REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. Marek Jak Chodakiewicz: Mińskie wybory, pińscy ziemianie

Po rewolucji 1905 r. car zliberalizował prawo wyborcze imperium. Opierało się one na systemie kurialnym, czyli głosowano warstwami: ziemianie osobno, włościanie też. Tak wyłonieni kandydaci reprezentowali swoje kurie wyborcze w powiecie, guberni oraz w Dumie Państwowej w Petersburgu.
 [Tylko u nas] Prof. Marek Jak Chodakiewicz: Mińskie wybory, pińscy ziemianie
/ Foto. Tomasz Gutry
W zarządach ziemstw guberni mińskiej na pozycjach wybieralnych według systemu kurialnego było mniej Polaków, niż można było sobie życzyć, bowiem prawosławni włościanie głosowali pod dyktando rosyjskich urzędników („rosyjskich nacjonalistów”) na prawowiernych carskich poddanych. Kurie wyborcze opierały się na dwóch zasadach: narodowej i gospodarczej (opodatkowanie). Wedle podziału narodowego istniały dwie kurie: polska (katolicka) i pozostała. W skład tej drugiej wchodzili prawosławni (Rosjanie i Białorusini, prawie wyłącznie chłopi), mahometanie, protestanci (głównie Niemcy luteranie, ale również Polacy kalwiniści) oraz wszyscy inni, a w tym i Polacy (o ile ci nie zaprotestowali aktywnie, aby uzyskać przeniesienie do kurii polskiej). 

Charakterystyczne, że do kurii polskiej automatycznie zaliczono tylko katolików (jedynie tych, którzy byli ziemianami i szlachtą). Polaków, którzy byli innego wyznania, szczególnie kalwinistów, początkowo przypisano do drugiej kurii, nawet jeśli ulegali obostrzeniom (e.g. w kwestii dozwolenia kupna ziemi) wynikającym jeszcze z ich udziału w powstaniu styczniowym 1863 r. Dopiero ostre sprzeciwy ziemian protestantów poskutkowały przeniesieniem ich do kurii polskiej. 

Jednak nieliczna grupa Polaków, która cieszyła się przywilejem zakupu ziemi od Rosjan, została natychmiast przydzielona do kurii drugiej. Podkreślmy też, że poza cenzusem – ze względów gospodarczych – znaleźli się liczni Polacy dzierżawcy majątków ziemskich. Wedle zasady gospodarczej głosujący kwalifikował się jako wyborca, o ile osiągnął on odpowiedni cenzus majątkowy szacowany na podstawie ceny ziemi. Płacący pełny wymiar podatku od nieruchomości, czyli posiadacze „pełnego cenzusu majątkowego”, a więc najbogatsi, mieli prawo wybierać radnych ziemskich bezpośrednio. Właściciele częściowego („ułamkowego”) cenzusu mogli ich wybierać niebezpośrednio, to jest głosować na przedstawicieli-wyborców, którzy potem za nich wybierali (wraz z pierwszą kategorią bezpośrednich wyborców) radnych.

W rezultacie takich harców cenzusowych i kurialnych w radzie ziemskiej guberni zasiadało 14 Polaków (zamiast 26, jeśli zastosować reprezentację proporcjonalną). Innych narodowości i wyznań wybrano 40, a mianowano 6. 

Oficjalnie uznano, że było ogólnie 4886 (30 procent) Polaków objętych cenzusem majątkowym, a więc o bezpośrednim bądź pośrednim prawie wyborczym, w porównaniu do 11 495 wyborców innych narodowości i wyznań. Ale stanowili Polacy 935 (62 proc.) pełnoprawnych wyborców bezpośrednich pierwszej kategorii dużych posiadaczy ziemskich, podczas gdy inne narodowości i wyznania – 612 osób. Wśród średnich posiadaczy było 1755 Polaków (35 proc.) vs. 3198 oraz małych 2196 (22 proc.) vs. 7685. 

