[Tylko u nas] Jak Toruń wracał do macierzy. Torunianie powitali polskich żołnierzy dopiero 18.01.1920
![[Tylko u nas] Jak Toruń wracał do macierzy. Torunianie powitali polskich żołnierzy dopiero 18.01.1920](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/f8493a58-14fb-4ef6-b106-cf370f8efe66/43270.jpg?p=article_hero_mobile)
Polska niepodległość dotarła do kopernikańskiego grodu z opóźnieniem - wraz z zaślubinami Polski z Bałtykiem w 1920 r. Ale za to zadomowiła się na dobre.
Prawie dokładnie sto lat temu w moim rodzinnym mieście wiały silne historyczne wiatry. Wraz z przywróceniem Polsce w 1920 r. dostępu do morza Toruń awansował do rangi stolicy nowego województwa pomorskiego. Pachnąca piernikami 'dolina nad Wisłą', pełniąca do niedawna jeszcze ponurą funkcję 'pruskiej twierdzy', znów mogła się zapisać złotymi zgłoskami w polskiej historii.
Proklamacja niepodległego państwa w listopadzie 1918 r. uruchomiła wśród Polaków w Toruniu lawinę euforii. Musieli się oni jednak uzbroić w cierpliwość. Zanim 'kopernikański gród' został prawomocnie włączony w obręb II RP, jeszcze przez 402 dni zarządzały nim władze niemieckie. Mimo że faktyczna władza cywilna znalazła się w rękach Józefa Piłsudskiego, w Toruniu nie było jeszcze śladu przyzwolenia na wprowadzenie polskiej administracji.
Trudno dziś dotrzeć do rozproszonych relacji uczestników tamtych zdarzeń, a tym bardziej odtworzyć z nich atmosferę w listopadzie 1918 r. Zaskakująca wieść o nagłej abdykacji niemieckiego kajzera Wilhelma II wzbudziła w polskich mieszkańcach Torunia słuszne nadzieje na odzyskanie wolności. Wiarę w skuteczność polskiego zrywu (choćby kilka tygodni później w Poznaniu) podzielało wówczas wielu torunian, opierając się na przesłankach znacznie silniejszych, niż przecieki z warszawskiej prasy.
Pierwsze rozmowy o powrocie Torunia do macierzy odbyły się w lipcu 1919 r. Problem polegał na tym, że niektóre ustępy w Traktacie Wersalskim odnoszące się do przyszłego kształtu polskiego Pomorza były jeszcze niedoprecyzowane. Polsce przyznano zaledwie 60 proc. ziemi Prus Zachodnich, na dodatek bez Gdańska. Natomiast w Kwidzyniu, Malborku i Sztumie wydarzenia przypominały kipiący kocioł polsko-niemieckich animozji. Na tych terenach miały jeszcze zostać przeprowadzone plebiscyty.
Torunianie powitali polskich żołnierzy dopiero 18 stycznia 1920 r. Do tej pory przez ponad rok zarówno polskim jak i niemieckim mieszkańcom towarzyszyło poczucie niepewności, związane z przeciągającym się określeniem granic RP. Niektórzy historycy mówią o tzw. 'psychozie tymczasowości', której ulegają mieszkańcy miast w okresach aneksji.
Niemieccy torunianie mieli w tej sytuacji oczywiście więcej do stracenia. Całe pokolenia przyzwyczaiły się do pruskiej tradycji swojego miasta i obawiały się słusznie jej nagłego kresu. Natomiast nastroje polskich mieszkańców z oczywistych powodów się rozjaśniły. Szczególnie osoby ukształtowane przez 'myśl zachodnią' Endecji były utwierdzone w przekonaniu, że spełniają historyczną misję.
W tych 402 dniach 'psychozy tymczasowości' na toruńskich ulicach dochodziło także często do rozruchów, które były jednak w większości elementem 'niemiecko-niemieckiej' gry o władzę. Niemieccy torunianie, których spora część łyknęła 'rewolucyjnego' bakcyla, chcieli zdyskontować niepewną sytuację i przejąć kontrolę nad miastem. Toteż co przytomniejsi Polacy przypominali swoim rodakom, że w takiej sytuacji kolejna polska rewolta, podobna do rozpętanych w przeszłości, mogłaby położyć kres niepodległościowym dążeniom. Prym w studzeniu polskich emocji wiodła redakcja 'Gazety Toruńskiej'.
"Nasze miasto będzie polskie, ale musimy zachować spokój i cierpliwie czekać"
- apelował Antoni Brejski, szermierz polskości na pruskim Pomorzu i redaktor naczelny GT.
