[Tylko u nas] Barbara Wojnarowska-Gautier: Po koncercie 1 sierpnia
![[Tylko u nas] Barbara Wojnarowska-Gautier: Po koncercie 1 sierpnia](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/032f916d-bb67-4664-9087-327633434a75/51761.jpg?p=article_hero_mobile)
Jak co roku 1 sierpnia wieczorem zjednoczyliśmy się siłą głosu podczas koncertu „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” - przeżywając wspólne śpiewanie powstańczych piosenek z udziałem orkiestry i chóru pod kierunkiem Jana Stokłosy Koncert poprowadził wspaniały Tomasz Wolny.\nW tym roku koncert odbył się w Parku Wolności Muzeum Powstania Warszawskiego, a nie jak dotychczas na placu Piłsudskiego. \nMimo restrykcji COVID-19, dyrekcja Muzeum Powstania Warszawskiego podjęła ryzyko i odważyła się jednak pomimo wszystko zorganizować ten wspaniały koncert. Podziękowania serdeczne im za to, a szczególnie panu dyrektorowi muzeum Janowi Ołdakowskiemu za to, ze wystarczyło mu siły, aby pokonać liczne trudności i dopiąć swego.
Ale nie tylko za koncert i jego koncept. Podziękowanie serdeczne należą się za atmosferę wspólnoty, ciepło, serdeczność, których doznaliśmy od licznych opiekunów i harcerzy, którzy kręcili się jak wokół bohaterów wojennych Powstania Warszawskiego i wszystkich zaproszonych gości. Nie ma słów, którymi można by opisać okazany przez organizatora szacunek dla Powstańców, którzy uczestniczyli w koncercie. Przy każdej okazji słyszało się - Cześć Bohaterom Powstania!
Nie jestem Powstańcem Warszawskim, tylko ofiarą niemieckich zbrodniarzy, którzy w okrutny sposób potraktowali ludność cywilną Powstańczej Warszawy, wypędzając nas setkami, tysiącami z miasta, wysyłając do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe do Niemiec. Wraz z rodzicami trafiłam do obozu przejściowego w Pruszkowie a następnym etapem był kierunek KL Auschwitz, gdzie przyjechaliśmy transportem warszawskim w bydlęcych wagonach 12 sierpnia 1944 roku.
Atmosfera panująca w czasie koncertu złapała mnie za serce. Z wielkim uznaniem obserwowałam siedząca w pobliżu Panią Zosię, która w Powstaniu Warszawskim dzielnie walczyła w Zgrupowaniu Chrobry II. Słusznie należą się Jej słowa uznania - Pani Zosieńko, jest Pani wzorem do naśladowania dla mnie i innych! Wzruszyła mnie postawa pani Zdun, która siedząc na wózku, gdy usłyszała Polski Hymn Narodowy zapragnęła przy pomocy syna Pawła stanąć, aby oddać hołd polskiemu hymnowi. Poruszające świadectwo umiłowania Ojczyzny.
Obserwowałam twarze ludzi, którzy byli wokół, ludzi w różnym wieku, kobiet, mężczyzn, dzieci. Ich radość, że mogą być razem z bohaterami Powstania, to było coś niesamowitego, budującego wiarę. Z twarzy młodych warszawiaków i ich dzieci w czasie wspólnego śpiewania pieśni powstańczych biła radość odnalezionej tożsamości. Ten dzień 1 sierpnia stal się również ich dniem. Naszym wspólnym polskim dniem.
Nikt nie był przepychany, wykluczony - uśmiechy i troskliwa obecność naszych opiekunów dodawały otuchy, najważniejsze, że były jednakowe dla wszystkich, bez wyjątku, bez dzielenia na lepszych i gorszych. Wszyscy czuliśmy się potrzebni, zauważeni. Byliśmy wspólnotą, którą Prezydent Polski swoją obecnością i tym, że ustąpił miejsca siedzące starszym Gościom, pięknym gestem ubogacił. Poczuliśmy się ogromnie uszanowani.
Poczułam wówczas ukłucie w sercu i nasunęła się smutna refleksja. Jakaż to różnica z innymi obchodami, w których partycypowałam na początku roku jako polski więzień KL Auschwitz. Dokładnie 27 stycznia 2020r. w Muzeum KL Auschwitz Birkenau. Całe szczęście, że mam je za sobą, co nie oznacza, że zapomniałam. Zdecydowanie nie. Na pewno wrócę do tego w odpowiednim czasie.
Wróciły mi również refleksje nad bardzo skromnymi obchodami 80 rocznicy Pierwszego Transportu Polaków do Auschwitz. Dlaczego wybrano lub zatrzymano się nad skrajnie minimalnym konceptem? Wytłumaczeniem był COVID-19, choć w tym samym czasie liczne muzea w Polsce otwierały jedno po drugim powoli swoje bramy dla publiczności. Oczywiście respektując wszystkie polecenia sanitarne. Przed 14 czerwca przeżywaliśmy 25 maja 2020r. w Warszawie na dziedzińcu muzeum na Rakowieckiej Mszę Św. na otwartej przestrzeni - także z udziałem Prezydenta Polski. Piękną, budującą polską wspólnotę - czego tak bardzo potrzebujemy. Było skromnie a jednak wzruszająco. Widać, jeżeli się chce - to można. Wiele jak widać - zależy od woli dyrekcji danego muzeum. Całe szczęście, że Prezydent RP, wraz z paroma przedstawicielami władzy nie wystraszyli się koronowirusa w Muzeum KL Auschwitz. Wnieśli dużo ciepła i otuchy swoją obecnością. Byli obecni, pokazali swoją solidarność z więźniami Pierwszego Transportu Polaków, którzy jako pierwsi przeszli pod bramą Arbeit Macht Frei w dniu 14 czerwca 1940 roku. Dzięki ich obecności świat został zmuszony do przyjęcia do wiadomości, że Auschwitz został założony przez Niemców dla Polaków. Potem w roku 1942 losy Polaków podzielili Żydzi, Romowie, Sinti, Świadkowie Jehowy z całej Europy.
Ale wrócę do konceptu organizacji, jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Można było to zorganizować bardziej uroczyście. Zaplanować dla obecnych byłych więźniów i zaproszonych gości małą prezentację w ośrodku MCEAH dysponującym salami i sprzętem audiowizualnym, pokaz ciekawego filmu o 14 czerwca a nawet mały koncert na powietrzu, w czasie którego moglibyśmy usłyszeć utwory grane przez słynne orkiestry obozowe. Można było zamontować małe zadaszenie na parenaście osób obok Bloku 11, Bloku Śmierci, aby odmówić wspólną modlitwę, odprawić tradycyjną Mszę św pod Blokiem 11. Stworzyć tego szczególnego dnia serdeczne poczucie wspólnoty narodowej, wpuścić dozwoloną już wówczas grupę 150 osób z polskimi flagami. Tacy wszyscy bylibyśmy wówczas szczęśliwi śpiewając tam razem Polski Hymn Narodowy wśród białoczerwonych polskich flag na drzewcach. Wystarczyło zechcieć, ruszyć trochę głową, tak jak to zrobiła dyrekcja Muzeum Powstania Warszawskiego w dniu 1 sierpnia.
Zdecydowanie widoczny brak konceptu a może po prostu brak zainteresowania tą niewygodną a nawet niechcianą rocznicą dla wielu. A szkoda, bo można było doskonale wykorzystać tak ważny dzień w historii obozu KL Auschwitz jakim jest 14 czerwca 2020 roku. Pokazać światu jak naprawdę było. I że naprawdę jest to dla nas nadal ważne i żywe. Że Polacy tam są razem i pamiętają. Wystarczyło to tylko zorganizować. Bo Polacy przyjechali. I szli w Marszu Pamięci z polskimi flagami i modlitwą. Tylko nie pozwolono im wejść na teren obozu. A nawet podejść 100 metrów do bramy obozu. Tak być nie powinno. Zasmucające doświadczenie, które koniecznie powinno zostać wyjaśnione i zmienione. Tak się nie zbuduje serdecznego poczucia wspólnoty narodowej w Narodowy Dzień Pamięci.
Zwłaszcza, że dzisiaj, 2 sierpnia 2020 roku, mimo panującej pandemii a nawet alarmujących wiadomości o zwiększonej ilości zachorowań w kraju, odbyły się obchody 76 Rocznicy likwidacji obozu Romów w Auschwitz oraz Dnia Pamięci o Zagładzie Sinti i Romów. Przy pomniku upamiętniającym zagładę Romów i Sinti spotkało się kilkadziesiąt osób. Zostały złożone wieńce i oddano hołd ofiarom. Reportaż fotograficzny można znaleźć na stronie Aktualności Muzeum.
http://176.119.43.132/muzeum/aktualnosci/dzien-pamieci-o-zagladzie-sinti-i-romow-76-rocznica-likwidacji-obozu-romow-w-auschwitz,2151.html
Koncert 1 sierpniowy 2020r. na długo pozostanie w mojej pamięci. To poczucie polskiej serdecznej wspólnoty, bez wykluczania nikogo, bez podziałów na tych lepszych i tych gorszych, wspaniałe otoczenie troską i opieką, szacunek okazany najstarszym gościom. I ta niezwykle ciepła atmosfera, bycie potrzebnym i szanowanym, wśród białoczerwonych flag i wspólnie odśpiewanym Polskim Hymnem Narodowym. Dowód, że jeżeli się chce - to można! Niechby to się stało zaraźliwe! Piękne wydarzenie, za które jeszcze raz z serca dziękuję - ja dziecko wywiezione z Powstańczej Warszawy do KL Auschwitz. Ciągle brzmi mi w uszach cudowna i wzruszająca "Warszawianka", która stała się popularna w trakcie Powstania Warszawskiego, kiedy uznano ją za jeden z dwóch powstańczych hymnów obok "Warszawskich Dzieci".
Oto dziś dzień krwi i chwały
Oby dniem wolności był
W tęczę Franków Orzeł Biały
Patrząc lot swój w niebo wzbił
Słońcem lipca podniecany
Woła na nas z górnych stron :
Powstań Polsko, skrusz kajdany
Dziś Twój tryumf, albo zgon!
Hej, kto Polak na bagnety!
Żyj swobodo, Polsko Żyj!
Takim hasłem cnej podniety
Trąbo nasza wrogom grzmij
Trąbo nasza wrogom grzmij.
Barbara Wojnarowska-Gautier
autorka jest byłą Więźniarką Auschwitz i ofiarą eksperymentów medycznych niemieckiego potwora "dr" Mengele
Nie jestem Powstańcem Warszawskim, tylko ofiarą niemieckich zbrodniarzy, którzy w okrutny sposób potraktowali ludność cywilną Powstańczej Warszawy, wypędzając nas setkami, tysiącami z miasta, wysyłając do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe do Niemiec. Wraz z rodzicami trafiłam do obozu przejściowego w Pruszkowie a następnym etapem był kierunek KL Auschwitz, gdzie przyjechaliśmy transportem warszawskim w bydlęcych wagonach 12 sierpnia 1944 roku.
Atmosfera panująca w czasie koncertu złapała mnie za serce. Z wielkim uznaniem obserwowałam siedząca w pobliżu Panią Zosię, która w Powstaniu Warszawskim dzielnie walczyła w Zgrupowaniu Chrobry II. Słusznie należą się Jej słowa uznania - Pani Zosieńko, jest Pani wzorem do naśladowania dla mnie i innych! Wzruszyła mnie postawa pani Zdun, która siedząc na wózku, gdy usłyszała Polski Hymn Narodowy zapragnęła przy pomocy syna Pawła stanąć, aby oddać hołd polskiemu hymnowi. Poruszające świadectwo umiłowania Ojczyzny.
Obserwowałam twarze ludzi, którzy byli wokół, ludzi w różnym wieku, kobiet, mężczyzn, dzieci. Ich radość, że mogą być razem z bohaterami Powstania, to było coś niesamowitego, budującego wiarę. Z twarzy młodych warszawiaków i ich dzieci w czasie wspólnego śpiewania pieśni powstańczych biła radość odnalezionej tożsamości. Ten dzień 1 sierpnia stal się również ich dniem. Naszym wspólnym polskim dniem.
Nikt nie był przepychany, wykluczony - uśmiechy i troskliwa obecność naszych opiekunów dodawały otuchy, najważniejsze, że były jednakowe dla wszystkich, bez wyjątku, bez dzielenia na lepszych i gorszych. Wszyscy czuliśmy się potrzebni, zauważeni. Byliśmy wspólnotą, którą Prezydent Polski swoją obecnością i tym, że ustąpił miejsca siedzące starszym Gościom, pięknym gestem ubogacił. Poczuliśmy się ogromnie uszanowani.
Poczułam wówczas ukłucie w sercu i nasunęła się smutna refleksja. Jakaż to różnica z innymi obchodami, w których partycypowałam na początku roku jako polski więzień KL Auschwitz. Dokładnie 27 stycznia 2020r. w Muzeum KL Auschwitz Birkenau. Całe szczęście, że mam je za sobą, co nie oznacza, że zapomniałam. Zdecydowanie nie. Na pewno wrócę do tego w odpowiednim czasie.
