Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Karol Gac: Polityczne dinozaury

27.02.2019 21:27
[Felieton "TS"] Karol Gac: Polityczne dinozaury
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Kto nie pamięta dinozaurów z dzieciństwa? Oczywiście tych bajkowych. Obowiązkowo był więc tyranozaur – jeden z największych i najbardziej niebezpiecznych przedstawicieli gatunku. Były też dinozaury roślinożerne, mięsożerne, dwunożne, czworonożne… no, generalnie było ich sporo i każdemu dziecku się podobały.  
Popularność dinozaurom przyniósł "Park Jurajski" i Steven Spielberg, który przedstawił swoją wizję odtworzenia tych stworzeń przez ludzkość. Trzeba powiedzieć, że ludziom się chyba spodobało, bo od czasu pierwszej części minęło już 25 lat, a seria wciąż trwa. Zostawmy jednak te rozważania na boku.

Temat dinozaurów wywołała całkiem niedawno Ewa Kopacz. Była premier (!) - całkiem na poważne - porównała presję wywieraną na Zjednoczoną Prawicę do prehistorycznej sytuacji, w której ludzie rzucali kamieniami w dinozaury, doprowadzając je ostatecznie do śmierci. "Jeśli przez miesiąc, dwa miesiące rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać. Więc presja ma sens" - powiedziała z niezachwianą pewnością siebie.

Była premier dopiero po reakcjach zobaczyła, że strzeliła gafę. No trudno, zdarza się najlepszym. Zwłaszcza Ewie Kopacz. Prawda? Kto nie rzucał kamieniami w dinozaury, niech pierwszy rzuci… czy jakoś tak.

Szybko okazało się, że wpadka Kopacz była w jakimś sensie prorocza. Dlaczego? Otóż byli premierzy i szefowie MSZ podpisali wraz z Grzegorzem Schetyną deklarację na rzecz "Koalicji Europejskiej dla Polski". Ah, kogo tam nie było! Był i Leszek Miller, był Włodzimierz Cimoszewicz, był Marek Belka, był Adam Rotfeld.

Trudno się zatem dziwić, że szybko połączono słowa Kopacz z "Koalicją Europejską". Faktycznie, logiki temu odmówić nie można. Wszak sygnatariusze deklaracji, a przynajmniej większość z nich, to prawdziwi polityczni wyjadacze - wręcz dinozaury (nie ujmując nikomu).

Pisząc zupełnie poważnie: widać wyraźnie, że wdrażany jest program "wszyscy przeciw PiS". Sięgnięto więc po dyżurnych ekspertów mediów komercyjnych, myśliwych z puszczy, co z polityki odeszli, i wielu innych. Nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. A przy okazji sowita dieta i emerytura. Ale to akurat w nagrodę za walkę z reżimem.

Szybko do Koalicji przystąpił Sojusz Lewicy Demokratycznej. Inna sprawa, że za bardzo nie miał wyboru. Tuż za nim na pokład wskoczyło Teraz! (to ta trzyosobowa partia z Ryszardem Petru na czele). Państwo już to wiedzą, lecz ja jeszcze nie, czy przetartym szlakiem podążyła Nowoczesna i PSL. Zakładam jednak, że tak.

Mamy więc szeroki blok koalicyjny ze znanymi twarzami i poważnymi szyldami. Co je łączy? Co łączy SLD z PSL? A Teraz! z SLD? Oczywistym jest, że w polityce liczy się skuteczność. Być może wyjdzie to tym partiom na dobre. Tyle tylko, że nie zawsze 2+2 = 4. Dinozaury też ostatecznie przeminęły. I to bez pomocy kamieni.

Karol Gac

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.02.2019 21:27