Zdjęcia dzieci w sieci. Eksperci mówią o realnym zagrożeniu

W Polsce ok. 40 proc. rodziców regularnie udostępnia publicznie zdjęcia dzieci, nie zdając sobie sprawy, że wizerunek może być kopiowany lub wykorzystany bez ich kontroli. Eksperci przestrzegają, że każde zdjęcie opublikowane w sieci zostawia trwały cyfrowy ślad na lata.
Media społecznościowe / zdjęcia ilustracyjne
Media społecznościowe / zdjęcia ilustracyjne / pixabay.com

Co musisz wiedzieć?

  • Zdjęcia dzieci w sieci zostają na lata - raz opublikowany wizerunek może być kopiowany, zapisywany i wykorzystywany bez wiedzy rodziców
  • Sharenting jest powszechny - ok. 40 proc. rodziców w Polsce regularnie publikuje zdjęcia dzieci, często bez ograniczeń prywatności
  • Dziecko traci kontrolę nad swoim wizerunkiem - zdjęcia trafiają do przestrzeni publicznej bez jego zgody i budują cyfrową tożsamość od najmłodszych lat
  • Istnieją realne zagrożenia - fotografie dzieci mogą być wykorzystywane przez osoby trzecie

 

 Eksperci mówią o realnym zagrożeniu 

Święta Bożego Narodzenia to czas, gdy do internetu trafia wyjątkowo dużo rodzinnych zdjęć. Wizerunek dzieci przy choince, podczas kolacji wigilijnej czy rozpakowywania prezentów w kilka sekund trafia do mediów społecznościowych. Dla wielu rodziców to naturalny sposób dzielenia się radością. Dla ekspertów moment, w którym cyfrowy ślad dziecka znacząco się powiększa.

Jak wynika z danych przytaczanych w poradniku NASK „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci”, około 40 proc. rodziców w Polsce publikuje zdjęcia swoich dzieci, zamieszczając średnio 72 fotografie i 24 filmy rocznie. 42 proc. z nich udostępnia te materiały szerokiemu gronu odbiorców – nawet do 200 osób – często bez ustawień prywatności. Cyfrowa obecność zaczyna się bardzo wcześnie: 23 proc. dzieci „pojawia się” w sieci jeszcze przed narodzinami (zdjęcia USG), a średni wiek cyfrowych narodzin to sześć miesięcy.

Ekspertka Instytutu Badań Edukacyjnych Aleksandra Rodzewicz podkreśliła w rozmowie z PAP, że w przypadku rodziców wprowadzenie odgórnych zakazów publikowania wizerunku dzieci jest niemal niemożliwe, ponieważ wiązałoby się to z ograniczeniem władzy rodzicielskiej i wolności konstytucyjnych. Z tego powodu – jak wskazała – jedyną skuteczną drogą w tej grupie jest intensywna edukacja, uświadamiająca różnice między światem realnym a cyfrowym.

Rodzewicz zwróciła uwagę, że wizerunek udostępniany w przestrzeni cyfrowej natychmiast przestaje być własnością autora i jest powielany bez kontroli. Dodała, że użytkownicy często nie zdają sobie sprawy, iż zakładając konta w mediach społecznościowych, przestają być właścicielami swoich danych, a prawa do nich przejmują platformy. Dodatkowo zdjęcia te mogą służyć do trenowania modeli sztucznej inteligencji, która „karmi się” zasobami udostępnionymi w sieci, często wskutek braku wiedzy lub bezmyślności użytkowników.

Skala zagrożeń jest szeroka. NASK wskazuje, że nawet połowa materiałów gromadzonych przez pedofilów może pochodzić z mediów społecznościowych. Zdjęcia dzieci bywają też wykorzystywane do tzw. cyfrowego kidnapingu, czyli podszywania się pod rodziców w sieci.

Ekspertka IBE przywołała przykład sytuacji z Jeleniej Góry, która – jak powiedziała – pokazuje, jak bardzo proste stało się dziś namierzenie dziecka. Wizerunek, udostępniany wcześniej wielokrotnie przez szkołę i rodziców, został błyskawicznie odnaleziony. Nawet jeśli zdjęcia nie są podpisane imieniem i nazwiskiem, powiązania rodzinne i polubienia pod fotografiami pozwalają „po sznurku” dojść do danych adresowych i tożsamości dziecka. Ustalenie tych danych jest dziś bardzo proste, ponieważ placówki edukacyjne, rodzice i dziadkowie udostępniają w sieci ogromne ilości zdjęć.

 

Udostępnianie zdjęć dzieci, bez pytania ich o zgodę

Rodzewicz podkreśliła znaczenie kwestii praw dziecka. Jak powiedziała, dorośli bardzo selektywnie publikują własne zdjęcia, dbając o swój wizerunek, natomiast wizerunek dziecka bywa udostępniany bez krytycyzmu, w różnych – także intymnych – sytuacjach. Dzieciom tworzony jest publiczny „cyfrowy album”, bez pytania ich o zgodę.

Ostrzegła także przed zjawiskiem tzw. troll parentingu, polegającym na publikowaniu ośmieszających zdjęć dzieci – np. gdy płaczą, są ubrudzone lub znajdują się w kłopotliwych sytuacjach – wyłącznie dla zdobycia popularności w sieci. Jak podkreśliła, takie działania nie służą żadnemu pozytywnemu celowi i naruszają godność dziecka.

Dodała, że w Stanach Zjednoczonych pojawiają się już pierwsze sprawy sądowe przeciwko rodzicom i instytucjom w związku z publikacją wizerunku dzieci. Jej zdaniem w perspektywie kilku–kilkunastu lat także w Polsce dzieci mogą korzystać z tzw. prawa do bycia zapomnianym (art. 17 RODO), domagając się usunięcia zdjęć ze stron szkół czy przedszkoli.

Ekspert IBE razem z Magdaleną Bigaj, prezeską Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, oraz mecenas Agatą Dawidowską przygotowały trzy ekspertyzy i rekomendacje dla sejmowej Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. Dokumenty te dotyczą m.in. sharentingu oraz ochrony wizerunku dzieci w placówkach edukacyjnych.

W rekomendacjach zwrócono uwagę, że ochrona dzieci nie oznacza rezygnacji z dokumentowania ich dorastania. – Dokumentować, ale nie upubliczniać – wskazała ekspertka, podkreślając, że prywatne archiwa, dyski czy tradycyjne albumy pozwalają zachować wspomnienia bez narażania dziecka na skutki cyfrowej nadobecności.

Ekspert zaznaczyła, że takie zasady powinny również stosować placówki oświaty. W każdej z nich można wyznaczyć jedną osobę odpowiedzialną za dokumentację. Powinna ona korzystać z odpowiedniego, zabezpieczonego sprzętu służbowego, a nie z prywatnego smartfona. Tak przygotowane materiały można udostępniać rodzicom za pośrednictwem zabezpieczonych dysków, zamiast publikować je w otwartych kanałach społecznościowych.


 

POLECANE
Rosja oskarża Polskę ws. zamachu na wiceszefa GRU Władimira Aleksiejewa. Jest odpowiedź szefa SKW z ostatniej chwili
Rosja oskarża Polskę ws. zamachu na wiceszefa GRU Władimira Aleksiejewa. Jest odpowiedź szefa SKW

Przekazywane przez Rosję doniesienia, że polskie służby miałyby być zaangażowane w organizację zamachów czy aktów dywersji w Rosji i Białorusi, to typowy przykład działań dezinformacyjnych i narracja stworzona na potrzeby wewnętrzne - ocenił w rozmowie z PAP Szef SKW gen. bryg. Jarosław Stróżyk.

Reuters: USA przekażą dwa dowództwa NATO pod kierownictwo Europejczyków z ostatniej chwili
Reuters: USA przekażą dwa dowództwa NATO pod kierownictwo Europejczyków

USA przekażą dwa dowództwa NATO - w Neapolu i w Norfolk w Wirginii - pod kierownictwo Europejczyków - napisał w poniedziałek Reuters, powołując się na źródło wojskowe.

Szef BBN o RBN: Nie będzie żadnego show ani ataku ze strony prezydenta gorące
Szef BBN o RBN: Nie będzie żadnego show ani ataku ze strony prezydenta

– Nie będzie żadnego show ani ataku ze strony prezydenta – powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz na antenie Radia ZET, odnosząc się do zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Dlaczego rządzący w Warszawie tak bardzo chcą zaszkodzić stosunkom z USA? tylko u nas
Dlaczego rządzący w Warszawie tak bardzo chcą zaszkodzić stosunkom z USA?

Wypowiedzi czołowych polityków rządzącej koalicji na temat Donalda Trumpa wywołały napięcia w relacjach Polski z USA i pytania o kierunek polityki zagranicznej Warszawy. Autor tekstu ostrzega, że w czasie wojny za wschodnią granicą takie gesty mogą osłabiać kluczowy dla Polski sojusz bezpieczeństwa, oparty przede wszystkim na obecności wojsk amerykańskich.

Karol Wagner: Zabombony tylko u nas
Karol Wagner: Zabombony

czyli jak zabobon dostał dopalacz w postaci dopaminy, a „tragedia w Zakopanem” stała się gatunkiem dziennikarskim. O Podatności seniorów na fake news, cyfrowej rezyliencji młodych i międzypokoleniowej synergii w walce o czysty kontent a także odniesienia do badań i wskazówki dla czytelników oraz redakcji.

Igrzyska 2026. Srebrny medal Tomasiaka w skokach narciarskich z ostatniej chwili
Igrzyska 2026. Srebrny medal Tomasiaka w skokach narciarskich

Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie w Predazzo. Zwyciężył Niemiec Philipp Raimund. Po brąz sięgnęli ex aequo Japończyk Ren Nikaido i Szwajcar Gregor Deschwanden.

Ghislaine Maxwell zaproponowała oczyszczenie Trumpa i Clintona w zamian za ułaskawienie z ostatniej chwili
Ghislaine Maxwell zaproponowała oczyszczenie Trumpa i Clintona w zamian za ułaskawienie

Partnerka Jeffreya Epsteina Ghislaine Maxwell odmówiła w poniedziałek odpowiedzi na pytania komisji Izby Reprezentantów USA w śledztwie dotyczącym Epsteina. Jej prawnik zaproponował, że może ona oczyścić z podejrzeń Donalda Trumpa i byłego prezydenta Billa Clintona, jeśli zostanie ułaskawiona.

Dramat gwiazdy znanego programu. Straciła 4-miesięcznego syna z ostatniej chwili
Dramat gwiazdy znanego programu. Straciła 4-miesięcznego syna

Szokująca wiadomość obiegła niemieckie media. Influencerka i gwiazda "Temptation Island VIP" Lisa Straube przekazała, że zmarł jej 4-miesięczny syn Xavi. "Odszedł dziś rano niespodziewanie i nagle" – oświadczyła.

USA przejęły tankowiec powiązany z Wenezuelą wideo
USA przejęły tankowiec powiązany z Wenezuelą

Siły zbrojne USA weszły na pokład tankowca z ropą naftową na Oceanie Indyjskim po ściganiu go z Karaibów, powiedział w poniedziałek sekretarz obrony Pete Hegseth, oskarżając statek o przełamanie blokady Waszyngtonu nałożonej na statki objęte sankcjami podróżujące do lub z Wenezueli.

Akcja Zima. Apel policji do mieszkańców woj. małopolskiego z ostatniej chwili
Akcja "Zima". Apel policji do mieszkańców woj. małopolskiego

Proszowiccy policjanci podczas mrozów znaleźli w pustostanie mężczyznę pod wpływem alkoholu i udzielili mu pomocy. Mundurowi przypominają: reaguj, gdy widzisz osobę narażoną na wychłodzenie.

REKLAMA

Zdjęcia dzieci w sieci. Eksperci mówią o realnym zagrożeniu

W Polsce ok. 40 proc. rodziców regularnie udostępnia publicznie zdjęcia dzieci, nie zdając sobie sprawy, że wizerunek może być kopiowany lub wykorzystany bez ich kontroli. Eksperci przestrzegają, że każde zdjęcie opublikowane w sieci zostawia trwały cyfrowy ślad na lata.
Media społecznościowe / zdjęcia ilustracyjne
Media społecznościowe / zdjęcia ilustracyjne / pixabay.com

Co musisz wiedzieć?

  • Zdjęcia dzieci w sieci zostają na lata - raz opublikowany wizerunek może być kopiowany, zapisywany i wykorzystywany bez wiedzy rodziców
  • Sharenting jest powszechny - ok. 40 proc. rodziców w Polsce regularnie publikuje zdjęcia dzieci, często bez ograniczeń prywatności
  • Dziecko traci kontrolę nad swoim wizerunkiem - zdjęcia trafiają do przestrzeni publicznej bez jego zgody i budują cyfrową tożsamość od najmłodszych lat
  • Istnieją realne zagrożenia - fotografie dzieci mogą być wykorzystywane przez osoby trzecie

 

 Eksperci mówią o realnym zagrożeniu 

Święta Bożego Narodzenia to czas, gdy do internetu trafia wyjątkowo dużo rodzinnych zdjęć. Wizerunek dzieci przy choince, podczas kolacji wigilijnej czy rozpakowywania prezentów w kilka sekund trafia do mediów społecznościowych. Dla wielu rodziców to naturalny sposób dzielenia się radością. Dla ekspertów moment, w którym cyfrowy ślad dziecka znacząco się powiększa.

Jak wynika z danych przytaczanych w poradniku NASK „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci”, około 40 proc. rodziców w Polsce publikuje zdjęcia swoich dzieci, zamieszczając średnio 72 fotografie i 24 filmy rocznie. 42 proc. z nich udostępnia te materiały szerokiemu gronu odbiorców – nawet do 200 osób – często bez ustawień prywatności. Cyfrowa obecność zaczyna się bardzo wcześnie: 23 proc. dzieci „pojawia się” w sieci jeszcze przed narodzinami (zdjęcia USG), a średni wiek cyfrowych narodzin to sześć miesięcy.

Ekspertka Instytutu Badań Edukacyjnych Aleksandra Rodzewicz podkreśliła w rozmowie z PAP, że w przypadku rodziców wprowadzenie odgórnych zakazów publikowania wizerunku dzieci jest niemal niemożliwe, ponieważ wiązałoby się to z ograniczeniem władzy rodzicielskiej i wolności konstytucyjnych. Z tego powodu – jak wskazała – jedyną skuteczną drogą w tej grupie jest intensywna edukacja, uświadamiająca różnice między światem realnym a cyfrowym.

Rodzewicz zwróciła uwagę, że wizerunek udostępniany w przestrzeni cyfrowej natychmiast przestaje być własnością autora i jest powielany bez kontroli. Dodała, że użytkownicy często nie zdają sobie sprawy, iż zakładając konta w mediach społecznościowych, przestają być właścicielami swoich danych, a prawa do nich przejmują platformy. Dodatkowo zdjęcia te mogą służyć do trenowania modeli sztucznej inteligencji, która „karmi się” zasobami udostępnionymi w sieci, często wskutek braku wiedzy lub bezmyślności użytkowników.

Skala zagrożeń jest szeroka. NASK wskazuje, że nawet połowa materiałów gromadzonych przez pedofilów może pochodzić z mediów społecznościowych. Zdjęcia dzieci bywają też wykorzystywane do tzw. cyfrowego kidnapingu, czyli podszywania się pod rodziców w sieci.

Ekspertka IBE przywołała przykład sytuacji z Jeleniej Góry, która – jak powiedziała – pokazuje, jak bardzo proste stało się dziś namierzenie dziecka. Wizerunek, udostępniany wcześniej wielokrotnie przez szkołę i rodziców, został błyskawicznie odnaleziony. Nawet jeśli zdjęcia nie są podpisane imieniem i nazwiskiem, powiązania rodzinne i polubienia pod fotografiami pozwalają „po sznurku” dojść do danych adresowych i tożsamości dziecka. Ustalenie tych danych jest dziś bardzo proste, ponieważ placówki edukacyjne, rodzice i dziadkowie udostępniają w sieci ogromne ilości zdjęć.

 

Udostępnianie zdjęć dzieci, bez pytania ich o zgodę

Rodzewicz podkreśliła znaczenie kwestii praw dziecka. Jak powiedziała, dorośli bardzo selektywnie publikują własne zdjęcia, dbając o swój wizerunek, natomiast wizerunek dziecka bywa udostępniany bez krytycyzmu, w różnych – także intymnych – sytuacjach. Dzieciom tworzony jest publiczny „cyfrowy album”, bez pytania ich o zgodę.

Ostrzegła także przed zjawiskiem tzw. troll parentingu, polegającym na publikowaniu ośmieszających zdjęć dzieci – np. gdy płaczą, są ubrudzone lub znajdują się w kłopotliwych sytuacjach – wyłącznie dla zdobycia popularności w sieci. Jak podkreśliła, takie działania nie służą żadnemu pozytywnemu celowi i naruszają godność dziecka.

Dodała, że w Stanach Zjednoczonych pojawiają się już pierwsze sprawy sądowe przeciwko rodzicom i instytucjom w związku z publikacją wizerunku dzieci. Jej zdaniem w perspektywie kilku–kilkunastu lat także w Polsce dzieci mogą korzystać z tzw. prawa do bycia zapomnianym (art. 17 RODO), domagając się usunięcia zdjęć ze stron szkół czy przedszkoli.

Ekspert IBE razem z Magdaleną Bigaj, prezeską Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, oraz mecenas Agatą Dawidowską przygotowały trzy ekspertyzy i rekomendacje dla sejmowej Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. Dokumenty te dotyczą m.in. sharentingu oraz ochrony wizerunku dzieci w placówkach edukacyjnych.

W rekomendacjach zwrócono uwagę, że ochrona dzieci nie oznacza rezygnacji z dokumentowania ich dorastania. – Dokumentować, ale nie upubliczniać – wskazała ekspertka, podkreślając, że prywatne archiwa, dyski czy tradycyjne albumy pozwalają zachować wspomnienia bez narażania dziecka na skutki cyfrowej nadobecności.

Ekspert zaznaczyła, że takie zasady powinny również stosować placówki oświaty. W każdej z nich można wyznaczyć jedną osobę odpowiedzialną za dokumentację. Powinna ona korzystać z odpowiedniego, zabezpieczonego sprzętu służbowego, a nie z prywatnego smartfona. Tak przygotowane materiały można udostępniać rodzicom za pośrednictwem zabezpieczonych dysków, zamiast publikować je w otwartych kanałach społecznościowych.



 

Polecane