Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Julki

03.12.2020 21:50
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Julki
Źródło: foto. Twitter
Komentarzy: 0
Jednym z najpopularniejszych słów ostatnich tygodni jest „julka”. Oznacza ono niezbyt rozgarnięte dziewczę, o umiarkowanym poziomie wiedzy, za to z poczuciem wyższości nad „dziadersami” (ludźmi starszymi od „julek” i wyznającymi raczej tradycyjne wartości) i „incelami” (ludźmi, których nikt nie chce, w związku z czym nie uprawiają seksu, seks jest dla „julek” najważniejszym kryterium opisu świata). „Julka” w swoim poczuciu wyższości bywa agresywna i wulgarna. To często jest jej sposób na siebie i na kontakt z resztą świata, choć pojęcie – mam wrażenie – jest szersze i wykracza poza „julki” wymachujące wulgaryzmami i narządami rodnymi na ulicach.

No więc pośmialiśmy się z "julek". A to z tych wymachujących. A to z tej, która przykleiła się Kropelką do bramy Ministerstwa Edukacji, a to z tej, która w teleturnieju zapytana: "Mistrzami jakiej broni byli Atos, Portos i Aramis, bohaterowie powieści Aleksandra Dumasa?", najbliższa była odpowiedzi, że "włóczni". Bo i jak tu się nie śmiać przy kolejnych odcinkach internetowej serii "Matura to bzdura", obnażającej mizerię intelektualną współczesnej młodzieży? Niby oczywiste, uważam jednak, że powinien to być śmiech przez łzy.

Przecież tym dzieciakom zrobili to dorośli.

Tych dzieciaków, czy też młodych ludzi nie wychowali rodzice, zabiegani, zapracowani, sami pod nieustanną presją ideologiczną, która wymaga od nich, żeby byli tacy to a tacy, ale w żadnym wypadku żeby nie byli normalni, czy żeby przypadkiem nie byli rodzicami i nie przeszkadzali w kształtowaniu ich dzieci "mądrzejszym" od siebie.

Nie wychowała i nie nauczyła ich również szkoła, a przynajmniej nie tego, co powinna. Implementowany od dziesiątków lat model edukacji, która ma "uczyć umiejętności, a nie wiedzy", spowodował, że ta nie uczy ani umiejętności, ani wiedzy. A jeśli czegoś można nauczyć przy pomocy podręczników ukazujących chorą dziewczynkę Gretę Thunberg w roli współczesnej Joanny d’Arc albo implementujących ahistoryczną pedagogikę wstydu autorstwa Adama Michnika, to znowuż jest to tylko podatność na prądy światowej korporacyjnej "rewolucji".

To w takim razie kto wychowuje i uczy te dzieciaki? Tych młodych ludzi? Zaczyna się od, jak celnie zauważył Krzysztof Wyszkowski, "krwiożerczego przemysłu traktującego dzieci jako narzędzia do łupienia rodziców", potem popkultura, która aplikuje im "wychowanie" przy pomocy seriali i "opinii" celebrytów, gadżety, ponieważ razem z nowymi smartfonami sprzedaje im się kolejne porcje "wychowania". A wreszcie i kultura "wysoka", która spadła do poziomu lewackiego propagandowego ścieku. Ful serwis.

A żeby nie było, że tylko dzieciaki ogłupiałe. Wracając do teleturnieju w przemądrej telewizji z pytaniem: "Mistrzami jakiej broni byli Atos, Portos i Aramis?". Odpowiedzi były cztery: a) szabli, b) włóczni, c) szpady, d) miecza.

A byli mistrzami rapiera.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.12.2020 21:50
Źródło: Tygodnik Solidarność