Ryszard Czarnecki: Pan od starożytności, pan od Kedywu

W sobotę 9 maja, minęła 34 rocznica śmierci człowieka, polskiego patrioty, którego sylwetkę doprawdy warto przypomnieć. Chodzi o szefa Kedywu – Kierownictwa Dywersji AK płk Józefa Rybickiego.
/ Wikipedia domena publiczna
Był odważny w walce z Niemcami, a  potem w walce z Sowietami i ich poplecznikami – działacz WiN, więzień PRL, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników „KOR”. Urodził się w Kołomyi, na Kresach Wschodnich RP, wówczas pod zaborem austriackim. Do gimnazjum chodził w Brzeżanach, w  mieście w którym kilkanaście lat wcześniej urodził się przyszły marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz. Potem był uczniem gimnazjum w Wadowicach, w których z kolei parę lat później urodził się przyszły papież z Polski Karol Wojtyła. Jeden z momentów zwrotnych w jego życiu nastąpił, gdy miał 12 lat i z ojcem urzędnikiem sądowym przyjechał z wizytą do Lwowa. Tak o tym sam mówił: „Należę do epoki minionej… Byłem wychowany na roku 1863. Pamiętam, jak ojciec prowadził mnie na wystawę we Lwowie, popowstaniową, w pięćdziesięciolecie, w 1913 roku… Wszedłem do sali, gdzie cała sala była wyklejona nekrologami powstańców. I ten obraz, tych nekrologów, cały czas tkwi w moich oczach. Tak nas wychowano”.
Maturę zrobił właśnie w tymże Lwowie. Tak potem o tym mówił „ Szkoła lwowska, moi nauczyciele, moi wychowawcy nigdy nie mówili do mnie kochaj Polskę, , taką kochaj, a taką. Ten patriotyzm był wewnętrzny. On wynikał z całej atmosfery, z klimatu szkoły, w którym się wychowywaliśmy”.
Uczeń, co austriackie godła zrywał ...    
Był jednym z pierwszych harcerzy w tym, „zawsze wiernym” Rzeczypospolitej mieście. Jednak polityczną inicjację przeżył wcześniej podczas nauki w Wadowicach, gdy zrywał austriackie godła i napisy. Gdy Polska „wybiła się na niepodległość” miał 17 lat. Tak to wspominał: „Byłem uczniem 6 klasy. Dyrektor gimnazjum wadowickiego Jan Doroziński zawołał nas i zwrócił się do nas wielkimi słowami, zaczerpniętymi z  Sienkiewicza „Jesteśmy na „Jasnym brzegu”… Potem w stylu bardzo wzniosłym i patriotycznym mówił o tym, ze Polska zmartwychwstała. Słuchaliśmy go, stojąc w głębokiej ciszy”.
Poświeciłem sporo miejsca latom młodzieńczym Józefa Rybickiego nieprzypadkowo. Bo właśnie wtedy należy szukać jego późniejszych moralnych i patriotycznych wyborów. Tak o tym mówił: „W moich latach gimnazjalnych i uniwersyteckich tkwią korzenie tego, co robiłem potem: w czasach AK, na wojnie i jeszcze w latach 1970”. 
Dla pokolenia Rybickiego walka o niepodległość, a potem jej zachowanie była „oczywistą oczywistością”.  Cała jego klasa poszła na front w 1920 roku „na ochotnika”. 19-letni Józef został ciężko ranny- Kozak rozpłatał mu prawą rękę(bark).Wdała się w to gruźlica kości i do końca życia  nasz bohater miał niedowład ręki. Niemal ćwierć wieku potem zostaje znów ranny, walcząc z kolei z Niemcami, w Powstaniu Warszawskim ,w słynnym ataku na budynek dawnej Komendy Głównej Policji Państwowej...
Tak wspominał powrót  z frontu polsko-bolszewickiego do domu:  „Zastałem moja mamę w żałobie”, bo ktoś jej doniósł, że zginąłem”. Został odznaczony Krzyżem Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej (numer 1713).
Opuszcza Lwów na rzecz drugiej kresowej stolicy - Wilna. Tam studiuje filologię klasyczną  na słynnym Uniwersytecie Stefana Batorego. Studia przerwie na dwa lata wyjeżdżając do Szwajcarii i Włoch dla poratowania zdrowia po obrażeniach odniesionych w walkach  z Armią Czerwoną .
 Wilno wywarło szczególne piętno na osobowości młodego humanisty: „Tkwiła we mnie atmosfera Wilna (…) Na Uniwersytecie Wileńskim moim wychowawcą, który kształtował  moja umysłowość, był wielki filozof chrześcijański, jeden z największych moim zdaniem myślicieli owych czasów, Marian Zdziechowski.(…) znany wielki filozof, na którego wykłady chodziłem, który fascynował naszą młodzież”. Cóż, Rybickiego Zdziechowski fascynował, ale już Czesław Miłosz z tego wybitnego polskiego myśliciela szydził w swoich wspomnieniach, określając go mianem: „Staruszka”.
Pan Profesor od sabotażu i dywersji
