[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: W poszukiwaniu wartości atlantyckich
![[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: W poszukiwaniu wartości atlantyckich](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/fdd14156-c292-4619-8e4d-fe5d3bcd7555/1618912547fc0260f23ce85b5ddd160e97c88663d9682705060e9e9394b65fd60223791d7a.jpg?p=article_hero_mobile)
Niemcy kierują swoją uwagę ku nawiązaniu strategicznego partnerstwa z Rosją, czego dowód leży sobie na dnie Bałtyku, a druga nitka Nord Stream będzie niebawem skończona. Francuzi z kolei uważają, że Napoleon wciąż żyje, i pragną budować swoje bezpieczeństwo na strukturze alternatywnej do NATO w postaci armii europejskiej. Amerykanie z kolei są testowani przez Putina w Donbasie i całej wschodniej flance NATO oraz przez Xi Jinpinga w rozgrywce o Tajwan. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej rozgrywce niedawni sojusznicy Ameryki do końca nie mogą się zdeklarować, czy są po stronie łamania prawa międzynarodowego przez Rosję i łamania praw człowieka przez Chiny, czy dalej stoją twardo na gruncie wartości atlantyckich wypracowanych przez ostatnich kilka dobrych dekad. Przypominam, że w 1994 r. w Budapeszcie zostało podpisane Memorandum Budapeszteńskie o Gwarancjach Bezpieczeństwa - porozumienie międzynarodowe niemające statusu traktatu. Memorandum mówi o respektowaniu suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymaniu się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej. Podpisały je: Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania. Sprawa ta wyraźnie pokazuje, że Niemcy i Francja są rozgrywane przez Rosję w kwestii integralności Ukrainy. Dlatego właśnie politycy ukraińscy chcą przeniesienia rozmów pokojowych z Mińska w inne miejsce i być może z innymi negocjatorami, którzy reprezentowaliby bardziej obiektywne podejście do utrzymania pokoju na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Pisaliśmy o tym w "Kuryerze Polskim". Nowa dyplomacja amerykańska pokazuje jednak, że pryncypia polityki zagranicznej nowej administracji nie uległy drastycznym zmianom, tak jak obiecywało wielu warszawskich komentatorów. Starcie dyplomatyczne z Chinami na Alasce pokazuje logiczny kierunek działania amerykańskiej dyplomacji. Trzeba także odnotować przykry fakt, że zamiast poszukiwać sprzymierzeńców i adwokatów w Paryżu i Berlinie, warto się rozejrzeć za tymi, którzy mają podobne problemy i to z nimi zawierać przymierza i sojusze. Przekonali się o tym Ukraińcy, ciekawe, kiedy odkryją to Bałtowie i my, Polacy. "Ukraina ma prawo się bronić! Polska pomoże oprzeć się agresji Federacji Rosyjskiej" - to silny przekaz dyplomatyczny Ministra Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, jednak za przekazem musi iść sprawczość. Czas na budowanie silnej armii, planów i strategii aktywnego działania polskiej dyplomacji, polskich i polonijnych mediów w sprawie przestrzegania prawa międzynarodowego. Nie można dogadywać się, klepać po ramieniu i płacić za ropę czy gaz komuś, kto za te pieniądze zastrasza, anektuje i morduje ludzi należących do krajów, które wyznają te same wartości. Czas, abyśmy zaczęli pokazywać tę hipokryzję w mediach globalnych. Czas obnażyć zakłamanie wszelkich użytecznych idiotów i wielkich przyjaciół dyktatora.
Pozdrawiam zza oceanu.

UE przedłużyła sankcje indywidualne na Rosję

Polska fabryka cukierków będzie produkować dla NATO?

NATO przerzuca myśliwce na Azory. Strategiczne znaczenie portugalskiej bazy

Telefoniczna narada Trumpa z szefami państw Zatoki i NATO