W tekście pt. 'Odezwa do Polaków w zaborze pruskim' czytamy:
"Polacy powinnni trzymać się z dala od wszelkich zamieszek i zbiegowisk, które źle się kończą. W takich wypadkach hasłem naszym niech będzie siedzieć w domu i nawet z ciekawości nie wychodzić na ulice. Nasza sprawa jest jasna i zupełnie pewna! Wiekowe nasze pragnienie się spełni!"
Brejski był przekonany, że najskuteczniejszą bronią będzie cierpliwość. O redaktorze naczelnym GT napisano wiele polemik, nurząc go w najostrzejszych zniewagach. Niektórzy lokalni historycy twierdzą, że jego wstrzemięźliwość była czymś gorszym niż tylko rysą na posągu. Być może w świetle ówczesnego patriotycznego uniesienia ta ocena jest nawet zrozumiała. Tyle że we wciąż niemieckim Toruniu było to ze wszech miar rozważne postępowanie. Jego poglądy opierały się na słusznej ocenie sytuacji, by załatwić najpierw sprawy związane z zagrożeniem ze strony Rosji, a dopiero później zająć się Niemcami.
Polscy mieszkańcy musieli się zatem pogodzić z faktem, że włączenie ich miasta w II RP jest obietnicą odłożoną na później. Toruń - po krótkich rewolucyjnych podrygach w połowie listopada 1918 r. - jeszcze przez rok zachował swoją specyficzną historyczną 'autonomię'. Był wyspą za bardzo odległą zarówno od Berlina, jak i Warszawy, by móc zbyt szybko wpaść w rewolucyjny wir jednego z obu krajów.
Lecz Antoni Brejski miał rację: płomień z utęsknieniem wyczekiwanej niepodległości rozpalił się w końcu i tam. Na gmachach państwowych zawisł orzeł z koroną, a na balkonach biało-czerwone flagi, w tym nad wejściami do redakcji 'Gazety Toruńskiej' i pobliskiej drukarni, gdzie w 1858 r. ukazało się pierwsze polskie wydanie 'Pana Tadeusza'. Podtrzymanie przejściowego status quo było dla Torunia aksamitnym otwarciem drogi do 'złotego' polskiego Dwudziestolecia.
Już przed oficjalnymi zaślubinami RP z Bałtykiem polscy torunianie zaczęli budować dwie bramy triumfalne. Jeszcze przed odejściem niemieckich żołnierzy harcerze montowali w miejsce niemieckich oznakowań prowizoryczne tabliczki z polskimi nazwami ulic, wskazujące na etymologię słowiańską.
Dziennikarz 'Głosu Pomorskiego' Józef Kisielewski zawarł w swoich wczesnych reportażach bardzo trafne obserwacje. Zauważył, że pomorskie miasta nosiły już zawsze nazwy wskazujące na słowiański źródosłów. I trafnie stwierdził, że 'całe Pomorze niemieckie było podmyte żywiołem polskim'. Książki Kisielewskiego były beststellerami i zachęciły wielu Polaków do zamieszkania w Toruniu, który niebawem stał się stolicą województwa pomorskiego.
Nowy status miasta stołecznego był dla torunian miłą niespodzianką. Grudziądz nie wchodził w grę, ponieważ był nadal zbyt 'niemiecki'. A także mieszkańcy Bydgoszczy nie byli jeszcze wielkimi wyznawcami polskiej pamięci patriotycznej. Toruń okazał się najlepszym rozwiązaniem, tym bardziej że Gdańsk został już wcześniej zdegradowany do przedłużonego ramienia Berlina. Torunianie mieli wobec tego wiele powodów do radości. Dostęp do polskiego morza oznaczał możliwość swobodnego handlu zagranicznego. Funkcja miasta stołecznego zobowiązywała do rozwoju urzędniczej infrastruktury i handlu, lecz także kultury i oświaty. Toruń stał się ponadto miastem tranzytowym pomiędzy Republiką Weimarską a Prusami Wschodnimi.
W ciągu zaledwie kilku lat niemal całkowicie odmieniło się oblicze Torunia. Większość Niemców wyemigrowała. Polskość i pomorskość eksponowano na każdym kroku. Natomiast kulturalny charakter Torunia kształtowała lokalna bohema artystyczna: to w toruńskich teatrach Witkacy realizował kilka ze swoich najwybitniejszych przedstawień. To w mieście Kopernika działały w okresie międzywojennym legendarna Konfraternia Artystów oraz wytwórnia filmowa Marwin Film.
