Paweł Jędrzejewski: Awantura w USA – „czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks?”

W zeszłym tygodniu opinia publiczna Stanów Zjednoczonych zamarła w niedowierzaniu, gdy usłyszała odpowiedzi kobiet stojących na czele trzech z najbardziej szanowanych, elitarnych uniwersytetów amerykańskich na pytanie: „Czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks postępowania dotyczący znęcania się i molestowania?”.
Zło. Ilustracja poglądowa Paweł Jędrzejewski: Awantura w USA  – „czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks?”
Zło. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Otóż żadna z prezydentek tych instytucji – ani z Uniwersytetu Harvarda, ani z Uniwersytetu Pensylwanii, ani Massachusetts Institute of Technology – nie była w stanie wydusić z siebie odpowiedzi „tak”. „To zależy od kontekstu” – odpowiadała prezydentka Harvardu. Podobnie odpowiedziała szefowa Uniwersytetu Pensylwanii, dodając, że dopiero gdy słowa przerodzą się w czyny, można mówić o prześladowaniu. Oczywiście w podtekście ich odpowiedzi znajdowało się przeświadczenie, że bronią w ten sposób swobody wypowiedzi.

Czytaj również: Upiory 13 grudnia wracają po wysokie emerytury

Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ws. ustawy o Sądzie Najwyższym

 

Rozpętała się burza

Wybuchł skandal. Niezdolność tych kobiet, stojących na czele jednych z najważniejszych instytucji edukacyjnych na świecie, do zajęcia stanowiska w kwestii nawoływania do ludobójstwa, wywołała powszechne oburzenie. Od tego momentu sprawy potoczyły się szybko. Rozległy się wezwania do dymisji kierownictwa uczelni. Jeden ze sponsorów wycofał swój dar w wysokości 100 milionów dolarów. Szefowa Harvardu publicznie przeprosiła w piątek za swoje odpowiedzi podczas przesłuchań. Prezydentka Uniwersytetu Pensylwanii w sobotę zrezygnowała ze stanowiska.

 

Jak doszło do tej sytuacji?

Wkroczenie armii izraelskiej do Gazy w odpowiedzi na terrorystyczny atak Hamasu przeciwko Izraelowi 7 października spowodowało radykalny wzrost nastrojów antyizraelskich i antyżydowskich. Szczególnie silnie na amerykańskich uczelniach, które podlegają wpływom lewicowym co najmniej od lat 60. XX wieku. Izrael jest dla lewicy uosobieniem nacjonalizmu i kolonializmu, szczególnie pod rządami prawicowych partii i premiera Netanjahu. Dawno minęły czasy, gdy symbolem Izraela był socjalistyczny kibuc. Obecnie Izrael to dla lewicy naturalny ideologiczny wróg. Fakt, że jest on jedynym państwem demokratycznym na Bliskim Wschodzie, nie ma dla lewej strony znaczenia. Podobnie jak fakt, że Hamas, popierany przez arabską ludność Strefy Gazy, ogłosił już dawno w swoim politycznym i ideowym programie plan wymordowania Żydów i likwidacji ich państwa. Mniej lub bardziej świadomie oraz w mniej lub bardziej ostentacyjny sposób znaczny odsetek studentów najbardziej prestiżowych uczelni amerykańskich staje po stronie tej terrorystycznej organizacji. Studenci na wiecach i demonstracjach na terenach uniwersytetów nawołują do kolejnej intifady, skandują hasło „from the river to the sea / Palestine will be free”, którego realizacja w praktyce musi oznaczać zniszczenie Izraela i jego żydowskich mieszkańców. Swoją postawą de facto wspomagają Hamas.

 

Erupcja nastrojów antyżydowskich

W tej sytuacji na amerykańskich uczelniach żydowscy studenci stali się obiektami prześladowań.

