REKLAMA

[„TS” Nr 3 1981] Jan Paweł II: Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku

Artykuł będący wyborem fragmentów wystąpień i homilii Jana Pawła II ukazał się w nr. 3 "Tygodnika Solidarność" w 1981 roku pod tytułem „Jan Paweł II do nas wszystkich…”.
 [„TS” Nr 3 1981] Jan Paweł II: Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku
/ fot. José Cruz/Abr - Agência Brasil - Wikipedia CC BY-SA 3.0

(…) Cieszę się z tego, że wydarzenia ostatniej jesieni, poczynając od pamiętnych tygodni sierpniowych, stały się okazją do ujawnienia się tej samej solidarności, która zwróciła na siebie uwagę szerokich kręgów opinii publicznej na całym świecie. Wszyscy podkreślali szczególną dojrzałość, jaką społeczeństwo polskie, a zwłaszcza ludzie pracy wykazywali w podejmowaniu i rozwiązywaniu tych trudnych problemów, jakie stanęły przed nimi w momencie krytycznym dla Kraju. Na tle wydarzeń, których nie brak w dzisiejszym świecie, a w których jakże często metodą działania staje się gwałt i przemoc, na tle działającego w różnych krajach terroru, który nie oszczędza życia niewinnych ludzi - ten właśnie sposób działania, wolny od gwałtu i przemocy, szukający rozwiązań na drodze wzajemnego dialogu i merytorycznych racji z uwzględnieniem dobra wspólnego, przynosi zaszczyt zarówno przedstawicielom świata pracy z Wybrzeża, Śląska i innych regionów - tym, którzy obecnie zrzeszyli się w „Solidarność" - jak też przedstawicielom polskich władz państwowych. Powołanie „Solidarności” jest wydarzeniem doniosłym. Wskazuje na gotowość wszystkich w Polsce ludzi pracy - i to pracujących w różnych zawodach, również Inteligenckich, a także ludzi pracujących na roli - do podejmowania solidarnej odpowiedzialności za godność i owocność pracy wykonywanej przy tylu różnych warsztatach na naszej ojczystej ziemi (…). Dobro wspólne bowiem społeczeństwa sprowadza się ostatecznie do tego, kim w owym społeczeństwie jest każdy człowiek - jak pracuje i jak żyje. Pragnę Was zapewnić, choć przypuszczam, że o tym i tak już wiecie - że w ciągu tego trudnego okresu w sposób szczególny dając od czasu do czasu o tym znać w sposób możliwie dyskretny, a równocześnie wystarczająco zrozumiały dla Was i dla wszystkich ludzi dobrej woli.

(…) Stąd też Wasza samorządna działalność posiada - i zawsze posiadać powinna - wyraźne odniesienie do całej moralności społecznej. Przede wszystkim do moralności związanej z dziedziną pracy, ze stosunkiem pomiędzy pracownikiem a pracodawcą, ale także z tyloma innymi dziedzinami moralności: osobistej, rodzinnej, środowiskowej, zawodowej, politycznej. Myślę, że u podstaw Waszej wielkiej inicjatywy, która rodziła się w ciągu sierpniowych tygodni na Wybrzeżu i w innych wielkich miastach polskiej pracy, tkwił jakiś zbiorowy zryw do podniesienia moralności społeczeństwa. Bez niej bowiem nie może być mowy o żadnym prawdziwym postępie. A Polska ma prawo do prawdziwego postępu - takie samo, jak każdy inny naród, a równocześnie poniekąd szczególne: bo okupione wielkimi doświadczeniami historii, a bezpośrednio cierpieniami drugiej wojny światowej (…).

(Przemówienie do delegacji „Solidarności", Rzym, 15.01.1981 r.)

(…) Rację bytu ma tylko społeczeństwo, które jest społecznie sprawiedliwe. Takie, które stara się być społeczeństwem coraz bardziej społecznie sprawiedliwym. I tylko takie ma przyszłość przed sobą. Społeczeństwo, które nie jest społecznie sprawiedliwe i nie zabiega o to, ażeby takim się stawać, naraża swoją przyszłość. Myślcie więc o przeszłości, patrzcie na dzieje dzisiejsze i planujcie lepszą przyszłość całego waszego społeczeństwa! (…)

(Homilia do ubogich, Brazylia Vidigal, 2.07.1980 r.)

(...) Budować społeczeństwo znaczy zobowiązać się, stanąć po stronie sumienia, zasad sprawiedliwości, braterstwa i miłości przeciw pobudkom egoizmu, który zabija solidarność, przeciw nienawiści, która burzy. Budować społeczeństwo znaczy wyjść poza granice, podziały, opozycje, by pracować w jedności. Człowiek posiada w sobie zdolność otwarcia się ku innemu. A Chrystus pyta nas wprost: „Kto jest moim bliźnim?”. Nie jest możliwe żadne trwałe i naprawdę ludzkie dzieło, jeśli nie będzie stworzone przez wszystkich, przy współpracy wszystkich żywotnych sił społeczeństwa, we wzajemnej wymianie między wszystkimi mężczyznami i kobietami, niezależnie od różnicy pozycji społecznej czy położenia ekonomicznego. Budować społeczeństwo to w końcu nawracać się ustawicznie, poddawać rewizji swoje zachowanie, by odkryć jałowe przesądy i własne błędy, by móc się otworzyć na nakazy sumienia, ukształtowanego w świetle godności każdej osoby ludzkiej, tak jak została objawiona i potwierdzona przez Chrystusa. To otworzyć serce i ducha, aby sprawiedliwość, miłość i szacunek dla godności i przeznaczenia człowieka przeniknęły myśli i natchnęły do czynów. (…)

(Homilia do budowniczych społeczeństwa pluralistycznego, Brazylia, Salvador da Bahia, 6.07.1980 r.)