Polacy stanowili większość ziemian w kategorii dużych posiadaczy we wszystkich powiatach Mińszczyzny oprócz powiatu bobrujskiego (48 proc.) i rzeczyckiego (35 proc.). W kategorii średnich posiadaczy ziemskich Polacy dominowali tylko w trzech powiatach (miński, nowogródzki i borysowski). W tej kategorii w powiecie pińskim Polacy stanowili mniej niż 15 proc. właścicieli, chociaż najmniejszych posiadaczy ziemskich polskich było tam 21 proc. – głównie zaściankowiczów i innych drobnych szlachciców. W skali całej Mińszczyzny drobni posiadacze Polacy cieszyli się większością tylko w tych samych trzech powiatach co średni. Szacunki te nie uwzględniają Polaków dzierżawców, którzy są całkiem liczni wśród zarządzających średniego i małego rozmiaru majątkami. 

Przyjrzyjmy sią tym procesom w mikroskali na Pińszczyźnie. Najbardziej prominentną częścią mieszkańców powiatu byli ziemianie. Wpływali oni bardzo na Pińsk i okolice pod względem gospodarczym, społecznym, politycznym i kulturowym. Do pewnego stopnia dyktowali rytm życia Pińszczyzny. Byli wśród nich i Polacy, przede wszystkim katolicy. Do najbardziej aktywnych należał Polak Roman Skirmuntt z Porzecza, który, reprezentując Pińszczyznę, wchodził w skład deputacji przy marszałku szlachty gubernialnym mińskim oraz wybrany został jako poseł do Dumy Państwowej. Służył on też w radzie powiatowej i w radzie gubernialnej ziemstwa razem z 6 innymi jej członkami – Rosjanami z ziemiaństwa i włościaństwa. Natomiast marszałkiem szlachty pińskiej był prawosławny I. Papa-Afanasopuło. 

W generalnym szacunku właścicieli ziemskich Pińszczyzny objętych cenzusem majątkowym (a więc uprawnionych do głosowawnia) było ich 213 (21 proc.) na 846 wszystkich posiadaczy ziemskich. Jednak licząc 95 na 159 głów rodzin ziemiańskich, Polacy stanowili 60 proc. wszystkich dużych właścicieli ziemskich w powiecie; 60 na 334 (15 proc.) wśród średnich posiadaczy; oraz 58 na 448 (11 proc.) małych posiadaczy cenzusowych. Razem Polacy posiadali ponad 50 proc. całej powierzchni majątków ziemskich w powiecie, a w tym 70 proc. wielkiej własności. Taki podział majątkowy odzwierciedlał z jednej strony wytrwałość magnaterii i zamożniejszych rodów szlacheckich. Z drugiej strony widać było skuteczność represyjnej polityki carskiej, która średnią szlachtę konfiskowała dużo skuteczniej niż sfery wyższe, stale zmniejszając jej stan posiadania, a drobną szlachtę w dużym stopniu eliminowała. Konfiskowano nie tylko ich małe przecież gospodarstwa, ale również pozbawiano ich od początku zaborów szlachectwa, powodując pauperyzację, deklasację i schłopienie, jak również przejście na prawosławie całych zaścianków, które uprzednio były unickie. 

W rezultacie wpływy polskiej szlachty posesjonatów były dużo słabsze niż jej potencjał. Na Pińszczyźnie wystawiali oni 117 (39 proc.) wyborców wszelkich kategorii majątkowych do ziemstw. Stanęli oni przeciw 173 wyborcom innych wyznań i narodowości w powiecie. Mimo oficjalnej dyskryminacji zasiadali Polacy jednak w radach ziemskich guberni, chociaż zwykle nie w ich zarządach. W latach 1913-1914 w ziemstwie pińskim na kadencję dostało się 5 Polaków radnych na 27 osób innych narodowości i wyznań wybranych oraz 4 naznaczonych z urzędu. Według proporcji liczby polskich posiadaczy ziemskich, jak również ilości posiadanej ziemi polskich radnych powinno być 13. Podobne dysproporcje panowały gdzie indziej na Mińszczyźnie. Rady ziemskie w całej guberni były wybierane na podstawie systemu kurialnego, z osobną kurią dla Polaków, a osobną dla innych wyznań, jak również z trójpodziałem na wyborców pośrednich i bezpośrednich według cenzusu majątkowego. System otwarcie faworyzował prawosławnych, a Rosjan szczególnie. 

Prominentna rola ziemiaństwa na Pińszczyźnie odzwierciedlała również ich udział w życiu gospodarczym. Naturalnie zdominowali rolnictwo, ale również stanowili poważną siłę w przemyśle przetwórczym i drzewnym jako dostawcy materiałów.
 
Jak widać struktura społeczna Pińszczyzny w znacznej mierze (i nie tylko wśród ziemian) odzwierciedlała spadek po I RP oraz naleciałości rosyjskie. Rosjanie w większości stanowili warstwę imperialną: urzędniczą, policyjną i wojskową. To oni sprawowali władzę administracyjną w mieście i okolicach, jak i – naturalnie – w guberni. We władzach samorządowych, a jeszcze bardziej w sprawach społecznych i charytatywnych Rosjanie dzielili się odpowiedzialnością z miejscową elitą, w tym polską i żydowską. A te zajmowały się głównie interesami gospodarczymi i sprawami swoich grup etniczno-kulturowych. 

W większym wymiarze Żydzi marzyli o równouprawnieniu, a Polacy o niepodległości. Społeczność żydowska w Rosji generalnie, a w Pińsku szczególnie, w większości pozostawała niechętnie neutralna w stosunku do rządu carskiego. Było to zło zastane. Imperium rosyjskie było oparte o trzy filary: autokrację, prawosławie i narodowość, a właściwie „oficjalną narodowość”. Ich pryncypia były naturalnie zaprzeczeniem wartości, którym hołdowała społeczność żydowska, zarówno jej tradycyjna część, jak i stopniowo laicyzująca się młodzież. System imperialny odpowiedzialny był za dyskryminację i prześladowania starozakonnych. Ale system ten stawał się coraz bardziej niewydolny. Nieformalnie więc otwierał rozmaite drzwi dla dynamicznych i obrotnych, którzy potrafili się do niego dostosować i wyzyskać wbrew dyskryminacji i prześladowaniom. 

Jednak w ramach takich ograniczeń nawet sukces osobisty nie gwarantował szczęścia i lojalności żydowskich jednostek wobec cara. Cała społeczności żydowska, szczególnie pogrążone w biedzie masy, nie miała inklinacji, aby popierać Romanowów. Ponieważ nie było wtedy sondaży, można ekstrapolować z dostępnych materiałów, że na poziomie społecznym i politycznym najbardziej lojalną częścią żydostwa byli religijni ortodoksi. Z zasady trzymali z każdą władzą, która gwarantowała albo chociaż deklarowała bezpieczeństwo społeczności żydowskiej. Jeśli chodzi o orientację narodową żydowską, to – jak podkreśla Walter Laqueur – tylko w Rosji (z całej Europy) syjonistyczni przywódcy nie byli gotowi popierać rządu „z oczywistych powodów”. Żydowscy liberałowie oczekiwali ewolucji systemu, a może nawet jego zastąpienia porządkiem republikańskim. Żydowscy rewolucjoniści wszelkiej maści – od lewicy syjonistycznej, przez radykalnych populistów, do lewicy internacjonalistycznej – byli otwartymi wrogami caryzmu. W rezultacie ze względów politycznych, kulturowych i historycznych w kierownictwie społeczności żydowskiej, szczególnie wśród syjonistów ogólnych, funkcjonowały całkiem silne sympatie w stosunku do Niemiec, a wrogość do Rosji oraz – w mniejszym stopniu – jej zachodnich sojuszników: Francji i Anglii. Sympatie te znacznie natężyły się po wybuchu wojny. 
Co do Polaków, sytuacja była tylko po części analogiczna. Przede wszystkim polscy przywódcy cieszyli się bardzo z sojuszu między Rosją z jednej strony, a Francją i Anglią z drugiej. Chodziło tutaj po pierwsze o geopolityczne implikację kłótni między potęgami rozbiorowymi, a, po drugie o wzrost wpływów zachodnich w imperium rosyjskim, co – wraz z inwestycjami gospodarczymi – miało łagodzić i „uzachodniać” system carski. Zysk dla Polaków i innych mniejszości był oczywisty.

W innych aspektach podziały ideowe wśród kierownictwa społeczności polskiej były dość podobne do tych w społeczności żydowskiej, co opisuje po części Dariusz Tarasiuk, Między nadzieją a niepokojem: Działalność społeczno-kulturalna i polityczna Polaków na wschodniej Białorusi w latach 1905–1918 (Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2007). Konserwatyści polscy podkreślali swą lojalność, ale oczekiwali dalszych koncesji kulturowych, religijnych, a być może i autonomicznych. Liberałowie chcieli daleko zakrojonych reform, nawet do wyjścia poza układ monarchistyczny. Podobnie do tych obu opcji zachowywali się polscy nacjonaliści. Ci jednak otwarcie mówili o autonomii nad Wisłą de jure, chociaż spodziewali się, że pociągnie to za sobą też odpowiednie konsekwencje de facto autonomiczne na ziemiach zabranych, a w tym na Pińszczyźnie.

Będący na pozycjach skrajnych patriotyczni rewolucjoniści polscy, a szczególnie narodowi socjaliści z PPS Frakcja Rewolucyjna, byli jednoznacznie wrodzy caratowi, marzyli o jego destrukcji. Upodobniało to ich do wywodzących się z polskości, którzy jednak ją odrzucili, międzynarodowi socjaliści z SDKPiL i innych grup skrajnych. Geopolitycznie narodowi socjaliści polscy wspierali państwa centralne jako maszynę destrukcji Rosji, a jednocześnie nie byli wrogami Zachodu. Międzynarodowi socjaliści w większości uważali, że wszystkie potęgi zamieszane w nadchodzącej wojnie były jednakowo imperialistyczne i powinny być zniszczone w wielkim zrywie rewolucyjnym. Takich ekstremistów narodowych i międzynarodowych jednak w Pińsku i okolicach prawie nie było, szczególnie w grupie etniczno-kulturowej polskiej.
Jak celnie tłumaczył Richard Pipes, „po 1863 r. wszystkie ślady polskiej państwowości zostały wymazane, a nawet samo imię Polski zniknęło z rosyjskich map. Mimo że Polacy to Słowianie, ich katolicyzm spowodował, że byli uznawani przez Rosjan jako cudzoziemcy. Trudno jest zrozumieć, jak Rosjanie mieli nadzieję utrzymywać starożytny naród, kulturowo dużo bardziej zaawansowany niż masa ich ludu, w permanentnej podległości. Ale Polska była geopolitycznie zbyt ważna dla Petersburga, aby sobie ją odpuścić. O ile Ukraińcy i Białorusini dawali Rosjanom liczebną przewagę w Imperium, o tyle Polska służyła im jako placówka, aby wywierać polityczne i wojskowe wpływy w Europie. Niektórzy polscy intelektualiści uważali, że tylko trzymając Polskę pod butem, Rosja może zachować swój status jako potęga europejska”. I panowało wśród nich niemal powszechne przekonanie, także w Pińsku, że właściwie niewiele może zmienić się bez powszechnej wojny.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 11 grudnia 2019
www.iwp.edu

Intel z DC


 

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura