Konferencja nt. Rodziny Ulmów. Kard. Nycz: Będziemy świadkami beatyfikacji niezwykłej

Pamiętajmy, abyśmy nie próbowali beatyfikować takiego czy innego narodu, bo jest przy tej okazji pokusa, by trochę ugrać swoje. Trzymajmy się tematu pięknej beatyfikacji rodziny, która poświęciła swoje życie dlatego, że ratowała Żydów - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas konferencji „Rodzina Ulmów – świadectwo i testament”. Spotkanie zorganizowane zostało w środę w Domu Arcybiskupów Warszawskich przez Fundację na Rzecz Wymiany Informacji Katolickiej we współpracy z Katolicką Agencją Informacyjną.
Wiktoria Ulma z dziećmi
Wiktoria Ulma z dziećmi / wikimedia commons/public_domain/Józef Ulma

Beatyfikacja

Celem wydarzenia było przypomnienie niezwykłych dziejów małżeństwa Józefa i Wiktorii, którzy podczas II wojny światowej zostali, wraz ze swoimi dziećmi, zamordowani przez hitlerowców za ukrywanie Żydów.

Ich czyn został uznany przez Kościół katolicki za męczeństwo za wiarę i 10 września wszyscy zostaną ogłoszeni błogosławionymi. Będzie to pierwszy w historii przypadek, kiedy do chwały ołtarzy zostanie wyniesiona cała rodzina, w tym jeszcze nienarodzone dziecko.

- Będziemy świadkami beatyfikacji niezwykłej. Beatyfikacji małżeństwa z dziećmi, w tym z jednym dzieckiem nienarodzonym. Motywacja tego męczeństwa jest przejrzysta i czysta - powiedział otwierając konferencję metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Porównanie do ks. Popiełuszki i o. Kolbego

Kardynał nawiązał do przeprowadzonej 14 lat temu beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki, z którą wiązał się problem udowodnienia męczeństwa za wiarę. - To jest zawsze najtrudniejsze zagadnienie. W przypadku rodziny Ulmów jest to o tyle prostsze, że wiąże się z przełomem dokonanym przez Jana Pawła II - poinformował metropolita warszawski. Przy kanonizacji Maksymiliana Marii Kolbego papież bowiem uznał, że do uznania kogoś za świętego wystarczy udowodnienie oddania przez kandydata do świętości swego życia za drugiego człowieka, co w tym przypadku było bezsporne.

- Beatyfikacja Maksymiliana z różnych powodów, także politycznych, odbywała się jako wyznawcy. Był potrzebny cud itd. Tego cudu potrzeba by było także do kanonizacji. Jan Paweł II przełamał tradycję i uznał, że oddanie życie za człowieka w obozie oświęcimskim jest wystarczającym powodem do kanonizacji. I kanonizował go jako męczennika za drugiego człowieka. Ten gest sprzed 40 kilku lat otworzył drogę wszelkim beatyfikacjom i kanonizacjom, które się dokonują w tej poszerzonej formule, czyli życie za wiarę, życie za drugiego człowieka, życie za przekonania i poglądy - wskazał kard. Nycz.

Nie beatyfikujemy narodu

Podkreślił też, by pamiętać, że 10 września będzie beatyfikowana rodzina Ulmów i "żebyśmy nie próbowali czasem beatyfikować takiego czy innego narodu, bo jest taka pokusa - przy okazji trochę ugrać swoje". - Trzymajmy się tego tematu: pięknej beatyfikacji rodziny, która poświęciła swoje życie dlatego, że ratowała Żydów - dodał kardynał.

Wiele wątków

Tomasz Królak, zastępca redaktora naczelnego KAI, reprezentujący organizatora konferencji - Fundację na Rzecz Wymiany Informacji Katolickiej - podkreślił, że historia rodziny Ulmów zawiera w sobie wiele różnych wątków, z których każdy wart jest osobnego poznania. - W ich dziejach odzwierciedlają się wielkie kwestie historyczne, realia i okrucieństwo wojny, relacje polsko-żydowskie, ale też zagadnienia związane z małżeństwem, rodziną, wychowaniem, oraz oczywiście wielkie pytania etyczne, aksjologiczne, teologiczne czy metafizyczne - mówił.