Podstawowy sens istnienia państwa jako wspólnoty politycznej polega na tym, że całe społeczeństwo, które je tworzy - w danym wypadku odnośny naród - staje się niejako panem i władcą swoich własnych losów. Ten sens nie zostaje urzeczywistniony, gdy na miejsce sprawowania władzy z moralnym udziałem społeczeństwa czy narodu, jesteśmy świadkami narzucania władzy przez określoną grupę wszystkim innym członkom tego społeczeństwa. (...) Właśnie w imię założeń obiektywnego porządku etycznego, uprawnienia władzy nie mogą być rozumiane inaczej, jak tylko na zasadzie poszanowania obiektywnych i nienaruszalnych praw człowieka. Tylko wówczas bowiem owo dobro wspólne, któremu służy w państwie władza, jest w pełni urzeczywistniane, kiedy wszyscy obywatele mają pewność swoich praw. Bez tego musi dochodzić do rozbicia społeczeństwa, do przeciwstawiania się obywateli władzy, albo też do sytuacji ucisku, zastraszenia, zniewolenia, terroru, którego dowodów dostarczyły totalitaryzmy naszego stulecia pod dostatkiem. (…)

(Encyklika „Redemptor hominis”)

Cały wiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony przez to, co jest jego własnym wytworem, co jest wynikiem pracy jego rąk, a zarazem - i bardziej jeszcze - pracy jego umysłu, dążeń jego woli. Owoce tej wielorakiej działalności człowieka zbyt rychło i w sposób najczęściej nieprzewidywany nie tylko i nie tyle podlegają „alienacji" w tym sensie, że zostają odebrane temu, kto je wytworzył, ile - przynajmniej częściowo, w jakimś pochodnym i pośrednim zakresie skutków - skierowują się przeciw człowiekowi. Zostają przeciw niemu skierowane lub mogą zostać skierowane przeciwko niemu. Na tym zdaje się polegać główny rozdział dramatu współczesnej i ludzkiej egzystencji w jej najszerszym i najpowszechniejszym wymiarze. Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku.

(Encyklika „Redemptor hominis”)

(…) Praca jest też podstawowym wymiarem ludzkiego bytowania na ziemi. Dla człowieka posiada ona nie tylko znaczenie techniczne, ale także znaczenie etyczne. O tyle tylko można powiedzieć, że człowiek przez pracę czyni sobie ziemię „poddaną”, o ile człowiek sam przez swoje postępowanie okazuje się panem, a nie niewolnikiem ziemi, a także panem, a nie niewolnikiem pracy. Praca ma dopomagać człowiekowi do tego, aby stawał się lepszym, duchowo dojrzalszym, bardziej odpowiedzialnym, aby mógł spełnić swoje ludzkie powołanie na tej ziemi zarówno sam, jako niepowtarzalna osoba, jak też we wspólnocie z drugimi, a nade wszystko w tej podstawowej ludzkiej wspólnocie, jaką jest rodzina. Łącząc się z sobą, mężczyzna i kobieta w tej właśnie wspólnocie, której charakter określił sam Stwórca od początku, dają życie nowym ludziom. Praca ma umożliwić to, aby ta właśnie ludzka wspólnota znalazła środki potrzebne do powstania, do istnienia i do utrzymania. ( ... )

(Homilia do wiernych z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, Jasna Góra, 6.06.1979 r.)

(...) Znacie godność i szlachetność waszej pracy, znacie ją wy, którzy pracujecie, by żyć lepiej, by zarobić na chleb dla waszych rodzin, na chleb powszedni; wy, którzy czujecie się zranieni w uczuciach ojcowskich i macierzyńskich, widząc swoje dzieci źle odżywione; wy, którzy tak jesteście zadowoleni i dumni, gdy możecie podać im obfity posiłek, gdy możecie je dobrze ubrać, dać przyzwoity i przytulny dom, wystarać się o szkołę i wykształcić je dla lepszej przyszłości. Praca jest służbą, służbą waszym rodzinom i całemu miastu, służbą, w której sam człowiek rośnie o tyle, o ile daje siebie innym. Praca jest dyscypliną, w której umacnia się osobowość. (...)

(Homilia do robotników, Jasna Góra, 6.06.1979 r.)

(...) Racja bytu rodziny jest jednym z podstawowych wyznaczników ekonomii i polityki pracy. Wówczas zachowują one swoją właściwość etyczną, jeśli liczą się z potrzebami rodziny, z prawami rodziny. Poprzez pracę dorosły mężczyzna powinien zdobyć środki potrzebne do utrzymania swojej rodziny. Macierzyństwo zaś w polityce i ekonomii pracy winno być traktowane jako wielki cel i wielkie zadanie samo dla siebie. Łączy się bowiem z nim inna wielka praca, w której nikt matki rodzącej, karmiącej, wychowującej nie zastąpi. Nic też nie zastąpi serca matki w domu, serca, które zawsze tam jest, zawsze tam czeka. Prawdziwe poszanowanie pracy niesie ze sobą należną cześć dla macierzyństwa, a nigdy inaczej. Od tego też zależy zdrowie moralne całego społeczeństwa. (…)

(Homilia do wiernych z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, Jasna Góra, 6.06.1979 r.)


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura