[Tylko u nas] Bruszewski: Rosyjska propaganda? Polityka historyczna to element arsenału dyplomacji
![[Tylko u nas] Bruszewski: Rosyjska propaganda? Polityka historyczna to element arsenału dyplomacji](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/aafce175-fdc2-4d3b-b7cf-8a0785af5036/41589.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Moskwa wznowiła swoje instrumenty polityki historycznej by oczernić Warszawę i zrzucać na Polaków odium uczestnictwa w zbrodni Holokaustu. Rosyjski prezydent Władimir Putin nazywając polskiego przedwojennego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego „bydlakiem i antysemicką świnią” wcisnął wytarty guzik, którym chce uruchomić zachodnie newsroom-y. Paradoksalnie, gdyby losy świata zależały od ambasadora Lipskiego wojna nigdy by nie wybuchła. Problem w tym, że fakty historyczne nie mają dla Kremla żadnego znaczenia.
Churchill mawiał, że dyplomata dwa razy się zastanowi zanim nic nie powie. Co zatem w sytuacji jeśli polityk wyzywa zapomnianą postać historyczną od "bydlaków" czy "łajz" ("swołoczy")? Można założyć, że to wyreżyserowany spektakl a ów "bydlak" na którego rzuca się gromy jest tylko środkiem do celu. Podobnie można przypuszczać, że na dorocznych spotkaniach Putina z dziennikarzami i kadrami tamtejszego resortu obrony rosyjski polityk zachował zimną krew a więc słowa, które wypowiedział dokładnie wykalkulował. Ciężko pułkownika KGB traktować jako osobę nadmiernie emocjonalną, a szpiona po drezneńskiej placówce komunistycznego wywiadu posądzać o brak znajomości historii III Rzeszy i dyplomatycznych meandrów z okresu międzywojnia. Zwłaszcza gdy później NRD-owski aparat reżimu garściami czerpał ze struktur partii-nieboszczki NSDAP a wcześniej przecież sam Stalin podjudzał zapędy Hitlera do rozpętania europejskiej wojny. To emanacją tej właśnie polityki był pakt Ribbentrop-Mołotow, o którym Putin nie wspomniał podczas swojej wypowiedzi. Skądże, nie wspomniał także o zbrodniach ludobójstwa ZSRR, takich jak "polska operacja NKWD", czyli de facto likwidacja Polaków, którzy żyli po wschodniej stronie granicy. Jeszcze kilka lat temu, w globalno-wioskowej doktrynie świata, widzianej przez różowe okulary, w której za Fukuyamą rzekomo nastąpił "koniec historii" taki termin jak nomen omen "polityka historyczna" zdawał się być arcy-potworem, którym planowano straszyć dzieci, marginesem, czymś co o ile istnieje to jest domeną wariatów albo fanatyków "rozdrapujących stare rany". Dysertacje historyczne i dysputy o starych dziejach to cel świata nauki sam w sobie, więc zostawmy ocenę li tylko "mędrcom", rzecz jasna, wskazanym przez salon. Przestrzegano, że polskim politykom "wara" od historii. W tym czasie inni politycy, z innych krajów, ułożyli historię od nowa. Zwłaszcza historię II wojny światowej. Na szczęście coraz więcej osób widzi, że polityka historyczna to jeden z elementów arsenału dyplomacji, a przymiotnik "dyplomatyczny" w tym kontekście będzie oznaczał "upełnomocniony" a nie "elegancki", z "etykietą", "dworski", bo słowa Putina o Lipskim do eleganckich nie należały ale z pewnością miały związek z międzynarodowymi działaniami Moskwy.
Polityka historyczna to element brutalnej międzynarodowej gry, jest wizerunkowym taranem, do osiągania konkretnych celów. Zwłaszcza Kreml wyspecjalizował się w tym by ta polityka historyczna miała wymiar "zwiadu bojem" a nie intrygi w białych rękawiczkach. Co chce osiągnąć Moskwa czas pokaże ale gra ewidentnie toczy się o wizerunkowe prze-tarzanie Polski na arenie międzynarodowej, dorobienie "gęby" Polakom uczestnictwa w zbrodni Holokaustu (czy raczej wznowienie tej "gęby", utartych kłamliwych frazesów o "polskich obozach"), cyniczną złośliwość po udanych obchodach wybuchu II wojny światowej w Warszawie, powetowanie sobie przyjętej przez Parlament Europejski rezolucji, która przypomniała o kluczowej roli ZSRR w wywołaniu światowego konfliktu, a nawet przygotowanie podglebia przed dalszymi działaniami. Do tego wszystkiego dodajmy dywersyfikację źródeł energii nad Wisłą i powstaje "mieszanka" budząca wściekłość na Kremlu ale świadcząca o podmiotowości polskiej polityki.
