Nowy numer "Tygodnika Solidarność": Tomasz zwolniony z IKE-i - Trzeba powiedzieć STOP

– Ja po prostu, jako katolik, uważam, że trzeba szanować innych ludzi i odnosić się do nich z tolerancją. To jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Prosta sprawa. Przez te trzy lata pracy nie miałem żadnych scysji, wiedziałem, że kilku moich współpracowników jest homoseksualistami, o innych nie wiedziałem. Nie jestem osobą konfliktową, na pewno są różne charaktery, na co poprzedni nasz kierownik zwracał uwagę, że to, co dla jednych jest żartem, dla innych będzie już raniące. Z drugiej strony nie można też nakładać na siebie jakiejś całkowitej autocenzury – mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą zwolniony z IKEI pan Tomasz. To właśnie problemowi propagandzie LGBT w dużych korporacjach poświęcony jest nowy numer „Tygodnika Solidarność”. 
/ TS Cezary Krysztopa

Jak odbierają to inni pracownicy?

Generalnie wolą o tym nie mówić, albo mówią gdzieś szeptem, w jakichś prywatnych rozmowach. Kiedy miałem tego dosyć i zgłosiłem kierowniczce, że chcę iść na urlop na żądanie, zaczepił mnie kolega, pytając: „Przecież miałeś pracować, dlaczego idziesz do domu?” i ja odpowiedziałem, że nie będę brał udziału w tych rzeczach, które się dzieją. Uspokajał mnie z dziwnym wyrazem twarzy:  „Cicho, cicho…”. Niby wszystko jest pięknie, wszystkich szanujemy i tolerujemy, ale ludzie się gdzieś tam boją, ludzie czują podskórnie, jakie jest nastawienie firmy. 

Zresztą pamiętam, że parę miesięcy po zatrudnieniu jeden z moich kolegów, który tam ciągle pracuje, stwierdził, że muszę wiedzieć, że ta firma ma takie dość ideologicznie lewicowe nastawienie. Powiedział mi, że ma podobny światopogląd do mojego, utrzymujemy kontakt, solidaryzował się z moim wpisem, udzielił ustnie poparcia, ale to wszystko tak po cichu. 

(...)

Jestem zwykłym szarym pracownikiem. Myślę, że po prostu każdy ma jakąś swoją granicę i trzeba mieć odwagę, żeby czasem zaprotestować. Choć z drugiej strony mnie łatwo powiedzieć, mam 48 lat, ale nie mam żony i dzieci, i chyba po prostu niewiele mam do stracenia. Problem jest wtedy, kiedy jest się odpowiedzialnym za rodzinę i jeszcze do tego jest np. kredyt do spłacenia.  Wtedy jest trudniej i ja to przynajmniej po części rozumiem.

Równocześnie uważam, że są też pewne granice, po przekroczeniu których trzeba powiedzieć STOP i nie wolno dłużej zginać karku,  trzeba wstać i wyrazić swoje zdanie. 


- mówi pan Tomasz


W artykule „Tęczowa meblościanka” o wojnie kulturowej pisze Jakub Pacan 

A więc i do nas dociera szaleństwo rewolucji seksualnej i LGBT. Do tej pory wiadomości o stewardessie zwolnionej gdzieś w świecie za noszenie krzyżyka czy lekarzu sekowanym za odmowę wykonania eutanazji traktowaliśmy trochę jak bajki o żelaznym wilku. To gdzieś daleko w zdegenerowanej Holandii czy dalekich Stanach Zjednoczonych, ale nie u nas, w kraju katolickim. 

Aż nagle jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że sieć IKEA zwolniła w Polsce pracownika po tym, jak na wewnętrznym forum sprzeciwił się udziałowi w akcji „Miesiąc Dumy LGBT” i zacytował fragment Starego Testamentu potępiający homoseksualizm. Innym pracownikom władze szwedzkiego koncernu grożą karami dyscyplinarnymi za podobne zachowanie.

Dla obserwatorów rewolucji kulturowej, w której przoduje Unia Europejska, było tylko kwestią czasu, kiedy taka sytuacja zawita nad Wisłę, bo że zawita, nikt nie miał wątpliwości. By odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego firma sprzedająca meble, jako żywo niekojarzona z ruchem mniejszości seksualnych, decyduje się na zwolnienie pracownika za taką błahostkę, warto przypomnieć, czym jest proces globalnej rewolucji. 


O tym, że „Katastrofa klimatyczna to strachy na Lachy” pisze Teresa Wójcik 

Gospodarcza działalność człowieka powoduje bardzo nieznaczny wzrost emisji, a więc nawet osiągnięcie „zeroemisyjności” nie będzie mieć znaczącej roli dla światowego bilansu dwutlenku węgla. Dla zmiany globalnego klimatu nie będzie mieć także większego znaczenia, bo o tym klimacie decyduje przede wszystkim aktywność Słońca.  

Na posiedzeniu Komisji Krajowej NSZZ Solidarność w Olsztynie 26 czerwca br. gościł amerykański ekspert James Taylor z Heartland Institute, think tanku wyspecjalizowanego w problemach energii i ochrony środowiska. Taylor przedstawił przekonywującą krytykę głośnego raportu IPCC, wieszczącym bliską globalną katastrofę ekologiczną, jeśli ludzkość natychmiast nie ograniczy globalnego ocieplenia do 1,5 °C. 


W numerze również intrygujący opis szczytu G20 w Japonii tej samej autorki. 

Pochłonięte bieżącymi walkami o przywództwo i nowy kształt Unii Europejskiej polskie (i nie tylko polskie) media nie dostrzegły znaczenia rezultatów ostatniego szczytu G20. W zasadzie ograniczano się do informacji i komentowania kuluarowych spotkań dwustronnych, zwłaszcza prezydenta Trumpa. Tymczasem znaczenie ostatniego szczytu G20 znacznie wykracza poza te sensacje. Przywódcy 20 największych i najbardziej znaczących gospodarek świata ostrzegli przed niebezpiecznym spowolnieniem gospodarki światowej. Ocenili, że obecnie globalny wzrost utrzymuje się na niepokojąco niskim poziomie, że niebezpiecznie nasilają się napięcia handlowe i geopolityczne, stanowiące poważne zagrożenia dla warunków życia i pracy miliardów ludzi. Dlatego w przyjętym oświadczeniu deklarują, że należy skutecznie dążyć „do osiągnięcia wolnego, uczciwego, niedyskryminującego, przejrzystego i stabilnego środowiska handlowego i inwestycyjnego, oraz do utrzymywania otwartych rynków”. Bez wolnego uczciwego handlu nie ma i nie będzie wzrostu gospodarczego i godnej pracy w żadnym kraju świata. Oświadczenie końcowe m.in. podkreśla w związku z tym konieczność zreformowania Światowej Organizacji Handlu (WTO).



Bartosz Boruciak rozmawia o płycie  „Wodecki Jazz”  z Piotrem Baron, muzyk, kompozytor, dyrektor naczelny i artystyczny Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventu.

– Dlaczego Wodecki?

– Był wybitnym kompozytorem wspaniałych standardów. 


– Jednak w głowy większości Polaków wbił się nie jako znakomity muzyk, a wykonawca piosenki z bajki „Pszczółka Maja”.

– Nie do końca. „Pszczółka Maja” się za nim ciągnęła, ale miał do niej piękny dystans. Zbyszek Wodecki kojarzył się publiczności, zwłaszcza jej damskiej części, z „Izoldą”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem” czy „Z tobą chcę oglądać świat”. Te ballady były napisane w genialny sposób. 


– Zbyszek Wodecki miał być na twojej najnowszej płycie…

– Zgadza się. Niestety przeniósł się do zupełnie innego świata. Płyta miała być stricte jazzowa, bez gości. Jedynym gościem poza kwintetem miał być Zbyszek grający jazz na skrzypcach. Mieliśmy grać jego utwory, które ja miałem opracować. 

