Trafił Kosa na dr Brzeskiego: Na konflikcie Polski z Izraelem zarabiają Niemcy i Rosja

W ostatnich tygodniach dużo mówi się o roli Polski w stosunkach międzynarodowych. – Nasza pozycja jest mocna. Kwestia w tym, czy nasze armia i dyplomacja będą padały na kolana i czekały, aż coś dostaniemy, czy też będziemy grali i chcieli coś ugrać. Ugrać możemy bardzo dużo dlatego, że interesy USA i Polski są zbieżne, a Stany Zjednoczone są na swoistym „musiku” – ocenia w rozmowie z Mateuszem Kosińskim dr Rafał Brzeski, ekspert ds. służb specjalnych, terroryzmu i stosunków międzynarodowych.
Mateusz Kosiński: W konflikcie polsko-izraelskim zdaje się, że w grę wchodziły jeszcze inne państwa. Publicyści przypominają kontekst ustaw dotyczących mienia żydowskiego, nad którymi pracuje amerykański Kongres. Często podkreśla się, że dużo na tym napięciu zyskała Rosja. Możemy się w innych państwach doszukiwać inspiracji tego konfliktu?
Dr Rafał Brzeski: Nie. To jest tylko i wyłącznie konflikt, który został zainspirowany i rozpoczęty przez Izrael, a szerzej przez Izrael i diasporę żydowską, ale inne państwa też na nim "zarabiają". Kto? Przede wszystkim nasze państwa ościenne: Niemcy i Rosja.
Dlaczego?
To konflikt, który może osłabić pozycję Polski w kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreślę, słowo - "może", bo nie musi. Obecne stosunki polsko-amerykańskie nie są wynikiem miłości, ale rozsądku, a zwłaszcza rozsądku obronnego, przejawianego mniej przez kręgi polityczne a bardziej przez koła wojskowe. Sytuacja jest następująca - Polska jest najsilniejszym państwem Trójmorza. Mniej więcej dwa lata temu koncepcję Trójmorza, "odgrzały" amerykańskie koła wojskowe. "Odgrzały", bo nie jest to nowa koncepcja, lecz nawiązuje do koncepcji Międzymorza Piłsudskiego. Odgrzały ją środowiska wojskowe zaniepokojone politycznym dążeniem Niemiec do wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy. Wypchnięcie USA z Europy oznacza automatycznie redukcję Stanów Zjednoczonych z roli mocarstwa globalnego do roli mocarstwa regionalnego. Na to koła wojskowe nie mogą sobie pozwolić. Amerykańscy wojskowi są świadomi, że Niemcy i Rosja (ani Berlin, ani Moskwa tego nie kryją), mają nadzieję na zbudowanie wspólnego Lebensraumu - od Władywostoku po Lizbonę. Jeżeli te dwa kraje chcą utworzyć wielki, lądowy obszar azjatycko-europejski i rządzić nim wspólnie jako kondominium, to wówczas, patrząc przede wszystkim z perspektywy Niemiec, muszą wyrzucić z tego obszaru trzy zachodnie mocarstwa okupacyjne: Francję, Wielką Brytanię i USA.
#NOWA_STRONA#
W jaki sposób więc tłumaczyć słowa Rexa Tillersona, który skrytykował ustawę o IPN-ie?
Słowa krytyki są słowami. Na razie nie idą za nimi żadne decyzje, zwłaszcza w sferze bezpieczeństwa i obronności. Jeżeli pójdą, to znaczy, że USA wycofują się z Europy i postawiły na własną przegraną i dlatego wątpię, że to zrobią. Jeśli nie wycofają się i będą kontynuować koncepcję Trójmorza, to nie zrobią tego Trójmorza w formie obszaru kontrolowanego przez samych siebie. Mogą to zrobić tylko we współpracy wojskowej z państwami regionu i razem z nimi zbudować coś w rodzaju wału obronnego, który nie dopuści do "buzi-buzi" między Berlinem a Moskwą. Bez Polski tego wału nie da się zbudować. Można więc składać różnego rodzaju deklaracje, ale dopóki nie idą za nimi czyny, czyli przesunięcia czołgów, sprzętu wojskowego, żołnierzy i inne decyzje o charakterze militarnym, to są to jedynie słowa.