Wróciły mi również refleksje nad bardzo skromnymi obchodami 80 rocznicy Pierwszego Transportu Polaków do Auschwitz. Dlaczego wybrano lub zatrzymano się nad skrajnie minimalnym konceptem? Wytłumaczeniem był COVID-19, choć w tym samym czasie liczne muzea w Polsce otwierały jedno po drugim powoli swoje bramy dla publiczności. Oczywiście respektując wszystkie polecenia sanitarne. Przed 14 czerwca przeżywaliśmy 25 maja 2020r. w Warszawie na dziedzińcu muzeum na Rakowieckiej Mszę Św. na otwartej przestrzeni - także z udziałem Prezydenta Polski. Piękną, budującą polską wspólnotę - czego tak bardzo potrzebujemy. Było skromnie a jednak wzruszająco. Widać, jeżeli się chce - to można. Wiele jak widać - zależy od woli dyrekcji danego muzeum. Całe szczęście, że Prezydent RP, wraz z paroma przedstawicielami władzy nie wystraszyli się koronowirusa w Muzeum KL Auschwitz. Wnieśli dużo ciepła i otuchy swoją obecnością. Byli obecni, pokazali swoją solidarność z więźniami Pierwszego Transportu Polaków, którzy jako pierwsi przeszli pod bramą Arbeit Macht Frei w dniu 14 czerwca 1940 roku. Dzięki ich obecności świat został zmuszony do przyjęcia do wiadomości, że Auschwitz został założony przez Niemców dla Polaków. Potem w roku 1942 losy Polaków podzielili Żydzi, Romowie, Sinti, Świadkowie Jehowy z całej Europy.
Ale wrócę do konceptu organizacji, jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Można było to zorganizować bardziej uroczyście. Zaplanować dla obecnych byłych więźniów i zaproszonych gości małą prezentację w ośrodku MCEAH dysponującym salami i sprzętem audiowizualnym, pokaz ciekawego filmu o 14 czerwca a nawet mały koncert na powietrzu, w czasie którego moglibyśmy usłyszeć utwory grane przez słynne orkiestry obozowe. Można było zamontować małe zadaszenie na parenaście osób obok Bloku 11, Bloku Śmierci, aby odmówić wspólną modlitwę, odprawić tradycyjną Mszę św pod Blokiem 11. Stworzyć tego szczególnego dnia serdeczne poczucie wspólnoty narodowej, wpuścić dozwoloną już wówczas grupę 150 osób z polskimi flagami. Tacy wszyscy bylibyśmy wówczas szczęśliwi śpiewając tam razem Polski Hymn Narodowy wśród białoczerwonych polskich flag na drzewcach. Wystarczyło zechcieć, ruszyć trochę głową, tak jak to zrobiła dyrekcja Muzeum Powstania Warszawskiego w dniu 1 sierpnia.
Zdecydowanie widoczny brak konceptu a może po prostu brak zainteresowania tą niewygodną a nawet niechcianą rocznicą dla wielu. A szkoda, bo można było doskonale wykorzystać tak ważny dzień w historii obozu KL Auschwitz jakim jest 14 czerwca 2020 roku. Pokazać światu jak naprawdę było. I że naprawdę jest to dla nas nadal ważne i żywe. Że Polacy tam są razem i pamiętają. Wystarczyło to tylko zorganizować. Bo Polacy przyjechali. I szli w Marszu Pamięci z polskimi flagami i modlitwą. Tylko nie pozwolono im wejść na teren obozu. A nawet podejść 100 metrów do bramy obozu. Tak być nie powinno. Zasmucające doświadczenie, które koniecznie powinno zostać wyjaśnione i zmienione. Tak się nie zbuduje serdecznego poczucia wspólnoty narodowej w Narodowy Dzień Pamięci.
Zwłaszcza, że dzisiaj, 2 sierpnia 2020 roku, mimo panującej pandemii a nawet alarmujących wiadomości o zwiększonej ilości zachorowań w kraju, odbyły się obchody 76 Rocznicy likwidacji obozu Romów w Auschwitz oraz Dnia Pamięci o Zagładzie Sinti i Romów. Przy pomniku upamiętniającym zagładę Romów i Sinti spotkało się kilkadziesiąt osób. Zostały złożone wieńce i oddano hołd ofiarom. Reportaż fotograficzny można znaleźć na stronie Aktualności Muzeum.