Wzrost nastrojów antyżydowskich jest w ostatnich dwóch miesiącach bezprecedensowy. Na Harvardzie 73% studentów Żydów doświadczyło w ostatnich 2 miesiącach jakiejś formy dyskryminacji czy prześladowania lub było ich świadkiem. Dla żydowskich studentów atmosfera na kampusach stała się bardzo trudna.

W Kongresie Stanów Zjednoczonych powołana została komisja do zbadania, jak uniwersytety radzą sobie z tym problemem. Kierują nią republikanie i czołową rolę odgrywa w niej Elise Stefanik (o czeskich korzeniach) reprezentująca jeden z okręgów wyborczych w Nowym Jorku. Stefanik sama ukończyła Harvard.

Stefanik w czasie przesłuchań w bardzo przekonujący sposób udowodniła, że kierujący uniwersytetami nie mają skutecznego sposobu reagowania na antyżydowskie wystąpienia na uczelniach. 

Oczywiście nietrudno się domyślić, dlaczego prezydentki uczelni nie potrafiły odpowiedzieć słowem „tak” albo „nie” na pytanie, czy nawoływanie do ludobójstwa narusza kodeks zachowania na ich uczelniach. Gdyby odpowiedziały „tak”, wówczas kolejne pytanie Stefanik brzmiałoby, dlaczego więc nic nie zrobiły, żeby temu zapobiec. Gdyby odpowiedziały „nie”, oznaczałoby to ich aprobatę dla propagowania ludobójstwa. Stefanik bardzo umiejętnie i celnie przygotowała się do przesłuchań i efektownie udowodniła szefowym uniwersytetów brak argumentów moralnych uzasadniających ich bierność wobec sytuacji na uczelniach. 

Republikańscy kongresmeni zapowiadają dalsze przesłuchania i śledztwo w tej sprawie. Problem nie dotyczy tylko tych trzech uniwersytetów, ale zdecydowanej większości szkół wyższych w Stanach. Dochodzi do tego jeszcze kwestia rządów krajów arabskich, sponsorujących te uczelnie.

 

Kłopoty lewicy

Lewica widzi wartość w „różnorodności”, jednak nie toleruje różnorodnych, ale obcych jej ideowo poglądów. Nie zwalcza ich argumentami, lecz wykluczeniem. Ponieważ w państwie Izrael dostrzega imperialistycznego wroga, przejawia daleko posuniętą tolerancję dla słów i działań skierowanych przeciw Żydom. Te reguły obowiązują na uniwersytetach i prawda o tym wychodzi na jaw.

Obecna sytuacja, którą wywołały przesłuchania trzech kobiet kierujących uczelniami, jest dla lewicy bardzo kłopotliwa. 

Sprawa jest drastyczna, ponieważ dotyka kilku wrażliwych tematów o szerszym znaczeniu.

Po pierwsze, nie do zaakceptowania dla lewicy jest fakt, że Elise Stefanik ma prawicowe poglądy i popiera Trumpa. Dla lewicy jest niedopuszczalne, żeby przedstawiciele prawicy udowadniali jej postawę antyżydowską. Przecież w pojęciu lewicy antyżydowscy mogą być jedynie prawicowcy. Donald Trump to dla niej reinkarnacja Hitlera, więc jak ktoś, kto jest jego zwolennikiem, może występować de facto w obronie studentów Żydów!? Toż to skandal. Nieważne, że Trump ma córkę, wnuki i zięcia Żydów, że uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i doprowadził do tzw. Porozumień Abrahamowych. Podziały polityczne są ponad wszystkim innym, więc już pojawiają się artykuły pisane przez lewicowych publicystów (w tym o żydowskich korzeniach) lub nawet rabinów, które zarzucają Stefanik demagogię. Strasznie ich przeraża wizja republikanów przeciwstawiających się prześladowaniu żydowskich studentów.