Zdaje się, że będziemy musieli w najbliższych latach tworzyć relacje z Niemcami współtworzonymi przez Martina Schulza i socjalistów…
Tu się nic nie zmienia. Pewien mądry człowiek, który swego czasu był szarą eminencją brytyjskiej polityki zagranicznej i wszystkich służb wywiadowczych, sir Robert Vansittart, w 1941 roku napisał dla BBC serię esejów o charakterze Niemców, w których postawił tezę, że Niemcy od czasów Juliusza Cezara nie zmienili się. Muszą co jakiś czas doprowadzić do konfliktu z ościennymi krajami. Nie potrafią żyć bez konfliktu i wciąż mają jedną wizję - dominacji nad światem. W związku z tym, czy to będzie Schulz, czy Mueller - to nie gra roli. Może zmienią się słowa, ale strategia pozostanie ta sama. Nazwisko nie ma znaczenia. Spójrzmy raczej na realia. Z trzech mocarstw zachodnich, które podzieliły Niemcy na trzy zachodnie strefy okupacyjne - mowa o Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Francja jest zblatowana, zbankrutowana i jedyny podmiot, który może ją wykupić i któremu Francuzi bardzo chętnie się sprzedadzą, to Niemcy. Drugie mocarstwo - Wielka Brytania wycofuje się za kanał.
#NOWA_STRONA#
Definitywnie?
Oczywiście, innej drogi nie ma. Soros może płacić grube pieniądze, ostatnio ofiarował około 400 tysięcy funtów dla organizacji, która prowadzi propagandę na rzecz powrotu Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej, ale gdyby jakikolwiek rząd to uczynił to byłby to koniec Zjednoczonego Królestwa. To państwo nie może nie podporządkować się woli wyborców.
A w perspektywie przyszłych pokoleń?
W perspektywie przyszłych pokoleń, to niech się strzegą w Wielkiej Brytanii kalifatu. Demograficznie mogą zostać przygnieceni i nic na to nie poradzą. Wracając jednak do głównej myśli. Kto pozostał Niemcom do wypchnięcia? Stany Zjednoczone. Niemcy konsekwentnie nad tym pracują. W piątek rozpoczęły się w Brukseli, w kwaterze głównej NATO, rozmowy na temat rozmieszczenia dwóch nowych dowództw. Wiadomo, że w Stanach Zjednoczonych zostanie umieszczone dowództwo morskie, natomiast o drugie, dowództwo logistyczne, zabiegają Niemcy. Polska też. Mamy duże szanse, bo Amerykanie mają już przykre doświadczenia ze wspólnych manewrów z armią niemiecką, która nagle powiedziała - "jutro to już nie pracujemy, bo wyczerpaliśmy limit nadgodzin". Poza tym pamiętajmy, że jeden z landów zabronił przejazdu żołnierzy NATO-wskich. Jak więc można w takim kraju umieścić dowództwo logistyczne? Z punktu widzenia logistycznego byłaby to głupota.
Po drugie jest jeszcze kwestia strategii. Polecam zapoznać się ze skrótem strategii amerykańskiej, który opublikowano w połowie stycznia. Cała strategia obronna jest tajna, ale w skrócie są istotne elementy, które wskazują wyraźnie na Polskę i na Trójmorze. Nasza pozycja jest mocna. Kwestia w tym, czy nasze armia i dyplomacja będą padały na kolana i czekały, aż coś dostaniemy, czy też będziemy grali i chcieli coś ugrać. Ugrać możemy bardzo dużo dlatego, że interesy USA i Polski są zbieżne, a Stany Zjednoczone są na swoistym "musiku". USA muszą zdecydować, czy zostają w Europie i wskazują Niemcom ich miejsce w szeregu, czy decydują się na wycofanie z Europy. Wówczas tutaj powstanie duumwirat Rosji i Niemiec zaś Stany Zjednoczone zostaną mocarstwem regionalnym - od Kanady po Patagonię.
Dr Rafał Brzeski: Nie. To jest tylko i wyłącznie konflikt, który został zainspirowany i rozpoczęty przez Izrael, a szerzej przez Izrael i diasporę żydowską, ale inne państwa też na nim "zarabiają". Kto? Przede wszystkim nasze państwa ościenne: Niemcy i Rosja.
Dlaczego?