- Dzieje tej rodziny apelują do sumień nie tylko katolików, nie tylko chrześcijan, nawet nie tylko ludzi wierzących. Należy rozmawiać w kontekście ich czynu o humanizmie, heroizmie, zbrodni i karze, a raczej chciałoby się powiedzieć: zbrodni bez kary - powiedział Tomasz Królak.

Represje za pomoc Żydom

Dr Martyna Grądzka-Rejak z Biura Badań Historycznych IPN przedstawiła zagadnienie represji za pomoc Żydom na okupowanych ziemiach polskich w czasie II wojny światowej.

Najpierw omówiła historyczne tło i zasady badania tego zagadnienia w ostatnich latach. Podstawą tych prac jest program Index, czyli projekt, którego zadaniem jest rejestrowanie faktów represji na Polakach i obywatelach Polski innych narodowości zamordowanych i represjonowanych za pomoc Żydom w okresie II wojny.

Obecnie ten program prowadzony jest w ramach działalności IPN przez dwie badaczki: dr. Aleksandrę Namysło i dr. Martynę Grądzką-Rejak. Z inicjatywą uruchomienia tego projektu w 2005 r. wystąpiło krakowskie środowisko Fundacji Instytut Studiów Strategicznych. Do współpracy zaproszono kilka kluczowych instytucji, jak Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Instytut Jad Waszem, Niemiecki Instytut Historyczny, Żydowski Instytut Historyczny, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych i Instytut Pamięci Narodowej.

W latach 2009-2011 opiekę merytoryczną nad projektem sprawował Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, co było o tyle istotne, że pozwoliło na prowadzenie kwerend w archiwach kościelnych. Od 2015 projekt był prowadzony we współpracy z Fundacją Polsko-Niemieckie Pojednanie. Obecnie projekt prowadzony przez IPN.

Pomoc udzielana przez Polaków

Już od 1945 r. w polskiej historiografii zaczęły powstawać prace poświęcone pomocy udzielanej w czasie wojny Żydom przez Polaków, wyzwaniem badawczym natomiast było podjęcie tematu konsekwencji ponoszonych za udzielanie tej pomocy.

Od lat 60. analizie zaczęto poddawać kwestię weryfikacji osób, które zginęły za udzielaną pomoc. Szerzej jako pierwszy to zagadnienie podjął ocalały z Zagłady historyk Szymon Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego. W pracy "Las Sprawiedliwych" zamieścił 343 nazwiska Polaków zamordowanych za pomoc Żydom, z czego imiennie zidentyfikował ponad 240 osób. Większość tych osób została rozstrzelana, wraz z pomagającymi zginęło wówczas co najmniej 248 Żydów.

Dwadzieścia lat później pracownik Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce prokurator Wacław Bielawski znacznie poszerzył tę listę. Swoje śledztwo prowadził w oparciu o rozmaite dokumenty: protokoły przesłuchań świadków, korespondencję, artykuły prasowe, dokumenty pochodzenia niemieckiego z czasów okupacji jak afisze, prasę, wyroki sądów. W 1981 r. w pracy "Zbrodnie na Polakach dokonane przez hitlerowców za pomoc udzielaną Żydom" zamieścił listę 795 Polaków, którzy zginęli za pomoc Żydom. W II wydaniu tej publikacji (1987) ta liczba wzrosła do 872 nazwisk.

Temat podejmowali w następnych latach kolejni badacze, z których prelegentka wymieniła m.in. prace Wacława Zajączkowskiego ("Martyrs of Charity", 1988). Natomiast celem projektu Index jest dalsze prowadzenie weryfikacji zarówno w oparciu o dokumentację listę przygotowaną przez prok. Bielawskiego, jak też uzupełnianie już wymienionych faktów o kolejne przykłady represji, np. kary więzienia i obozu, pobicia czy konfiskaty majątku.

Podłożem do tworzenia listy osób represjonowanych jest bogaty materiał źródłowy różnej proweniencji zgromadzony w wyniku szeroko zakrojonej kwerendy, co było pierwszym etapem w ramach projektu Index. Są to np. materiały administracji niemieckiej, sądów i aparatu terroru, prasie niemieckiej, świadectwach żydowskich spisanych podczas wojny, prasa i materiały wytworzone przez polską i żydowską konspirację. Szczególnie cenną kategorią dokumentacji, do tej pory niewystarczająco wykorzystywaną, są karty personalne więźniów niemieckich zakładów karnych.