Obecna narracja historyczna Moskwy to pułapka dualizmu w którą wpadł Putin. Rosyjski prezydent stara się pogodzić ze sobą nie tylko historię carów i bolszewików, którzy ich zamordowali. Podobnie jest z mitologią tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdzie II wojna światowa zdaniem Kremla rozpoczęła się dopiero w czerwcu 1941 roku, gdy III Rzesza rozpoczęła Operację Barbarossa i zaatakowała ZSRR. Problem w tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow jest także przez rosyjską historiografię traktowany z dumą jako "wyższa konieczność" a inwazja 17 września 1939 roku na Polskę jako "wyzwalanie". Co ciekawe, Mołotow już tym "bydlakiem" w terminologii Kremla nie jest. Putin nie wspomniał, iż Litwinow - poprzednik Mołotowa w komisariacie spraw zagranicznych, ze względu na swoje żydowskie pochodzenie został zdymisjonowany tylko dlatego, że mogło to zakłócić przyjaźń nazistowsko-sowiecką. Stalin, więc już tym "antysemickim świniakiem" nie był.
Oczywiście pamięć o Lipskim stała się cynicznie elementem międzynarodowej gry Moskwy, więc dla Putina nie ma znaczenia to co robił i kim był. Wszelako dla sprawiedliwości historii warto odnotować jego tragiczne losy. Józef Lipski służył II Rzeczpospolitej najlepiej jak potrafił, jako ambasador. Był jednym z najjaśniejszych wybijających się punktów polskiej dyplomacji międzywojnia ale nolens volens tylko trybikiem w machinie, którą napędzał minister Józef Beck. Poselstwo Lipskiego do nazistowskich Niemiec nałożyło się na bardzo skomplikowaną sytuację, istny rollercoaster poprawy i dramatycznego pogorszenia niemiecko-polskich relacji. Skrajność tej sinusoidy mimo dobrych, a być może naiwnych, intencji Warszawy była jednak dziełem Berlina. Analiza tego okresu do dzisiaj rozpala umysły polskich historyków i publicystów. W ograniczonym ilością znaków felietonie nie sposób zmieścić tej gigantycznej dyskusji. Wspomnę tylko, że na czele tego peletonu, jednym z ciekawszych głosów są prace dr Krzysztofa Raka. Zdaje się nieprzypadkowo to dr Rak, jako pierwszy komentował słowa Putina i notatkę Lipskiego nazwał co prawda "nierozsądną" ale ostrzegał, że w dzisiejszej ocenie ówczesnych polityków - w tym wypadku polskiego ambasadora - można popełnić tzw. błąd prezentyzmu. Zostawiając dzisiejszą dysputę nad wektorami polityki zagranicznej II RP warto odnotować jeden kluczowy fakt. Tandemowi Beck-Lipski nie można zarzucić, że parli do światowej wojny. A to czyniła sowiecka Rosja i niemiecka III Rzesza. To Niemcy i Rosja doprowadziły do wybuchu wojny. Przedwojenna koncepcja polskiego MSZ-u zakładała dobre relacje ze wszystkimi, grę na wielu fortepianach i wiarę, że jak najdłużej uda się oddalić widmo konfliktu. Finalnie postawiono na miraż wyższości gwarancji zachodnich aliantów, neo-ententy.
Paradoksalnie, gdyby to losy świata zależały od Lipskiego wojna nigdy by nie wybuchła a miliony ofiar przeżyły. Lipski zaciągnął się do polskiej armii we Francji i chciał w trakcie II wojny światowej walczyć na froncie jako prosty żołnierz. W Camp de Coëtquidan inni ochotnicy pytali czy ten "łysiejący pan" jest tym sławnym polski dyplomatą, świadkiem tragicznej historii, o którym czytali w gazetach. Nie mogli uwierzyć, że tak zasłużony arystokrata i polityk, do tego już wtedy wiekowy jak na rekruta (miał 45 lat) chce z nimi maszerować ramię w ramię i walczyć z karabinem w ręku. Lipski był później doradcą Naczelnych Wodzów Władysława Sikorskiego, Kazimierza Sosnkowskiego i Władysława Andersa. Dosłużył się stopnia majora i z żołnierzami był na pierwszej linii frontu. W tym czasie Stalin miał na "koncie" wielką czystkę, Hołodomor, operację polską, kolektywizację, gułagi, Katyń, oddziały zaporowe NKWD, które zabiły milion własnych żołnierzy. A przede wszystkim doprowadził do wybuchu wojny. Kto był w tej konstelacji "bydle" i "świnia" pozostawiam do oceny Czytelnikom.
Michał Bruszewski
Polityka historyczna to element brutalnej międzynarodowej gry, jest wizerunkowym taranem, do osiągania konkretnych celów. Zwłaszcza Kreml wyspecjalizował się w tym by ta polityka historyczna miała wymiar "zwiadu bojem" a nie intrygi w białych rękawiczkach. Co chce osiągnąć Moskwa czas pokaże ale gra ewidentnie toczy się o wizerunkowe prze-tarzanie Polski na arenie międzynarodowej, dorobienie "gęby" Polakom uczestnictwa w zbrodni Holokaustu (czy raczej wznowienie tej "gęby", utartych kłamliwych frazesów o "polskich obozach"), cyniczną złośliwość po udanych obchodach wybuchu II wojny światowej w Warszawie, powetowanie sobie przyjętej przez Parlament Europejski rezolucji, która przypomniała o kluczowej roli ZSRR w wywołaniu światowego konfliktu, a nawet przygotowanie podglebia przed dalszymi działaniami. Do tego wszystkiego dodajmy dywersyfikację źródeł energii nad Wisłą i powstaje "mieszanka" budząca wściekłość na Kremlu ale świadcząca o podmiotowości polskiej polityki.
Obecna narracja historyczna Moskwy to pułapka dualizmu w którą wpadł Putin. Rosyjski prezydent stara się pogodzić ze sobą nie tylko historię carów i bolszewików, którzy ich zamordowali. Podobnie jest z mitologią tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdzie II wojna światowa zdaniem Kremla rozpoczęła się dopiero w czerwcu 1941 roku, gdy III Rzesza rozpoczęła Operację Barbarossa i zaatakowała ZSRR. Problem w tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow jest także przez rosyjską historiografię traktowany z dumą jako "wyższa konieczność" a inwazja 17 września 1939 roku na Polskę jako "wyzwalanie". Co ciekawe, Mołotow już tym "bydlakiem" w terminologii Kremla nie jest. Putin nie wspomniał, iż Litwinow - poprzednik Mołotowa w komisariacie spraw zagranicznych, ze względu na swoje żydowskie pochodzenie został zdymisjonowany tylko dlatego, że mogło to zakłócić przyjaźń nazistowsko-sowiecką. Stalin, więc już tym "antysemickim świniakiem" nie był.
Oczywiście pamięć o Lipskim stała się cynicznie elementem międzynarodowej gry Moskwy, więc dla Putina nie ma znaczenia to co robił i kim był. Wszelako dla sprawiedliwości historii warto odnotować jego tragiczne losy. Józef Lipski służył II Rzeczpospolitej najlepiej jak potrafił, jako ambasador. Był jednym z najjaśniejszych wybijających się punktów polskiej dyplomacji międzywojnia ale nolens volens tylko trybikiem w machinie, którą napędzał minister Józef Beck. Poselstwo Lipskiego do nazistowskich Niemiec nałożyło się na bardzo skomplikowaną sytuację, istny rollercoaster poprawy i dramatycznego pogorszenia niemiecko-polskich relacji. Skrajność tej sinusoidy mimo dobrych, a być może naiwnych, intencji Warszawy była jednak dziełem Berlina. Analiza tego okresu do dzisiaj rozpala umysły polskich historyków i publicystów. W ograniczonym ilością znaków felietonie nie sposób zmieścić tej gigantycznej dyskusji. Wspomnę tylko, że na czele tego peletonu, jednym z ciekawszych głosów są prace dr Krzysztofa Raka. Zdaje się nieprzypadkowo to dr Rak, jako pierwszy komentował słowa Putina i notatkę Lipskiego nazwał co prawda "nierozsądną" ale ostrzegał, że w dzisiejszej ocenie ówczesnych polityków - w tym wypadku polskiego ambasadora - można popełnić tzw. błąd prezentyzmu. Zostawiając dzisiejszą dysputę nad wektorami polityki zagranicznej II RP warto odnotować jeden kluczowy fakt. Tandemowi Beck-Lipski nie można zarzucić, że parli do światowej wojny. A to czyniła sowiecka Rosja i niemiecka III Rzesza. To Niemcy i Rosja doprowadziły do wybuchu wojny. Przedwojenna koncepcja polskiego MSZ-u zakładała dobre relacje ze wszystkimi, grę na wielu fortepianach i wiarę, że jak najdłużej uda się oddalić widmo konfliktu. Finalnie postawiono na miraż wyższości gwarancji zachodnich aliantów, neo-ententy.