To konflikt, który może osłabić pozycję Polski w kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi. Podkreślę, słowo - "może", bo nie musi. Obecne stosunki polsko-amerykańskie nie są wynikiem miłości, ale rozsądku, a zwłaszcza rozsądku obronnego, przejawianego mniej przez kręgi polityczne a bardziej przez koła wojskowe. Sytuacja jest następująca - Polska jest najsilniejszym państwem Trójmorza. Mniej więcej dwa lata temu koncepcję Trójmorza, "odgrzały" amerykańskie koła wojskowe. "Odgrzały", bo nie jest to nowa koncepcja, lecz nawiązuje do koncepcji Międzymorza Piłsudskiego. Odgrzały ją środowiska wojskowe zaniepokojone politycznym dążeniem Niemiec do wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy. Wypchnięcie USA z Europy oznacza automatycznie redukcję Stanów Zjednoczonych z roli mocarstwa globalnego do roli mocarstwa regionalnego. Na to koła wojskowe nie mogą sobie pozwolić. Amerykańscy wojskowi są świadomi, że Niemcy i Rosja (ani Berlin, ani Moskwa tego nie kryją), mają nadzieję na zbudowanie wspólnego Lebensraumu - od Władywostoku po Lizbonę. Jeżeli te dwa kraje chcą utworzyć wielki, lądowy obszar azjatycko-europejski i rządzić nim wspólnie jako kondominium, to wówczas, patrząc przede wszystkim z perspektywy Niemiec, muszą wyrzucić z tego obszaru trzy zachodnie mocarstwa okupacyjne: Francję, Wielką Brytanię i USA.
#NOWA_STRONA#
W jaki sposób więc tłumaczyć słowa Rexa Tillersona, który skrytykował ustawę o IPN-ie?
Słowa krytyki są słowami. Na razie nie idą za nimi żadne decyzje, zwłaszcza w sferze bezpieczeństwa i obronności. Jeżeli pójdą, to znaczy, że USA wycofują się z Europy i postawiły na własną przegraną i dlatego wątpię, że to zrobią. Jeśli nie wycofają się i będą kontynuować koncepcję Trójmorza, to nie zrobią tego Trójmorza w formie obszaru kontrolowanego przez samych siebie. Mogą to zrobić tylko we współpracy wojskowej z państwami regionu i razem z nimi zbudować coś w rodzaju wału obronnego, który nie dopuści do "buzi-buzi" między Berlinem a Moskwą. Bez Polski tego wału nie da się zbudować. Można więc składać różnego rodzaju deklaracje, ale dopóki nie idą za nimi czyny, czyli przesunięcia czołgów, sprzętu wojskowego, żołnierzy i inne decyzje o charakterze militarnym, to są to jedynie słowa.
Zdaje się, że będziemy musieli w najbliższych latach tworzyć relacje z Niemcami współtworzonymi przez Martina Schulza i socjalistów…
Tu się nic nie zmienia. Pewien mądry człowiek, który swego czasu był szarą eminencją brytyjskiej polityki zagranicznej i wszystkich służb wywiadowczych, sir Robert Vansittart, w 1941 roku napisał dla BBC serię esejów o charakterze Niemców, w których postawił tezę, że Niemcy od czasów Juliusza Cezara nie zmienili się. Muszą co jakiś czas doprowadzić do konfliktu z ościennymi krajami. Nie potrafią żyć bez konfliktu i wciąż mają jedną wizję - dominacji nad światem. W związku z tym, czy to będzie Schulz, czy Mueller - to nie gra roli. Może zmienią się słowa, ale strategia pozostanie ta sama. Nazwisko nie ma znaczenia. Spójrzmy raczej na realia. Z trzech mocarstw zachodnich, które podzieliły Niemcy na trzy zachodnie strefy okupacyjne - mowa o Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Francja jest zblatowana, zbankrutowana i jedyny podmiot, który może ją wykupić i któremu Francuzi bardzo chętnie się sprzedadzą, to Niemcy. Drugie mocarstwo - Wielka Brytania wycofuje się za kanał.
#NOWA_STRONA#
Definitywnie?
Oczywiście, innej drogi nie ma. Soros może płacić grube pieniądze, ostatnio ofiarował około 400 tysięcy funtów dla organizacji, która prowadzi propagandę na rzecz powrotu Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej, ale gdyby jakikolwiek rząd to uczynił to byłby to koniec Zjednoczonego Królestwa. To państwo nie może nie podporządkować się woli wyborców.
A w perspektywie przyszłych pokoleń?
