Szukaj
Konto

Jan Wróbel: Dobra spowiedź nie jest zła

14.03.2025 19:29
Jan Wróbel
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Spowiedź? Jeżeli chodzi o mnie – jestem fanem. Może jednak ktoś pomyśleć, że zajmowanie się spowiedzią świętą w sytuacji, w której znajdują się Ukraina, świat i Polska, jest co nieco nienormatywne. Zwłaszcza że pretekstem do narodowej debaty na ten temat dostarczyła petycja w formacie raczej happeningu. Skoro jednak o petycji pisze sam arcybiskup warszawski, to może jednak „coś w tym jest”.

Zresztą, nadchodzące czasy są tak nieprzewidywalne, że kto wie, czy właśnie teraz dogłębny namysł nad sakramentami nie byłby szczególnie uzasadniony. Abp Adrian Galbas w opublikowanym ostatnio w "Rzeczpospolitej" artykule wskazuje tropy refleksji. Pierwszy wychodzi od konstatacji, że wiele przykrych doświadczeń na dzień dobry okazuje się owocować słodko na do widzenia. "Pamiętam moją pierwszą spowiedź i pierwszą wizytę u dentysty. Ta druga była nieskończenie trudniejsza" - pisze. Przy okazji wspomina pierwszy dzień w szkole - w tonacji stomatologicznej. A przecież wyszło na dobre.

Spowiedź nie zostawia dziecka w lęku

Ta część wywodu nie za bardzo mnie przekonuje, bo z faktu, że jakaś historia bywa okropna na początku, a dobra na końcu, nie wynika, by tak samo miało być ze spowiedzią. Natomiast inna część wywodu jest przekonująca nawet dla niewierzących. Spowiedź nie zostawia dziecka w lęku i rozpaczy, lecz w przekonaniu, że zło jest do pokonania, a krzywdy do naprawienia. Na (małego i dużego) człowieka czeka miłosierdzie Boże, czyli miłość plus wybaczenie. I to jest, zdawałoby się oczywiste, pozytywne przesłanie sakramentu pokuty. Słusznie pisze arcybiskup: "Dobrze przeżyta spowiedź jest doskonałym sposobem na chore poczucie winy, na samooskarżanie się czy samopotępienie".

Rzecz jasna, tak właśnie jest... o ile tzw. czynnik ludzki po drodze czegoś, za przeproszeniem, nie spartoli. Rozumiałbym więc doskonale petycję czynnych katolików na rzecz tego, by wszyscy księża spowiadający dzieci mieli osobną ścieżkę kształcenia - i by sami co parę lat przechodzili superwizję oraz badania psychologiczne, serio. Rozumiem też powody, dla których Kościół niespecjalnie otwiera drzwi dla rodziców, lękając się tych wszystkowiedzących, niezważających na autonomię dziecka i kogokolwiek, kto ich nie słucha. Nie znaczy to jednak, że refleksji rodzicielskiej nie należy w ogóle brać pod uwagę - podobnie jak, uwaga, refleksji przeciwników dziecięcej spowiedzi. Może faktycznie warto byłoby podwyższyć wiek pierwszej spowiedzi? A nawet połączyć ją z bierzmowaniem?

"Lewacy" chcą kontrolować Kościół?

Tak się wszelako składa, że dialog wiernych z pasterzami i arcypasterzami jakoś się u nas nie przyjął. "Dialogu" to chcą "lewacy", aby Kościół "zlewaczyć", a nawet, kto wie, kontrolować, wbrew wszelkim prawom ludzkim i boskim. Zacznie się od kontroli działań dziecięcych spowiedników, a skończy się zaglądaniem w garnki, wiadomo.

[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 10/2025]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.03.2025 19:29
Źródło: Tygodnik Solidarność 10/2025