Wróćmy na chwilę do słonecznego zimowego poranka 18 stycznia 1918 r. Przed toruńskim ratuszem stał dotychczasowy niemiecki burmistrz Arnold Hasse, a obok niego przyszły prezydent polskiego Torunia Otto Steinborn. Hasse przekazał pułkownikowi Stanisławowi Skrzyńskiemu klucze do miasta, a Steinbornowi symbolicznie oddał władzę cywilną. To był kres niemieckiego Torunia. Jeszcze rano zdobiły niektóre gmachy czarne orły, po południu gród kopernikański przeistoczył się w wielki biało-czerwony karnawał.
Na uwagę zasługują bez wątpienia też toruńskie obchody 10. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, które z powodu na późniejszy termin przyłączenia Pomorza do II RP miały miejsce w połowie lutego 1930 r. Do Torunia przybył prezydent Ignacy Mościcki. To wtedy powstał 'Hymn Pomorza' pióra Zenona Szusta, do dziś nucony przez Kaszubów i polskich Pomorzan:
"Ziemio pomorska, kraju drogi. Nie wydarł nam cię wróg, Bo nas od wieków w walce srogiej wiódł zew: Ojczyzna Bóg! Polsko Ojczyzno, Matko Święta! Dla Ciebie dzierżym tu straż. Jest w nas wytrwania moc zaklęta, a wiara - to puklerz nasz!"
Wojciech Osiński
Proklamacja niepodległego państwa w listopadzie 1918 r. uruchomiła wśród Polaków w Toruniu lawinę euforii. Musieli się oni jednak uzbroić w cierpliwość. Zanim 'kopernikański gród' został prawomocnie włączony w obręb II RP, jeszcze przez 402 dni zarządzały nim władze niemieckie. Mimo że faktyczna władza cywilna znalazła się w rękach Józefa Piłsudskiego, w Toruniu nie było jeszcze śladu przyzwolenia na wprowadzenie polskiej administracji.
Trudno dziś dotrzeć do rozproszonych relacji uczestników tamtych zdarzeń, a tym bardziej odtworzyć z nich atmosferę w listopadzie 1918 r. Zaskakująca wieść o nagłej abdykacji niemieckiego kajzera Wilhelma II wzbudziła w polskich mieszkańcach Torunia słuszne nadzieje na odzyskanie wolności. Wiarę w skuteczność polskiego zrywu (choćby kilka tygodni później w Poznaniu) podzielało wówczas wielu torunian, opierając się na przesłankach znacznie silniejszych, niż przecieki z warszawskiej prasy.
Pierwsze rozmowy o powrocie Torunia do macierzy odbyły się w lipcu 1919 r. Problem polegał na tym, że niektóre ustępy w Traktacie Wersalskim odnoszące się do przyszłego kształtu polskiego Pomorza były jeszcze niedoprecyzowane. Polsce przyznano zaledwie 60 proc. ziemi Prus Zachodnich, na dodatek bez Gdańska. Natomiast w Kwidzyniu, Malborku i Sztumie wydarzenia przypominały kipiący kocioł polsko-niemieckich animozji. Na tych terenach miały jeszcze zostać przeprowadzone plebiscyty.
Torunianie powitali polskich żołnierzy dopiero 18 stycznia 1920 r. Do tej pory przez ponad rok zarówno polskim jak i niemieckim mieszkańcom towarzyszyło poczucie niepewności, związane z przeciągającym się określeniem granic RP. Niektórzy historycy mówią o tzw. 'psychozie tymczasowości', której ulegają mieszkańcy miast w okresach aneksji.
Niemieccy torunianie mieli w tej sytuacji oczywiście więcej do stracenia. Całe pokolenia przyzwyczaiły się do pruskiej tradycji swojego miasta i obawiały się słusznie jej nagłego kresu. Natomiast nastroje polskich mieszkańców z oczywistych powodów się rozjaśniły. Szczególnie osoby ukształtowane przez 'myśl zachodnią' Endecji były utwierdzone w przekonaniu, że spełniają historyczną misję.
W tych 402 dniach 'psychozy tymczasowości' na toruńskich ulicach dochodziło także często do rozruchów, które były jednak w większości elementem 'niemiecko-niemieckiej' gry o władzę. Niemieccy torunianie, których spora część łyknęła 'rewolucyjnego' bakcyla, chcieli zdyskontować niepewną sytuację i przejąć kontrolę nad miastem. Toteż co przytomniejsi Polacy przypominali swoim rodakom, że w takiej sytuacji kolejna polska rewolta, podobna do rozpętanych w przeszłości, mogłaby położyć kres niepodległościowym dążeniom. Prym w studzeniu polskich emocji wiodła redakcja 'Gazety Toruńskiej'.