W perspektywie przyszłych pokoleń, to niech się strzegą w Wielkiej Brytanii kalifatu. Demograficznie mogą zostać przygnieceni i nic na to nie poradzą. Wracając jednak do głównej myśli. Kto pozostał Niemcom do wypchnięcia? Stany Zjednoczone. Niemcy konsekwentnie nad tym pracują. W piątek rozpoczęły się w Brukseli, w kwaterze głównej NATO, rozmowy na temat rozmieszczenia dwóch nowych dowództw. Wiadomo, że w Stanach Zjednoczonych zostanie umieszczone dowództwo morskie, natomiast o drugie, dowództwo logistyczne, zabiegają Niemcy. Polska też. Mamy duże szanse, bo Amerykanie mają już przykre doświadczenia ze wspólnych manewrów z armią niemiecką, która nagle powiedziała - "jutro to już nie pracujemy, bo wyczerpaliśmy limit nadgodzin". Poza tym pamiętajmy, że jeden z landów zabronił przejazdu żołnierzy NATO-wskich. Jak więc można w takim kraju umieścić dowództwo logistyczne? Z punktu widzenia logistycznego byłaby to głupota.
Po drugie jest jeszcze kwestia strategii. Polecam zapoznać się ze skrótem strategii amerykańskiej, który opublikowano w połowie stycznia. Cała strategia obronna jest tajna, ale w skrócie są istotne elementy, które wskazują wyraźnie na Polskę i na Trójmorze. Nasza pozycja jest mocna. Kwestia w tym, czy nasze armia i dyplomacja będą padały na kolana i czekały, aż coś dostaniemy, czy też będziemy grali i chcieli coś ugrać. Ugrać możemy bardzo dużo dlatego, że interesy USA i Polski są zbieżne, a Stany Zjednoczone są na swoistym "musiku". USA muszą zdecydować, czy zostają w Europie i wskazują Niemcom ich miejsce w szeregu, czy decydują się na wycofanie z Europy. Wówczas tutaj powstanie duumwirat Rosji i Niemiec zaś Stany Zjednoczone zostaną mocarstwem regionalnym - od Kanady po Patagonię.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.02.2018 13:36
Komentarze
Watykan zabiera głos po wizycie w Moskwie. Ważne słowa abp. Gallaghera
30.08.2026 16:03

Komentarzy: 0
Szef dyplomacji Watykanu arcybiskup Paul Richard Gallagher oświadczył w niedzielę po powrocie z Rosji, że aby doprowadzić do zakończenia wojny w Ukrainie, trzeba prowadzić dialog ze wszystkimi. W wywiadzie dla watykańskich mediów podkreślił, że „izolowanie ludzi czy państw nie pomaga”.
Czytaj więcej
Rosja zaatakuje NATO? Prezydent Finlandii: „Nie widzę ani dowodów, ani faktów”
30.08.2026 14:01

Komentarzy: 0
Prezydent Finlandii Alexander Stubb nie podziela prognoz zakładających, że Rosja może zdecydować się na atak na państwo NATO. W rozmowie z „Bildem” stwierdził, że nie widzi dowodów potwierdzających taki scenariusz. Donald Tusk ostrzegł dzień wcześniej przed możliwością rosyjskiej prowokacji wobec państwa NATO.
Czytaj więcej
Chamenei wzywa kraje Zatoki do konfrontacji. Wskazał „prawdziwego wroga”
30.08.2026 12:06

Komentarzy: 0
Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei wezwał państwa muzułmańskie, a szczególnie kraje Zatoki Perskiej, do jedności i przeciwstawienia się temu, co określił jako „prawdziwego wroga”. W opublikowanym w niedzielę przesłaniu wskazał na Stany Zjednoczone i Izrael.
Czytaj więcej
Zamieszanie wokół broni jądrowej w Polsce. Gen. Wroński: „Dlaczego mówimy to Rosji?”
30.08.2026 10:57

Komentarzy: 0
Wypowiedź wiceszefa MON Pawła Zalewskiego, że Polska nie chce głowic nuklearnych na swoim terytorium, wywołała zamieszanie i rozbieżne reakcje przedstawicieli władz. Gen. Dariusz Wroński, były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych w rozmowie z Tysol.pl ostrzega, że publiczne wykluczanie jednego ze scenariuszy osłabia polską politykę odstraszania i daje Rosji cenną informację o granicach działań Warszawy. – Dlaczego mówimy to Rosji? I dlaczego właśnie teraz? – pyta były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.
Czytaj więcej
Nagła wizyta szefa CIA w Moskwie. John Ratcliffe miał złożyć ważną propozycję Rosjanom
30.08.2026 08:32

Komentarzy: 0
Szef CIA John Ratcliffe podczas nieoczekiwanej wizyty w Moskwie zaproponował rosyjskim władzom zorganizowanie trójstronnego spotkania z udziałem przywódców USA, Ukrainy i Rosji: Donalda Trumpa, Wołodymyra Zełenskiego i Wladimira Putina – poinformował w niedzielę portal Axios.
Czytaj więcej