http://176.119.43.132/muzeum/aktualnosci/dzien-pamieci-o-zagladzie-sinti-i-romow-76-rocznica-likwidacji-obozu-romow-w-auschwitz,2151.html
Koncert 1 sierpniowy 2020r. na długo pozostanie w mojej pamięci. To poczucie polskiej serdecznej wspólnoty, bez wykluczania nikogo, bez podziałów na tych lepszych i tych gorszych, wspaniałe otoczenie troską i opieką, szacunek okazany najstarszym gościom. I ta niezwykle ciepła atmosfera, bycie potrzebnym i szanowanym, wśród białoczerwonych flag i wspólnie odśpiewanym Polskim Hymnem Narodowym. Dowód, że jeżeli się chce - to można! Niechby to się stało zaraźliwe! Piękne wydarzenie, za które jeszcze raz z serca dziękuję - ja dziecko wywiezione z Powstańczej Warszawy do KL Auschwitz. Ciągle brzmi mi w uszach cudowna i wzruszająca "Warszawianka", która stała się popularna w trakcie Powstania Warszawskiego, kiedy uznano ją za jeden z dwóch powstańczych hymnów obok "Warszawskich Dzieci".
Oto dziś dzień krwi i chwały
Oby dniem wolności był
W tęczę Franków Orzeł Biały
Patrząc lot swój w niebo wzbił
Słońcem lipca podniecany
Woła na nas z górnych stron :
Powstań Polsko, skrusz kajdany
Dziś Twój tryumf, albo zgon!
Hej, kto Polak na bagnety!
Żyj swobodo, Polsko Żyj!
Takim hasłem cnej podniety
Trąbo nasza wrogom grzmij
Trąbo nasza wrogom grzmij.
Barbara Wojnarowska-Gautier
autorka jest byłą Więźniarką Auschwitz i ofiarą eksperymentów medycznych niemieckiego potwora "dr" Mengele

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 07.08.2020 02:06
Komentarze
Karol Nawrocki oddał hołd ofiarom Rzezi Woli. Jest mocny apel do świata
01.08.2026 14:17

Komentarzy: 0
W przypadającą dziś 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Prezydent RP oddaje hołd uczestnikom bohaterskiego zrywu oraz cywilnym Ofiarom niemieckich zbrodni dokonanych w walczącej przez 63 dni stolicy. – Powstańcy Warszawscy bili się o to, by Polska była niepodległa w obliczu dwóch systemów totalitarnych, tak bardzo do siebie podobnych i mających ten sam cel zniszczenia Rzeczypospolitej Polskiej – podkreślał Prezydent Karol Nawrocki.
Czytaj więcej
Tadeusz Płużański: „Anoda” w Powstaniu i za komuny
01.08.2026 11:47

Komentarzy: 0
9 sierpnia 1944 r. podczas natarcia na gmach szkoły przy ul. Spokojnej (rejon Cmentarza Powązkowskiego) ciężko ranny od niemieckich kul został por. Jan Rodowicz - „Anoda”, jeden z dowódców w batalionie „Zośka", żołnierz Szarych Szeregów. W Powstaniu Warszawskim będzie jeszcze trzykrotnie ranny, ale też za odwagę odznaczony Krzyżem Walecznych i Virtuti Militari.
Czytaj więcej
Łączniczka AK: Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że Powstanie było niesłuszne
01.08.2026 11:33

Komentarzy: 0
Kiedy podczas obchodów kolejnych rocznic 1 sierpnia organizatorzy uroczystości informują, że są z nami Powstańcy, ludzie wstają, biją brawo i rozlega się gromkie: „Cześć i chwała Bohaterom!”.
Czytaj więcej
Tak walczono z pamięcią o Powstaniu Warszawskim
01.08.2026 08:49

Komentarzy: 0
Stajecie na baczność, gdy 1 sierpnia o godzinie 17 co roku wycie syren przypomina godzinę „W”? A może śpiewacie wraz z artystami powstańcze piosenki sprzed ponad ośmiu dekad? Zapewne ci, którzy urodzili się w III RP, uważają, że to tradycja sięgająca lat powojennych. Błąd. To nie było nam – Warszawiakom ani w ogóle polskim patriotom – dane samo z siebie. O pamięć o Powstaniu Warszawskim trzeba było latami walczyć, bo dla komunistów było to wspomnienie niewygodne, niezgodne z linią partii.
Czytaj więcej
82 lata temu wybuchło Powstanie Warszawskie. Cześć i chwała Bohaterom!
01.08.2026 07:29

Komentarzy: 0
1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17.00 na mocy decyzji dowództwa Armii Krajowej w Warszawie rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Przez 63 dni trwała heroiczna i osamotniona walka z Niemcami. Celem była w pełni niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i sowieckiej dominacji. Skutki były tragiczne; kosztowało życie 180 tys. cywilów i 18 tys. powstańców i skończyło się - na rozkaz Hitlera - wysiedleniem całej ludności i zburzeniem miasta.
Czytaj więcej