– Dwóch samców alfa na jednej płaszczyźnie, dalibyście radę?

– W sztuce nie ma miejsca na walkę. 


„Wolni z wolnymi” – o Unii Lubelskiej pisze Leszek Masierak 

10 stycznia 1569 roku na zamku w Lublinie rozpoczął obrady kolejny sejm koronny, pod laską byłego sekretarza królewskiego Stanisława Sędziwoja Czarnkowskiego. Litewscy posłowie natomiast obradowali najczęściej osobno, a miejsce ich obozowania do dziś nazywane jest Placem Litewskim. Podczas niezbyt częstych wspólnych posiedzeń żywiołowo debatowano nad sprawą unii, magnaci litewscy pozostawali nieprzejednani. Nie pomogła trwająca blisko pół dnia osobna rozmowa Litwinów z królem. 1 marca pod osłoną zadymki śnieżnej znacząca większość litewskich posłów opuściła Lublin.

To posunięcie mocno rozzłościło Zygmunta Augusta. „Swego pana jako na koszu posadzili” – miał on powiedzieć do swoich dworzan. Zareagował bardzo mocno: już 5 marca ogłosił przyłączenie Podlasia i Wołynia do Korony Polskiej. Tamtejsza szlachta przyjęła to z entuzjazmem, co skruszyło opór sporej części malkontentów. Litewscy delegaci pojedynczo wracali na obrady sejmowe. Ostatecznym ciosem dla magnatów była ogłoszona 6 czerwca inkorporacja do Korony województw kijowskiego, bracławskiego i podolskiego. Unia została faktycznie przesądzona, choć ostry spór o jej warunki trwał niemal do samego końca sejmu. Ostateczne porozumienie uzyskano 28 czerwca. 1 lipca dokonano wymiany wzajemnych dokumentów i zaprzysiężono akt unii, 4 lipca ratyfikował ją król.


W numerze również m.in. 
– Emocje i wspomnienia – ruszył 30. Wyścig Solidarności i Olimpijczyków 
– Świat według Chodakiewicza 
– Ursus. Bez Czerwca’76 nie byłoby wolnej Polski 
 

 

POLECANE
Sejm uchwalił ustawę wdrażającą unijny program SAFE z ostatniej chwili
Sejm uchwalił ustawę wdrażającą unijny program SAFE

Sejm przyjął projekt ustawy wdrażający program SAFE, czyli mechanizm unijny mechanizm finansowania inwestycji militarnych, oparty na wspólnym zadłużeniu.

Dlaczego Niemcy nie skorzystają z SAFE? Polityk PiS pyta ambasadora Niemiec z ostatniej chwili
Dlaczego Niemcy nie skorzystają z SAFE? Polityk PiS pyta ambasadora Niemiec

Niemiecki ambasador Miguel Berger wdał się w ostrą wymianę zdań z rzecznikiem PiS po debacie o SAFE w Sejmie. "Dlaczego Pana kraj nie zdecydował się z niego skorzystać?" – pyta ambasadora poseł Rafał Bochenek.

Strzelanina na uczelni w USA. Są ofiary z ostatniej chwili
Strzelanina na uczelni w USA. Są ofiary

Dwie osoby zginęły, a jedna została ranna w wyniku strzelaniny, do której doszło w czwartek wieczorem czasu lokalnego na terenie kampusu Uniwersytetu Stanowego Karoliny Południowej – informuje w piątek rano ABC News.

RPP obniży stopy procentowe? To otwiera drogę z ostatniej chwili
RPP obniży stopy procentowe? "To otwiera drogę"

– Inflacja w styczniu 2026 r. obniżyła się do 1,7 proc. z 2,4 proc. – twierdzi ekonomista Kamil Pastor z PKO BP i dodaje, że powrót inflacji do celu ma trwały charakter, co otwiera RPP drogę do obniżki stóp w marcu.

Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego

MSWiA kupiło 140 tys. czujek dymu i tlenku węgla za blisko 5 mln zł. Strażacy bezpłatnie zamontują je u osób najbardziej potrzebujących. Do woj. lubelskiego trafi blisko 8 tys. urządzeń.

