Nie żyje zasłużony policjant

Nie miał oficerskich pagonów, był za to (nie)zwykłym sierżantem. Na przełomie wieku Jan Głażewski z gliwickiej policji był prawdziwym postrachem piratów drogowych i pijanych kierowców w całym rozległym powiecie, śrubując kolejne rekordy zatrzymań (około 300 rocznie) i zgarniając ministerialne nagrody za nietuzinkową skuteczność.
Znicz. Ilustracja poglądowa
Znicz. Ilustracja poglądowa / morguefile.com

Z kolei po przejściu na emeryturę, służbę państwu zamienił na służbę Bogu, zostając na 12 lat kościelnym w rodzinnej parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach. Dziś świątynia ta - z jego trumną pośrodku i policyjną wartą honorową - wypełniła się po brzegi wiernymi, przyjaciółmi, znajomymi. Mszę pogrzebową koncelebrowało pięciu kapłanów, służyło do niej kilkunastu starszych ministrantów i szafarzy, a wśród zgromadzonych dostrzec można było nawet wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka. 

- Jan należał do tych funkcjonariuszy, którzy poważnie traktowali zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Traktował bardzo sumiennie swoją służbę najpierw krajowi, a potem Panu Bogu tu przy ołtarzu. Kochał rodzinę, z którą zaledwie dwa tygodnie temu świętował tu swoje złote wesele 

- mówił podczas kazania proboszcz parafii ks. Marek Góra.

Jana Głażewskiego poznałem jako początkujący reporter Dziennika Zachodniego w latach 90-tych. Za zgodę kierownictwa gliwickiej drogówki, spędziliśmy wspólnie w jego radiowozie wiele godzin, a nawet noce, przygotowując kolejne reportaże dla największej na Śląsku gazety. Nie krępowała go obecność „cywila”, dużo opowiadał o swych nietuzinkowych interwencjach i żartował. Był niezwykle oddany swojej pracy, nigdy nie było z nim nudno. To także zasługa nietuzinkowego na owe czasu radiowozu. Kultowy granatowy passat nie miał kogutów na dachu, ani oznaczeń na masce. Wyróżniał go jedynie napis „policja” i biały pas na bocznych drzwiach. Takie zakamuflowanie sprawiało, że niezauważenie wtapiał się w sznur jadących samochodów niczym współczesne radiowozy nieoznakowane. 

foto: Przegląd Lokalny w Knurowie

 

Kluczowy był jednak jego gliniarski nos

- Nie wiemy jak Janek to robi. Stoi sobie spokojnie przy drodze, obserwuje potok samochodów po czym nagle postanawia zatrzymać do kontroli jednego z nich. I bardzo często się okazuje, że kierowca jest pijany. Nierzadko są to też kobiety. On sam w pojedynkę potrafił miesięcznie zatrzymać tylu nietrzeźwych za kierownicą, co cała reszta wydziału drogówki razem wzięta 

- opowiadało kierownictwo wydziału.

Dlatego „na mieście” chodziły o nim wręcz legendy. Jedni uznawali go za bezdusznego służbistę, inni za wzorowego policjanta, któremu „chce się chcieć” i wszystkich traktuje jednakowo. Nie było bowiem dla niego świętych krów.

- Kiedyś odbywała się wielka gala na zamku w Toszku – siedzibie gminy. Zjechali się „wszyscy święci” z całego powiatu. Tamtej nocy kilku wpływowych biznesmenów straciło prawo jazdy za kierowanie po kielichu. Od tego czasu dziwnym trafem przestał być wystawiany do służby w dniu organizacji kolejnych gali 

-  wspomina dziś jeden z byłych partnerów służbowych Głażewskiego. 

Trumna z ciałem śp. Jana Głażewskiego spoczęła z policyjnymi honorami na cmentarzu przy ul. św. Wojciecha w Gliwicach.

foto: Przemysław Jarasz
 


 

POLECANE
Akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi z ostatniej chwili
Akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi

Warszawska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko europosłowi PiS Michałowi Dworczykowi. Śledczy twierdzą, że polityk miał korzystać z prywatnej skrzynki mailowej w sprawach służbowych oraz utrudniać postępowanie po włamaniu na jego konto.

Komunikat: Śledztwo ws. pushbacków na granicy zakończone. Prokuratura rozwiązuje zespół z ostatniej chwili
Komunikat: Śledztwo ws. pushbacków na granicy zakończone. Prokuratura rozwiązuje zespół

Prokuratura Okręgowa w Siedlcach poinformowała o rozwiązaniu zespołu prokuratorów powołanych do prowadzenia śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji i innych służb na granicy polsko-białoruskiej.

TVN w cieniu wielkiej transakcji. Chińczycy wracają do gry z ostatniej chwili
TVN w cieniu wielkiej transakcji. Chińczycy wracają do gry

Tencent może wrócić do finansowania przejęcia Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance. W tle są obawy funduszy z Zatoki Perskiej związane z wojną na Bliskim Wschodzie – informują amerykańskie media.

„Maryja. Matka Papieża” - film o duchowej tajemnicy siły Jana Pawła II niedługo w kinach Wiadomości
„Maryja. Matka Papieża” - film o duchowej tajemnicy siły Jana Pawła II niedługo w kinach

Twórcy nowego filmu dokumentalnego pokazują duchową relację św. Jana Pawła II z Matką Bożą, która - jak podkreślają - była źródłem jego odwagi, misji i siły w najważniejszych momentach życia.

TVN zaskoczył widzów tym nagraniem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
TVN zaskoczył widzów tym nagraniem. W sieci zawrzało

TVN chciał uczcić Dzień Kobiet, ale zamiast pozytywnych komentarzy pojawiła się fala oburzenia. Wszystko przez nagranie z udziałem kontrowersyjnej celebrytki.

Dwa lata leżała w łazience. Wstrząsająca historia matki chrzestnej Tomasza Komendy Wiadomości
Dwa lata leżała w łazience. Wstrząsająca historia matki chrzestnej Tomasza Komendy

Dramatyczne okoliczności odkrycia ciała matki chrzestnej Tomasza Komendy wstrząsnęły opinią publiczną. Kobieta przez długi czas nie była widziana, a jej mieszkanie we Wrocławiu sprawdzono dopiero po wielu miesiącach.

Doniesienia z Iranu: Modżtaba Chamenei ranny i ukryty w silnie strzeżonym miejscu pilne
Doniesienia z Iranu: Modżtaba Chamenei ranny i ukryty w silnie strzeżonym miejscu

Nowe doniesienia wskazują, że Modżtaba Chamenei – syn zabitego przywódcy Iranu Alego Chameneiego i obecny najwyższy lider państwa – został ranny na początku wojny. Według źródeł przebywa w silnie strzeżonym miejscu z ograniczoną łącznością.

Sondaż przed wyborami na Węgrzech. Przewaga opozycji nad partią Orbana topnieje Wiadomości
Sondaż przed wyborami na Węgrzech. Przewaga opozycji nad partią Orbana topnieje

Najnowsze badanie opinii publicznej wskazuje, że opozycyjna partia TISZA wciąż wyprzedza Fidesz Viktora Orbana. Różnica między ugrupowaniami jednak spada.

Niemcy uwalniają część rezerw ropy naftowej z ostatniej chwili
Niemcy uwalniają część rezerw ropy naftowej

Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie Niemcy uwalniają część swoich rezerw ropy naftowej – poinformowała w środę agencja dpa. Niemcy spodziewają się, że wzrost cen paliw zwiększy inflację w Niemczech w 2026 roku o 0,4 pkt proc.

„My nie jesteśmy nienormalni”. Kaczyński o projekcie SAFE 0 proc. z ostatniej chwili
„My nie jesteśmy nienormalni”. Kaczyński o projekcie SAFE 0 proc.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego SAFE 0 proc. dla Polski. Podczas konferencji prasowej w Sejmie podkreślał, że propozycja głowy państwa to korzystniejsze rozwiązanie niż projekt unijny dotyczący finansowania zbrojeń.

REKLAMA

Nie żyje zasłużony policjant

Nie miał oficerskich pagonów, był za to (nie)zwykłym sierżantem. Na przełomie wieku Jan Głażewski z gliwickiej policji był prawdziwym postrachem piratów drogowych i pijanych kierowców w całym rozległym powiecie, śrubując kolejne rekordy zatrzymań (około 300 rocznie) i zgarniając ministerialne nagrody za nietuzinkową skuteczność.
Znicz. Ilustracja poglądowa
Znicz. Ilustracja poglądowa / morguefile.com

Z kolei po przejściu na emeryturę, służbę państwu zamienił na służbę Bogu, zostając na 12 lat kościelnym w rodzinnej parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach. Dziś świątynia ta - z jego trumną pośrodku i policyjną wartą honorową - wypełniła się po brzegi wiernymi, przyjaciółmi, znajomymi. Mszę pogrzebową koncelebrowało pięciu kapłanów, służyło do niej kilkunastu starszych ministrantów i szafarzy, a wśród zgromadzonych dostrzec można było nawet wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka. 

- Jan należał do tych funkcjonariuszy, którzy poważnie traktowali zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Traktował bardzo sumiennie swoją służbę najpierw krajowi, a potem Panu Bogu tu przy ołtarzu. Kochał rodzinę, z którą zaledwie dwa tygodnie temu świętował tu swoje złote wesele 

- mówił podczas kazania proboszcz parafii ks. Marek Góra.

Jana Głażewskiego poznałem jako początkujący reporter Dziennika Zachodniego w latach 90-tych. Za zgodę kierownictwa gliwickiej drogówki, spędziliśmy wspólnie w jego radiowozie wiele godzin, a nawet noce, przygotowując kolejne reportaże dla największej na Śląsku gazety. Nie krępowała go obecność „cywila”, dużo opowiadał o swych nietuzinkowych interwencjach i żartował. Był niezwykle oddany swojej pracy, nigdy nie było z nim nudno. To także zasługa nietuzinkowego na owe czasu radiowozu. Kultowy granatowy passat nie miał kogutów na dachu, ani oznaczeń na masce. Wyróżniał go jedynie napis „policja” i biały pas na bocznych drzwiach. Takie zakamuflowanie sprawiało, że niezauważenie wtapiał się w sznur jadących samochodów niczym współczesne radiowozy nieoznakowane. 

foto: Przegląd Lokalny w Knurowie

 

Kluczowy był jednak jego gliniarski nos

- Nie wiemy jak Janek to robi. Stoi sobie spokojnie przy drodze, obserwuje potok samochodów po czym nagle postanawia zatrzymać do kontroli jednego z nich. I bardzo często się okazuje, że kierowca jest pijany. Nierzadko są to też kobiety. On sam w pojedynkę potrafił miesięcznie zatrzymać tylu nietrzeźwych za kierownicą, co cała reszta wydziału drogówki razem wzięta 

- opowiadało kierownictwo wydziału.

Dlatego „na mieście” chodziły o nim wręcz legendy. Jedni uznawali go za bezdusznego służbistę, inni za wzorowego policjanta, któremu „chce się chcieć” i wszystkich traktuje jednakowo. Nie było bowiem dla niego świętych krów.

- Kiedyś odbywała się wielka gala na zamku w Toszku – siedzibie gminy. Zjechali się „wszyscy święci” z całego powiatu. Tamtej nocy kilku wpływowych biznesmenów straciło prawo jazdy za kierowanie po kielichu. Od tego czasu dziwnym trafem przestał być wystawiany do służby w dniu organizacji kolejnych gali 

-  wspomina dziś jeden z byłych partnerów służbowych Głażewskiego. 

Trumna z ciałem śp. Jana Głażewskiego spoczęła z policyjnymi honorami na cmentarzu przy ul. św. Wojciecha w Gliwicach.

foto: Przemysław Jarasz
 



 

Polecane