 r. dla wszystkich, którzy chcą zostać Niemcami". Ten tweet dolał oliwy do ognia, a po Mannheim zyskał dodatkowy, bardzo gorzki posmak i dla sporej części społeczeństwa niemieckiego stał się świadectwem odrealnienia rządu federalnego i oderwania od lęków, bolączek i problemów zwykłych ludzi. Pogrzeb policjanta z Mannheim odbędzie się w piątek, 14 czerwca o godzinie 11. Tak głosi komunikat na stronie tamtejszej policji. Uprasza się o nieskładanie kondolencji rodzinie Rouvena L. Na łamach szwajcarskiego dziennika Neue Zürcher Zeitung jeden z felietonistów napisał komentując niemieckie dylematy związane z polityką migracyjną, że „ludzie mają dość politycznych gier, które nie polepszają przecież ich codzienności. Chcą żyć bezpiecznie, nie bać się przejść przez rynek, czy ciemny park. Tyle, że w Niemczech to co proste, zawsze jakoś było najtrudniejsze”. I coś w tym jest. Tydzień temu m.in. tygodnik Der Spiegel informował o tym, że w lutym 2023 r. państwo niemieckie wyczarterowało samolot by deportować do Nigru przestępcę, który w 2019 r. dokonał gwałtu na dziewięcioletniej dziewczynce. Lot kosztował 120,450 tys. euro. Zdecydowano się na wyczarterowanie prywatnego samolotu z uwagi na fakt, że dokumenty zezwalające na deportację były ważne tylko jeden dzień (!). Państwo niemieckie nie chciało ryzykować. Stąd koszt. Takich sytuacji jest znacznie więcej. Koszty też będą coraz wyższe.
 



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe