Szukaj
Konto

Scholz mówi „nie” zwiększeniu budżetu na armię

16.05.2024 10:43
Olaf Scholz
Źródło: European Parliament, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons
Komentarzy: 0
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius zabiega o zwiększenie w budżecie na 2025 r. wydatków na wojsko, ale nie ma poparcia we własnej partii SPD. Sprzeciw zgłasza nie tylko ministerstwo finansów, ale także kanclerz Olaf Scholz – poinformował dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.

"Nie muszę tego tutaj robić (kierować ministerstwem obrony - PAP)" - miał powiedzieć Pistorius we wtorek podczas spotkania przedstawicieli partii tworzących koalicyjny rząd Scholza, o którym poinformowała "SZ". Według redakcji, która powołuje się na kilku uczestników spotkania, Pistorius "trochę się wściekł", ale ostatecznie nie zagroził dymisją.

Czytaj także: Wielki reset pamięci: jak liberałowie próbują zamazać, kto jeszcze niedawno bratał się z Putinem

Dlaczego tak się dzieje?

Powodem sporu jest przekonanie szefa resortu, który uważa, że wydatki na obronę nie powinny podlegać zapisanemu w niemieckiej konstytucji zakazowi zaciągania przez państwo długów. Zakaz deficytu budżetowego nie może mieć wyższej rangi konstytucyjnej niż zadanie utrzymania sił zbrojnych - argumentuje Pistorius. Scholz wezwał ministra do powściągliwości w wydatkach.

Pistorius domaga się podwyższenia budżetu na Bundeswehrę o 6,5 mld euro. W tym roku Bundestag przeznaczył na wojsko 52 mld euro. Wliczając dodatkowe środki ze specjalnego funduszu w wysokości 100 mld euro, uchwalonego po ataku Rosji na Ukrainę, ministerstwo obrony dysponuje w tym roku 72 mld euro. Ten fundusz został w ubiegłych latach niemal całkowicie rozdysponowany.

Minister obrony chciałby wydawać w najbliższych latach na Bundeswehrę rocznie środki stanowiące 2 proc. PKB. Scholz jest jednak przeciwny zniesieniu w przypadku wydatków na wojsko "hamulca długów", czyli zakazu powiększania deficytu budżetowego.

Pistorius nie ma także poparcia SPD w innym ważnym dla wojska projekcie. Chciałby wzorem Szwecji rejestrować roczniki młodzieży w wieku poborowym, aby "wiedzieć, na kogo w razie potrzeby może liczyć". Scholz i inni czołowi socjaldemokraci preferują system oparty na dobrowolności i bodźcach finansowych. "Aby żyć w pokoju, konieczne jest odstraszanie" - cytuje Pistoriusa "SZ".

CZYTAJ TAKŻE: Gender tak, chrześcijaństwo nie! Trzaskowski wprowadza nowe przepisy

Spór o budżet

W sporze o budżet na obronę niemieccy komentatorzy stanęli po stronie ministra. "Scholz niesłusznie blokuje Pistoriusa" - pisze Georg Ismar w "Sueddeutsche Zeitung". Spór między kanclerzem a ministrem jest dowodem na to, że w SPD nie dostrzega się powagi sytuacji oraz że w partii SPD dokonuje się "zwrot na lewo" - dodaje. Kanclerz powinien bardziej zdecydowanie wesprzeć ministra obrony, zamiast podporządkowywać się dyktatowi oszczędzania ministra finansów Christiana Lindnera.

"Pistorius jest pod presją" - czytamy w tygodniku "Der Spiegel". Autor komentarza Jan Puhl zaznaczył, że Pistorius jest nadal najpopularniejszym ministrem rządu, ale jego sytuacja w koalicji jest coraz trudniejsza. "Wygląda na to, że nie jest w stanie przeforsować swoich priorytetów", jego pomysły nie pasują do "pokojowych haseł", którymi posługuje się kanclerz, aby wygrać wybory europejskie - pisze Puhl.

"Minister obrony jest silny tylko wtedy, gdy pozwoli na to szef rządu. Olaf Scholz robi wszystko, aby Boris Pistorius nie stał się zbyt silny" - pisze Frank Specht w dzienniku kół gospodarczych "Handelsblatt". Winę za brak postępu w realizacji "epokowego zwrotu" (Zeitenwende) ponosi osoba zasiadająca w fotelu kanclerza. "Szef rządu Olaf Scholz proklamował po wybuchu wojny w Ukrainie &raquo;Zeitenwende&laquo;, ale w zbyt małym stopniu przyczynił się do jej urzeczywistnienia" - ocenił komentator.

"Trudno się dziwić zdenerwowaniu Pistoriusa. Minister podobno przeklinał na spotkaniu z posłami. Zgodnie z zasadami logiki, także politycznej, przewidziane (na obronę) pieniądze nie wystarczą. Każdy to wie, także kanclerz. Scholz nie powinien wbijać swojemu najlepszemu i najbardziej lubianemu ministrowi noża w plecy, bo straci na tym nie tylko on, ale przede wszystkim potencjał obronny kraju" - komentuje Stephan-Andreas Casdorff w "Tagesspieglu".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.05.2024 10:43
Źródło: PAP