Definicja pomocy i represji

Badaczka podała też definicje pomocy i represji, wypracowane w celu dokładnego zbadania całego zjawiska. Jak podała, pomoc określana była jako "udokumentowane lub poświadczone ustnie, zabronione przez prawo niemieckie, świadome, czynne i pozytywne działanie podjęte na rzecz ludności żydowskiej". - Aby dany czyn został uznany za pomoc, musi być spełniony warunek jego wymiernej efektywności. Dane działanie powinno prowadzić do konkretnego rezultatu, czyli poprawy sytuacji osoby, w której ta osoba się znajdowała przed nadejściem pomocy - powiedziała dr Grądzka-Rejak.

Chodziło zatem o ukrywanie, organizowanie kryjówki, pośredniczenie w jej znalezieniu, dostarczanie żywności, pieniędzy, leków, odzieży osobom zarówno ukrywającym się, jak i na teren getta, przekazywanie korespondencji do getta i na tzw. aryjską stronę, organizowanie ucieczki z getta czy nielegalnego przerzutu za granicę, wyrabianie, organizowanie, dostarczanie tzw. aryjskich papierów oraz utrzymywanie kontaktów z żydowskim ruchem oporu. Taka pomoc mogła być jednorazowa, krótko- lub długotrwała.

Z kolei za represje uznane zostało działania organów władzy wojskowej i cywilnej III Rzeszy, w tym przede wszystkim sądów i prokuratury, policji, służb bezpieczeństwa przy współudziale partii nazistowskiej i jej organizacji afiliowanych i kolaboracyjnych wobec tych osób, które naruszyły uregulowane okupacyjnym prawem zasady kontaktowania się z ludnością żydowską. Definicja ta obejmuje sankcje karne, cywilne i administracyjne: umyślne pozbawienie życia i wolności, znęcanie się (pobicie) fizyczne i psychiczne, pozbawienie, uszkodzenie lub zniszczenie mienia.

Aktualnie trwa etap weryfikacji pozyskanych materiałów. Przyjęto, że na listę osób represjonowanych za pomoc Żydom, w tym zamordowanych, kwalifikujemy tylko przypadki po gruntowym zweryfikowaniu ich wiarygodności. Nie stosujemy zasady bezrefleksyjnego przepisywania informacji zawartych w źródłach, bo tych jest bardzo dużo. Baza, którą udało się stworzyć na potrzeby projektu, liczy 6 tys. nazwisk osób, co do których zachodzi podejrzenie, że mogła wystąpić jakaś forma represji - poinformowała badaczka, zastrzegając, że "większości z tych przypadków nie będziemy w stanie zweryfikować, dlatego że są to lakoniczne wzmianki". 

Podała przykład drobnych wzmianek, przy okazji badania historii rodzin takich jak Ulmowie, Kosiorowie czy Kowalscy, o pomocy udzielanej np. w sąsiedniej wsi także przez inne osoby, za co były one także represjonowane. - To jest tylko trop, my takiego faktu nie jesteśmy w stanie uznać za represje, dopóki nie zweryfikujemy, o kim jest mowa, jak ten przypadek wyglądał, jakie były okoliczności. Weryfikacja wymaga czasu i m.in. dobrej znajomości historii regionu, wymusza konieczność prowadzenia badań terenowych - mówiła historyczka. Ponadto za jedno z największych wyzwań uznała weryfikowanie nazwisk osób, którym udzielono pomocy.

Markowa

Waldemar Rataj, dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej opowiedział z kolei o tej małej wsi, która we wrześniu będzie miejscem beatyfikacji rodziny Ulmów. Jak podkreślił: "Nie da się zrozumieć historii rodziny Ulmów, jeśli nie zna się historii wsi Markowa".

Jak poinformował, dzieje wsi sięgają 600 lat wstecz, gdy na miejsce wykarczowanej puszczy powstaje osada kolonizatorów saksońskich, lokowana na prawie niemieckim. Nosiła ona wówczas nazwę Markhof.

Dzisiejsi mieszkańcy są dumni z tak dawnych korzeni współczesnej wsi. Sami są niezwykle przywiązani do swojej ziemi, do pracy na roli. To widać do dzisiaj. W ich mentalności bycie rolnikiem czuje się nieustannie, to etos, którzy przetrwał w rodzinach - powiedział Waldemar Rataj.

Osią codziennego życia Markowian są dwa miejsca - kościół i dom ludowy. Już od XVII w. miejscowa parafia angażuje się w dzieła miłosierdzia, jest bardzo prospołeczna. Z kolei dom ludowy to nie tyle siedziba miejscowego ruchu ludowego w sensie agitacji politycznej, ile centrum pracy organicznej, żywej samoorganizującej się wspólnoty, która nikogo w swojej społeczności nie pozostawia samego. Markowa jest małą wsią, i choć zaznaczają się tam wewnętrzne podziały społeczno-ekonomiczne (bogaci kmiecie i biedniejsze chłopstwo), to jedni wspierają drugich. Wydarzeniem jest wizyta w 1931 r. Wincentego Witosa, przywódcy międzywojennego ruchu ludowego.

Społecznie wrażliwa wspólnota Markowej organizuje się zatem przede wszystkim wokół wartości chrześcijańskich, życia Ewangelią, wspierania słabszych. Jej cechą składową będzie gościnność, udzielona w najbliższych latach m.in. wypędzonych z Kresów.

W tej niewielkiej wsi funkcjonują aż dwa muzea: Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej oraz Muzeum Wsi Markowa. - Dziś pracujemy wspólnie, tworzymy swego rodzaju konfederację muzealną i nie wyobrażam sobie, żeby móc dobrze zaopiekować się dziedzictwem Markowej, nie współpracując z tamtym muzeum, które istnieje od 50 lat i jest przykładem właściwej dla Markowej pracy organicznej - powiedział dyrektor Rataj.

Jak przyznał, zezwalając na beatyfikację, Kościół przyczynia się do budowania kultury pamięci o chrześcijańskich wartościach, jakimi kierowali się Józef i Wiktora Ulmowie jako rodzina z Markowej. - Te wartości przychodziły do nich nie tylko przez lekturę Biblii, ale też z codziennego życia religijnego i społecznego - dodał Waldemar Rataj.

Ulmowie

Józef i Wiktoria Ulmowie wraz z sześciorgiem dzieci mieszkali w Markowej na Podkarpaciu. W czasie okupacji ukrywali w swoim gospodarstwie ośmioro Żydów. Nocą 24 marca 1944 r. do ich domu wtargnęli hitlerowcy. Najpierw zamordowali ukrywanych Żydów, a potem całą rodzinę, w tym Wiktorię, która była w dziewiątym miesiącu ciąży, a także sześcioro ich dzieci, z których najstarsze miało 8 lat, a najmłodsze 1,5 roku.

W 1995 r. Józef i Wiktoria Ulmowie zostali uhonorowani tytułem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. Proces beatyfikacyjny rodziny na etapie diecezjalnym zakończył się w 2008 r. 17 grudnia ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret o męczeństwie Rodziny Ulmów. Ich beatyfikacja odbędzie się 10 września w Markowej.

lk / Warszawa


 

POLECANE
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia Wiadomości
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia

Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.

Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo tylko u nas
Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo

- Polski deep state, jeśli ma kiedykolwiek powstać, nie może być partyjny ani represyjny. Musi być oparty na jasnej racji stanu, na własnych punktach odniesienia cywilizacyjnych i na lojalności wobec państwa jako dobra wspólnego, a nie wobec ideologii czy obcych struktur. Bez tego Polska zawsze będzie polem gry cudzych deep states - mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą świetnie wykształcony i biegły z zakresie zbiorowej psychologii własnego narodu, jednak proszący o zachowanie anonimowości Niemiec. Ciąg dalszy nastapi.