"Nasze miasto będzie polskie, ale musimy zachować spokój i cierpliwie czekać"
- apelował Antoni Brejski, szermierz polskości na pruskim Pomorzu i redaktor naczelny GT.
W tekście pt. 'Odezwa do Polaków w zaborze pruskim' czytamy:
"Polacy powinnni trzymać się z dala od wszelkich zamieszek i zbiegowisk, które źle się kończą. W takich wypadkach hasłem naszym niech będzie siedzieć w domu i nawet z ciekawości nie wychodzić na ulice. Nasza sprawa jest jasna i zupełnie pewna! Wiekowe nasze pragnienie się spełni!"
Brejski był przekonany, że najskuteczniejszą bronią będzie cierpliwość. O redaktorze naczelnym GT napisano wiele polemik, nurząc go w najostrzejszych zniewagach. Niektórzy lokalni historycy twierdzą, że jego wstrzemięźliwość była czymś gorszym niż tylko rysą na posągu. Być może w świetle ówczesnego patriotycznego uniesienia ta ocena jest nawet zrozumiała. Tyle że we wciąż niemieckim Toruniu było to ze wszech miar rozważne postępowanie. Jego poglądy opierały się na słusznej ocenie sytuacji, by załatwić najpierw sprawy związane z zagrożeniem ze strony Rosji, a dopiero później zająć się Niemcami.
Polscy mieszkańcy musieli się zatem pogodzić z faktem, że włączenie ich miasta w II RP jest obietnicą odłożoną na później. Toruń - po krótkich rewolucyjnych podrygach w połowie listopada 1918 r. - jeszcze przez rok zachował swoją specyficzną historyczną 'autonomię'. Był wyspą za bardzo odległą zarówno od Berlina, jak i Warszawy, by móc zbyt szybko wpaść w rewolucyjny wir jednego z obu krajów.
Lecz Antoni Brejski miał rację: płomień z utęsknieniem wyczekiwanej niepodległości rozpalił się w końcu i tam. Na gmachach państwowych zawisł orzeł z koroną, a na balkonach biało-czerwone flagi, w tym nad wejściami do redakcji 'Gazety Toruńskiej' i pobliskiej drukarni, gdzie w 1858 r. ukazało się pierwsze polskie wydanie 'Pana Tadeusza'. Podtrzymanie przejściowego status quo było dla Torunia aksamitnym otwarciem drogi do 'złotego' polskiego Dwudziestolecia.
Już przed oficjalnymi zaślubinami RP z Bałtykiem polscy torunianie zaczęli budować dwie bramy triumfalne. Jeszcze przed odejściem niemieckich żołnierzy harcerze montowali w miejsce niemieckich oznakowań prowizoryczne tabliczki z polskimi nazwami ulic, wskazujące na etymologię słowiańską.
Dziennikarz 'Głosu Pomorskiego' Józef Kisielewski zawarł w swoich wczesnych reportażach bardzo trafne obserwacje. Zauważył, że pomorskie miasta nosiły już zawsze nazwy wskazujące na słowiański źródosłów. I trafnie stwierdził, że 'całe Pomorze niemieckie było podmyte żywiołem polskim'. Książki Kisielewskiego były beststellerami i zachęciły wielu Polaków do zamieszkania w Toruniu, który niebawem stał się stolicą województwa pomorskiego.
Nowy status miasta stołecznego był dla torunian miłą niespodzianką. Grudziądz nie wchodził w grę, ponieważ był nadal zbyt 'niemiecki'. A także mieszkańcy Bydgoszczy nie byli jeszcze wielkimi wyznawcami polskiej pamięci patriotycznej. Toruń okazał się najlepszym rozwiązaniem, tym bardziej że Gdańsk został już wcześniej zdegradowany do przedłużonego ramienia Berlina. Torunianie mieli wobec tego wiele powodów do radości. Dostęp do polskiego morza oznaczał możliwość swobodnego handlu zagranicznego. Funkcja miasta stołecznego zobowiązywała do rozwoju urzędniczej infrastruktury i handlu, lecz także kultury i oświaty. Toruń stał się ponadto miastem tranzytowym pomiędzy Republiką Weimarską a Prusami Wschodnimi.