Po drugie, sytuacja ta ujawnia hipokryzję uczelni amerykańskich i podwójne standardy w nich obowiązujące. Pamiętajmy przecież, że uniwersytety te  przodują w walce z tzw. mową nienawiści i nie szanują wolności słowa, gdy stosują metody charakterystyczne dla „kultury unieważnienia” wobec jakiejkolwiek krytyki dotyczącej wybranych, bliskim im światopoglądowo lewicowych idei. Ujawnienie tej prawdy powoduje zachwianie prestiżu uniwersytetów, uważanych – jak widać mylnie – za świątynie wolności słowa.  A prestiż jest dla uczelni nie mniej ważny niż poziom przekazywanej wiedzy.

 

Nie ma odpowiedzi

Cała sytuacja wpędza szanowane uczelnie amerykańskie w potrzask, a opinię publiczną w bolesny dysonans poznawczy. Ameryka żyjąca od swego zarania w kulcie wolności słowa musi mierzyć się z realnymi konsekwencjami tej wolności. Sprawia jej to ogromny problem. Poziom komplikacji światopoglądowej budzi rozterki. Z jednej strony potępienie retoryki antyżydowskiej, z drugiej – wolność wypowiedzi. 

Powstaje pytanie, na które najprawdopodobniej nie ma odpowiedzi: jak pogodzić bezwzględną wolność słowa z niebezpieczeństwami, jakie słowa ze sobą niosą?

Organizacja, która najsilniej staje po stronie wolności słowa, czyli American Civil Liberties Union, stara się wybrnąć z tego dylematu, rysując naiwną wizję społeczeństwa, w którym wyedukowani ludzie sami, dobrowolnie zrezygnują z mowy mogącej spowodować krzywdę, bo zlikwidowane zostaną przyczyny takiej mowy.

Oczywiście jest to utopia. Podobnie, jak utopią jest wiara, że może istnieć - bez przerażających konsekwencji –
całkowita wolność wypowiedzi. A także wiara, że na to, czego nie chcemy słyszeć, da się nałożyć skuteczny knebel.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Dobre wieści dla Donalda Trumpa. Jest decyzja Sądu Najwyższego z ostatniej chwili
Dobre wieści dla Donalda Trumpa. Jest decyzja Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy USA orzekł na korzyść byłego prezydenta Donalda Trumpa - podała na Twitterze agencja Reuters.

Są nowe informacje ws. poszkodowanych w wypadku w Szczecinie z ostatniej chwili
Są nowe informacje ws. poszkodowanych w wypadku w Szczecinie

Jak przekazał portal RMF FM kolejni ranni opuszczają szczecińskie szpitale po tragicznym wypadku na placu Rodła. Cały czas w ciężkim stanie przebywają dwie osoby. Ich stan jest zagrażający życiu.

Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Król Karol III podjął sensacyjną decyzję z ostatniej chwili
Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Król Karol III podjął sensacyjną decyzję

Ostatnio brytyjskie media obiegła niepokojąca wiadomość. Chodzi o problemy zdrowotne króla Karola III. Tymczasem "The Independent" informuje o sensacyjnej decyzji monarchy.

Nie żyje gwiazda legendarnego serialu z ostatniej chwili
Nie żyje gwiazda legendarnego serialu

Nie żyje znany aktor Eddie Driscoll. Zasłynął rolą w popularnym serialu "Seksie w wielkim mieście" . Miał 60 lat.

Reforma Trybunału Konstytucyjnego poprzez uchwały. Bodnar zabiera głos z ostatniej chwili
"Reforma" Trybunału Konstytucyjnego poprzez uchwały. Bodnar zabiera głos

Przedstawiamy założenia czterech aktów prawnych dotyczących kompleksowej reformy Trybunału Konstytucyjnego; w środę w Sejmie czeka nas pierwsza debata w kontekście uchwały dotyczącej TK - przekazał w poniedziałek minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Komary przenoszą groźnego wirusa. Służby alarmują z ostatniej chwili
Komary przenoszą groźnego wirusa. Służby alarmują

Od piątku 1 marca liczba aktywnych przypadków dengi na Mauritiusie wzrosła z 494 do 585 w niedzielę, co stanowi niepokojący wzrost o 18,4 procent - poinformowało w niedzielę ministerstwo zdrowia tego wyspiarskiego kraju, cytowane przez portal lokalnego dziennika "Le Mauricien".

Zaskakujący obiekt latający spadł na pole pod Ostródą. Na miejscu ABW, wojsko i policja z ostatniej chwili
Zaskakujący obiekt latający spadł na pole pod Ostródą. Na miejscu ABW, wojsko i policja

Jak informuje portal Interia.pl, na pole w pobliżu Miłakowa (woj. Warmińsko-mazurskie) spadł obiekt latający. Początkowe doniesienia mówiły o niezidentyfikowanym obiekcie, prawdopodobnie wojskowym, jednak najnowsze informacje Prokuratury Okręgowej w Elblągu wskazują na to, że jest to balon meteorologiczny. 

Znana dziennikarka oficjalnie potwierdza, że rozstaje się z TVP z ostatniej chwili
Znana dziennikarka oficjalnie potwierdza, że rozstaje się z TVP

- Po ośmiu latach oficjalnie rozstaję się z TVP. Bardzo dziękuję koleżankom i kolegom z pracy, rozmówcom, a przede wszystkim Widzom za ten czas. Zwłaszcza za życzliwość, której było więcej od hejtu i wsparcie - przekazała Dominika Ćosić w mediach społecznościowych.

Nie żyje bp Piotr Krupa z ostatniej chwili
Nie żyje bp Piotr Krupa

Nie żyje biskup senior Piotr Krupa, który przez 19 lat był biskupem pomocniczym diecezji peplinskiej. Informacje te potwierdził polski Episkopat. Miał 81 lat.

Ekspert o rewelacjach Wyborczej nt. Hermesa: Opinia publiczna jest wprowadzana w błąd Wiadomości
Ekspert o rewelacjach Wyborczej nt. "Hermesa": Opinia publiczna jest wprowadzana w błąd

- W 2021 r. Prokuratura Krajowa kupiła za 15 mln zł system szpiegowski Hermes. Jeszcze bardziej zaawansowany niż Pegasus - donosi Wojciech Czuchnowski na łamach Wyborczej. Sprawę analizuje mec. Bartosz Lewandowski, rektor Collegium Intermarium.

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: Awantura w USA – „czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks?”

W zeszłym tygodniu opinia publiczna Stanów Zjednoczonych zamarła w niedowierzaniu, gdy usłyszała odpowiedzi kobiet stojących na czele trzech z najbardziej szanowanych, elitarnych uniwersytetów amerykańskich na pytanie: „Czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks postępowania dotyczący znęcania się i molestowania?”.
Zło. Ilustracja poglądowa Paweł Jędrzejewski: Awantura w USA  – „czy nawoływanie do ludobójstwa na Żydach narusza uczelniany kodeks?”
Zło. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Otóż żadna z prezydentek tych instytucji – ani z Uniwersytetu Harvarda, ani z Uniwersytetu Pensylwanii, ani Massachusetts Institute of Technology – nie była w stanie wydusić z siebie odpowiedzi „tak”. „To zależy od kontekstu” – odpowiadała prezydentka Harvardu. Podobnie odpowiedziała szefowa Uniwersytetu Pensylwanii, dodając, że dopiero gdy słowa przerodzą się w czyny, można mówić o prześladowaniu. Oczywiście w podtekście ich odpowiedzi znajdowało się przeświadczenie, że bronią w ten sposób swobody wypowiedzi.

Czytaj również: Upiory 13 grudnia wracają po wysokie emerytury

Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ws. ustawy o Sądzie Najwyższym

 

Rozpętała się burza

Wybuchł skandal. Niezdolność tych kobiet, stojących na czele jednych z najważniejszych instytucji edukacyjnych na świecie, do zajęcia stanowiska w kwestii nawoływania do ludobójstwa, wywołała powszechne oburzenie. Od tego momentu sprawy potoczyły się szybko. Rozległy się wezwania do dymisji kierownictwa uczelni. Jeden ze sponsorów wycofał swój dar w wysokości 100 milionów dolarów. Szefowa Harvardu publicznie przeprosiła w piątek za swoje odpowiedzi podczas przesłuchań. Prezydentka Uniwersytetu Pensylwanii w sobotę zrezygnowała ze stanowiska.