Samuel Pereira: Na Nowy Rok tylko u nas
Samuel Pereira: Na Nowy Rok

Końcówka roku ma tę dziwną właściwość, że rzeczywistość lubi dopisać własny, ironiczny scenariusz. Gdy premier zapewnia, że „pokój na Ukrainie jest możliwy”, choć sam nie uczestniczył w kluczowych rozmowach i bazuje na relacjach pośredników, w kraju trwa kolejny pokaz chaosu i improwizacji.

Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche z ostatniej chwili
Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche

Według statystyk brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Office) 41 472 migrantów pokonało w 2025 roku nielegalnie kanał La Manche na łodziach i pontonach, docierając do Anglii. To o 13 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2024 i o 41 proc. więcej niż w 2023 roku.

Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji z ostatniej chwili
Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji

We wsi Komorowo Żuławskie pod Elblągiem doszło do uszkodzenia wału przeciwpowodziowego na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pobliskie pola, a na miejscu pracują strażacy, którzy zabezpieczają wyrwę i monitorują sytuację hydrologiczną po ostatnich dniach cofki.

REKLAMA

Konferencja nt. Rodziny Ulmów. Kard. Nycz: Będziemy świadkami beatyfikacji niezwykłej

Pamiętajmy, abyśmy nie próbowali beatyfikować takiego czy innego narodu, bo jest przy tej okazji pokusa, by trochę ugrać swoje. Trzymajmy się tematu pięknej beatyfikacji rodziny, która poświęciła swoje życie dlatego, że ratowała Żydów - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas konferencji „Rodzina Ulmów – świadectwo i testament”. Spotkanie zorganizowane zostało w środę w Domu Arcybiskupów Warszawskich przez Fundację na Rzecz Wymiany Informacji Katolickiej we współpracy z Katolicką Agencją Informacyjną.
Wiktoria Ulma z dziećmi
Wiktoria Ulma z dziećmi / wikimedia commons/public_domain/Józef Ulma

Beatyfikacja

Celem wydarzenia było przypomnienie niezwykłych dziejów małżeństwa Józefa i Wiktorii, którzy podczas II wojny światowej zostali, wraz ze swoimi dziećmi, zamordowani przez hitlerowców za ukrywanie Żydów.

Ich czyn został uznany przez Kościół katolicki za męczeństwo za wiarę i 10 września wszyscy zostaną ogłoszeni błogosławionymi. Będzie to pierwszy w historii przypadek, kiedy do chwały ołtarzy zostanie wyniesiona cała rodzina, w tym jeszcze nienarodzone dziecko.

- Będziemy świadkami beatyfikacji niezwykłej. Beatyfikacji małżeństwa z dziećmi, w tym z jednym dzieckiem nienarodzonym. Motywacja tego męczeństwa jest przejrzysta i czysta - powiedział otwierając konferencję metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Porównanie do ks. Popiełuszki i o. Kolbego

Kardynał nawiązał do przeprowadzonej 14 lat temu beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki, z którą wiązał się problem udowodnienia męczeństwa za wiarę. - To jest zawsze najtrudniejsze zagadnienie. W przypadku rodziny Ulmów jest to o tyle prostsze, że wiąże się z przełomem dokonanym przez Jana Pawła II - poinformował metropolita warszawski. Przy kanonizacji Maksymiliana Marii Kolbego papież bowiem uznał, że do uznania kogoś za świętego wystarczy udowodnienie oddania przez kandydata do świętości swego życia za drugiego człowieka, co w tym przypadku było bezsporne.

- Beatyfikacja Maksymiliana z różnych powodów, także politycznych, odbywała się jako wyznawcy. Był potrzebny cud itd. Tego cudu potrzeba by było także do kanonizacji. Jan Paweł II przełamał tradycję i uznał, że oddanie życie za człowieka w obozie oświęcimskim jest wystarczającym powodem do kanonizacji. I kanonizował go jako męczennika za drugiego człowieka. Ten gest sprzed 40 kilku lat otworzył drogę wszelkim beatyfikacjom i kanonizacjom, które się dokonują w tej poszerzonej formule, czyli życie za wiarę, życie za drugiego człowieka, życie za przekonania i poglądy - wskazał kard. Nycz.

Nie beatyfikujemy narodu

Podkreślił też, by pamiętać, że 10 września będzie beatyfikowana rodzina Ulmów i "żebyśmy nie próbowali czasem beatyfikować takiego czy innego narodu, bo jest taka pokusa - przy okazji trochę ugrać swoje". - Trzymajmy się tego tematu: pięknej beatyfikacji rodziny, która poświęciła swoje życie dlatego, że ratowała Żydów - dodał kardynał.

Wiele wątków

Tomasz Królak, zastępca redaktora naczelnego KAI, reprezentujący organizatora konferencji - Fundację na Rzecz Wymiany Informacji Katolickiej - podkreślił, że historia rodziny Ulmów zawiera w sobie wiele różnych wątków, z których każdy wart jest osobnego poznania. - W ich dziejach odzwierciedlają się wielkie kwestie historyczne, realia i okrucieństwo wojny, relacje polsko-żydowskie, ale też zagadnienia związane z małżeństwem, rodziną, wychowaniem, oraz oczywiście wielkie pytania etyczne, aksjologiczne, teologiczne czy metafizyczne - mówił.

- Dzieje tej rodziny apelują do sumień nie tylko katolików, nie tylko chrześcijan, nawet nie tylko ludzi wierzących. Należy rozmawiać w kontekście ich czynu o humanizmie, heroizmie, zbrodni i karze, a raczej chciałoby się powiedzieć: zbrodni bez kary - powiedział Tomasz Królak.

Represje za pomoc Żydom

Dr Martyna Grądzka-Rejak z Biura Badań Historycznych IPN przedstawiła zagadnienie represji za pomoc Żydom na okupowanych ziemiach polskich w czasie II wojny światowej.

Najpierw omówiła historyczne tło i zasady badania tego zagadnienia w ostatnich latach. Podstawą tych prac jest program Index, czyli projekt, którego zadaniem jest rejestrowanie faktów represji na Polakach i obywatelach Polski innych narodowości zamordowanych i represjonowanych za pomoc Żydom w okresie II wojny.

Obecnie ten program prowadzony jest w ramach działalności IPN przez dwie badaczki: dr. Aleksandrę Namysło i dr. Martynę Grądzką-Rejak. Z inicjatywą uruchomienia tego projektu w 2005 r. wystąpiło krakowskie środowisko Fundacji Instytut Studiów Strategicznych. Do współpracy zaproszono kilka kluczowych instytucji, jak Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Instytut Jad Waszem, Niemiecki Instytut Historyczny, Żydowski Instytut Historyczny, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych i Instytut Pamięci Narodowej.

W latach 2009-2011 opiekę merytoryczną nad projektem sprawował Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, co było o tyle istotne, że pozwoliło na prowadzenie kwerend w archiwach kościelnych. Od 2015 projekt był prowadzony we współpracy z Fundacją Polsko-Niemieckie Pojednanie. Obecnie projekt prowadzony przez IPN.

Pomoc udzielana przez Polaków

Już od 1945 r. w polskiej historiografii zaczęły powstawać prace poświęcone pomocy udzielanej w czasie wojny Żydom przez Polaków, wyzwaniem badawczym natomiast było podjęcie tematu konsekwencji ponoszonych za udzielanie tej pomocy.

Od lat 60. analizie zaczęto poddawać kwestię weryfikacji osób, które zginęły za udzielaną pomoc. Szerzej jako pierwszy to zagadnienie podjął ocalały z Zagłady historyk Szymon Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego. W pracy "Las Sprawiedliwych" zamieścił 343 nazwiska Polaków zamordowanych za pomoc Żydom, z czego imiennie zidentyfikował ponad 240 osób. Większość tych osób została rozstrzelana, wraz z pomagającymi zginęło wówczas co najmniej 248 Żydów.

Dwadzieścia lat później pracownik Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce prokurator Wacław Bielawski znacznie poszerzył tę listę. Swoje śledztwo prowadził w oparciu o rozmaite dokumenty: protokoły przesłuchań świadków, korespondencję, artykuły prasowe, dokumenty pochodzenia niemieckiego z czasów okupacji jak afisze, prasę, wyroki sądów. W 1981 r. w pracy "Zbrodnie na Polakach dokonane przez hitlerowców za pomoc udzielaną Żydom" zamieścił listę 795 Polaków, którzy zginęli za pomoc Żydom. W II wydaniu tej publikacji (1987) ta liczba wzrosła do 872 nazwisk.