Broni doktorat z historii starożytnej, pewnie nie myśląc, że za paręnaście lat zostanie szefem antyniemieckiej dywersji w warszawskiej AK. Jest asystentem na Uniwersytecie, a jednocześnie uczy w  szkołach średnich, a  potem im dyrektoruje, najpierw w Nowogródku, a potem w Tomaszowie Lubelskim. Gdy wybucha wojna i Tomaszów Lubelski przechodzi z rąk jednych okupantów w ręce drugich, ukrywa się przed Sowietami w lesie,. Potem ten „stuprocentowy cywil”, jak mówi o sobie, któremu wpisano do książeczki wojskowej przymiotnik „niewyszkolony” zostaje jednym z dowódców Polskiego Podziemia, kierując sabotażem w przemyśle pracującym dla Niemców, a potem dywersją. Podlegały mu tzw. oddziały dyspozycyjne, kobiece patrole minerskie, Oddziały Dywersji Bojowej. Rybicki wszedł do konspiracji rekomendowany przez ówczesnego podpułkownika, Stanisława Sosabowskiego (późniejszego dowódcy pierwszej polskiej brygady spadochroniarzy – tych od operacji Garden Market i bitwy pod Arnhem). Pewnie nie przypuszczał ,ze jednym z  jego podkomendnych będzie syn Sosabowskiego, Stanisław Janusz-„Stasinek” (w Powstaniu Warszawskim stracił wzrok).
Jak nauczyciel filologii klasycznej z niedowładem prawej ręki mógł kierować jedną z kluczowych struktur Armii Krajowej? Tak o nim pisał „cichociemny”, zrzucony z Anglii Henryk Witkowski „Boruta” (zmarł w latach 1980. w Warszawie): „Spodziewaliśmy się ujrzeć kogoś o marsowym wyglądzie i typowych manierach dowódcy wysokiego szczebla, a tym czasem podawał nam rękę pan w średnim wieku, o łagodnych oczach i dobrodusznej rumianej twarzy, wzbudzającej zaufanie od pierwszego spojrzenia. Pełen był przy tym jakiejś wewnętrznej delikatności, której widomym wyrazem był sposób poruszania się i wyrażania w pełnych umiaru słowach, dalekich od żołnierskiego żargonu”. Rybicki może był łagodny co do formy, ale bardzo stanowczy co do treści. Jak wspominał „Boruta: „ Choć zawsze rozmawiał z nami z  pozycji dowódcy, nigdy nie wydawał rozkazów w uświęconej  tradycją wojskową formie, lecz zawsze wypowiadał tylko swe życzenia w formie:  proszę wysadzić w powietrze ten tor kolejowy(...). Ta forma(...) poparta była jednak(...) szczególna intonacja i nieznoszącym sprzeciwu przenikliwym spojrzeniem”.
 Niemniej ciekawe były słowa samego płk. „Andrzeja” (używał tez pseudonimu „Maciej”) o sabotażu, którym kierował: „Praca sabotażowa (…) to stała, codzienna, mozolna praca uświadomionego robotnika, praca o wiele trudniejsza od akcji w dywersji bojowej(…).Żołnierz sabotażowy pozostaje na miejscu ,jest związany z nieprzyjacielem miejscem swej akcji i przy lada inspekcji, rewizji grozi mu niebezpieczeństwo ”.
„ Moi chłopcy leżą na cmentarzach”
Nie przypadkiem cytowałem te słowa pułkownika , bo o robotnikach – żołnierzach AK będzie mówił jeszcze z najwyższym uznaniem … na sali sądowej w czasie procesu wytoczonego mu przez komunistyczne władze. W procesie kierownictwa WiN oskarżony Rybicki powiedział także :„To, co robiłem  w czasie wojny było tylko moim obowiązkiem i nie mam zamiaru zbierać teraz procentów. Najwyższą nagrodą było dla mnie szczęście, że mogłem wykonać taką właśnie, a nie inną pracę. A to, co mi się udało zrobić zawdzięczam moim bohaterskim chłopakom,  którzy dziś lezą na cmentarzach”.
Skazano go na 10 lat, potem wynik ten zmniejszono do 6, a i tak szef KeDyWu siedział blisko… 9 .... Jakim był człowiekiem świadczy także, że na koniec procesu poprosił o łagodny wymiar kary, ale nie dla siebie, lecz dla swojego podkomendnego Mariana Gołębiowskiego (siedział do 1956 roku, by po 20 latach współzakładać ROPCiO). Równie charakterystyczny jest fakt, że Rybicki odrzucił zaoferowaną mu w czasie procesu pomoc: do jego adwokat zgłaszali się na świadków ludzie, którzy zawdzięczali mu życie , w tym Żydzi uratowani z getta – pułkownik  dowodził odsieczą, która miała wspomóc walczących żydowskich powstańców.
Nic dziwnego, że taki człowiek nie mógł się  bać komunistów. Dlatego też między innymi, obok A. Macierewicza i P. Naimskiego był sygnatariuszem KOR-u.
Miałem szczęście poznać Józefa Rybickiego. Stan wojenny, Warszawa i jego niezapowiadany publicznie wykład. Zapamiętałem mocną osobowość człowieka, który o przeszłości mówił z dumą, a o przyszłości z optymistycznym spokojem-co wtedy było rzadkie.
Zakończę jego słowami: „Naród, który utracił niepodległość, a nie wykazał wszystkich możliwości do jej odzyskania, ten naród nie jest godzien być narodem. Rozumieją Państwo? To było dewizą mojego życia”.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (11.05.2020)
 

 

POLECANE
Trump oszacował czas operacji w Iranie z ostatniej chwili
Trump oszacował czas operacji w Iranie

Prezydent USA Donald Trump powiedział brytyjskiemu dziennikowi „Daily Mail”, że przewiduje, że operacja przeciwko Iranowi potrwa „cztery tygodnie lub mniej”.

Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska

3 marca 2026 przypada pełnia Księżyca, zwana Robaczym Księżycem. W tradycji rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej marcowa pełnia oznaczała początek wiosny i pojawienie się pierwszych śladów dżdżownic na ogrzewającej się ziemi.

Trump: rozmowy z Iranem możliwe, operacja trwa nieprzerwanie Wiadomości
Trump: rozmowy z Iranem możliwe, operacja trwa nieprzerwanie

Prezydent USA Donald Trump odbędzie rozmowy z nowymi przywódcami Iranu, ale na razie operacja Epicka Furia trwa nieprzerwanie - zapowiedział w niedzielę przedstawiciel Białego Domu.

Komunikat dla mieszkańców Wrocławia Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Wrocławia

Z powodu awarii sieci elektrycznej Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu w poniedziałek nie będzie przyjmował pacjentów - przekazał rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiej. Ograniczono też funkcjonowanie szpitalnego oddziału ratunkowego. USK to największa placówka medyczna we Wrocławiu.

Operacja przeciw Iranowi przyspiesza. Trump: „To było duże uderzenie” Wiadomości
Operacja przeciw Iranowi przyspiesza. Trump: „To było duże uderzenie”

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że dotychczas w wyniku amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło 48 przedstawicieli najwyższych władz Iranu - podała w niedzielę telewizja Fox News. Ujawnił, że nowe irańskie władze chcą rozmawiać z USA i zgodził się na to.

Grafzero: Co czytała Europa w 2025 roku? część 2 z ostatniej chwili
Grafzero: Co czytała Europa w 2025 roku? część 2

Dziś Grafzero vlog literacki przygląda się pozostałym rynkom książki w Europie. Sprawdzimy jakie książki kupowali Włosi, co sprzedawało się w krajach nadbałtyckich, która polska książką święciła triumfy w Czechach i czy w Szwecji królowały szwedzkie kryminały?

Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia

W najbliższych dniach temperatura wyniesie do 14 st. C. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia przed mgłą w znacznej części kraju - poinformował synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Przemysław Makarewicz.

Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna Wiadomości
Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna

Choć FC Barcelona świętowała kolejne ligowe zwycięstwo, dla Roberta Lewandowskiego sobotni wieczór zakończył się bardzo źle. Klub potwierdził, że napastnik doznał złamania lewego oczodołu. „Nie zagra w spotkaniu z Atletico Madryt” - czytamy wpis na platformie X.

Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia z ostatniej chwili
Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia

Iran pochwalił się, że jego Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zaatakował i trafił lotniskowiec USS Abraham Lincoln czterema pociskami balistycznymi w ramach rozpoczętej kontrofensywy pod kryptonimem "True Promise-4".

Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu z ostatniej chwili
Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 14 osób zostało rannych w ataku w mieście Austin w Teksasie. FBI nie wyklucza, że mogł to być akt terroryzmu.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Pan od starożytności, pan od Kedywu

W sobotę 9 maja, minęła 34 rocznica śmierci człowieka, polskiego patrioty, którego sylwetkę doprawdy warto przypomnieć. Chodzi o szefa Kedywu – Kierownictwa Dywersji AK płk Józefa Rybickiego.
/ Wikipedia domena publiczna
Był odważny w walce z Niemcami, a  potem w walce z Sowietami i ich poplecznikami – działacz WiN, więzień PRL, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników „KOR”. Urodził się w Kołomyi, na Kresach Wschodnich RP, wówczas pod zaborem austriackim. Do gimnazjum chodził w Brzeżanach, w  mieście w którym kilkanaście lat wcześniej urodził się przyszły marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz. Potem był uczniem gimnazjum w Wadowicach, w których z kolei parę lat później urodził się przyszły papież z Polski Karol Wojtyła. Jeden z momentów zwrotnych w jego życiu nastąpił, gdy miał 12 lat i z ojcem urzędnikiem sądowym przyjechał z wizytą do Lwowa. Tak o tym sam mówił: „Należę do epoki minionej… Byłem wychowany na roku 1863. Pamiętam, jak ojciec prowadził mnie na wystawę we Lwowie, popowstaniową, w pięćdziesięciolecie, w 1913 roku… Wszedłem do sali, gdzie cała sala była wyklejona nekrologami powstańców. I ten obraz, tych nekrologów, cały czas tkwi w moich oczach. Tak nas wychowano”.
Maturę zrobił właśnie w tymże Lwowie. Tak potem o tym mówił „ Szkoła lwowska, moi nauczyciele, moi wychowawcy nigdy nie mówili do mnie kochaj Polskę, , taką kochaj, a taką. Ten patriotyzm był wewnętrzny. On wynikał z całej atmosfery, z klimatu szkoły, w którym się wychowywaliśmy”.
Uczeń, co austriackie godła zrywał ...    
Był jednym z pierwszych harcerzy w tym, „zawsze wiernym” Rzeczypospolitej mieście. Jednak polityczną inicjację przeżył wcześniej podczas nauki w Wadowicach, gdy zrywał austriackie godła i napisy. Gdy Polska „wybiła się na niepodległość” miał 17 lat. Tak to wspominał: „Byłem uczniem 6 klasy. Dyrektor gimnazjum wadowickiego Jan Doroziński zawołał nas i zwrócił się do nas wielkimi słowami, zaczerpniętymi z  Sienkiewicza „Jesteśmy na „Jasnym brzegu”… Potem w stylu bardzo wzniosłym i patriotycznym mówił o tym, ze Polska zmartwychwstała. Słuchaliśmy go, stojąc w głębokiej ciszy”.
Poświeciłem sporo miejsca latom młodzieńczym Józefa Rybickiego nieprzypadkowo. Bo właśnie wtedy należy szukać jego późniejszych moralnych i patriotycznych wyborów. Tak o tym mówił: „W moich latach gimnazjalnych i uniwersyteckich tkwią korzenie tego, co robiłem potem: w czasach AK, na wojnie i jeszcze w latach 1970”. 
Dla pokolenia Rybickiego walka o niepodległość, a potem jej zachowanie była „oczywistą oczywistością”.  Cała jego klasa poszła na front w 1920 roku „na ochotnika”. 19-letni Józef został ciężko ranny- Kozak rozpłatał mu prawą rękę(bark).Wdała się w to gruźlica kości i do końca życia  nasz bohater miał niedowład ręki. Niemal ćwierć wieku potem zostaje znów ranny, walcząc z kolei z Niemcami, w Powstaniu Warszawskim ,w słynnym ataku na budynek dawnej Komendy Głównej Policji Państwowej...
Tak wspominał powrót  z frontu polsko-bolszewickiego do domu:  „Zastałem moja mamę w żałobie”, bo ktoś jej doniósł, że zginąłem”. Został odznaczony Krzyżem Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej (numer 1713).
Opuszcza Lwów na rzecz drugiej kresowej stolicy - Wilna. Tam studiuje filologię klasyczną  na słynnym Uniwersytecie Stefana Batorego. Studia przerwie na dwa lata wyjeżdżając do Szwajcarii i Włoch dla poratowania zdrowia po obrażeniach odniesionych w walkach  z Armią Czerwoną .
 Wilno wywarło szczególne piętno na osobowości młodego humanisty: „Tkwiła we mnie atmosfera Wilna (…) Na Uniwersytecie Wileńskim moim wychowawcą, który kształtował  moja umysłowość, był wielki filozof chrześcijański, jeden z największych moim zdaniem myślicieli owych czasów, Marian Zdziechowski.(…) znany wielki filozof, na którego wykłady chodziłem, który fascynował naszą młodzież”. Cóż, Rybickiego Zdziechowski fascynował, ale już Czesław Miłosz z tego wybitnego polskiego myśliciela szydził w swoich wspomnieniach, określając go mianem: „Staruszka”.
Pan Profesor od sabotażu i dywersji
Broni doktorat z historii starożytnej, pewnie nie myśląc, że za paręnaście lat zostanie szefem antyniemieckiej dywersji w warszawskiej AK. Jest asystentem na Uniwersytecie, a jednocześnie uczy w  szkołach średnich, a  potem im dyrektoruje, najpierw w Nowogródku, a potem w Tomaszowie Lubelskim. Gdy wybucha wojna i Tomaszów Lubelski przechodzi z rąk jednych okupantów w ręce drugich, ukrywa się przed Sowietami w lesie,. Potem ten „stuprocentowy cywil”, jak mówi o sobie, któremu wpisano do książeczki wojskowej przymiotnik „niewyszkolony” zostaje jednym z dowódców Polskiego Podziemia, kierując sabotażem w przemyśle pracującym dla Niemców, a potem dywersją. Podlegały mu tzw. oddziały dyspozycyjne, kobiece patrole minerskie, Oddziały Dywersji Bojowej. Rybicki wszedł do konspiracji rekomendowany przez ówczesnego podpułkownika, Stanisława Sosabowskiego (późniejszego dowódcy pierwszej polskiej brygady spadochroniarzy – tych od operacji Garden Market i bitwy pod Arnhem). Pewnie nie przypuszczał ,ze jednym z  jego podkomendnych będzie syn Sosabowskiego, Stanisław Janusz-„Stasinek” (w Powstaniu Warszawskim stracił wzrok).
Jak nauczyciel filologii klasycznej z niedowładem prawej ręki mógł kierować jedną z kluczowych struktur Armii Krajowej? Tak o nim pisał „cichociemny”, zrzucony z Anglii Henryk Witkowski „Boruta” (zmarł w latach 1980. w Warszawie): „Spodziewaliśmy się ujrzeć kogoś o marsowym wyglądzie i typowych manierach dowódcy wysokiego szczebla, a tym czasem podawał nam rękę pan w średnim wieku, o łagodnych oczach i dobrodusznej rumianej twarzy, wzbudzającej zaufanie od pierwszego spojrzenia. Pełen był przy tym jakiejś wewnętrznej delikatności, której widomym wyrazem był sposób poruszania się i wyrażania w pełnych umiaru słowach, dalekich od żołnierskiego żargonu”. Rybicki może był łagodny co do formy, ale bardzo stanowczy co do treści. Jak wspominał „Boruta: „ Choć zawsze rozmawiał z nami z  pozycji dowódcy, nigdy nie wydawał rozkazów w uświęconej  tradycją wojskową formie, lecz zawsze wypowiadał tylko swe życzenia w formie:  proszę wysadzić w powietrze ten tor kolejowy(...). Ta forma(...) poparta była jednak(...) szczególna intonacja i nieznoszącym sprzeciwu przenikliwym spojrzeniem”.
 Niemniej ciekawe były słowa samego płk. „Andrzeja” (używał tez pseudonimu „Maciej”) o sabotażu, którym kierował: „Praca sabotażowa (…) to stała, codzienna, mozolna praca uświadomionego robotnika, praca o wiele trudniejsza od akcji w dywersji bojowej(…).Żołnierz sabotażowy pozostaje na miejscu ,jest związany z nieprzyjacielem miejscem swej akcji i przy lada inspekcji, rewizji grozi mu niebezpieczeństwo ”.
„ Moi chłopcy leżą na cmentarzach”
Nie przypadkiem cytowałem te słowa pułkownika , bo o robotnikach – żołnierzach AK będzie mówił jeszcze z najwyższym uznaniem … na sali sądowej w czasie procesu wytoczonego mu przez komunistyczne władze. W procesie kierownictwa WiN oskarżony Rybicki powiedział także :„To, co robiłem  w czasie wojny było tylko moim obowiązkiem i nie mam zamiaru zbierać teraz procentów. Najwyższą nagrodą było dla mnie szczęście, że mogłem wykonać taką właśnie, a nie inną pracę. A to, co mi się udało zrobić zawdzięczam moim bohaterskim chłopakom,  którzy dziś lezą na cmentarzach”.
Skazano go na 10 lat, potem wynik ten zmniejszono do 6, a i tak szef KeDyWu siedział blisko… 9 .... Jakim był człowiekiem świadczy także, że na koniec procesu poprosił o łagodny wymiar kary, ale nie dla siebie, lecz dla swojego podkomendnego Mariana Gołębiowskiego (siedział do 1956 roku, by po 20 latach współzakładać ROPCiO). Równie charakterystyczny jest fakt, że Rybicki odrzucił zaoferowaną mu w czasie procesu pomoc: do jego adwokat zgłaszali się na świadków ludzie, którzy zawdzięczali mu życie , w tym Żydzi uratowani z getta – pułkownik  dowodził odsieczą, która miała wspomóc walczących żydowskich powstańców.
Nic dziwnego, że taki człowiek nie mógł się  bać komunistów. Dlatego też między innymi, obok A. Macierewicza i P. Naimskiego był sygnatariuszem KOR-u.
Miałem szczęście poznać Józefa Rybickiego. Stan wojenny, Warszawa i jego niezapowiadany publicznie wykład. Zapamiętałem mocną osobowość człowieka, który o przeszłości mówił z dumą, a o przyszłości z optymistycznym spokojem-co wtedy było rzadkie.
Zakończę jego słowami: „Naród, który utracił niepodległość, a nie wykazał wszystkich możliwości do jej odzyskania, ten naród nie jest godzien być narodem. Rozumieją Państwo? To było dewizą mojego życia”.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (11.05.2020)
 


 

Polecane