 

Jak doszło do tej sytuacji?

Wkroczenie armii izraelskiej do Gazy w odpowiedzi na terrorystyczny atak Hamasu przeciwko Izraelowi 7 października spowodowało radykalny wzrost nastrojów antyizraelskich i antyżydowskich. Szczególnie silnie na amerykańskich uczelniach, które podlegają wpływom lewicowym co najmniej od lat 60. XX wieku. Izrael jest dla lewicy uosobieniem nacjonalizmu i kolonializmu, szczególnie pod rządami prawicowych partii i premiera Netanjahu. Dawno minęły czasy, gdy symbolem Izraela był socjalistyczny kibuc. Obecnie Izrael to dla lewicy naturalny ideologiczny wróg. Fakt, że jest on jedynym państwem demokratycznym na Bliskim Wschodzie, nie ma dla lewej strony znaczenia. Podobnie jak fakt, że Hamas, popierany przez arabską ludność Strefy Gazy, ogłosił już dawno w swoim politycznym i ideowym programie plan wymordowania Żydów i likwidacji ich państwa. Mniej lub bardziej świadomie oraz w mniej lub bardziej ostentacyjny sposób znaczny odsetek studentów najbardziej prestiżowych uczelni amerykańskich staje po stronie tej terrorystycznej organizacji. Studenci na wiecach i demonstracjach na terenach uniwersytetów nawołują do kolejnej intifady, skandują hasło „from the river to the sea / Palestine will be free”, którego realizacja w praktyce musi oznaczać zniszczenie Izraela i jego żydowskich mieszkańców. Swoją postawą de facto wspomagają Hamas.

 

Erupcja nastrojów antyżydowskich

W tej sytuacji na amerykańskich uczelniach żydowscy studenci stali się obiektami prześladowań.

Wzrost nastrojów antyżydowskich jest w ostatnich dwóch miesiącach bezprecedensowy. Na Harvardzie 73% studentów Żydów doświadczyło w ostatnich 2 miesiącach jakiejś formy dyskryminacji czy prześladowania lub było ich świadkiem. Dla żydowskich studentów atmosfera na kampusach stała się bardzo trudna.

W Kongresie Stanów Zjednoczonych powołana została komisja do zbadania, jak uniwersytety radzą sobie z tym problemem. Kierują nią republikanie i czołową rolę odgrywa w niej Elise Stefanik (o czeskich korzeniach) reprezentująca jeden z okręgów wyborczych w Nowym Jorku. Stefanik sama ukończyła Harvard.

Stefanik w czasie przesłuchań w bardzo przekonujący sposób udowodniła, że kierujący uniwersytetami nie mają skutecznego sposobu reagowania na antyżydowskie wystąpienia na uczelniach. 

Oczywiście nietrudno się domyślić, dlaczego prezydentki uczelni nie potrafiły odpowiedzieć słowem „tak” albo „nie” na pytanie, czy nawoływanie do ludobójstwa narusza kodeks zachowania na ich uczelniach. Gdyby odpowiedziały „tak”, wówczas kolejne pytanie Stefanik brzmiałoby, dlaczego więc nic nie zrobiły, żeby temu zapobiec. Gdyby odpowiedziały „nie”, oznaczałoby to ich aprobatę dla propagowania ludobójstwa. Stefanik bardzo umiejętnie i celnie przygotowała się do przesłuchań i efektownie udowodniła szefowym uniwersytetów brak argumentów moralnych uzasadniających ich bierność wobec sytuacji na uczelniach. 

Republikańscy kongresmeni zapowiadają dalsze przesłuchania i śledztwo w tej sprawie. Problem nie dotyczy tylko tych trzech uniwersytetów, ale zdecydowanej większości szkół wyższych w Stanach. Dochodzi do tego jeszcze kwestia rządów krajów arabskich, sponsorujących te uczelnie.