Temat podejmowali w następnych latach kolejni badacze, z których prelegentka wymieniła m.in. prace Wacława Zajączkowskiego ("Martyrs of Charity", 1988). Natomiast celem projektu Index jest dalsze prowadzenie weryfikacji zarówno w oparciu o dokumentację listę przygotowaną przez prok. Bielawskiego, jak też uzupełnianie już wymienionych faktów o kolejne przykłady represji, np. kary więzienia i obozu, pobicia czy konfiskaty majątku.

Podłożem do tworzenia listy osób represjonowanych jest bogaty materiał źródłowy różnej proweniencji zgromadzony w wyniku szeroko zakrojonej kwerendy, co było pierwszym etapem w ramach projektu Index. Są to np. materiały administracji niemieckiej, sądów i aparatu terroru, prasie niemieckiej, świadectwach żydowskich spisanych podczas wojny, prasa i materiały wytworzone przez polską i żydowską konspirację. Szczególnie cenną kategorią dokumentacji, do tej pory niewystarczająco wykorzystywaną, są karty personalne więźniów niemieckich zakładów karnych.

Definicja pomocy i represji

Badaczka podała też definicje pomocy i represji, wypracowane w celu dokładnego zbadania całego zjawiska. Jak podała, pomoc określana była jako "udokumentowane lub poświadczone ustnie, zabronione przez prawo niemieckie, świadome, czynne i pozytywne działanie podjęte na rzecz ludności żydowskiej". - Aby dany czyn został uznany za pomoc, musi być spełniony warunek jego wymiernej efektywności. Dane działanie powinno prowadzić do konkretnego rezultatu, czyli poprawy sytuacji osoby, w której ta osoba się znajdowała przed nadejściem pomocy - powiedziała dr Grądzka-Rejak.

Chodziło zatem o ukrywanie, organizowanie kryjówki, pośredniczenie w jej znalezieniu, dostarczanie żywności, pieniędzy, leków, odzieży osobom zarówno ukrywającym się, jak i na teren getta, przekazywanie korespondencji do getta i na tzw. aryjską stronę, organizowanie ucieczki z getta czy nielegalnego przerzutu za granicę, wyrabianie, organizowanie, dostarczanie tzw. aryjskich papierów oraz utrzymywanie kontaktów z żydowskim ruchem oporu. Taka pomoc mogła być jednorazowa, krótko- lub długotrwała.

Z kolei za represje uznane zostało działania organów władzy wojskowej i cywilnej III Rzeszy, w tym przede wszystkim sądów i prokuratury, policji, służb bezpieczeństwa przy współudziale partii nazistowskiej i jej organizacji afiliowanych i kolaboracyjnych wobec tych osób, które naruszyły uregulowane okupacyjnym prawem zasady kontaktowania się z ludnością żydowską. Definicja ta obejmuje sankcje karne, cywilne i administracyjne: umyślne pozbawienie życia i wolności, znęcanie się (pobicie) fizyczne i psychiczne, pozbawienie, uszkodzenie lub zniszczenie mienia.

Aktualnie trwa etap weryfikacji pozyskanych materiałów. Przyjęto, że na listę osób represjonowanych za pomoc Żydom, w tym zamordowanych, kwalifikujemy tylko przypadki po gruntowym zweryfikowaniu ich wiarygodności. Nie stosujemy zasady bezrefleksyjnego przepisywania informacji zawartych w źródłach, bo tych jest bardzo dużo. Baza, którą udało się stworzyć na potrzeby projektu, liczy 6 tys. nazwisk osób, co do których zachodzi podejrzenie, że mogła wystąpić jakaś forma represji - poinformowała badaczka, zastrzegając, że "większości z tych przypadków nie będziemy w stanie zweryfikować, dlatego że są to lakoniczne wzmianki". 

Podała przykład drobnych wzmianek, przy okazji badania historii rodzin takich jak Ulmowie, Kosiorowie czy Kowalscy, o pomocy udzielanej np. w sąsiedniej wsi także przez inne osoby, za co były one także represjonowane. - To jest tylko trop, my takiego faktu nie jesteśmy w stanie uznać za represje, dopóki nie zweryfikujemy, o kim jest mowa, jak ten przypadek wyglądał, jakie były okoliczności. Weryfikacja wymaga czasu i m.in. dobrej znajomości historii regionu, wymusza konieczność prowadzenia badań terenowych - mówiła historyczka. Ponadto za jedno z największych wyzwań uznała weryfikowanie nazwisk osób, którym udzielono pomocy.

Markowa

Waldemar Rataj, dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej opowiedział z kolei o tej małej wsi, która we wrześniu będzie miejscem beatyfikacji rodziny Ulmów. Jak podkreślił: "Nie da się zrozumieć historii rodziny Ulmów, jeśli nie zna się historii wsi Markowa".

Jak poinformował, dzieje wsi sięgają 600 lat wstecz, gdy na miejsce wykarczowanej puszczy powstaje osada kolonizatorów saksońskich, lokowana na prawie niemieckim. Nosiła ona wówczas nazwę Markhof.

Dzisiejsi mieszkańcy są dumni z tak dawnych korzeni współczesnej wsi. Sami są niezwykle przywiązani do swojej ziemi, do pracy na roli. To widać do dzisiaj. W ich mentalności bycie rolnikiem czuje się nieustannie, to etos, którzy przetrwał w rodzinach - powiedział Waldemar Rataj.

Osią codziennego życia Markowian są dwa miejsca - kościół i dom ludowy. Już od XVII w. miejscowa parafia angażuje się w dzieła miłosierdzia, jest bardzo prospołeczna. Z kolei dom ludowy to nie tyle siedziba miejscowego ruchu ludowego w sensie agitacji politycznej, ile centrum pracy organicznej, żywej samoorganizującej się wspólnoty, która nikogo w swojej społeczności nie pozostawia samego. Markowa jest małą wsią, i choć zaznaczają się tam wewnętrzne podziały społeczno-ekonomiczne (bogaci kmiecie i biedniejsze chłopstwo), to jedni wspierają drugich. Wydarzeniem jest wizyta w 1931 r. Wincentego Witosa, przywódcy międzywojennego ruchu ludowego.

Społecznie wrażliwa wspólnota Markowej organizuje się zatem przede wszystkim wokół wartości chrześcijańskich, życia Ewangelią, wspierania słabszych. Jej cechą składową będzie gościnność, udzielona w najbliższych latach m.in. wypędzonych z Kresów.

W tej niewielkiej wsi funkcjonują aż dwa muzea: Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej oraz Muzeum Wsi Markowa. - Dziś pracujemy wspólnie, tworzymy swego rodzaju konfederację muzealną i nie wyobrażam sobie, żeby móc dobrze zaopiekować się dziedzictwem Markowej, nie współpracując z tamtym muzeum, które istnieje od 50 lat i jest przykładem właściwej dla Markowej pracy organicznej - powiedział dyrektor Rataj.

Jak przyznał, zezwalając na beatyfikację, Kościół przyczynia się do budowania kultury pamięci o chrześcijańskich wartościach, jakimi kierowali się Józef i Wiktora Ulmowie jako rodzina z Markowej. - Te wartości przychodziły do nich nie tylko przez lekturę Biblii, ale też z codziennego życia religijnego i społecznego - dodał Waldemar Rataj.

Ulmowie

Józef i Wiktoria Ulmowie wraz z sześciorgiem dzieci mieszkali w Markowej na Podkarpaciu. W czasie okupacji ukrywali w swoim gospodarstwie ośmioro Żydów. Nocą 24 marca 1944 r. do ich domu wtargnęli hitlerowcy. Najpierw zamordowali ukrywanych Żydów, a potem całą rodzinę, w tym Wiktorię, która była w dziewiątym miesiącu ciąży, a także sześcioro ich dzieci, z których najstarsze miało 8 lat, a najmłodsze 1,5 roku.

W 1995 r. Józef i Wiktoria Ulmowie zostali uhonorowani tytułem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. Proces beatyfikacyjny rodziny na etapie diecezjalnym zakończył się w 2008 r. 17 grudnia ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret o męczeństwie Rodziny Ulmów. Ich beatyfikacja odbędzie się 10 września w Markowej.

lk / Warszawa



 

Polecane