W ciągu zaledwie kilku lat niemal całkowicie odmieniło się oblicze Torunia. Większość Niemców wyemigrowała. Polskość i pomorskość eksponowano na każdym kroku. Natomiast kulturalny charakter Torunia kształtowała lokalna bohema artystyczna: to w toruńskich teatrach Witkacy realizował kilka ze swoich najwybitniejszych przedstawień. To w mieście Kopernika działały w okresie międzywojennym legendarna Konfraternia Artystów oraz wytwórnia filmowa Marwin Film.
Wróćmy na chwilę do słonecznego zimowego poranka 18 stycznia 1918 r. Przed toruńskim ratuszem stał dotychczasowy niemiecki burmistrz Arnold Hasse, a obok niego przyszły prezydent polskiego Torunia Otto Steinborn. Hasse przekazał pułkownikowi Stanisławowi Skrzyńskiemu klucze do miasta, a Steinbornowi symbolicznie oddał władzę cywilną. To był kres niemieckiego Torunia. Jeszcze rano zdobiły niektóre gmachy czarne orły, po południu gród kopernikański przeistoczył się w wielki biało-czerwony karnawał.
Na uwagę zasługują bez wątpienia też toruńskie obchody 10. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, które z powodu na późniejszy termin przyłączenia Pomorza do II RP miały miejsce w połowie lutego 1930 r. Do Torunia przybył prezydent Ignacy Mościcki. To wtedy powstał 'Hymn Pomorza' pióra Zenona Szusta, do dziś nucony przez Kaszubów i polskich Pomorzan:
"Ziemio pomorska, kraju drogi. Nie wydarł nam cię wróg, Bo nas od wieków w walce srogiej wiódł zew: Ojczyzna Bóg! Polsko Ojczyzno, Matko Święta! Dla Ciebie dzierżym tu straż. Jest w nas wytrwania moc zaklęta, a wiara - to puklerz nasz!"
Wojciech Osiński

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 07.02.2020 23:03
Komentarze
Afera w toruńskim szpitalu? Anna Gembicka przeprowadziła interwencję poselską
06.07.2026 15:13

Komentarzy: 0
Poseł Anna Gembicka przeprowadziła interwencję poselską w sprawie doniesień medialnych dotyczących funkcjonowania SOR w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, gdzie miało dochodzić do nieprawidłowości.
Czytaj więcej
PB: Moderna planuje stworzenie szczepionki na raka. W Polsce może powstać fabryka
06.07.2026 13:17

Komentarzy: 0
Jak poinformował Puls Biznesu, amerykański pionier szczepionek mRNA, który w czasie pandemii zdobył globalną rozpoznawalność i zarobił miliardy, teraz intensywnie poszukuje nowych terapii. Jego prezes niedawno rozmawiał z polskim ministrem finansów.
Czytaj więcej
Rozbudowa połączenia kolejowego z Polską odłożona. Niemiecki rząd nie widzi takiej potrzeby
06.07.2026 12:48

Komentarzy: 0
Rząd Niemiec nie zamierza przyspieszać rozbudowy ważnej linii kolejowej prowadzącej z Berlina w kierunku polskiej granicy. Mimo wieloletnich apeli samorządów z obu stron Odry, w Berlinie uznano, że obecnie nie ma wystarających powodów, by nadać inwestycji najwyższy priorytet.
Czytaj więcej
Do Polski w ciągu trzech miesięcy mają przyjechać dodatkowi żołnierze USA
06.07.2026 07:18

Komentarzy: 0
Polska może w najbliższych miesiącach wzmocnić współpracę wojskową ze Stanami Zjednoczonymi. Jak wynika z nieoficjalnych ustaleń, jeszcze w tym roku do naszego kraju mają trafić kolejni amerykańscy żołnierze, a decyzja dotycząca utworzenia stałej bazy wojsk USA ma zapaść w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy.
Czytaj więcej
Trwa ukraińska operacja psychologiczna wymierzona w Polaków
05.07.2026 16:48

Komentarzy: 0
Nie sposób nie zauważyć, iż od kilku lat trwa systematyczna, skomplikowana ukraińska operacja psychologiczna mająca na celu oswojenie Polaków z kultem Bandery i jego ludobójców oraz wymuszenie na Polsce bezrefleksyjnego i bezwarunkowego wspierania Ukrainy mimo pojawiających się poważnych sygnałów ostrzegawczych mówiących, iż nie jest to w interesie państwa polskiego.
Czytaj więcej