 

Kłopoty lewicy

Lewica widzi wartość w „różnorodności”, jednak nie toleruje różnorodnych, ale obcych jej ideowo poglądów. Nie zwalcza ich argumentami, lecz wykluczeniem. Ponieważ w państwie Izrael dostrzega imperialistycznego wroga, przejawia daleko posuniętą tolerancję dla słów i działań skierowanych przeciw Żydom. Te reguły obowiązują na uniwersytetach i prawda o tym wychodzi na jaw.

Obecna sytuacja, którą wywołały przesłuchania trzech kobiet kierujących uczelniami, jest dla lewicy bardzo kłopotliwa. 

Sprawa jest drastyczna, ponieważ dotyka kilku wrażliwych tematów o szerszym znaczeniu.

Po pierwsze, nie do zaakceptowania dla lewicy jest fakt, że Elise Stefanik ma prawicowe poglądy i popiera Trumpa. Dla lewicy jest niedopuszczalne, żeby przedstawiciele prawicy udowadniali jej postawę antyżydowską. Przecież w pojęciu lewicy antyżydowscy mogą być jedynie prawicowcy. Donald Trump to dla niej reinkarnacja Hitlera, więc jak ktoś, kto jest jego zwolennikiem, może występować de facto w obronie studentów Żydów!? Toż to skandal. Nieważne, że Trump ma córkę, wnuki i zięcia Żydów, że uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i doprowadził do tzw. Porozumień Abrahamowych. Podziały polityczne są ponad wszystkim innym, więc już pojawiają się artykuły pisane przez lewicowych publicystów (w tym o żydowskich korzeniach) lub nawet rabinów, które zarzucają Stefanik demagogię. Strasznie ich przeraża wizja republikanów przeciwstawiających się prześladowaniu żydowskich studentów.

Po drugie, sytuacja ta ujawnia hipokryzję uczelni amerykańskich i podwójne standardy w nich obowiązujące. Pamiętajmy przecież, że uniwersytety te  przodują w walce z tzw. mową nienawiści i nie szanują wolności słowa, gdy stosują metody charakterystyczne dla „kultury unieważnienia” wobec jakiejkolwiek krytyki dotyczącej wybranych, bliskim im światopoglądowo lewicowych idei. Ujawnienie tej prawdy powoduje zachwianie prestiżu uniwersytetów, uważanych – jak widać mylnie – za świątynie wolności słowa.  A prestiż jest dla uczelni nie mniej ważny niż poziom przekazywanej wiedzy.

 

Nie ma odpowiedzi

Cała sytuacja wpędza szanowane uczelnie amerykańskie w potrzask, a opinię publiczną w bolesny dysonans poznawczy. Ameryka żyjąca od swego zarania w kulcie wolności słowa musi mierzyć się z realnymi konsekwencjami tej wolności. Sprawia jej to ogromny problem. Poziom komplikacji światopoglądowej budzi rozterki. Z jednej strony potępienie retoryki antyżydowskiej, z drugiej – wolność wypowiedzi. 

Powstaje pytanie, na które najprawdopodobniej nie ma odpowiedzi: jak pogodzić bezwzględną wolność słowa z niebezpieczeństwami, jakie słowa ze sobą niosą?

Organizacja, która najsilniej staje po stronie wolności słowa, czyli American Civil Liberties Union, stara się wybrnąć z tego dylematu, rysując naiwną wizję społeczeństwa, w którym wyedukowani ludzie sami, dobrowolnie zrezygnują z mowy mogącej spowodować krzywdę, bo zlikwidowane zostaną przyczyny takiej mowy.

Oczywiście jest to utopia. Podobnie, jak utopią jest wiara, że może istnieć - bez przerażających konsekwencji –
całkowita wolność wypowiedzi. A także wiara, że na to, czego nie chcemy słyszeć, da się nałożyć skuteczny knebel.



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe