[ Felieton "TS"] Karol Gac: Gra w różowe euro
![[ Felieton "TS"] Karol Gac: Gra w różowe euro](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/e10bcbaf-fccb-435d-ae72-9202a144cc7e/16064788088a4889c3da8ce669958e946cca058cbf15ed685efa716ad7e13fde1f27d4453d.jpg?p=article_hero_mobile)
W strategii zaproponowano m.in. rozszerzenie listy przestępstw w UE o homofobiczną mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści oraz zadeklarowano przedstawienie przepisów dotyczących "wzajemnego uznawania rodzicielstwa m.in. w sytuacjach transgranicznych". Chodzi o to, by uregulować kwestię tzw. małżeństw homoseksualnych. "Nie chodzi o bycie mężczyzną czy kobietą. Chodzi o miłość" - mówiła wiceszefowa KE Vera Jourova. Już teraz widać wyraźnie, czym to pachnie.
W kilku krajach UE, w tym również w Polsce, nie ma prawnie dopuszczalnych tzw. małżeństw jednopłciowych. Z kolei inne państwa uznają też adopcję dzieci przez takie pary. Teraz KE chciałaby to uregulować, a najlepiej ujednolicić. Na szczęście do przyjęcia takiego prawa potrzeba jednomyślności w UE.
Tyle tylko, że to kolejna już próba narzucenia pewnego wzorca wartości, a przy tym rozszerzania kompetencji Unii wykraczających poza traktaty. Na sztandary bierze się pięknie brzmiące hasła, a w rzeczywistości realizuje się zupełnie inne cele. Kto by się przecież sprzeciwiał tolerancji, wolności etc., prawda? Szkoda tylko, że dyskryminacja, o której mówi KE, nie jest nawet do końca zdefiniowana.
Chociaż Jourova przyznała, że prawo rodzinne nie podlega regulacjom unijnym, to "powinno ono się stosować do prawa europejskiego i wartości europejskich". Problem w tym, że na tej zasadzie można podważać praktycznie wszystko, co w konsekwencji odebrałoby parlamentom krajowym możliwość regulowania czegokolwiek.
Coraz trudniej nie odnieść wrażenia, że przez ostatnie 16 lat UE ewoluowała w bardzo złym i niebezpiecznym kierunku. Coś, co było wspólnotą ojczyzn, zaczyna przypominać coraz wyraźniej przedsięwzięcie ideologiczne, w którym dominują lewicowe projekty społeczne.
Równolegle do tego trwa próba powiązania funduszy unijnych z tzw. praworządnością. Dlaczego tak zwaną? Brak precyzyjnej definicji oraz obiektywnych kryteriów sprawia, że byłby to czysto uznaniowy mechanizm, który mógłby być (i z całą pewnością by był) wykorzystywany do politycznych celów.
Nie wiem, jak ostatecznie potoczą się negocjacje unijne, ale wiem, że gdyby ten mechanizm został przyjęty w takiej formie, to byłby to bardzo niebezpieczny precedens. Precedens, który wypaczyłby sens całej Unii Europejskiej, a przy okazji mógłby zapoczątkować nieodwracalne procesy. Mam więc nadzieję, że ani jedno, ani drugie nie wejdzie w życie.
Autor jest dziennikarzem portalu DoRzeczy.pl.

Niemcy zakazują tęczowych flag nad Reichstagiem. "Bundestag to nie namiot cyrkowy”

Węgry: Sąd Najwyższy podtrzymał zakaz organizacji w Budapeszcie parady równości
"Stop dyskryminacji deweloperów!" Potężna awantura wokół Parady Równości