Paradoksalnie, gdyby to losy świata zależały od Lipskiego wojna nigdy by nie wybuchła a miliony ofiar przeżyły. Lipski zaciągnął się do polskiej armii we Francji i chciał w trakcie II wojny światowej walczyć na froncie jako prosty żołnierz. W Camp de Coëtquidan inni ochotnicy pytali czy ten "łysiejący pan" jest tym sławnym polski dyplomatą, świadkiem tragicznej historii, o którym czytali w gazetach. Nie mogli uwierzyć, że tak zasłużony arystokrata i polityk, do tego już wtedy wiekowy jak na rekruta (miał 45 lat) chce z nimi maszerować ramię w ramię i walczyć z karabinem w ręku. Lipski był później doradcą Naczelnych Wodzów Władysława Sikorskiego, Kazimierza Sosnkowskiego i Władysława Andersa. Dosłużył się stopnia majora i z żołnierzami był na pierwszej linii frontu. W tym czasie Stalin miał na "koncie" wielką czystkę, Hołodomor, operację polską, kolektywizację, gułagi, Katyń, oddziały zaporowe NKWD, które zabiły milion własnych żołnierzy. A przede wszystkim doprowadził do wybuchu wojny. Kto był w tej konstelacji "bydle" i "świnia" pozostawiam do oceny Czytelnikom.
Michał Bruszewski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 29.12.2019 02:37
Komentarze
Fikcja sankcji: Europa nadal kupuje rosyjski gaz
16.04.2026 20:25

Komentarzy: 0
Jak informuje portal European Conservative, Unia Europejska od lat przedstawia swoje sankcje energetyczne wobec Rosji jako dowód determinacji politycznej. Jednak dane za marzec 2026 r. po raz kolejny obalają tę narrację: UE pozostała największym nabywcą rosyjskiego gazu, zarówno LNG, jak i gazu rurociągowego, płacąc Moskwie €1,45 miliarda w ciągu jednego miesiąca.
Czytaj więcej
Akcja ABW i poważne zarzuty. Żołnierz WOT w rękach służb
16.04.2026 14:25

Komentarzy: 0
Funkcjonariusze ABW w czwartek zatrzymali żołnierza Wojsk Obrony Terytorialnej. Według ustaleń śledczych miał działać na rzecz obcego wywiadu; śledztwo prowadzone jest z art. 130. kodeksu karnego. Szpiegostwo należy do najpoważniejszych przestępstw przeciwko państwu i może być zagrożone karą nawet do 30 lat pozbawienia wolności, a w skrajnych przypadkach dożywociem.
Czytaj więcej
Tragiczna noc na Ukrainie. 12 osób nie żyje, wśród ofiar dziecko
16.04.2026 07:30

Komentarzy: 0
Do 12 wzrosła liczba zabitych w atakach, które w nocy i nad ranem Rosja przeprowadziła na kilka miast Ukrainy, w tym Kijów i Odessę - poinformowały w czwartek lokalne władze. W stolicy zginęło 12-letnie dziecko; celem ataków były też Charków i Dnipro.
Czytaj więcej
Polskie wojsko poderwało myśliwce. Zamknięte dwa lotniska
15.04.2026 19:42

Komentarzy: 0
Lotnictwo wojskowe rozpoczęło operację w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością Rosjan prowadzących ataki rakietowe na Ukrainę – informuje Dowództwo Operacyjne RSZ. Jak wskazano, chodzi o prewencyjne działania dyżurnej pary myśliwców i samolotu wczesnego ostrzegania. W związku z sytuacją wstrzymano działalność dwóch lotnisk.
Czytaj więcej
Węgry nie oderwą się od Rosji? Magyar: "Nie zmienimy geografii"
13.04.2026 18:27

Komentarzy: 0
Przyszły węgierski premier Peter Magyar mówił w poniedziałek o dywersyfikacji w zakresie dostaw nośników energii, ale przyznał, że Węgry "nie mogą zmienić geografii". – Będziemy starać się dywersyfikować, ale to nie oznacza, że chcemy się odłączyć – powiedział.
Czytaj więcej