Nie żyje Bożena Dykiel, legenda polskiego kina i teatru z ostatniej chwili
Nie żyje Bożena Dykiel, legenda polskiego kina i teatru

W wieku 77 lat zmarła legendarna aktorka teatralna i filmowa Bożena Dykiel – poinformowała w piątek rano Polska Agencja Prasowa, powołując się na informacje podane przez ks. Andrzeja Lutera.

Wiadomości
Hotel przyjazny dzieciom w górach pod logo Mercure

Hotele przyjazne dzieciom przywiązują szczególną wagę do komfortu najmłodszych gości i młodzieży. Tego typu obiekty ma w swoim portfolio również międzynarodowa sieć hoteli Mercure. Przykładem z Polski jest hotel w górach Mercure Szczyrk Resort, który oferuje m.in. salę zabaw, salę gier i strefę basenową.

Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE z ostatniej chwili
Komisje finansów i obrony odrzuciły poprawki PiS do projektu o SAFE

Sejmowe komisje finansów i obrony narodowej negatywnie zaopiniowały w czwartek zgłoszone przez PiS poprawki do projektu ustawy wdrażającej program SAFE. Sejm nad projektem będzie głosować w piątek rano.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów z ostatniej chwili
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów

Prezydent Karol Nawrocki w czwartek po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Podkreślił, że nowa ustawa była praktycznie taka sama jak ta, którą wcześniej zawetował i nie uwzględniono zgłaszanych zastrzeżeń. Zaprosił rząd do wspólnego przygotowania rozwiązań w tej sprawie.

Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę z ostatniej chwili
Zajączkowska: PE przeciwko poprawce mówiącej, że tylko kobieta może zajść w ciążę

„Parlament Europejski właśnie zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" – poinformowała na Facebooku eurodeputowana Ewa Zajączkowska-Hernik (Konfederacja).

REKLAMA

Nowy numer "Tygodnika Solidarność": Tomasz zwolniony z IKE-i - Trzeba powiedzieć STOP

– Ja po prostu, jako katolik, uważam, że trzeba szanować innych ludzi i odnosić się do nich z tolerancją. To jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Prosta sprawa. Przez te trzy lata pracy nie miałem żadnych scysji, wiedziałem, że kilku moich współpracowników jest homoseksualistami, o innych nie wiedziałem. Nie jestem osobą konfliktową, na pewno są różne charaktery, na co poprzedni nasz kierownik zwracał uwagę, że to, co dla jednych jest żartem, dla innych będzie już raniące. Z drugiej strony nie można też nakładać na siebie jakiejś całkowitej autocenzury – mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą zwolniony z IKEI pan Tomasz. To właśnie problemowi propagandzie LGBT w dużych korporacjach poświęcony jest nowy numer „Tygodnika Solidarność”. 
/ TS Cezary Krysztopa

Jak odbierają to inni pracownicy?

Generalnie wolą o tym nie mówić, albo mówią gdzieś szeptem, w jakichś prywatnych rozmowach. Kiedy miałem tego dosyć i zgłosiłem kierowniczce, że chcę iść na urlop na żądanie, zaczepił mnie kolega, pytając: „Przecież miałeś pracować, dlaczego idziesz do domu?” i ja odpowiedziałem, że nie będę brał udziału w tych rzeczach, które się dzieją. Uspokajał mnie z dziwnym wyrazem twarzy:  „Cicho, cicho…”. Niby wszystko jest pięknie, wszystkich szanujemy i tolerujemy, ale ludzie się gdzieś tam boją, ludzie czują podskórnie, jakie jest nastawienie firmy. 

Zresztą pamiętam, że parę miesięcy po zatrudnieniu jeden z moich kolegów, który tam ciągle pracuje, stwierdził, że muszę wiedzieć, że ta firma ma takie dość ideologicznie lewicowe nastawienie. Powiedział mi, że ma podobny światopogląd do mojego, utrzymujemy kontakt, solidaryzował się z moim wpisem, udzielił ustnie poparcia, ale to wszystko tak po cichu. 

(...)

Jestem zwykłym szarym pracownikiem. Myślę, że po prostu każdy ma jakąś swoją granicę i trzeba mieć odwagę, żeby czasem zaprotestować. Choć z drugiej strony mnie łatwo powiedzieć, mam 48 lat, ale nie mam żony i dzieci, i chyba po prostu niewiele mam do stracenia. Problem jest wtedy, kiedy jest się odpowiedzialnym za rodzinę i jeszcze do tego jest np. kredyt do spłacenia.  Wtedy jest trudniej i ja to przynajmniej po części rozumiem.

Równocześnie uważam, że są też pewne granice, po przekroczeniu których trzeba powiedzieć STOP i nie wolno dłużej zginać karku,  trzeba wstać i wyrazić swoje zdanie. 


- mówi pan Tomasz


W artykule „Tęczowa meblościanka” o wojnie kulturowej pisze Jakub Pacan 

A więc i do nas dociera szaleństwo rewolucji seksualnej i LGBT. Do tej pory wiadomości o stewardessie zwolnionej gdzieś w świecie za noszenie krzyżyka czy lekarzu sekowanym za odmowę wykonania eutanazji traktowaliśmy trochę jak bajki o żelaznym wilku. To gdzieś daleko w zdegenerowanej Holandii czy dalekich Stanach Zjednoczonych, ale nie u nas, w kraju katolickim. 

Aż nagle jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że sieć IKEA zwolniła w Polsce pracownika po tym, jak na wewnętrznym forum sprzeciwił się udziałowi w akcji „Miesiąc Dumy LGBT” i zacytował fragment Starego Testamentu potępiający homoseksualizm. Innym pracownikom władze szwedzkiego koncernu grożą karami dyscyplinarnymi za podobne zachowanie.

Dla obserwatorów rewolucji kulturowej, w której przoduje Unia Europejska, było tylko kwestią czasu, kiedy taka sytuacja zawita nad Wisłę, bo że zawita, nikt nie miał wątpliwości. By odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego firma sprzedająca meble, jako żywo niekojarzona z ruchem mniejszości seksualnych, decyduje się na zwolnienie pracownika za taką błahostkę, warto przypomnieć, czym jest proces globalnej rewolucji. 


O tym, że „Katastrofa klimatyczna to strachy na Lachy” pisze Teresa Wójcik 

Gospodarcza działalność człowieka powoduje bardzo nieznaczny wzrost emisji, a więc nawet osiągnięcie „zeroemisyjności” nie będzie mieć znaczącej roli dla światowego bilansu dwutlenku węgla. Dla zmiany globalnego klimatu nie będzie mieć także większego znaczenia, bo o tym klimacie decyduje przede wszystkim aktywność Słońca.  

Na posiedzeniu Komisji Krajowej NSZZ Solidarność w Olsztynie 26 czerwca br. gościł amerykański ekspert James Taylor z Heartland Institute, think tanku wyspecjalizowanego w problemach energii i ochrony środowiska. Taylor przedstawił przekonywującą krytykę głośnego raportu IPCC, wieszczącym bliską globalną katastrofę ekologiczną, jeśli ludzkość natychmiast nie ograniczy globalnego ocieplenia do 1,5 °C. 


W numerze również intrygujący opis szczytu G20 w Japonii tej samej autorki. 

Pochłonięte bieżącymi walkami o przywództwo i nowy kształt Unii Europejskiej polskie (i nie tylko polskie) media nie dostrzegły znaczenia rezultatów ostatniego szczytu G20. W zasadzie ograniczano się do informacji i komentowania kuluarowych spotkań dwustronnych, zwłaszcza prezydenta Trumpa. Tymczasem znaczenie ostatniego szczytu G20 znacznie wykracza poza te sensacje. Przywódcy 20 największych i najbardziej znaczących gospodarek świata ostrzegli przed niebezpiecznym spowolnieniem gospodarki światowej. Ocenili, że obecnie globalny wzrost utrzymuje się na niepokojąco niskim poziomie, że niebezpiecznie nasilają się napięcia handlowe i geopolityczne, stanowiące poważne zagrożenia dla warunków życia i pracy miliardów ludzi. Dlatego w przyjętym oświadczeniu deklarują, że należy skutecznie dążyć „do osiągnięcia wolnego, uczciwego, niedyskryminującego, przejrzystego i stabilnego środowiska handlowego i inwestycyjnego, oraz do utrzymywania otwartych rynków”. Bez wolnego uczciwego handlu nie ma i nie będzie wzrostu gospodarczego i godnej pracy w żadnym kraju świata. Oświadczenie końcowe m.in. podkreśla w związku z tym konieczność zreformowania Światowej Organizacji Handlu (WTO).



Bartosz Boruciak rozmawia o płycie  „Wodecki Jazz”  z Piotrem Baron, muzyk, kompozytor, dyrektor naczelny i artystyczny Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventu.

– Dlaczego Wodecki?

– Był wybitnym kompozytorem wspaniałych standardów. 


– Jednak w głowy większości Polaków wbił się nie jako znakomity muzyk, a wykonawca piosenki z bajki „Pszczółka Maja”.

– Nie do końca. „Pszczółka Maja” się za nim ciągnęła, ale miał do niej piękny dystans. Zbyszek Wodecki kojarzył się publiczności, zwłaszcza jej damskiej części, z „Izoldą”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem” czy „Z tobą chcę oglądać świat”. Te ballady były napisane w genialny sposób. 


– Zbyszek Wodecki miał być na twojej najnowszej płycie…

– Zgadza się. Niestety przeniósł się do zupełnie innego świata. Płyta miała być stricte jazzowa, bez gości. Jedynym gościem poza kwintetem miał być Zbyszek grający jazz na skrzypcach. Mieliśmy grać jego utwory, które ja miałem opracować. 

– Dwóch samców alfa na jednej płaszczyźnie, dalibyście radę?

– W sztuce nie ma miejsca na walkę. 


„Wolni z wolnymi” – o Unii Lubelskiej pisze Leszek Masierak 

10 stycznia 1569 roku na zamku w Lublinie rozpoczął obrady kolejny sejm koronny, pod laską byłego sekretarza królewskiego Stanisława Sędziwoja Czarnkowskiego. Litewscy posłowie natomiast obradowali najczęściej osobno, a miejsce ich obozowania do dziś nazywane jest Placem Litewskim. Podczas niezbyt częstych wspólnych posiedzeń żywiołowo debatowano nad sprawą unii, magnaci litewscy pozostawali nieprzejednani. Nie pomogła trwająca blisko pół dnia osobna rozmowa Litwinów z królem. 1 marca pod osłoną zadymki śnieżnej znacząca większość litewskich posłów opuściła Lublin.

To posunięcie mocno rozzłościło Zygmunta Augusta. „Swego pana jako na koszu posadzili” – miał on powiedzieć do swoich dworzan. Zareagował bardzo mocno: już 5 marca ogłosił przyłączenie Podlasia i Wołynia do Korony Polskiej. Tamtejsza szlachta przyjęła to z entuzjazmem, co skruszyło opór sporej części malkontentów. Litewscy delegaci pojedynczo wracali na obrady sejmowe. Ostatecznym ciosem dla magnatów była ogłoszona 6 czerwca inkorporacja do Korony województw kijowskiego, bracławskiego i podolskiego. Unia została faktycznie przesądzona, choć ostry spór o jej warunki trwał niemal do samego końca sejmu. Ostateczne porozumienie uzyskano 28 czerwca. 1 lipca dokonano wymiany wzajemnych dokumentów i zaprzysiężono akt unii, 4 lipca ratyfikował ją król.


W numerze również m.in. 
– Emocje i wspomnienia – ruszył 30. Wyścig Solidarności i Olimpijczyków 
– Świat według Chodakiewicza 
– Ursus. Bez Czerwca’76 nie byłoby wolnej Polski 
 


 

Polecane