[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Medytacja o przemijaniu i ojcostwie
![[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Medytacja o przemijaniu i ojcostwie](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/080dcf3b-aef8-4d61-bcab-c80257076563/terlikowski.jpg?p=article_hero_mobile)
O jakiej książce mówię? O przetłumaczonej właśnie na język polski pierwszej części czterotomowej sagi Marilynne Robinson, czyli "Gilead". Ta książka to przepiękna medytacja o wierze i niewierze, o ojcostwie, o człowieczeństwie, o codzienności i o tym, co naprawdę się w życiu liczy. Narracja jest niespieszna, zwrotów akcji - mimo że trudno o nie w niewielkiej społeczności - nie brakuje, choć dotyczą one codzienności i zupełnie zwyczajnego życia.
Marilynne Robinson w "Gileadzie" kreśli obraz niewielkiej społeczności, która - mimo pięknej historii - powoli schodzi ze sceny dziejów. Ukazuje znaczenie wierności korzeniom i celom, ale też otwiera oczy na to, co mamy. Tę opowieść snuje ciężko chory, umierający 76-letni pastor, który pisze list do swojego siedmioletniego synka, a w nim opowiada historię rodziny, wychowuje do mądrej, dojrzałej wiary, ale też zachęca do poszukiwań, i wreszcie ukazuje pogodny, choć wcale nie kolorowy obraz dojrzałości, starości, odchodzenia.
Opowieść dotyczy zarówno historii abolicjonizmu, zaangażowania kolejnych pokoleń tej pastorskiej rodziny w walki o wolność dla Afroamerykanów, jak i sporów wewnętrznych w łonie amerykańskiego protestantyzmu. Ale nie brakuje w niej także spokojnej opowieści o losach jednej rodziny, wspomnień, a wszystko to doprawione jest nutą nostalgii, świadomości przemijania, ujmowanego z ogromną, wcale nie stoicką, a głęboko chrześcijańską akceptacją.
Arcybiskup Rowan Williams przekonywał, że Robinson jest jedną z najwybitniejszych chrześcijańskich (ale wcale nie w wąskim, konfesyjnym sensie) pisarek współczesnych. Nie ma co ukrywać, że niewiele jest powieści, w których w zwyczajne rozmowy wplecione są intuicje czy cytaty z "Institutio Christianae religionis" Jana Kalwina czy Karla Bartha. Autorka polemizuje również miejscami z Ludwikiem Feuerbachem czy z innymi myślicielami ateistycznymi, a także przepięknie ukazuje, na czym polega moc chrześcijańskiego myślenia.
Wszytko to razem sprawia, że mogę z czystym sercem polecić tę książkę, a sam nie mogę się już doczekać następnego tomu cyklu, który jest w pewnym sensie tłumaczeniem przypowieści o miłosiernym Ojcu na język współczesnej prozy. Nie mam już wątpliwości, że jeśli kolejny tom będzie równie dobry, jak poprzedni, to będzie to uczta duchowa i literacka.
Grudzień 1970 i stan wojenny – pamiętamy! Nowe wydanie specjalne „Tygodnika Solidarność”

Prezydent Andrzej Duda na spotkaniu w Białymstoku: Kiedy za granicą plują i wyją ze wściekłości, to znaczy, że naprawdę realizujesz swoje interesy

Ważny wpis Karola Nawrockiego. Prezydent przypomniał słynne „Pięć Prawd Polaków”
Świadek ludobójstwa wołyńskiego: Wciąż stoi pomnik wychwalający mord UPA na Polakach


